środa, 29 kwietnia 2015

Rozdział 14

Daiki zaświecił światło. Podszedł do łóżka, przykucnął i oparł  przodem do Kise, któremu z pod kołdry wystawały tylko oczy. Kiedy Ciemnowłosy zbliżył się do niego na znaczną odległość i przeleciał wzrokiem, chłopak zakrył całą twarzyczkę, podkurczając nogi niczym bezbronna mała myszka ukrywająca się w swojej norze przed złym kocurem.
-Kise idioto, przed kim się tak ukrywasz? -Aomine złapał Ryoute za ręce którymi ten trzymał pościel, odkrywając jego różowiutką facjatę. 
-Przed tobą! >.<
-A co ja zrobiłem, czoo? -Opaleniec położył głowę na łóżku i począł słodko wpatrywać się w Blond-Modela. 
-Odejdź! >.< -Kise próbował odepchnąć go od siebie. -I nie patrz tak na mnie noo!
-Ojojoj, wybacz skarbie, kupić tampony czy podpaski? -Zapytał prześmiewczo Daiki, chihotając pod nosem. 
-Przywalił ci ktoś kiedyś w łeb? Nie? To chyba najwyższa pora. - Poduszka wyrzucona przez wściekłego Blondyna jak bomba z armaty  wylądowała na uhahanej gębie Aomine. 
-Ała! Za co to? 
-Za to że jesteś tępą pałą!
-Wrzuć na luuzik Kise-chan! 
-Ech, Aominecchi... -Brązowooki wziął głęboki wdech i przybrał nieco na powadze. -Możesz mi tak serio powiedzieć czemu... robisz ze mną takie rzeczy? 
Zwykle gdy padały takie pytania, zapadała niema cisza. Tak było i tym razem. Wprowadzały one Daiki'ego w tak wielkie zakłopotanie, że nawet jego niewyparzony ryj na nic się nie zdawał i musiał ratować się debilnymi odzywkami bądź najzwyczajniej na świecie uciekać gdzie pieprz rośnie.  Podparł się na łokciach, i obdarzył Ryoute głębokim spojrzeniem , nie ukrywając wówczas odcieniu swoich policzków.
-Wiesz dlaczego? Ehem no lubię cię trochę... a nawet bardzo trochę. -Wymamrotał po czym ujął twarz zaskoczonego Blondyna w dłonie i pocałował go z czułością.
-W jakim sensie mnie lubisz...? 
Tego już za wiele. Zapasy odwagi na dzień dzisiejszy zostały wyczerpane.  
Ciemnoskóry wskoczył pod kołdrę kładąc się przodem do pleców Ryouty i lekko zatkał mu usta swoją dłonią by mieć pewność, że ten już nic więcej nie powie. 
-Następnym razem zrobimy to przy zaświeconym świetle.

22.43, Mieszkanie Kise

Po powrocie do domu Ryouta nie był w stanie zrobić nic innego jak tylko rzucić się na łóżko i pogrążyć w głębokich refleksjach do tego co miało miejsce parę chwil przedtem.  
"No lubię cię trochę... a nawet bardzo trochę." -Lubisz mnie, Aominecchi? Czy z osobą którą tylko się  lubi, robi się takie rzeczy? - Blond-model walił głową w poduszkę, machał nogami i przewracał z boku na bok, kompletnie nie wiedząc co ma z sobą począć. -Ale swoją drogą to... było lepiej niż z jakąkolwiek dziewczyną... i jeszcze to przed salą gimnastyczną, eh. Aominecchi, dajcie mi Aominecchi'ego!- 

23.25
Od: Kurokocchi
Do: Kise 
Treść : Kise-kun, mógłbyś jutro wcześniej przyjść? Muszę z tobą pogadać. 

Tej nocy nie zmrużył oka. 

Tymczasem  u Aomine

 -Ooo, witam Dai-chan! - Przywitała się Różowowłosa z szerokim uśmiechem na ustach kiedy ujrzała Opaleńca z ręką w spodniach. 
-Satsuki?!!! Co ty tu robisz o tej godzinie do cholery?! -Oburzony Daiki automatycznie wyjął dłoń i odwrócił łeb, udając że zaciekawiony jest oglądaniem jakże fascynującej ściany w jego pokoju.
-Oj, widzę że przeszkodziłam ci w zabawie ze swoim przyjacielem, coo? -Zapytała chihotając pod nosem. 
-Spieprzaj. 
-Aleś ty miły! Ja tu przychodzę w odwiedziny a ty mnie tak traktujesz?
-Albo mówisz o co chodzi, albo wylatujesz z hukiem przez okno. To jak będzie? - Ciemnowłosy wstał, przesiadł się na łóżko i oparł ręce na łokciach, sugerując wzrokiem nic innego jak po prostu "spierdalaj". Momoi podeszła do niego i usiadła na nim okrakiem. 
-Spokojnie Ao-chan,  musimy sobie coś wyjaśnić. - Oznajmiła, po czym jak gdyby nigdy nic ściągnęła z niego koszulkę, zaplatając ręce wokół karku chłopaka. 
-Chyba ci się coś pomyliło. Nie mam z tobą o czym rozmawiać. 
-Czyżby? -Popchnęła Ciemnoskórego na łóżko i rękami błodząc po jego torsie, sama zjechała w dół, klękając na podłodze. -Wszystko widziałam. Czemu nie pochwaliłeś mi się, że z Ki-chanem jesteście tak blisko?
-Gówno ci do tego. 
-Jak to gówno? Dzisiaj dostało mi się przez was, Dai-chan! Akashi-kun był strasznie wkurzony i powiedział że albo ja coś z tym zrobię, albo sam się z wami rozprawi, a przecież wiesz co to znaczy... -Powiedziała z troską w głosie dziewczyna, ściągając spodnie z Aomine. 
-Co on mi może zrobić, ha? Jak mu się coś nie podoba to jego problem, nie mój. I w ogóle co ty znowu odpierdalasz, Satsuki? -Podniusł lekko głowę, spoglądając na Momoi, usytuowaną między jego nogami. 
-Nie jego, bo mój. To ja zawsze muszę latać jak szalona i doprowadzać was do porządku. Eh, Dai-chan, -Wyciągła jego penisa z bokserek i objęła dłonią. -Czy ty kiedykolwiek masz dość? -Zaśmiała się sarkastycznie. -Pewnie gdybyś mógł, robił byś to cały dzień, mam rację? 
-Znowu przyszła mnie wkurwiać. Co za baba... -Westchnął cierpiętniczo Daiki. 
-Co ja z tobą mam, Ao-chan. Same problemy... -Sapnęła różowowłosa i polizała jego czubek, po chwili w całości biorąc go do ust. 
Cóż. Aomine bardzo się to podobało, lecz jego duma nie pozwalała mu tego przyznać. Uwielbiał drażnić się z nią od małego , robiąc  Satsuki idiotyczne żarty. I od zawsze stwarzał fałszywe pozory, że mu na niej nie zależy. Mimo to, wiedział że praktycznie o każdej porze dnia i nocy przyjdzie uratować mu dupę, nawet w razie najmniejszych kłopotów. Hmm, czyżby kolejna przyjaźń z benefitami? 
-Satsu, szybciej... -Wydukał zniecierpliwiony Opaleniec.
-Phi, a tak protestował. 
-Zamknij się... 
Tak dobrze.  Czuł, że powoli dochodzi. Ale  chwila, co to? Czemu przed oczyma cały czas miał sylwetkę Blond-modela?  
-Kise... -Ledwo dosłyszalnie syknął Aomine. Momoi słysząc to, oderwała się od pieszczenia członka Ciemnowłosego, kładąc się na nim. 
-Powtórz to, Aomine.  -Popatrzyła na niego ciekawskim wzrokiem.
-Co niby? Przecież nic nie mówiłem. 
-Akurat. -Szybko jednak wróciła do tamtej czynności, widząc że chłopak już prawie doszedł. Po niedługiej chwili, twarz Różowowłosej pokryta była dużą ilością spermy.  Wystawiła język i polizała się po policzku.
-Jakie słodkie! Mówiłam ci, żebyś nie jadł tyle słodyczy! -Satsuki celowo zmieniła temat, by zrobić mu na złość. 
-Cieszę się, że ci smakuje. A teraz wypad, muszę się wyspać do szkoły. 
-Haha, już ci uwierzę, że ci tak na szkole zależy, Dai-chan. -Wstała i wytarła twarz chusteczką.  -I tak powiem wszystko Kise-kun'owi. 
-Co?! a z resztą mów sobie, nie obchodzi mnie to.
-Już ci na nim nie zależy? 
-A co ty, swatka jesteś jakaś czy co?
Dziewczyna wyszła z pokoju, wystawiając głowę zaa drzwi. 
-Nie musisz już kłamać. Każdy widzi że po uuuuszyyy się w nim zadłużyłeś, Dai-chan. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz