-Aominecchi?! Co ty tu robisz tak wcześnie?
-Jeszcze się bezczelnie pyta, jak by sam nie wiedział.
-Co się stało Aomine-kun?-Zapytała zaciekawiona Mitsu, kurczliwie trzymając się ramienia Ciemnowłosego.
-Wypisuje do mnie o 3 nad ranem jakieś farmazony i od tej pory nie śpie. Mało tego, skąd ci coś takiego do łba przyszło, co?
-Nie ważne... -Odburknął Ryouta.
-Wytłumaczysz mi to po lekcjach.
-Ale Aomine, po lekcjach jesteś też umówiony ze mną, obiecałeś że potrenujesz mnie w kosza. -Wtrąciła się dziewczyna, stając na przeciw niego i łapiąc za ręce.
-Spoko, pamiętam. A potem ty w zamian potrenujesz ze mną coś innego?- Chłopak uśmiechnął do niej jednoznacznie, a na twarzy Kise również zagościł uśmiech, przysłuchując się ich rozmowie.
-Oczywiście, miśku! -Wspięła się na palcach lekko cmokając Ciemnoskórego w usta.
W pewnej chwili donośny dźwięk dzwonka przerwał im te miłą pogawędke.
- My lecimy, jak coś to czekaj na mnie tam gdzie zwykle, nara. - I oboje wycofali się w głąb korytarza.
~-Tylko chwile z nim pogadam.
-A później już jesteś cały dla mnie?
-Tak, przecież ci w końcu obiecałem.
-Kocham cię, Aomine-kun!~
Brązowooki usłyszał jeszcze z oddali ich dalszą rozmowę i obserwował zachowanie obojgu. W tym momencie doznał dziwnego uczucia. Sam nie wiedział czy to radość spowodowana szczęściem swojego kumpla, czy może nutka zazdrości, ale pytanie, o co?
-Nie kochasz jej, tak?-
***
Blondyn w oczekiwaniu na Opaleńca, rozmawiał ze wcześniej spotkanym po drodze Niebieskowłosym. W zasadzie nie mówili o niczym konkretnym, chociaż Kise najchętniej wypaplałby mu wszystkie jego problemy jakie go dręczyły.
-Cześć Tetsu-kun! - Znienacka pojawiła się też Satsuki, wieszając się od tyłu na Kuroko.
-Siemasz Momocchi. - Ryouta przywitał się zwyczajnie i był ciekaw reakcji dziewczyny. Ta tylko rzuciła niemrawo "hej" i wróciła do tłamszenia chłopaka. Oczekiwał od niej zupełnie czego innego. Gdzie ta czuła panna, która zwykle witała się ze wszystkimi przedstawicielami płci przeciwnej serdecznym pocałunkiem w usta? Owszem, ze wszystykimi, ale z jednym małym wyjątkiem: Kiedy tylko obecny był Tetsuya, za żadne skarby by tego nie zrobiła. A spróbował by ją wtedy któryś tknąć. Świętość i bez kija ani rusz.
Niebawem Blondyn spostrzegł Daikiego i zostawiając tą dwójkę samym sobie, ruszył w jego stronę.
-No w końcu, co tak długo?
-A znowu ta ciota od gegry mnie zatrzymała, bo rzekomo przeszkadzałem jej w lekcji. Ech dobra, nevermind. Lepiej mi kurna powiedz, co to miał być za sms.
-Usnąć nie mogłem i tak zacząłem sobie myśleć o tej całej sytuacji. Ale w sumie teraz dotarło do mnie, że masz rację co do Momoi...
-No ale o co chodzi z tym zakładem? To jakaś propozycja dla mnie? Chętnie skorzystam.
-Chciałbyś... a bo pomyślałem że się z kimś założyła że się ze mną prześpi, ale chyba ona już po prostu taka jest. I tak na serio to leci na Kurokocchi'ego.
-Dopiero teraz to ogarnąłeś? człowieku, w jakim ty świecie żyjesz...
-Ojj nooo, wcześniej mnie to jakoś nie obchodziło.
-Coś tak posmutniał, hm? - Zapytał Ciemnoskóry wnioskując po ponurym wyrazie twarzy Kise.
-Hę? niby czemu miałbym być smutny?
-Jednak się w niej zabujałeś, nie?
-Nie! Ile razy mam ci jeszcze to powtórzyć?
-W chuj i trochę, do póki nie zrozumiem.
-Aominecchi!
-Dobra ja będe już spadać bo Mitsu się wkurwi.
-No ok, będziesz miał jeszcze dzisiaj czas?
-Zapomnij, zapowiada się gorący wieczór, więc sorry. Trzym się!
-No na razie.
I znowu to dziwaczne wrażenie.
-Naprawdę wyglądam jak bym był smutny?-
***
Wrócił do domu. Po wymianie uprzejmości z rodzicami, zasiadł wraz z nimi do stołu.
-Ma ktoś kalendarz? To chyba jakieś święto, że nasz syn je z nami obiad.
-Tato, daj spokój.
-Tata ma rację, ostatnio praktycznie w ogóle nie ma cię w domu. Nie za dużo masz tych zajęć?
-No może trochę. - Szkoda tylko, że wy tak często jesteście w domu.- Pomyślał Brązowooki, uświadamiając sobie że tak na dobrą sprawę, to rzadko kiedy się widują .
*Państwo Kise- Zabiegani ludzie biznesu, podtrzymujący działanie popularnej spółki modelingowej.*
-Powinieneś z czegoś zrezygnować, bo opuścisz się w nauce i przemęczysz, a przecież zmęczenie niekorzystnie wpływa na twój wygląd, Ryouta.
-A właśnie -Przerwał ojciec- Dzwoniła twoja siostra i mówi że ma dla ciebie nowe zlecenie.
-Hm? jakie? - Twarz chłopaka w tym momencie faktycznie wyrażała smutek.
-Mianowicie za miesiąc w Osace jest sesja do Fineboys* i jeśli byś się im spodobał to masz szanse zajść naprawdę daleko, a w przyszłości kto wie, może nawet pozował byś dla Gucci'ego.
-To wielka szansa, kochanie. Siostra i my chcemy dla ciebie najlepiej, a dzięki temu miałbyś pewny start w przyszłość.
-Ale ja nie chcę. - Ryouta prychnął po chwili po czym przeleciał po swoich rodzicielach wzrokiem pełnym pogardy. Z miejsca wstał z krzesła i udał się do swojego pokoju, mocno trzaskając drzwiami.
*Teraz już wiem, że byłem zazdrosny o Ciebie.*
*Fineboys - popularne japońskie pismo modowe dla mężczyzn.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz