środa, 8 kwietnia 2015

Rozdział 5.

Było jeszcze dużo czasu do pierwszego dzwonka. Kise siedział na korytarzu pod salą, w której miał lekcję. Zazwyczaj bywał wcześniej, przeważnie po to by odrobić pracę domową czy w ostateczności ją odpisać, byleby tylko nie złapać pały w tak głupi sposób. Nagle przed oczyma Blondyna pojawił się Opaleniec wraz ze swoją, no nazwijmy ją dziewczyną, co było bardzo rzadkim widokiem, bowiem Daiki praktycznie zawsze pojawiał się najwcześniej na trzeciej godzinie lekcyjnej. 
-Aominecchi?! Co ty tu robisz tak wcześnie? 
-Jeszcze się bezczelnie pyta, jak by sam nie wiedział. 
-Co się stało Aomine-kun?-Zapytała zaciekawiona Mitsu, kurczliwie trzymając się ramienia Ciemnowłosego.
-Wypisuje do mnie o 3 nad ranem jakieś farmazony i od tej pory nie śpie. Mało tego, skąd ci coś takiego do łba przyszło, co? 
-Nie ważne... -Odburknął Ryouta. 
-Wytłumaczysz mi to po lekcjach.
-Ale Aomine, po lekcjach jesteś też umówiony ze mną, obiecałeś że potrenujesz mnie  w  kosza. -Wtrąciła się dziewczyna, stając na przeciw niego i łapiąc za ręce. 
-Spoko, pamiętam. A potem ty w zamian potrenujesz ze mną coś innego?-  Chłopak uśmiechnął do niej jednoznacznie, a na twarzy Kise również zagościł uśmiech, przysłuchując się ich rozmowie. 
-Oczywiście, miśku! -Wspięła się na palcach  lekko cmokając Ciemnoskórego w usta. 

W pewnej chwili donośny dźwięk dzwonka przerwał im te miłą pogawędke.
- My lecimy, jak coś to czekaj na mnie tam gdzie zwykle, nara. - I oboje wycofali się w głąb korytarza.

~-Tylko chwile z nim pogadam.
-A później już jesteś cały dla mnie? 
-Tak, przecież ci w końcu obiecałem. 
-Kocham cię, Aomine-kun!~

Brązowooki usłyszał jeszcze z oddali ich dalszą rozmowę i obserwował zachowanie obojgu. W tym momencie doznał dziwnego uczucia. Sam nie wiedział czy to radość spowodowana szczęściem swojego kumpla, czy może nutka zazdrości, ale pytanie, o co? 
-Nie kochasz jej, tak?- 
*** 

Blondyn w oczekiwaniu na Opaleńca, rozmawiał ze  wcześniej  spotkanym po drodze Niebieskowłosym. W zasadzie nie mówili o niczym konkretnym, chociaż Kise najchętniej wypaplałby mu wszystkie jego problemy jakie go dręczyły. 
-Cześć Tetsu-kun! - Znienacka pojawiła się też Satsuki, wieszając się od tyłu na Kuroko. 
-Siemasz Momocchi. - Ryouta przywitał się zwyczajnie i był ciekaw reakcji dziewczyny. Ta tylko rzuciła niemrawo "hej" i wróciła do tłamszenia chłopaka. Oczekiwał od niej zupełnie czego innego. Gdzie ta czuła panna, która zwykle witała się ze wszystkimi przedstawicielami płci przeciwnej serdecznym pocałunkiem w usta? Owszem, ze wszystykimi, ale z jednym małym wyjątkiem: Kiedy tylko obecny był Tetsuya, za żadne skarby by tego nie zrobiła. A spróbował by ją wtedy któryś tknąć. Świętość i bez kija ani rusz.  
Niebawem Blondyn spostrzegł Daikiego i zostawiając tą dwójkę samym sobie,  ruszył w jego stronę. 
-No w końcu, co tak długo?
-A znowu ta ciota od gegry  mnie zatrzymała, bo rzekomo przeszkadzałem jej w lekcji. Ech dobra, nevermind. Lepiej mi kurna powiedz, co to miał być za sms. 
-Usnąć nie mogłem i tak zacząłem sobie myśleć o tej całej sytuacji. Ale w sumie teraz dotarło do mnie, że masz rację co do Momoi...
-No ale o co chodzi z tym zakładem? To jakaś propozycja dla mnie? Chętnie skorzystam. 
-Chciałbyś... a bo pomyślałem że się  z kimś założyła że się ze mną prześpi, ale chyba ona już po prostu taka jest. I tak na serio to leci na Kurokocchi'ego. 
-Dopiero teraz to ogarnąłeś? człowieku, w jakim ty świecie żyjesz... 
-Ojj nooo, wcześniej mnie to jakoś nie obchodziło. 
-Coś tak posmutniał, hm? - Zapytał Ciemnoskóry wnioskując po ponurym wyrazie twarzy Kise. 
-Hę? niby czemu miałbym być smutny? 
-Jednak się w niej zabujałeś, nie?
-Nie! Ile razy mam ci jeszcze to powtórzyć? 
-W chuj i trochę, do póki nie zrozumiem. 
-Aominecchi! 
-Dobra ja będe już spadać bo Mitsu się wkurwi. 
-No ok, będziesz miał  jeszcze dzisiaj czas?
-Zapomnij, zapowiada się gorący wieczór, więc sorry. Trzym się! 
-No na razie. 
I znowu to dziwaczne wrażenie. 
-Naprawdę wyglądam jak bym był smutny?-

***
Wrócił do domu. Po wymianie uprzejmości z rodzicami, zasiadł wraz z nimi do stołu. 
-Ma ktoś kalendarz? To chyba jakieś święto, że nasz syn je z nami obiad. 
-Tato, daj spokój. 
-Tata ma rację, ostatnio praktycznie w ogóle nie ma cię w domu. Nie za dużo masz tych zajęć? 
-No może trochę. - Szkoda tylko, że wy tak często jesteście w domu.- Pomyślał Brązowooki, uświadamiając sobie że tak na dobrą sprawę, to rzadko kiedy się widują . 

*Państwo Kise- Zabiegani ludzie biznesu, podtrzymujący działanie popularnej spółki modelingowej.* 

-Powinieneś z czegoś zrezygnować, bo opuścisz się w nauce i przemęczysz, a przecież zmęczenie niekorzystnie wpływa na twój wygląd, Ryouta. 
-A właśnie -Przerwał ojciec- Dzwoniła twoja siostra i mówi że ma dla ciebie nowe zlecenie. 
-Hm? jakie? - Twarz chłopaka w tym momencie faktycznie wyrażała smutek.
-Mianowicie za miesiąc w Osace jest sesja do Fineboys* i jeśli byś się im spodobał to masz szanse zajść naprawdę daleko, a w przyszłości kto wie, może nawet pozował byś dla Gucci'ego. 
-To wielka szansa, kochanie. Siostra i my chcemy dla ciebie najlepiej, a dzięki temu miałbyś pewny start w przyszłość.
-Ale ja nie chcę. - Ryouta  prychnął po chwili po czym przeleciał po swoich rodzicielach wzrokiem pełnym pogardy. Z miejsca wstał z krzesła i udał się do swojego pokoju, mocno trzaskając drzwiami.

*Teraz już wiem, że byłem zazdrosny o Ciebie.*

*Fineboys - popularne japońskie pismo modowe dla mężczyzn. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz