Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pała. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 lutego 2016

❃ Detektywistyczny budyń waniliowy cz. numero 1 :D ❃

Niech sobie każdy z Was na swego sposoba owego tytuła zinterpretuje, a ja tutaj dziś wszystkich z radochą przywituje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Tym razem nieujarzmione natchnienie wezbrało się we mnie kiedy to parę dzionków temu sobie stałam i nogami z braku cierpliwości przebierałam, w kolejce na poczcie :D W momencie, w jakim to spojrzałam na rachunka którego wówczas miałam do zapłaty, ni z gruszki ni z pietruszki, me drogie zwoje mózgowo-umysłowowe doznały nagłego oświecenia na spreparowanie nieco bardzo wariackiego tworeczka :D Odchodząc już od temata iż moje nieoczekiwane inwazje pomysłów praktycznie zawsze urzeczywistniają się w przedziwnych miejscach oraz sytuacjach, prezentuję najwielmożniejszemu Państwu to nieskromnie szaleńcze opowiadanko, w którym będzie można doszukać się stosunkowo niewielkiego nawiązania do pairinga KagaKuro :D :P To tyle z mojej szanowniutkiej strony, dziękuje serdecznie za uwagę i kłaniam się nisko!!!!!!!!!!!!!!!!! :D ᕙ(`▽´)ᕗ

*********************************************************************

Nad czcigodną stolicą Japońskiego naroda której to na imię jest Tokio, właśnie zapadł zmrok. Słońce niemogące dłużej patrzeć na głupotę egzystencjalną większości Tokijskiego społeczeństwa, poszło się jebać z innymi Ciałami Niebieskimi zamieszkującymi wszechświat, a na swoje miejsce wystawiło Pana Księżyca - zboczonego alfonsa który to wprost ubóstwiał podziwiać nocne baraszkowania ludzkiej rasy. Życie na ziemi natomiast przebiegało w najnormalniejszym porządku. Co poniektórzy zmęczeni wracali do swoich czterech ścian po ciężkim dniu pracy, inni tj. uliczne kurewki dopiero się do niej szykowały, a trójka nieźle kopniętych umysłowo dwudziestolatków beztrosko opierdalała się w restauracji ze śmieciowym żarciem, zwanej potocznie Maji Burgerem. W skład tejże szalonej bandy pozytywnie jebniętych kretynów wchodził ciotowaty Blondyn Kise, pracujący jako modelka dla dziecięcych czasopism, Granatowowłosy maczo Aomine, spełniający się zawodowo jako profesjonalny macacz kobiecych piersi, a na czele owej szajki stała Pani Sayuri - agresywna testerka wyrobów alkoholowych, której to przez codzienne pożeranie 55 kilogramów marchewki od życia płodowego, włosy zabarwiły się na czysto pomarańczową barwę. To tyle słowem przedstawienia głównych bohaterów tego komedio-dramata, jaki niebawem się rozstrzygnie. 

Od niedawna, wyżej wymieniona święta trójca podczas wolnego czasu od ich jakże stresujących prac, bawiła się w ściśle tajnych szpiego-detektywów. Obiektem na celowniku stali się nijacy Tetsuya K. wraz z Taigą. K, a mówiąc dosadnie, poziom wzajemnych relacji owych osobistości. Zaintrygowani faktem, iż ta dwójka coraz to częściej zaczyna blisko ze sobą przebywać, postanowili osobiście rozwikłać wątpliwość, czy łączy ich tylko niewinna przyjaźń, czy może coś więcej. 

***
-Ał!!! -Pisnęła jedna z pracownic firmy M burger, w chwili kiedy wracając do stolika z odebranym zamówieniem, ten bezczelny, chodzący testosteron Daiki złapał ją za cycka. O ile ten czyn nie przeszkadzał owej piersiatej panience, a wręcz spodobał jej się , co można było wywnioskować z lubieżnego uśmieszka na jej gębie, o tyle rozwścieczyło to Panią Sayuri, której furię w tamtym momencie wyczuli by nawet Marsjanie. 
-CZYŻBYŚ ZAPOMNIAŁ, DO CZYICH CYCKÓW CIĘ ZATRUDNIŁAM?!!! -Zapytała z oburzeniem, na co przerażony Aomine tylko pokręcił przecząco łepetyną. -NIE?! W takim razie uważaj, bo obetnę ci "wynagrodzenie"! 
-A-ale tak dosłownie mi obetniesz...? 
-Tak, a potem oddam na cele charytatywne, kurwa! -Wrzasnęła kpiąco Marchewka, upijając łyk swojego zamówienia, którym była jedynie woda mineralna. 
-Sayuricchi!!! Aominecchi!!! Uspokójcie się!!! -W końcu sprzeczkę przerwał Ryouta. -Dochodzi 18 i 555 sekund, a o tej godzinie według moich obliczeń, Kagamicchi i Kurokocchi codziennie przychodzą tutaj na kolację! Bądźcie czujni! -I faktycznie, nim wszyscy zdążyli się obejrzeć, wspomniana para jak gdyby nigdy nic zawitała przed szybami budynku. 
-Ty patrz, są! -Oznajmił entuzjastycznie Granatowowłosy. -Sayu, chowaj ten oczojebny łeb bo nas zauważą i cały plan pójdzie do ciemnej dupy! -Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie, krzepko wślizgując się pod stół, lecz oczywiście nie była by sobą bez swojego chamskiego mamrotania pod nosem. 
-A nie mówiłem? -Rzekła Blond-ciota przepełniona dumą. -Obserwujmy ich dokładnie.
-No niby idą blisko siebie ale to jeszcze nic nie znaczy... -Referował Daiki. 
-Moim zdaniem idą za blisko, jak na przyjaciół. -Dodał Kise. 
Przechodząc do wydarzeń na zewnątrz, w pewnej chwili Kuroko doszczętnie pochłonięty konwersacją ze swoim towarzyszem, potknął się, zupełnie tracąc poczucie grawitacji. Aczkolwiek na całe szczęście, w samą porę przed upadkiem obronił go Taiga i zamiast spotkania twarzą w twarz z betonową posadzką, Tetsuś wylądował w jego silnych ramionach. Zaiste w trymiga wywołało to arcywielką sensację u śledzących ich trójki, którą to ukazali przez potężny okrzyk wyrażający nie małą podnietę. 
-KISE SZYBKO, RÓB ZDJĘCIE!!! -Rozkazała Pomarańczowowłosa, a ten automatycznie wyjął aparat po czym skierował obiektyw na... siebie. Reakcją jej oraz Aomine było nic innego jak tylko tzw. "facepalm".
-BOŻE ŚWIĘTY, IM, NIE SOBIE IDIOTO!!! -Jednak niestety było już za późno. 
-Eeetooo... nie wściekajcie się, ja tylko chciałem mieć selfie z nimi w tle... 
-I widzisz co do cholery narobiłeś?! Straciliśmy taki dowód! -Wykrzyknął poirytowany Ciemnoskóry. 
-Dobra, nie ważne. To i tak za mało by stwierdzić że są razem. -Sapnęła Sayuri, po cichutku zrywając boki z komizmu sytuacji. -Słuchajcie chłopaki, mam plana... Jutro jest piątek, a zauważyłam że w piątki po pracy, często chodzą na wynajętą sale gimnastyczną, co by pograć razem w kosza. Pójdziemy tam i podpatrzymy jak się zachowują. Ale uwaga - nie możemy rzucać się w oczy, więc ubierzcie się tak, ażeby nie przyciągać zbytniej uwagi. Zrozumiano? -Ci tylko pokiwali przytakująco głowami. -No to jesteśmy umówieni, nara! -Odrzekła Marchewka, wstała i opuściła lokal. 

***
Pierwszy dzień śledztwa.

-Aghh, gdzie jest ten zasrany granatowy debil?!!! -Absolutnie żadną nowością nie było to, iż jaśnie pan Aomine nie wstawił się o umówionej porze na miejscu spotkania, co w konsekwencji spowodowało ekstremalny wzrost ciśnienia u czekających na niego kompanów. 
-Jeszcze minuta, a przyrzekam że zrobię z jego kutasa worek na śmieci!!! -Emocjonowała się rozzłoszczona do granic możliwości Pomarańczka. 
-Sayuuucchiii, też jestem wkurzony, ale spokojnie, na pewno zaraz przyjdzie... -Kise starał się załagodzić sytuacje. 
-Jak mam być spokojna, gdy Kuroko i Kagami już są na sali i być może że właśnie przegapiamy jakąś ciekawą akcję! 
-Hmmm, spójrz, chyba idzie... -Oznajmił Blond-model po czym obydwoje skierowali wzrok na wyłaniającą się z oddali postać. Na widok pana spóźnialskiego, na ich twarzach pojawił się wyraz arcyogromnego zaskoczenia, co najmniej jak gdyby ujrzeli zmodyfikowane genetycznie latające nożyczki.
-JA PIERDOLE DAIKI, CZEMU DO CHOLERY JASNEJ PRZEBRAŁEŚ SIĘ ZA KECZUP?!?!?!?!?!??!
-Co ci się nie podoba...? Pomyślałem że taki dwumetrowy keczup będzie zajebistym kamuflażem dzięki któremu na pewno nas nie rozpoznają... -Mruknął z pokorą zmieszany Granatowowłosy. 
-POMYŚLAŁEŚ?!?!?! To pomyślałbyś czasem tym mózgiem na górze, a nie tylko tym który masz między nogami!!! Tfu!!! Przecież Ty innego nie masz! -Pyskowała już całkowicie wkurwiona dziewczyna. 
-Aominecchi ale z ciebie idiota... Miałeś się tak ubrać żeby nie wzbudzać zainteresowania, a tymczasem wszyscy się na nas gapią!!! 
-Dlatego się tak przebrałem bo eee... miałem to w planie którego jeszcze nie znacie... -Ciemnoskóry keczup próbował wybrnąć z opresji.
-No dawaj, słuchamy...
-To ja wejdę na drzewo które jest na przeciwko okien i ściągnę ich uwagę na siebie, a wy w międzyczasie zakradniecie się do sali i schowacie gdzieś za drzwiami. Będziecie mieć zajebiste miejsce do obserwacji, a do tego nikt was nie zauważy...
-O, w sumie dobry pomysł Daikicchi! -Przyznał Ryouta, wydający się popierać tą jakże świetną ideę.
-Nie ma mowy, ja w to nie wchodzę. To już jakieś totalne psycholstwo jest! -Wszystkiemu zaprzeczyła Sayuri. -Czy ty siebie słyszysz kretynie? Wielki keczup wspinający się na drzewo? A z resztą... róbcie se co chcecie, z chęcią się z was ponabijam! -Rzekła odchodząc na bok, a oni bez słowa przystąpili do działania. 

***

Oczywistym wręcz było, iż całą tę akcję chuj zastrzelił. Wspaniały keczupowy pomysłodawca, jak szybko na owe drzewo wlazł, jeszcze szybciej z niego spadł, co w konkluzji przyczyniło się do tego że dwójka trenująca na sali słysząc huki i trzaski dobiegające z zewnątrz, zainteresowana poszła sprawdzić co stoi za tym zamieszaniem. Wówczas nasi agenci specjalni, mimo przeszywającego bólu tyłka oraz innych części ciała Aomine, byli zmuszeni z szybkością błyskawicy opuścić miejsce zdarzenia. 




poniedziałek, 8 lutego 2016

☞ Tak mi dziś głowa podpowiada, ażeby z Panem Kise przeprowadzić krótkiego wywiada!!!!!!!!!! :D ☜


Kto ty jesteś? 

-Kise Ryouta.

Twe przezwisko?

-Jestem ciota.

A dlaczego?

-Często płaczę.

Jaki powód?

-Nie wytłumaczę.

A co robisz?

-Zbijam kasę.

Niby za co?

-Za zdjęć masę.

Jesteś modelem?

-Tak, fotograficznym.

W jakiej branży?

-W przemyśle pornograficznym.

Ile zarabiasz?

-Dwa miliony.

A dla kogo?

-Dla mej żony.

Kto Twa żona?

-Aominecchi drogi mój.

Co Ci się w nim podoba?

-Jego chuj.

Kochasz go? 

-Z całego serducha.

A dlaczego?

-Bo dobrze rucha.

Koszykówka?

-Dalej grywam.

A wygrywasz?

-Nie wygrywam.

Jesteś słaby?

-Niekoniecznie.

Więc czemu? 

-Bo Aomine wygrywa wiecznie!

Czy go pokonasz?

-Pokonam i ukatrupię.

Jak to zrobisz?

-Zagoszczę w jego dupie!

To pomoże?

-Jestem pewien.

Co on zrobi?

-Tego nie wiem. 

A włosy czym farbujesz?

-Jajecznicą z pięciu jaj.

A makijaż?

-Weźże mi już spokój daj!

Nie mogę jeszcze skończyć, proszę daj mi dokończyć. Jesteś sławny i bogaty...

-Weź mnie już tak nie wychwalaj!

Więc kończymy. Jakieś dla fanów słowo?

-Wypierdalaj!!!!! :D



środa, 30 grudnia 2015

✩ Sobą bym nie była, jak bym się z Wami życzeniami na nowego roka nie podzieliła!!! ✩ :D

Idzie sobie nowy roczek, mocno trzyma się za kroczek,
życzeń niesie cały worek i rozpięty ma rozporek

Wyjął fujarę, trzyma ją w górę
i o północy z niej strzela w niebo petardowe kule

A wraz z petardami które szaleją nad nami,
życzenia wzwyż też wysyła i drze się donośnie:

Aby każda osoba szczęśliwa była,
żeby w dobrostanie sobie żyła,
miała wszystko co chciała
i by pała zawsze wysoko stała!!!!!!! :D

I ażeby w tym roku nowym, być uśmiechniętym i zdrowym,
a noworoczne postanowienia były zrealizowane w oku mgnienia!!!!!

Lecz przypominam i w pasa się zginam,
że jeśli masz jakieś marzenie lub cel życiowy,
to dąż do nich zawsze, a nie tylko w roczek nowy! 
I zaufaj mi, realizuj je 365 w roku dni! 

Nagle petardy z nieba zniknęły i w około zapadł mrok,
jeszcze raz Wam życzę wszystkiego przearcynajlepszego na ten nowy rok!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D



wtorek, 29 grudnia 2015

A na dzisiaj wierszyk króciutki, o przenajdroższym Aominecchim calutki!!!!!!!!!!! :D

Stoi na stacji Daiki Aomine, ogląda se pałę i ma błogą minę. Długa, ogromna i sperma z niej spływa, z plemnikami oliwa. Stoi i sapie, dyszy i dmucha, nasienie z jego rozgrzanej pały wybucha. 

Buch - jak gorąco! 
Uch - jak gorąco! 
Puff - jak gorąco! 
Uff - jak gorąco! 

Już ledwo sapie, już ledwo się trzyma, a Aomine ją dalej wygina. Ludzie się wokół niego zebrali, oglądali patrzyli, stali i stali. Na lewo lesby na prawo geje, ciekawe kogo jeszcze wiatr tu przywieje. Na ławce siedzą same golasy i podziwiają swoje kiełbasy. I kompleksów narzuciła im się cała masa, patrząc na idealnego Aosia kutasa. I choćby przyszło Cudów Pokolenie, każdego zgorszyło by Aomine walenie. I każdy nie wiem jak by się wytężał to nie poskromią jego dzikiego węża. 

Nagle - gwizd! 
Nagle - świst! 
Pała - buch! 
Sperma - w ruch!

Najpierw - powoli jak żółw ociężale, ruszyło nasienie po jego fiucie ospale i wali się wali,  podniecenie wnętrzności od środka pali, I ręka przyśpiesza i gna coraz prędzej i dudni i stuka łomoce i pędzi. A dokąd, a dokąd, a dokąd na wprost! Po pale, po ludziach po chodniku na most! I śpieszy się śpieszy, a Aoś się cieszy że tak ciągle lubieżnie sobie grzeszy. Gładko tak, lekko tak w dal się toczy, tryska po stacji i tryska w oczy. I morze wytrysku w około powstało, czyli jak na naszą bestię Aomine przystało. A morał z tej historii jest oczywisty i pełen gracji, na tym polega sztuka onanizacji! :D



środa, 16 grudnia 2015

✄ Aomine ma dużą pałe, a Akashi małe jajka, takim oto sposobem powstała dzika bajka ✄ :D

Witam zaszczytnie przed wieczorem w środę, niech wam będzie tak wesoło żebyście padali na podłogę!!!!!!!!! :D Mimo iż od czasu płodu, z nieznanej przyczyny Sayuri-chan nienawidzi wszelakich bajek, baśni itp. to do mego cenniutkiego łebka przyszedł dziś niepowściągliwy pomysł ażeby wytworzyć tekst właśnie o tymże gatunku literackim :D Więc jeśli tylko drodzy Państwo mają chęć,  to zostawiam poniższego twora do Państwa osobistych przemyśleń. :D A na końcówkę mego szanownego monologa , aby wprowadzić nieco świątecznego nastroja, pozwolę podzielić się z Wami fotografiami nieposkromionych bombeczek choinkowych made in Sayuri, wykonanych techniką "cipkowanie lakierami do paznokci po płótnie" :D :P Dziękuje za uwagę i kłaniam się nisko :D 

 


Za górami za lasami mieszkał sobie Akashi z nożyczkami. Był to pan i władca srogi, każdy w mig mu schodził z drogi. Na zamku dużym miał swoich służących jednych - od sprzątania drugich- pały myjących. Każdego  dopadał strach i draka jak mieli się zbliżyć do tego pędraka. 

Czerwonowłosa była jego na górze pała, za to ta na dole przeraźliwe mała. Przez to że Akashi nie umiał poradzić sobie z kompleksem swym, był człowiekiem bardzo złym. Jego zamek miał ciemne lochy z których było słychać ciche szlochy. I więził tam niewinne istoty, ludzi, dzieci i małe koty. Miał też laboratorium i pełno związków chemicznych. Formaliny, kwasy, miliony substancji magicznych. Badania tam przeprowadzał ścisłe. Hodował skórę, pały które nie stały i były obwisłe. I choćby starał się nie wiem jak, jego eksperymenty zawsze trafiał nagły szlag. A wszystko sprowadza się do jednego, bo jego dzikim pragnieniem było się pozbyć kompleksu swego.

Parę temu lat, Aksasz ruszył w świat, jednego chłopca upolował i do klatki go wpakował. Delikwentem tym był chłopak o niebieskich włosach i błękitnych oczach, ale nikt nie znał zawartości jego krocza. Akashiego długie lata ciekawość zżerała jak wygląda Kuroka pała. A nawet jak by była mała, to ciekawość nie malała. Tetsuya próbował wyrwać się z niewoli lecz po tysięcznej próbie uznał że to wszystko pierdoli.  Mijały lata, a Tetsu siedział zamknięty na tym szarym końcu świata. I nie było śmiałka takiego który poskromił by złego Akashiego. Wielu rycerzy już o niego walczyło, lecz żadnych rezultatów z tego nie było. Seijuro schował Kuroko na czarną godzinę, a dlaczego? Zataił przyczynę. W końcu pewnego pięknego poranka, co u Akasza trwała sielanka, do zamku przybył Kagami i jego armia z dużymi mieczami. A w tej złotej załodze dowodził Hyuuga, co jego pała jest bardzo długa.

-Akashi kurduplu wyłaź z zamku, to ci mordę zbije o poranku! -Taiga staje do boju, nie mogąc zachować spokoju. 

A ten do okna wychodzi i wzrokiem po nich wszystkich wodzi.

 -Patrzcie, wyszedł, atakujemy! Cennego czasu nie marnujemy! -Junpei głośno apeluje, włócznie w górę wystrzeliwuje. 

Na boku z katapulty Izuki bombarduje, raz w okno lecą bomby a raz stalowe chuje. Lecz Akashi nieugięty stoi i daje im do zrozumienia, że niczego się nie boi. 

-Hyuuga dawaj działo, bo mu ciągle jest za mało! -Kiyoshi wykrzykuje i w Seijuro ze skupieniem celuje. 

W pewnym momencie, niespodziewanie tajemnicza postać przybyła na to bojowe spotkanie! Pojawia się z przeraźliwym hukiem a w dłoni mosiężnym łukiem. Na przód kroczy odważnie, rycerze oglądają go uważnie. 

-Witam słabeusze, widzę że nie dajecie sobie rady, więc pomóc wam muszę! 
-Kim żeś jest barbarzyńco bezczelny?! Jak cię Akashi w swe sidła złapie, to już nie będziesz taki dzielny! -Oburza się Kagami, przebierając nogami. 

-Jam jest dziki Aomine Daiki! Gdy się coś dzieje, i chujem wieje, ja na pole bitwy przybywam i kłopotów się pozbywam! - Prawi arogancko, uśmiechając się nonszalancko. -A więc o co ta batalia?

-O Kuroka genitalia! -Chórem odpowiadają i do Seijuro dalej strzelają. 

-Pff, cwele odsuńcie się w cholerę! Zaraz się z Akaszem rozprawię i pałę Tetsu z kłopotów wybawię! -Oni posłuchali jego rozkazu i w cień zniknęli od razu. Aomine staje do walki, przeciera swe paczałki i do łuku załadowuje strzałki. 

-Akashi ciulu, hakuna matata, zaraz cię pokonam, nie ma na to bata! -Zwraca się do władcy złego i zatrutą strzałą rąbie w niego. W pewnej chwili padł na ziemie. -Trafił w moje przyrodzenie! -Seijuro trzyma się za węża i z ostrego bólu ciało napręża. No i w końcu, lęgnął w bezruchu. -A masz za swoje, ty głupi eunuchu! -Daiki oświadcza triumfalnie i do lochów rusza momentalnie. I już po niedługiej chwili, wszyscy więźniowie wolni byli. 

-O mój wybawco, o mój luby, jak mam ci dziękować za ten czyn godny chluby? -Kuroko pada przed Aomine na kolanka. -Czy mogę Cię traktować, za mego serca wybranka? Nie mam nic, co mógłbym Ci podarować....

-Przestań pierdolić i mój czas marnować! Przecie jestem bohaterem, a ratowanie innych jest moim obowiązkiem i celem!  A poza tym, mam już swoją piczkę, nie chcę księcia tylko księżniczkę! - Granatowołosy wojownik z dumą odpowiada i na swego rumaka wsiada. 

-Cóż, oddaliłem od Ciebie te katusze, a teraz w drogę ruszać muszę! Fiku miku, wio mój koniku! - I na koniu już swym zmyka, jak kamfora w oddali znika. 

Moja droga publiczności to już koniec historii o Akashim i jego królewskiej mości.  :D





środa, 2 grudnia 2015

Na górze Aomine, na dole koszykówka, wierszyk wytworzyła ma czcigodna główka :D

Był sobie zboczuch wielki - jak pała. 
Osobistość ta Daiki Aomine się zwała. 
Wszystko, co miał, było jak cycki.
Czy to cukierki, czy od kwiatów doniczki. 

Ciemny miał łeb i nogi też ciemne,
i granatowe włosy w dotyku przyjemne.
I trąbę - którą wspaniale kręcił,
Wszystkich w około swą osobą nęcił. 

Zaprosił kolegów z drużyny na karty 
Na w pół do czwartej. 
Przychodzą - ryczą "Dzień dobry, kolego!" 
A on odpowiada "czekajcie chwile, tylko se zwale kutasa swego!"
I każdy z kumpli na zegar zerka, a po Aosiu została tylko spermy kropelka. 

Miał przyjść do Teiko, swojej gimbazy, 
ale nie przyszedł bo dostał na pornosy nieokiełznanej fazy. 

Ma on też swojego chłopaka, Kise pedała, co mu na zawołanie stoi pała. 
Bardzo kocha tego swojego "przyjaciela" a po nocach nim w łóżku poniewiera. 

I nawet gdy własne imię wymawia,
gdy się na przykład komuś przedstawia,
odpowiada szybkim gestem:
"Daiki Aomine jestem!
 I od roku nie wyciągam ręki z kroku!" 

A pałę ma taką, jakby sześć pał miał.
I wszystkiemu co się rusza, w dupę by ją dał.

Kiedyś mu nawet Tetsu doradził 
"Idź do lekarza, może on by coś na twe zboczenie poradził" 
Więc zaraz poszedł - do kiosku z gazetami
i wrócił do domu z nowymi pornolami. 
I błąka się, trzepie i jest coraz później 
a w jego jajach dużo luźniej. 
A że mecz dziś gra - nagle oprzytomniał,
bo przez to trzepanie kompletnie o nim zapomniał.
I pędzi i leci, potyka się o dorosłych i małe dzieci, 
dociera do sportowej hali, a tam każdy konia zręcznie wali! 

Kise go szturchnął, ustami podmuchał,
zajrzał do spodni, zajrzał do ucha,
potem kołdrę zrzucił z niego,
a Aomine szoku doznał strasznego!
A Kise do niego mówi: "Chyba ci muszę na łeb wody spuścić kubełek
 i pałe na zawiązać supełek."
I chlust go wodą! sekundę to trwało i w supeł zawiązał trąbę wspaniałą.
Potem potrząsał Aosiem chwile jeszcze, 
i trudzi się trudzi a Aho marudzi,
 że go ze snu tak brutalnie budzi. 
"Wracaj na jawę, na jawę wracaj, a nie oczami i pałą przewracaj! 
Aomiecchi, nie wiem o czym śniłeś, ale całe łóżko spermą pomoczyłeś!"

I tak kończy się wiersz ten, iż Aomine miał waleniowy sen.  :D 



środa, 18 listopada 2015

♛ AoKisów akcik czwarty, mówię wam to nie na żarty ♛

AKT CZWARTY

Lokalizacja ta sama co w akcie trzecim, Mr. Kise wraca z krzaków gdzie walił sobie konia ku ujarzmieniu focha na Mr. Aomine. 

Scena pierwsza

Mr. Aomine, Mr. Kise 

Spermowych rozważań kontynuacja. 

Mr. Aomine 

To zapytajmy się Satsuki tej różowowłosej pindy, co beze mnie to nawet nie wejdzie do windy...

Mr. Kise

Ale Aominecchi, nie wypada pytać o to damy...

Mr. Aomine

A gówno mnie to obchodzi, jakieś inne wyjście mamy? 

Szeptem

Ona wie wszystko, co, nawet myśleć nie chcę... Ta cipka nawet wie kiedy mamy erekcję...

Mr. Kise

Wzburzony

Aominecchi, na Boga, co ty wygadujesz?! Chyba sobie ze mnie bezczelnie żartujesz! No to mam kłopoty nie małe, Momocchi wie, kiedy trzepię sobie pałe?!

Mr. Aomine

Kise, a cóż to za wielkie zażenowanie, weź wyluzuj bo ci chujek nie stanie. Dobra już dobra, spytam się sam, to co o mnie myśli, głęboko w dupie mam.

Mr. Kise

Tylko nie przychodź mi potem z obolałą głową, jak Ci przypierdoli płytą betonową...

Scena druga

Mr. Aomine, Mr. Kise

Mr. Aomine wraca do Mr. Kise, który poprawia kreski eyelinerem, Mr. Aomine głowa w dół zwieszona, twarz czerwona jak pole pomidorów.

Mr. Aomine

Zgorszony nieco

Satsu się nie pierdoliła, wzięła pałę, mi zwaliła, potem poszła chuj wie gdzie, przyszła, położyła mnie, na dach placówki zaniosła, kubek z ziemi podniosła, postawiła pod kutasa, no i ciekła biała masa. Kubeczek napełniłem calutki, bo przecie mój pindol nie jest malutki... Podrapała się w cipeczkę, z majtek wyciągnęła łyżeczkę, nabrała mojego nasienia i daje mi do jedzenia!

Mr. Kise

Z ciekawością

I co i co, spróbowałeś?

Mr. Aomine

Chyba sobie neurony w mózgu poprzestawiałeś! Nie zrobiłbym tego nigdy w życiu nawet po beczce sake wypiciu! 

Mr. Kise

No to co dalej było?!

Mr. Aomine

Nic takiego się nie wydarzyło, lecz jestem dumny niesłychanie gdyż znam już odpowiedź na nasze pytanie.

Mr. Kise

Z wielkim podekscytowaniem

Mówisz poważnie?! Gadaj natychmiast, słucham Cię uważnie!

Mr. Aomine

Więc, szybko się wyprostowałem, łyżkę z ręki jej wyrwałem, do jej gęby przystawiłem i na siłę wewaliłem! Ona mordą pokręciła, połknęła, znowu łyka się napiła, i mlaska i mlaska, po zębach językiem trzaska, nie połyka, trzyma w ustach, a ja myślę, czy za słodka? czy za tłusta? No i mówię do niej: "Jak smakuje?" a ona na to: "Jeszcze chwilę popróbuję." I mnie zaraz trafi szlag, ileż można czekać tak?! Przeogromnie się nudziłem, więc jądrami się bawiłem. A tu nagle jak grom z nieba jasnego usłyszałem krzyka strasznego! "O żesz kurwa, wyśmienite!" darła się na całą pyte. I w końcu jej pytam "No to jak smakuje ustrojstwo to?" Ona na to "Jak delicji słodkich sto! Truskawkami, ananasem, chcę więcej, potrzep jeszcze swym kutasem!" A ja wtedy nogi w pas, no i gaz. Rezerwy spermy wszystkie zużyłem dlatego od niej w mig spierdoliłem...

Mr. Kise

Euforycznie

Już rozwiałeś moją trwogę, wiedziałem że liczyć na Ciebie mogę! 

Klęka przed Mr. Aomine

Kłaniam się, dziękuje, w pałę Cię całuję! 

Scena trzecia

Mr. Aomine, Mr. Midorima

Ni z gruchy, ni z pietruchy na miejsce zdarzenia przybywa Mr. Midorima ze sztucznym penisem w ręce, Zatrzymuje Mr. Aomine. 

Mr. Midorima

Podejrzliwie

Jak na oko lekarza przyszłego, widzę że zrobiłeś coś złego. 

Mr. Aomine

Drwiąco

Nie wiem o co ci chodzi okularniku, z taką mordą to zamiast być lekarzem będziesz grzebał w śmietniku.

Mr. Midorima

Nie o tym mowa, przybywam w innej sprawie, jeszcze jedno takie słowo, a będziesz leżał na trawie. 

Mr. Aomine

Pogrozić to se możesz swojej własnej pale, bo ja się Ciebie nie boję wcale. 

Mr. Midorima

To ja do rzeczy od razu przejdę bo jak tak dalej pójdzie to nigdy w temat nie wejdę. Nie wiem czy ta rzecz jest ci już wiadoma, ale na dachu Satsuki leży nieruchoma. Sprawdzam tętno, oddech sprawdzam, nie reaguje, biorę więc ją reanimuję. Dwa wdechy, uciśnięć trzydzieści, ile żem się przy tym nasapał to się w głowie nie mieści! Jak leżała, tak leży, że coś da się jeszcze zrobić to nikt nie wierzy. Ty ostatni z nią na dachu przebywałeś, co jej zrobiłeś? Zgwałciłeś, zamordowałeś?

Mr. Aomine

Z zawstydzeniem

Nie zrobiłem jej nic złego oprócz eksperymentu jednego... Powiem szczerze bez w bawełnę owijania... dałem jej swojej spermy do spróbowania. 

Mr. Midorima

Zaawansowanie zgorszony

Kutasuke* i wszyscy święci, oprócz mnie, cała generacja cudów to idioci pierdolnięci! 
Ma diagnoza jest oczywista i niepokojąca, twoja sperma jest trująca! 

Mr. Aomine

Uśmiechając się szyderczo

To wiadomość dobra, mogę wykorzystać to wszędzie, fajnie jest mieć w gaciach zbrodni narzędzie! 

Koniec aktu czwartego.

*Kutasuke, jak z resztą łatwo się domyślić, to nic innego jak rebusik ze słów kutas i Kerosuke, szczęśliwego przedmiotu Midorimy w postaci żaby :D 



środa, 11 listopada 2015

Dziś zapoznaję was z faktem iż pora się zmierzyć z AoKisiów trzecim aktem :D

Hola, hola, siema siema, JEST uśmiech, smutku NIE MA!!!!!!!!!!!!!!!!!! Witam najzacniejszych Państwa uroczyście i na wstępie chciałam przeuprzejmie przeprosić za to iż tak trywialnie zakłócam Święto Niepodległości które wypadło niecnie na dziś dzień :O Rady na to wszakże nie ma, gdyż właśnie dnia dzisiejszego przyszła nieodzowna pora na akta trzeciego tego tragicznego-psychologicznego-zgejowacionego-komedio-dramata :D Z tejże przyczyny nie błahej przechodzę do jądra sprawy i już nie przeciągając mej przemowy prezentuję przed Państwem tegoże nowego rozdziała :D Życzę więc miłego czytania i szybkiego powrotu mózgowia z odległych galaktyk z powrotem do czaszki :D 
Na podsumowanie aktualnego święta, pozwolę sobie zamieścić wytworzonego przez mą czcigodną osobistość arta ażeby oddać cześć naszemu narodowi Polskiemu :D 



AKT TRZECI

Mr. Aomine, Mr. Kise, I przyjaciele

Dziedziniec zakładu poprawczo-opiekuńczego Teiko, po prawej stronie od izolatki nad drzwiami, kopulują się cykady. 

Scena pierwsza

Mr. Aomine, Mr. Kise

Po zakończeniu sesji na krześle elektrycznym, Mr. Kise biegnie za idącym powoli Mr. Aomine, który drapie się po jajach. 

Mr. Kise

Aominecchi, Aominecchi! Razem wracamy? Nawet blisko do siebie mamy. 

Mr. Aomine

W myślach

Co znowu chcę ode mnie ta blądwłosa dziwka, ten sztuczny uśmieszek to pewno tylko przed głupotą przykrywka. 

Do Mr. Kise

Twój kolor włosów całkowicie się zgadza, przecie my mieszkamy jak z Krakowa do Sieradza.

Mr. Kise

Oj tam, oj tam Aominecchi, mam Cię na uwadze, pozwolisz że Cię dzisiaj pod dom odprowadzę. 

Mr. Aomine

Podejrzliwie

Czuję że bierzesz mnie na sposoby bo masz jakąś sprawę do mojej osoby.

Mr. Kise

W sumie to mam jedno malutkie pytanie i nie mam pojęcia jak brzmi odpowiedź na nie!

Mr. Aomine
Że coś tu śmierdzi, wiedziałem od początku, no to gadaj, co Ci siedzi na żołądku?

Mr. Kise

Z zażenowaniem

Umm... mam pewien problem, którego moje mózgowie nie pojmuje, może to wątpliwość głupia, ale... jak sperma smakuje?

Mr. Aomine

Faktycznie, pytanie jak na Ciebie przystało, Ty tępa żółtowłosa pało. Czemu mnie o to pytasz, dlaczego? Czy nie ma innej osoby która nie wytłumaczyłaby Ci tego?

Mr. Kise

Nikt mi nie zaprzeczy że Ty w tych sprawach to znasz się na rzeczy...

Mr. Aomine

Oburzony

Czy Ty mnie uważasz za pedała?! A spierdalaj, won i chała!

Odchodzi w dal

Mr. Kise

Zaczekaj no! Trochę litości! Chyba nie zostawisz mnie z tym dylematem w samotności?! Przyznaj się szczerzę bo Ci nie wierzę, czy nigdy się nad tym nie zastanawiałeś? Jak Ci dama robiła loda, jak jej smakowałeś? 

Mr. Aomine

Do siebie

Osz ten jeden jebany chuj, w sumie to uderzył w czuły punkt mój! Teraz mnie poważne myśli dorwały... jak tak właściwie smakuje wytrysk z pały? 

Do Mr. Kise

Przyznaje dobre pytanie, bata nie ma, to wymaga wyjaśnienia. 

Mr. Kise

Ja nie wierzę, o mój Boże! Aomine mi pomoże! Czyli nigdy tego nie próbowałeś jak sobie gibko kutasa trzepałeś? 

Mr. Aomine

E, chyba śnisz! Taką świnią nie jestem! Chociaż przyznam w pokorze, zastanawiałem się kiedyś nad tym gestem. Jednak w porę się opamiętałem i na szczęście tego nie spróbowałem.

Mr. Kise

Łapie się za czerep

A to szkoda, a to szkoda, już od tego myślenia boli mnie głowa! Co robić, gdzie szukać pomocy? Kto nam z odpowiedzią wystrzeli jak z procy?

Mr. Aomine

Zapytajmy tego cwela Haizakiego, może on coś będzie miał do powiedzenia na temat tego.

Mr. Kise

Z lamentem i żalem

Co to za głupia myśl Ci się nasuwa?! Przecież on odbił mi laskę, a teraz ją posuwa! Zapytajmy może Kuroko, ostatnio mam na niego oko. 

Mr. Aomine

Myślisz że Tetsu by takie rzeczy wiedział?

Mr. Kise

Kiedyś widziałem jak po treningu sam w szatni siedział! Cicho, po ciemku i w pół mroku, dostrzegłem jak grzebie sobie w kroku!

Mr. Aomine

Trzymaj mnie bo nie wierzę Ci, jak takie pierdoły możesz mówić mi?! Niech że twa żółtowłosa pała się zlituję, przecie Tetsu się nie masturbuje! 

Mr. Kise

Tak myślisz?! No może masz racje, Kurokocchi to w sumie porządny facet co trzyma grację.

Po chwili zamyślenia

A co z Midorimacchim, naszym horoskopowcem natrętliwym? Może jego sperma dziś jest przedmiotem szczęśliwym?

Mr. Aomine

Wyśmiewczo

Midorima se nie dyma, pewnie się ze wstydu spali niż się przyzna że po kątach sobie konia wali. Prędzej sprawdzi w oha-asa jak smakuje kisiel z kutasa! No to może Murasakibara co ma pałę jak kopara?

Mr. Kise

Mmm... Myślę że pytać go nie ma sensu, pewnie jego sperma jest słodka jak tona słodyczy spod kredensu... 

Po milczenia chwili

No to spytajmy się Akashiego naszego kapitana, moim zdaniem każda rzecz jest mu dobrze znana.

Mr. Aomine

Mi się nie chcę, sam idź z nim gadaj.

Mr. Kise

Może sam byś coś pomógł a nie tylko mi odmawiał?!

Mr. Aomine

Czyżbyś nie miał na tyle śmiałości by spytać o to Akashiego, jego mości?

Mr. Kise

Ale przecież Ciebie też to ciekawi, a mnie Twoja odpowiedź wcale nie bawi! Odważny jestem jak rycerz na wojnie, więc mnie nie wkurwiaj i siedź spokojnie.

Mr. Aomine

Aaa, ja tam dobrze widzę że ze strachu w pory już szczynasz, nie, nie Kise, tak łatwo mnie nie wydymasz.

Do siebie ale w przestrzeń

Oj Ryouta, Ryouta, ale z Ciebie ciota...


Koniec aktu trzeciego.