***
Późne sobotnie popołudnie, dom Kise
Począwszy od rana, pobudki u boku smacznie śpiącego Aomine, wspólnego śniadania i całego szeregu całusków na pożegnanie i nie tylko, myśli Kise wciąż krążyły wokół niego. Za jaką rzecz by się nie wziął, czymkolwiek by się nie zajął, za cholerę nie mógł się na tym skupić. Tęsknota?
~Noo co jest! To TYLKO KUMPEL. Tylko kumpel, który całuję najlepiej na świecie awww. Koniec! Kise skup się, w poniedziałek ważny sprawdzian z matmy.~Gadał do siebie w myślach Blondyn, załamując ręce nad funkcją kwadratową. Siedział nad tym przeszło dobre dwie godziny, nie robiąc żadnych postępów w tym fascynującym dziale królowej nauk. Jego przyswajanie wiedzy polegało głównie na podpieraniu się rękami, wlepianiu wzroku w ścianę i ewentualnie gapieniu na ekran smartfona na którym wyświetlało się zdjęcie Opaleńca, zrobione kiedy ten słodko sobie chrapał, mocno przytulony do poduszki Ryouty. ~Aominecchi taki słodki! I spał na mojej poduszce. Tak bardzo słodko!~ Spojrzał na łóżko potem ponownie na komórkę, ale tym razem ujrzał jedynie swoje odbicie gdyż włączył się wygaszacz w postaci czarnego tła. Od razu w oczy rzuciła mu się malinka na jego szyi, która wprawiła go w jeszcze większą euforię i jednocześnie w zakłopotanie. Czuł że dłużej nie wytrzyma. Potrzeba wygadania się była coraz silniejsza. Nie trzeba było długo czekać , by wykręcił numer do Satsuki. Dlaczego właśnie do niej? Bo jest ona pierwszą osobą trzecią, która "już wie".
***
-Kise, ty mówisz poważnie?! -Spytała z niedowierzaniem Różowowłosa. -Wiedziałam, że coś w tym musi być! Ale że Dai-chan też lubi chłopców, to w życiu bym nie pomyślała.
-Momocchi... nie wiem czy lubi czy nie. Może on po prostu robi to dla zabawy?
-Dla zabawy całuje się z innym chłopakiem? Nie wierzę.
-No to co mam zrobić?
-Ja wiem? ale z czym, bo tak naprawdę to pojęcia nie mam co ci doradzić. Zakochałeś się w nim?
-Nie! to znaczy... eto.. sam nie wiem!
-Nie wstydź się, Ki-chan! W powietrzu czuć, że tak.
-Momocchi... -Chłopak spalił n-tego z kolei buraka i odwrócił głowę.
-Hmmm... spróbuję z nim dzisiaj pogadać, może czegoś się dowiem.
-A co jak się domyśli?
-To chyba dobrze, nie?
-Um... no to ok. Dzięki za spotkanie. Wybacz, musiałem się wygadać...
-Nie ma sprawy Kise-chan, zawsze możesz na mnie liczyć w tych sprawach!
21:14, mieszkanie Daiki'ego
-Co tam u Mitsu-chan? dawno z nią nie rozmawiałam.
-Robisz idiotkę z siebie, czy ze mnie?
-?
-No to najwyraźniej z siebie. Przecież z nią zerwałem.
-Zerwałeś? a no faktycznie! Zapomniałam tyle mam spraw ostatnio na głowię... eheheh- Momoi próbowała wybrnąć z sytuacji, przyjmując jakieś głupie wyrazy twarzy.
-No racja, żauważyłem. Ktoś tu się chyba zabujał, coo?
-Pff, że niby ja? Ciekawe w kim.
-Zgadnij. Przecież nie robi się komuś malinek bez powodu.
-O czym ty mówisz, Dai-chan?
-O Kise, ciągle koło niego węszysz.
-Hmm... chyba nie, bo ostatnio ty spędzasz z nim dużo czasu. Czyżby ktoś nam się tu zakochał?
-No to mówie że ty.
-Ja? No to chyba w tobie, hahaha!
Podeszła do miejsca w którym siedział Ciemnoskóry, usiadła na nim okrakiem, zaplotła dłonie wokół jego szyji i bez zachamowań przykleiła się do ust chłopaka.
-Serio? Bo ja w tobie nie.
-A to szkoda, nie wiesz co tracisz. -Jej dłoń powędrowała pod koszulkę Aomine i poczęła masować jego umięśnione ciało. Finalnie zatrzymała się na rozporku od spodni, powoli go rozpinając.
-Też mi coś.
-Chcesz więcej, co? -Po chwili zrzuciła z siebie górną część garderoby, zostawiając jedynie stanik. W gruncie rzeczy, Ciemnowłosy już brał się za rozpinanie lecz Satsuki przerwała mu te czynność.
-Nie, nie, nie Ao-chan! Nie tak łatwo.
-To czemu się ze mną drażnisz?
-Bo ty się ze mną drażnisz. -Wstała i ubrała się z powrotem, po czym spostrzegła telefon Daiki'ego leżący obok na biurku. Wtedy nad jej głową zaświeciła żarówka.
-A tak w ogóle to która jest godzina?
-Eee, czekaj zaraz sprawdzę. - Niestety ona była pierwsza. I dopięła swego, iż na wyświetlaczu ukazała jej się fotka Blond-modela.
-Jakie ładne zdjęcie, Dai-chan! Ktoś się tu chyba za-ko-chał! Hahaha!
-Satsuki do cholery, kto ci pozwolił tykać moje rzeczy?! -Ten szybko wyrwał jej przedmiot z ręki, a jego facjata wyglądała jakby ktoś chlusnął na nią wiadrem czerwonego barszczu.
-Ja! Hahaha, ja muszę już iść, trzymaj się Dai-chan! -Cmokła rozgoryczonego chłopaka w policzek i wyleciała cała w skowronkach.
***
22:37
Od: Momocchi
Do: Kise
Treść: Miałam rację, Ki-chan. Ma twoje zdjęcie na tapecie ^^

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz