sobota, 2 maja 2015

Rozdział 15

 7:17
Od: Kise
Do: Kuroko
Treść: Kurokocchi gdzie jesteś? >.< Czekam na ciebie na ławce koło boiska :o 

-Przecież cały czas  za tobą stałem, Kise-kun. - Jak to zwykle bywało, Niebieskowłosy  spadł z nieba , w konsekwencji powodując u Blondyna zawał serca. 
-Kurokocchi! Ty robisz to specjalnie, nie? T.T kiedyś serio przy tobie zejde T.T
-Momoi-san ma przez was kłopoty. -Tetsuya momentalnie przeszedł do rzeczy. 
-To nie moja wina że Aominecchi cały czas mnie rozprasza! 
-Nikt nie każe zwracać ci  na niego uwagi. 
-Wiem Kurokocchi, ale... 
-Nie obchodzą mnie twoje relacje z Aomine-kun'em, ale następnym razem to wy będziecie się tłumaczyć... Poza tym Akashi-kun postanowił, że nie będziecie brać udziału w meczu... 
-Że cooo?! -Oburzył się Ryouta. 
-To co słyszałeś, Kise-kun. 
 ***
W tym samym czasie, dom Aomine

-Daiki! pośpiesz się z łaski swojej. -Zawołała matka Ciemnoskórego, spostrzegając  Satsuki, czekającą przed blokiem. 
-Daj mi spokój. - Odchrząknął chłopak, leniwie pełząc w stronę kuchni. 
-Momoi-san już na ciebie czeka. 
-Satsuki? Po cholerę tu przylazła. 
-Może by tak grzeczniej, co? - Ten zignorował słowa kobiety, wziął torbę i bez słowa wyszedł z mieszkania. 
-Długo jeszcze będziesz mnie tak prześladować, Satsuki?
-Tak. Będę łazić za tobą w nieskończoność. -Odrzekła naburmuszona Momoi.
-Przecież bujasz się w Tetsu, za nim sobie lataj. 
-Tetsu-kun, w przeciwieństwie do ciebie , sam umie o siebie zadbać. 
-Taa, Oczywiście. -Rzucił pogardliwie i ruszył do przodu, omijając Różowowłosą niczym śmiecia rzuconego na chodnik. 
-Dai-chan, zobacz ile dla ciebie robię, przestań się w końcu tak  zachowywać! -Rozzłoszczona dziewczyna złapała Daiki'ego za ręke i szarpnęła za sobą. 
-Co niby robisz oprócz nałogowego wkurwiania mnie? -Ciemnowłosy próbował wyrwać dłoń z uścisku, lecz na nic się to nie zdało. 
-Ratuje ci tyłek?
-Serio? Po chuj?
-Tak?! -Podniosła głos i obróciła się przodem do Aomine.- A chcesz żeby twoja mama dowiedziała się, że wolisz chłopców? Przecież wiesz, że nie zniosła by tego. 
-W dupie to mam. Puść mnie.
-Zamknij się w końcu i chodź szybciej, bo próbuje stworzyć ci fałszywe alibi.

 7.39, Plac przed gimnazjum Teiko

-Puść mnie już, Aomine! -Wydarła się Momoi, spostrzegając Tetsuye z oddali. 
-Co? Już znudziło ci się udawanie mojej dziewczyny?  -Aomine złośliwie mocniej ścisnął dłoń Różowowłosej i pogładził ją po policzku.
-Puszczaj mnie do cholery jasnej! 
-Hahah chyba śnisz kochanie, pokażemy Tetsu, jaka wierna jesteś. 
-Idiota...! 
-No co, jakoś wcześniej ci się to podobało. 
-Pff Ki-chan też to widzi, więc jesteśmy kwita. -Syknęła Momoi triumfalnym głosem. Opaleniec usłyszawszy to puścił jej ręke i pognał w stronę Blondyna. 
- Wybacz Tetsu, ale jestem zmuszony skonfiskować  ci Kise.  -Rzucił Daiki i oplótł Brązowookiego ramieniem. 
-Teeetsu-kun! -Niebawem również zjawiła się Satsuki rzucając się na Kuroko z milionem pocałunków.
-Momoi-san, mam nadzieję że rozmawiałaś z Aomine.
-Tak, tak wiem wszystko, chodźmy Kise. - Daiki zbył Niebieskowłosego niczym powietrze, zgarnął Blondyna i  wraz z nim udał się za budynek. Oparł Ryoute o drzewo, ujął jego twarz w dłonie po czym porywczo go pocałował. 
-Aominecchi, musimy pogadać... 
-Nie interesuje mnie ten cały zasrany Akashi. -Wymamrotał Aomine, całując Blond-modela po szyi. 
-Ughhh.- Wzdychnął chłopak. - Kurokocchi mi powiedział że Akashicchi tak się wkurzył że nie pozwoli nam zagrać...
-Serio? Satsuki nic mi o tym nie mówiła. -Ten nie przejął się zbytnio tą informacją i ponownie zatopił w ustach Ryouty. 
-Zaraz dzwonek, musimy iść Aominecchi... 
-Eh, no ok. Spotkamy się później. 
-Przyjdź na dach na długiej przerwie. 

4 godziny później

Dzwonek. Biegnij co siły w nogach. 
Wciśnięci w kąt, między murem a siatką, siedzący na ziemi, na przeciwko siebie.
 Długa przerwa mijała a pocałunkom nie było końca. 
-Aominecchi, dasz mi w końcu coś powiedzieć? -Blondyn odepchnął Daiki'ego i odsunął się od niego. 
-Nie chce słyszeć  ani jednego słowa o treningu. 
-Nie będzie o treningu. Na pewno spodoba ci się to co powiem. 
-No słucham. 
-Wiesz że w piątek mam sesję, nie? No i jak chcesz, możesz jechać ze mną.
-Serio? -Opaleniec uradował się jak bachor.-Tak za free? Coś mi tu śmierdzi.
-Tak, za free. Moi rodzice nie dadzą rady ze mną jechać no to siostra powiedziała że mogę wziąć kogoś ze sobą. 
-Zajebiście, już dzisiaj zacznę się pakować. -Aomine złapał dłońmi za siatkę i przyciągnął do twarzy Brązowookiego.
-Aominecchi to tylko weekend, nie przesadzaj. 
-Dwa dni wystarczą, żebyśmy się  trochę zabawili. 
-Heh, no zabawimy się trochę...
-Kise... -Ciemnowłosy spojrzał na Ryoute po czym złożył czuły pocałunek na jego ustach.
~Tak. To jest to. Satsuki miała rację. Wpadłem w Tobie po uszy.~
W pewnej chwili po całej szkole rozległ się alarm sygnalizujący powrót do  niechcianej rzeczywistości,  oczywiście bezlitośnie przerywając przyjemność naszym dwóm delikwentom. 
-Ech, kurna szkoda. Nie chce mi się iść na lekcję. Zostajemy? -Zaproponował zdesperowany Daiki.
-Nie, ja nie mogę Aominecchi. Muszę nadrobić zaległości bo jak tak dalej pójdzie to będę mieć w cholerę zagrożeń...
-Ja to pierdole. Na ładne oczy wszystko zaliczę. To jak, zostajesz,co?
-Rób jak chcesz, -Kise podparł się na rękach i podniósł się z ziemi. - Ale w moim przypadku ta strategia nie działa, Aominecchi. 
-No doobraaa... -Ciemnoskóry, niemiłosiernie się ociągając również wrócił do pionu. 
-Ale jeszcze jedno, Kise. Dzisiaj nie idziemy na trening. 
***

Faktycznie, na treningu się nie pojawili. Nikt się nie czepiał, nikt nie przejmował. No oprócz setek tysięcy nieodebranych połączeń i smsów od wkurzonej Momoi.
~Powiem mu, muszę mu to powiedzieć. Jak nie teraz, to kiedy?~
-Hah, seksownie wyglądasz z tym lodem. Chociaż lepiej wyglądałbyś z moim fiutem w ustach. -Wypalił Opaleniec, lubieżnie spoglądając na Kise.
-Musiałeś to tak dosłownie ująć?! -Blondyn złapał się za głowę i spalił buraka. 
-Uh, aż mi się gorąco zrobiło jak tak o tym pomyślałem... skoczymy gdzieś w krzaczki, Kiiii-chan? -Wymruczał Daiki wieszając się brązowookiemu na ramieniu.
-Mowy nie ma. -Odmówił stanowczo Blondyn.
-No weź nie daj się prosić, odwdzięcze się tym samym.
-Nie dzięki, nie mam ochoty. 
~Nie zadawaj mi takich pytań przed najtrudniejszym wyznaniem świata.~
-Pff, nie to nie, twoja strata. 
~Teraz albo nigdy~
-Aominecchi... -Kise zatrzymał się i cofnął dwa kroki do tyłu. 
-Hmm? - Aomine odwrócił się w jego stronę.
Cisza.
~Nie dam rady, noo!~
-Już nie ważne... - Odparł Ryouta z zwieszoną głową i zrównał się z Ciemnowłosym.
~Kocham Cię, Aominecchi.~



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz