-Enoo i co my teraz zrobimy, Momocchi? Ciuchy masz całe przemoczone...
-O jeju no jak to co, wyschną za chwilę. Ale było by chyba znacznie szybciej, gdyby je dać na kaloryfer.
-Co chcesz przez to powiedzieć? -Odparł lekko zmieszany Ryouta.
-Pożycz mi na chwilę jakiś twój T-shirt albo coś...
-A, no ok. -Udał się do szafy, podał jej szybko swoją koszulę i skierował do wyjścia, coby jak najszybciej ulotnić się z pomieszczenia.
-To ty się przebierz a ja pójdę zrobić herbaty...
***
~Puk! Puk!~
-Mogę wejść, Momocchi? Niosę herbatę.
-Czekaj Ki-chan, pomogę ci. -Ona widząc że chłopak pomaga sobie nogą przy otwarciu drzwi, podeszła do niego i wzięła kubki z gorącym napojem po czym postawiła je na stoliku przy łóżku i sama usiadła. Kise czuł się zakłopotany widząc Satsuki paradującą w takim wydaniu. Jego koszula wisiała na niej luźno i delikatnie odsłaniała dość pokaźny biust dziewczyny. Usiadł obok niej, wziął ostrożnie kubek i również podał go Momoi.
-Apsik!
-Uważaj, poparzysz się! - Zaareagował momentalnie Brązowooki, biorąc od niej naczynie.
-Mówiłem że się przeziębisz... -Postawił kubeczek na blacie a następnie wziął koc i owinął nim dziewczynę.
-Dzięki Kise, ale... -Ta delikatnie odgarnęła przykrycie, przysunęła się bliżej chłopaka i oparła swoją głowę o jego ramię. -... tak będzie zdecydowanie lepiej.
-Momocchi...
Nie do końca ogarniał przyczynę takiego zachowania Różowowłosej. Ba, on sam nie miał pojęcia co ma zrobić w takim momencie.
-Ki-chan, możesz mi dokładnie powiedzieć o co ci chodzi z tym twoim "odczuwaniem chemii"? - Odezwała się Satsuki po chwili niezręcznej ciszy.
-Nie umiem ci tego wytłumaczyć bo sam do końca nie wiem, czym jest ta cała chemia.
-Nie wiesz? Popatrz na mnie. - Wtedy Momoi zaplotła ręce wokół szyi Blondyna i wlepiła swój kusicielski wzrok w jego bursztynowe tęczówki.
-Widzisz teraz? -Pod wpływem spojrzenia i uwodzicielskiego głosu dziewczyny, policzki Ryouty zaczerwieniły się łagodnie.
-W dalszym ciągu nie wiem o co ci chodzi Momoi-chan...
*Satsuki Momoi- Zawadiacka flirciara, mistrzyni intrygi i uwodzenia od najmłodszych lat życia.*
-Taki słodziutki! Kocham to twoje "niedoświadczenie", Kisecchi.
Podśmiechiwała się głupio , pomału zbliżając się twarzą do policzka Kise.
-Widzisz? ja na przykład czuję do ciebie chemię. -Musnęła go subtelnie po twarzy.
-Co masz na m...
Brązowooki nie dokończył swojej kwestii, gdyż nagle Satsuki zamknęła mu usta niespodziewanym pocałunkiem.
-Uff, aż mi gorąco się zrobiło. -Jak gdyby nigdy nic, wypaliła po chwili Różowowłósa i rozpięła kolejny guzik od koszuli, tym samym jeszcze bardziej eksponując swoje gabaryty. -Pewnie nie tylko mi jest cieplej. - Popchnęła Ryoute na plecy i siłą zdjęła mu koszulkę.
-Przestań, moi rodzice za chwile wrócą z pracy... -Wymamrotał onieśmielony chłopak.
-No i co z tego? To chyba normalne, że zabawiasz się z dziewczyną.
Momoi ignorując ostrzeżenie położyła się na torsie Kise, następnie przyssała do jego skóry. Niebawem po stronie lewego żebra Blondyna widniała soczysta malinka.
-Co ty wyprawiasz Momocchi?
-A co niby mam robić? Ja tylko próbuję ci wytłumaczyć na czym polega "chemia".
***
-To jest zakochanie, czy upodobanie? A może po prostu coś pomiędzy tym? Nić porozumienia? Sympatia? Nie wiem, nie mam pojęcia, nie rozumiem.-
Ps. Wiem że na razie to do AoKise nie podobne ale już niedługo ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz