poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 3.

***
-Enoo i co my teraz zrobimy, Momocchi? Ciuchy masz całe przemoczone...
-O jeju no jak to co, wyschną za chwilę. Ale było by chyba znacznie szybciej, gdyby je dać na kaloryfer. 
-Co chcesz przez to powiedzieć? -Odparł lekko zmieszany Ryouta. 
-Pożycz mi na chwilę jakiś twój T-shirt albo coś... 
-A, no ok. -Udał się do szafy, podał jej szybko swoją koszulę i skierował  do wyjścia, coby jak najszybciej ulotnić się z pomieszczenia. 
-To ty się przebierz a ja pójdę zrobić herbaty... 
***

~Puk! Puk!~

-Mogę wejść, Momocchi? Niosę herbatę.
-Czekaj Ki-chan, pomogę ci. -Ona widząc że chłopak pomaga sobie nogą przy otwarciu drzwi, podeszła do niego i wzięła kubki z gorącym napojem po czym postawiła je na stoliku przy łóżku i sama usiadła. Kise czuł się zakłopotany widząc Satsuki  paradującą w takim wydaniu. Jego koszula wisiała na niej luźno i delikatnie odsłaniała dość pokaźny  biust dziewczyny. Usiadł obok niej, wziął ostrożnie kubek i również podał go Momoi.
-Apsik! 
-Uważaj, poparzysz się! - Zaareagował momentalnie Brązowooki, biorąc od niej naczynie.
-Mówiłem że się przeziębisz... -Postawił kubeczek na blacie a następnie wziął koc i owinął nim dziewczynę. 
-Dzięki Kise, ale... -Ta delikatnie odgarnęła przykrycie, przysunęła się bliżej chłopaka i oparła swoją głowę o jego ramię. -... tak będzie zdecydowanie lepiej. 
-Momocchi...  
 Nie do końca ogarniał przyczynę takiego zachowania Różowowłosej. Ba, on sam nie miał pojęcia co ma zrobić w takim momencie.

 -Ki-chan, możesz mi dokładnie powiedzieć o co ci chodzi z tym twoim "odczuwaniem chemii"? - Odezwała się Satsuki po chwili niezręcznej ciszy.
 -Nie umiem ci tego wytłumaczyć bo sam do końca nie wiem,  czym jest ta cała chemia.
-Nie wiesz? Popatrz na mnie. - Wtedy Momoi zaplotła ręce wokół szyi Blondyna i wlepiła swój kusicielski wzrok w jego bursztynowe tęczówki. 
-Widzisz teraz? -Pod wpływem spojrzenia i uwodzicielskiego głosu dziewczyny, policzki Ryouty zaczerwieniły się łagodnie. 
-W dalszym ciągu nie wiem o co ci chodzi Momoi-chan...

*Satsuki Momoi- Zawadiacka flirciara, mistrzyni intrygi i uwodzenia od najmłodszych lat życia.*

-Taki słodziutki! Kocham to twoje "niedoświadczenie", Kisecchi. 
Podśmiechiwała się głupio , pomału zbliżając się twarzą do policzka Kise. 
-Widzisz? ja na przykład czuję do ciebie chemię. -Musnęła go subtelnie po twarzy. 
-Co masz na m...
Brązowooki nie dokończył swojej kwestii, gdyż nagle Satsuki zamknęła mu usta niespodziewanym pocałunkiem. 
-Uff, aż mi gorąco się zrobiło. -Jak gdyby nigdy nic, wypaliła po chwili Różowowłósa i rozpięła kolejny guzik od koszuli, tym samym jeszcze bardziej eksponując swoje gabaryty. -Pewnie nie tylko mi jest cieplej. - Popchnęła Ryoute na plecy i siłą zdjęła mu koszulkę.
-Przestań, moi rodzice za chwile wrócą z pracy... -Wymamrotał onieśmielony chłopak. 
-No i co z tego? To chyba normalne, że zabawiasz się z dziewczyną. 
Momoi ignorując ostrzeżenie położyła się na torsie Kise, następnie przyssała do jego skóry. Niebawem po stronie lewego żebra Blondyna widniała soczysta malinka.
-Co ty wyprawiasz Momocchi? 
-A co niby mam robić? Ja tylko próbuję ci wytłumaczyć na czym polega "chemia".
***
-To jest zakochanie, czy upodobanie? A może po prostu coś pomiędzy tym? Nić porozumienia? Sympatia? Nie wiem, nie mam pojęcia, nie rozumiem.-




Ps. Wiem że na razie to do AoKise nie podobne ale już niedługo ;)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz