-Co znowu?
-Znowu nic z tego.
-Masz za duże wymagania, Kise.
-Kurde no, tu nie chodzi o wymagania... tylko po prostu nie czuję żadnej chemii.
-A czy potrzebna jest chemia? mi wystarczy jak ma czym oddychać i na czym siedzieć. Sooo fuckin' perfect.
-Jesteś taki nieczuły, Aominecchi!
*...Czyli jak to wszystko się zaczęło*
Późne popołudnie, centrum handlowe
-To o czym chciałeś porozmawiać, Ki-chan? - Zapytała Różowowłosa dziewczyna, przełykając łyk gorącego latte.
-Momocchi, czemu dziewczyny takie są? Lecą tylko na hajs, wygląd i popularność. Podroczą się i zostawią. Nigdy nic więcej, już tego nie ogarniam, noo...!
-Ty i takie problemy? Jesteś modelem Kise-kun, z łatwością możesz mieć każdą. -Zaśmiała się infantylnie.
-To nie jest śmieszne! Spotykam się z nimi i nic. Żadnej satysfakcji, przyjemności... nie to co Aominecchi...
-Dai-chan? Hahaha, o czym ty mówisz? On jeszcze nie dorosnął do tego, by zrozumieć co oznacza termin "miłość".
-Ech ale Momoi, ty nic nie rozumiesz. Chłopcy w tym wieku też mają swoje potrzeby...-Blondyn odwrócił lekko głowę i zapchał usta dużym kawałkiem ciasta.
-Właśnie o tym mówie, głuptasku!-Satsuki rzuciła słodko po czym lekko dotknęła opuszkiem palca nos stropionego chłopaka. -Nie ma się czego wstydzić, dobrze rozumiem wasze potrzeby. -Szepnęła i puśćiła oczko w strone Ryouty.
-Momocchiiii, ty zawsze jesteś taka bezwstydna?
-Czy ja wiem? -Wstała i wyrzuciła pusty kubeczek do kosza. -O takich rzeczach trzeba otwarcie rozmawiać.
Brązowooki równierz podniósł się, zasuwając krzesła.
-Ale mi nie chodzi o "te rzeczy"... zacząłem trzecią gimnazjum a jeszcze nie byłem z żadną dziewczyną dłużej niż tydzień. Czy to moja wina?
-Ojj Ki-chan! Nie masz gorszych problemów? Jesteś po prostu za dojrzały. -Zachihotała pod nosem.
-Nic mi nie pomagasz, Momoi-chan. -Odpowiedział zrezygnowanym tonem Kise, po czym przedostając się przez obrotowe drzwi wyszedł na zewnątrz. Różowowłosa dogoniła go szybko i złapała obiema rękami za przedramienie.
-Kise-kun, no przestań, tylko żartuję. Będzie dobrze. -Oznajmiła swoim pobłażliwym głosem i uśmiechnęła się życzliwie. -Masz przed sobą długie lata młodości, na pewno znajdziesz tą jedyną. -Wspięła się na palcach i cmokła Blondyna w policzek. Ten odsunął się momentalnie.
-Co ty wyprawiasz, jeszcze pomyślą że jesteśmy parą! -Oburzył się Ryouta, rozejrzał dookoła i pośpiesznie skręcił za ścianę budynku coby zmniejszyć ryzyko iż zauważy go ktoś znajomy, a nie daj Boże paparazzi.
-Kise!- Satsuki ruszyła także w tę samą stronę, stanęła na przeciw niego i poczęła niezdarnie czochrać jego włosy.
-Spokojniusio, Kiii-chann! Jesteś taki słodki jak się denerwujesz.
Kise odsunął się kawałek do tyłu i opierając o betonową powieszchnię zaczął poprawiać swoją fryzurę. Dziewczyna nie odpuszczała. Podeszła do niego, wręcz rzucając mu się na szyję.
-Gniewasz się na mnie?
-Momocchi! Tobie serio sprawia przyjemność, jak robisz mi na złość?
-A niby czemu robię ci na złość? -Z każdym kolejnym słowem zbliżała się do Brązowookiego. On, coraz to bardziej zakłopotany nie zdołał nic odpowiedzieć. W pewnej chwili spojrzenia obojgu spotkały się a ich twarze znajdowały na równi ze sobą.
-Kise-kun... -Momoi zamknęła oczy. Chłopak pod wpływem chwili zrobił to samo i niebawem ich usta spotkały się w czułym pocałunku.
***
-Ach no w końcu!
-Co w końcu, Momocchi?
-W końcu wiem jak smakują usta najpopularniejszego chłopaka z Tokyo! -Powiedziała ze słodziutkim uśmiechem Satsuki.
-Ech to tylko o to ci chodziło?
-Ci-chu-tko, Ki-chan. Teraz czujesz tą przyjemność, czy jak to tam nazwałeś?
-Możesz mnie już puścić? -Odpowiedział zawstydzony Ryouta po długiej chwili milczenia.
-Yooo!, co za spotkanie, no proszę państwa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz