sobota, 25 kwietnia 2015

Rozdział 13

-Aaa że to, tak?  Ymm... takie tam na treningu... -Wyjaśniał zakłopotany. 
-Takie tam? -Kobieta zmarszczyła czoło, podejrzliwie patrząc na Ryoute.  -To uważaj lepiej na tych treningach, bo w przyszłym tygodniu masz sesję. 
-Już? 
-Tak. W piątek wyjeżdżasz ale niestety sam, bo my z tatą mamy za dużo obowiązków. Siostra się tobą zajmie, z resztą załatwiła ci już hotel. A jak chcesz to nawet możesz wziąć kogoś ze sobą. 
-Poważnie? 
-Sama mi to zaproponowała. 
-To super mamo! Aomine na 100% się zgodzi. -Kise uradował się jak dziecko i jednakowo odetchnął z ulgą, gdy jego matka zmieniła temat. 
-To świetnie że się cieszysz, a teraz zmykaj szybko na górę i byleby cię ojciec nie zobaczył, bo nie będzie zachwycony tą malinką. -A jednak wymówka nie zadziałała, co w konsekwencji spowodowało obfite najeżenie  wszystkich włosów na głowie Brązowookiego. Przełknął ślinę i niczym Kuroko wyparował  niezauważalnie z  pomieszczenia. 
*** 
Nazajutrz, ledwo przytomny Blond-model doczołgał się do szkoły. Pognał prosto do swojej klasy i praktycznie z niej nie wychodził do póki lekcje nie dobiegły końca. A to wszystko  tylko po to, by odechtnąć od Aomine który począwszy od wczorajszego wieczoru, prześladował go nawet we własnych snach. Ale czy to właśnie marzenia senne nie są odzwierciedleniem tego, czego boimy się lub pragniemy w rzeczywistości?  
*** 
-Minechin! Ogarnij się! - Wywrzeszczał Murasakibara, kiedy ten po raz kolejny nie przyjął od niego podania, gdyż cały czas wymieniał się słodkimi spojrzeniami z Blondynem. 
-Serio przestańcie, bo jak się Akashi-kun wkurzy, to nie będzie wesoło. -Zwrócił się również Niebieskowłosy, będący między dwójką tych lowelasów. 
-Wyluzujcie -Wzruszył ramionami Daiki. -To tylko trening, po za tym nie chcę mi się dzisiaj jakoś specjalnie wysilać.
-To tylko trening? A na meczu też tak będziesz grać?! To w takim razie życzę nam powodzenia.
 -Pfff. -Prychnął Ciemnowłosy i podszedł bliżej do Brązowokiego. 
Przeczucie Kuroko szybko się sprawdziło.  Wystarczył ułamek  sekundy na wkroczenie do akcji pana Kapitana. 
-Albo skupicie się na treningu albo od razu wszyscy wylatujecie. Daiki, Ryouta wy w szczególności.  Więc jaki jest wasz wybór?
-Chodź, Kise. - Mimo obecności kolegów z drużyny, Opaleniec bez większego zastanowienia szarpnął Blondyna za rękę i takim oto sposobem, który zaiste wywołał u wszystkich zgromadzonych nie małe zdziwienie,  oboje udali się do wyjścia.
***
Chwilę potem, pawilon przed salą gimnastyczną

-Aominechiiiiii!!! Mogłeś się powstrzymać, no! Co oni teraz o nas pomyślą? Moja reputacja legnie w gruzach T.T 
-Jebią mnie oni i jebie mnie twoja reputacja. -Odburknął Aomine. Wiedział iż są w polu widzenia swoich  trenujących kompanów, więc zbliżył się do Ryouty i mocno ścisnął go za dłoń. Zrobił to specjalnie. Nie po to by kogoś upokarzać, lecz po to by udowodnić sobie co tak naprawdę czuję względem Kise. Czy to jest to, czy też coś innego. Przełknął ślinę i przyśpieszył kroku.  
-Aghhh, puść mnie idioto! Przecież nas widzą. -Blond-model wciąż protestował. I z każdym jego następnym słowem, uścisk stawał się coraz silniejszy. 
-Zamknij się do cholery jasnej. -Ciemnoskóry rzucił okiem na okna budynku i skradł Blondynowi namiętny pocałunek. Co z tego, że stali na przeciwko okien, przez które wszystko było dokładnie widać. Co z tego, że piłka akurat wtedy  poleciała właśnie w stronę szyb. Ktoś musiał przecież po nią iść. Całe szczęście padło na Tetsu, którego wcale nie zdziwił ten widok, jednakże zawiesił wzrok na moment by upewnić się czy to  przypadkiem nie jakaś fatamorgana bądź inna halucynacja. Niemożliwe. Co jak co, ale zmysł wzroku to ten miał opanowany do perfekcji.* 

Pół godziny później, mieszkanie Aomine

-Ughhh, przestań Aominecchi... -Już od samego progu drzwi było słychać jęczenie Kise, który myślał że to pomoże przy  spławieniu Daiki'ego, dobierającego się  do niego po raz kolejny. Całowali się jednocześnie zmierzając do pokoju Opaleńca. Z każdym krokiem robili to coraz namiętniej i silniej.
Ciemnowłosy mocno trzymając Ryoute za przedramienie zamknął za sobą drzwi i stanął tuż za nim. Ręce chłopaka momentalnie znalazły się pod koszulą Blondyna a usta na jego karku. 
-Aomine, czekaj... 
-Ale żeś upierdliwy, Kise! -Przygryzł lekko ucho Brązowookiego i guzik po guziku rozpiął jego koszulę.

*Dreszcze, przeszły mnie dreszcze. Czemu robiąc tak niewiele, doprowadzasz mnie do szaleństwa?*

-Ty naprawdę chcesz to zrobić? -Zapytał zażenowany Kise.
-Nie wiem co rozumiesz pod pojęciem "to", ale jak myślisz o tym samym co ja, to tak. -Odpowiedział Ciemnoskóry i wsunął dłoń do spodni Ryouty, na co ten ciężko westchnął. 
-Ale za nim to zrobisz, to proszę... zgaś światło... 
-Po co? Chcę zobaczyć ciebie w takim stanie. 
-Nie pytaj po co, po prostu to zrób... 
-No dooobra, skoro mnie tak błagasz... 
Ten odwrócił się i bez słowa wykonał powierzoną mu czynność. Pchnął Blondynna na łóżko, położył się na nim i głęboko spojrzał mu w oczy. Mimo tego że było ciemno, tęczówki Kise lśniły blaskiem zadowolenia i wcale nie wyrażały strachu czy oporu. Widok ten spowodował intrygujący uśmieszek na twarzy Aomine.
-Chyba zaraz dojdę od samego patrzenia na ciebie.
-A ja chyba zaraz wyskoczę przez okno i ucieknę  najdalej jak się da, Aominecchi!
-Ułamek sekundy, a zmienisz zdanie. -Wymruczał cicho Daiki po czym obdarzył Brązowookiego  gorącym pocałunkiem. Jedną dłonią   ponownie powędrował do dolnej części jego garderoby, zaś drugą sam ściągnął z siebie spodnie. 
Łagodne pieszczoty Ciemnowłosego sprawiły iż Blond-model ciałem i umysłem brnął  gdzieś w wyżyny, wzgórki i pagórki.
A że  Aomine miał w tym wielką wprawę przez liczne praktyki na samym sobie, wprawił Kise w stan nieważkości.
-A nie mówiłem? Teraz leżysz tu potulny jak owieczka i jęczysz. -Podważył dumny ze swoich poczynań Opaleniec i popatrzył na chłopaka pożądliwym wzrokiem. -Hah, jak ja bym chciał teraz zobaczyć dokładniej twój wyraz twarzy... 
 -A-ao-mine... -Jęknął Ryouta i przekręcił głowę w bok. Ten  zaśmiał się cicho tylko pogarszając sytuację zawstydzonego do granic możliwości Blondyna. Ręką poruszał coraz szybciej i szybciej, wpijał się w jego usta coraz gwałtowniej i zachłanniej. Jednak po jakimś czasie odezwały się negatywne skutki nadmiernego "ćwiczenia" dłoni, przez co Ciemnowłosy zmuszony był nieco zwolnić tempo. 
-A...aominecchi... nie przestawaj... -Prawie niedosłyszalnie wydukał Brązowooki. Te słowa zachęciły Daiki'ego do dalszego działania. Wyciągnął swoje przyrodzenie i począł pocierać nim o członka  Kise jednocześnie sprawiając im obojgu wielką przyjemność. 

*Właściwie to byli przyjaciółmi. Przyjaciółmi, z benefitami.*




*Chodzi oczywiście o misdirection :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz