Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aomine Daiki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aomine Daiki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 maja 2016

🍌 Kisiaczek to przystojniaczek, a Aomine jest seksa bogiem, uważaj, bo się staną Twym nałogiem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :O 🍌

Po nie małokrótkim okresie mego nikczemnego niebytowania oraz nierozgromionego milczenia, finalnie ponownie mam przearcyogromniastego zaszczyta powitać przeserdeczniutko wszystkich najczcigodniejszcych Państwa na mej wariackiej przystani blogowej :D Nie mam najmniejszego zamiara tłumaczyć wielebnemu Państwu powoda mojej szanownej nieobecności, aczkolwiek nie będę się też  przed Wami kutasić, powiadając iż nie mam czasa, bowiem czasa zawsze nie mam i prawdopodobnie nigdy mieć nie będę :D, na braka weny również nie cierpię, gdyż iż ponieważ posiadam jej niekończące się zasoby, a mej szalonej niczym wielki garnek gotujących się marchewek wyobraźni :D, nie ograniczają żadne granice, a gdyby nawet ograniczały to i tak bym je bezzwłocznie przekroczyła. :D Bez dłuższego owijania w pałę, najzwyczajniej we wszechświecie NIE CHCĘ MI SIĘ PISAĆ :D :P Owy fakt wynika tylko i praktycznie w 90,99% z tego, że jestem nieokiełznanym kutasowym leniem, dbającym wyłącznie o swój wielmożny tyłeczek :D Jako iż z moją wyrafinowaną elokwencją mogłabym tak pieprzyć (dosłownie jak i przenośnie :P) bez końca, zakończuję już to dzikie kazanko i prezentuję przed Państwem zwariowanego wytworeczka dotyczącego, jak z resztą wynika z tytuła tegoż wpisika, naszych kochanych AoKisiałków :D Uroczyście podziękowywuje za uwagę i oddaje w Wasze wspanialutkie rączki poniższego teksta :D 

·•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠··●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·


Pewnego dzionka jakże pięknego, szedł Aomine do narzeczonego. Jego lubym był chłopak zwany Kisiałkiem, często jednak mylony z pedałkiem. Szybkim krokiem pędzi, biegnie, nie zwleka, gdyż wie że przyjemność go zaraz czeka. Doszedł do domu, stając przed progiem, spoglądnął lubieżnie na laskę za rogiem. Cycata panienka krzepko zniknęła w oddali, a Daiki do drzwi puka i wali. Ryouta w końcu drzwi te otworzył, "Ale cię będę dzisiaj chędożył!!!!" -Wita go Aoś, macha rękami i niezmiernie się cieszy że będą sami. Kise łbem kiwnął, przywitał go godnie, patrząc się przy tym na jego spodnie. "No wpuszczaj mnie szybciej, co tak pomału, bo z podniecenia dostanę zawału!!!! Nie gap się cioto na mego rozporka, tylko uwolnij tego potworka!!!!!" -Ten za pierś się łapie, po głowie drapie i z przerażenia donośnie sapie. "O na Boga i arcybiskupa, ale mnie będzie bolała dupa!!!!" -Pomyślał Kise i Aosia zaczął całować, nie wiedząc czy ma uciec czy się gdzieś schować. Daiki czując wielkiego wzwoda, tylko jedną miał myśl - "Pora na loda!!!!!" A że Ryouta często uskuteczniał takowe zabawy, szybko się doprowadził w tej sztuce do wprawy. "Uff, dobrze że Aominecchi dał mi takie zadanie, bo to o wiele lepsze niż ostre ruchanie..." -Blondyn z ulgą w głosie oddycha, wyobrażając sobie jak mu Aoś dupę rozpycha. Napalony Daiki swe gacie w kąt rzuca, a Ki-chan przed jego kroczem kuca. Wnet stanął przed nim drągal prężny, piękny, zadbany no i potężny. Do gęby go wkłada, językiem klepie, a Aomisiek się cały przy tym  telepie. Po chwili się zaparł, zastał w bezruchu, a język Kisiaczka ciągle był w ruchu. Przyrządem tym Blondyn wspaniale obracał, że aż Daiki oczami przewracał. A owy wyczyn  godny był chwały, gdyż jego kutas mu miażdżył migdały. Po czubku go smyra, wzdłuż się ociera by zadowolić swojego przyjaciela. Trudzi się, trudzi, po naplecie go głaska a pała w gębie o zęby trzaska. Ryouta ssie dalej, głębiej go wtyka, Aoś miał wytrysk - wszystko połyka. Sperma jego niczym cukiereczki, Kise nie wytrzymał i spuścił się w majteczki. Aomine poleżał cicho i odsapnął troszeczkę by wkrótce wziąć w obroty Ryouty dupeczkę. Zaraz potem, ku jego nóżką się schylił, zdjął mu spodnie i je rozchylił. Następnie na łóżko porywczo go rzucił i mu się kutas znowu ocucił. Blondyn odrzucił już opory wszelkie, wiedząc że katusze czekają go wielkie. I z trwogą patrzy jak jego chuj się rozwija, "A ileż centymetrów ma twoja żmija?!?!?!?!?!?!" "Jak ja go w sobie mam zmieścić całego, jak chyba żadna pała nie jest tak wielka jak jego!!!!!" -Boi się Kise, przełyka ślinę i Aosiowi nadstawia dupinę.  Bowiem nikt takiej pały jak Ao nie posiada, więc owy osobnik dumnie nią włada. Daiki bez słowa mu wkłada bydlaka, oj będzie, będzie dziś draka. Lecz Kiseł pokornie przyjmuje  cierpienie, będąc dumny iż ma w sobie Aosia przyrodzenie. Jednakże nie długo wytrzymał te męki i po chwili rozległy się głośne jęki. "Wyjmij, to wyjmij, to strasznie boli!!!!!" A ten go nie słucha, dalej pierdoli. Aomine Kisiaka w dupę klepnął, pocałunkiem usta złączył, jeszcze chwile go podymał a później w nim skończył. Potem zaś od nowa tą zabawę powtórzył i jeszcze z pięć razy się w Ryoucie zanurzył. Finalnie ospermiony Blondyn z radością zerka na swego lubego sprzęta, "W końcu twa pała jest opadnięta!!! Ile do cholery możesz tak dymać??? Przecież tego nie można wytrzymać!!!!!" Jednak Aomisiek zmęczony, dupą obrócił się do swej "żony", kołdrą  zakrył się w całości, nie okazując Kise żadnych czułości. Ki-chan jeszcze nie wiedział na co się zanosi, po chwili patrzy, a pod kołdrą coś się podnosi!!!! "Aominecchi, no bez urazy, ale doszedłeś już dzisiaj chyba z sześć razy!! Czy nie wystarczą ci te figle rozmaite??? Daj mi spokój i zwal sobie kite!!!!" "Ale ja chcę z tobą, przed lustrem, na pieska!!!" -I od początku zaczyna się groteska.

      Ps. Pożyczuje ogroma nieszczęść z okazji piątka 13-tego :P :D


czwartek, 10 marca 2016

✩ Detektywistyczny budyń waniliowy cz. numero 2 :D ✩

Witam i bez zbędnego ociągania i przeciągania zapraszam drogich Państwa na ostateczną rozgrywkę tytułowego wytworka!!!!!!!!!!! :D

 ˙·٠•♥ ♥•٠·˙ ˙·٠•♥ ♥•٠·˙ ˙·٠•♥ ♥•٠·˙ ˙·٠•♥ ♥•٠·˙ ˙·٠•♥ ♥•٠·˙ ˙·٠•♥ ♥•٠·˙ ˙·٠•♥ ♥•٠·˙ ˙·٠•♥ ♥•٠·˙ ˙·٠•♥ ♥•٠·˙

Eh, jakiż to ciężki jest żywot narratora, któremu przełożony zlecił relacjonowanie iście idiotycznych wyczynów, równie pieprzniętej grupki dorosłych ludzi, jacy to zapakowali do rakiety swoje racjonalne myślenie i wystrzelili je na planetę nonsensu i debilizmu, co by stworzyć na niej cywilizacje przyszłości.  Z resztą - co tu dużo mówić, przekonajcie się sami...

Drugi dzień śledztwa 

Nastał nowy dzień. Gwiazda oświetlająca świat właśnie powróciła z  nocnej, planetowej eskapady orgistycznej, z powrotem zasiadając na swym niebowym stanowisku pracy. Słońce tego dnia miało wyjątkowo dobry humor i już od samego poranka z perfidną ciekawością podglądało Ziemian, pogrążonych w codziennych, rutynowych czynnościach. Rzecz jasna pierwszymi ludźmi na liście, do których Pani Słoneczko wysłała jednego ze swoich szpiegowskich promieni, byli członkowie poczochranej śniętej trójcy. 
Mały, jasny jak zęby Kise po wybielaniu gipsową zaprawą murarską promyczek, po cichutku i na paluszkach wtargnął do pokoju, w jakim to znajdowali się owi "inteligenci", oddani krainie erotycznych marzeń sennych. Jednakże naszemu świetlistemu bohaterowi, nie na długo udało się pozostać w milczeniu, albowiem na widok który tam zastał, wybuchnął arcydonośnym śmiechem. Za poduszkę Aomine posłużył tyłek Sayuri, rozwalonej niemalże na całej powierzchni ich "stosunkowo" nie wielkiego łóżka, natomiast Aomine został wykorzystany przez wtulonego w niego Ryoute, jako maskotka do spania. Dodatkowo w pomieszczeniu wyraźnie było słychać senne monologi wcześniej wspomnianego Blond-modela, w kółko nawijającego coś o maseczce pielęgnującej genitalia, a na łożu można było wyczuć sporą wilgoć, najprawdopodobniej pochodzącej z "armatki wodnej" Daikiego oraz ślinotoku Marchewki, zapewne śniącej o jakiś sprośnych poczynaniach z jaśnie panem Granatowowłosym. Rozbawienie promyka wzrosło do takiego stopnia, iż swoim hałaśliwym zachowaniem, zbudził ich wszystkich na równe nogi, po czym speszony, błyskawicznie pogalopował do jego słonecznej szefowej. 
-AAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!! - Nagle, niczym siedem miliardów przeraźliwie wyjących śpiewaczek operowych, zapiszczał zdegustowany Kise. Zaspana dwójka tylko oblepiła go spojrzeniem, w którym jednocześnie zawierało się pytanie: "CO SIĘ KURWA DZIEJE?!?!?!?!?!?!"
-C-czy ta twoja wielka, pomarszczona, obślizgła trąba, całą noc OCIERAŁA SIĘ O MOJĄ NIESKAZITELNIE GŁADKĄ NOGĘ????!!!!! - Zapytał zbulwersowany Ryouta, patrząc się wzrokiem żądnym morderstwa na Aomine, który wówczas świecił swoim nagim przyrodzeniem jaśniej niż samo słońce. -I czemu do jasnej ciasnej chodzisz BEZ MAJTEK??!?!?!?! 
-Wyluzuj... W nocy Sayu grała mi na niej koncert, a potem nie chciało mi się ubierać gaci... a w ogóle o co ci chodzi? Masz coś do nas? 
-Do was...? 
-Do mnie i do mojej wielkiej pały. -Odburknął dumnie Ciemnoskóry, subtelnie głaszcząc swojego międzynogowego przyjaciela. 
-W TYM MOMENCIE GĘBY NA KŁÓDKĘ!!!!!!! KISE,  NIE MASZ GORSZYCH PROBLEMÓW?!!! -Ryknęła poirytowana Pomarańczowowłosa. -Daiki, natychmiast chowaj tego kutasa i ujarzmijcie się do cholery, bo trzeba wstawać i zacząć działać!!!!!! -Na jej reprymendę chłopaki w tempie ekspresowym przywrócili się do porządku. 
-No to jaki masz plan pani generał? -Spytał drwiąco Aomine. 
-Jest sobota, a w sobotę założę się że Taiga i Tetsu na pewno będą chcieli spędzić ze sobą trochę wolnego czasa... Pozostaje więc jedynie kwestia tego, w jakiego sposoba to uczynią, gdzie oraz kiedy. 
-Jak niby zamierzasz się tego dowiedzieć?
-Luzik, już moja w tym głowa. -Zapewniła z chytrym uśmieszkiem dziewczyna. -Kise, dawaj kalkulator. -Ten bez słowa wykonał rozkaz, podając Sayuri owy przedmiot. Ona szybko wystukała na nim numer do Kagamiego i dokonując paru prostych obliczeń matematycznych, finalnie udało jej się nawiązać połączenie.

-H-halo?
-Dzień dobry, z tej strony Andrzej Chujas, przedstawiciel firmy "Nie udawaj frajera zjedz burgera" mam dla pana specjalną ofertę na dzisiejszy wieczór! -Oznajmiła przebojowo Pomarańczka, nieco zniekształcając swój głos.
-A co to za oferta? Bo dzisiejszy wieczór mam już zajęty... -Odrzekł Taiga całkowicie nieświadomy z kim rozmawia.
-Otóż dziś o godzinie 19 przy ulicy Pokolenia Ciulów 69 odbędzie się darmowa degustacja naszego najnowszego produktu którym jest rybi burger ze świeżym, dorodnym mięsem z walenia! Będzie pan mógł jeść ile tylko pan zechce, a żeby tego było mało, dołączamy jeszcze wszystkie napoje gratis!!! Proszę to przemyśleć, taka okazja może się już nigdy nie powtórzyć!!!
-Pokolenia Ciulów 69? To dwa kroki ode mnie...! Eee brzmi zachęcająco ale niestety na 19 mam plany... 
-Może pan zabrać ze sobą osobę towarzyszącą.
-Osobę towarzyszącą? -Chłopak zamilkł na moment. -A macie szejki waniliowe? Bo raczej za burgerami to zbytnio nie przepada...
-Niestety nasza oferta nie obejmuje szejków... Jednak gdyby przypadkiem pan zmienił zdanie proszę dać znać, do widzenia!! -Oświadczyła, po czym wcisnęła znak równości w celu zakończenia rozmowy. 

-HAHAHAHA!! Nie wierzę ze ten debil dał się nabrać na coś takiego!!!! -Aomine wraz z Kise turlali się po podłodze, próbując stłumić nagły atak śmiechu.
-To uwierz!!! Wszystko już wiemy, więc wieczorem na akcję idziemy!! -Podsumowała wierszująco Sayu. 
I tak oto wspaniałomyślny tercet kretynów, zaplanował kolejne szpiegowskie przedsięwzięcie. -Rzekł cierpiętniczo zwątpiony w życie narrator. 

***
Wszyscy doskonale wiemy, iż nie od parady ktoś kiedyś wymyślił spostrzeżenie mówiące że: "Czas nie kutas, nie stoi w miejscu". Adekwatnie do tej prawdziwej sentencji, poranek prędko przeistoczył się w popołudnie, a popołudnie przeistoczyło się w wieczór, wskazując godzinę zero dla tajnych agentów. Równo kwadrans po dziewiętnastej, zwariowani detektywi przymaszerowali pod siedzibę mieszkaniową Taigi K., w której to rzekomo niebawem mają nastąpić wydarzenia, przybliżające ich do rozwiązania zagadki. 

-Ahh, Kagami-kun, nie tak mocno! To boli!
-Sorry Kuroko, zaraz przestanie, tylko najpierw musisz się trochę rozciągnąć i nie napinać mięśni! -Takie i podobne zadania, połączone z jękami rodem z najostrzejszych produkcji pornograficznych, od przeszło dobrych dziesięciu minut trafiały do uszu Daikiego, Sayuri oraz Ryouty, stojących parę metrów pod oknem. 
-Co oni tam wyprawiają?! -Zastanawiał się Kise. 
-Jak na uszy eksperta od takich dźwięków, to ja myślę że oni   po prostu się ruchają... - Wygłosił tezę pewny siebie Granatowowłosy. 
-Przestańcie pieprzyć, trzeba to sprawdzić osobiście! -Powiedziała  zdeterminowana Marchewka, złapała swoich towarzyszy za ręce i zaprowadziła pod drzwi wejściowe. 
-Kurrrrrwa, zamknięte na pięć spustów! -Aczkolwiek wtargnięcie w przestrzeń prywatną szpiegowanych delikwentów okazało się nie być takim łatwym zadaniem. 
-Daiki, Ryouta, musimy wyważyć drzwi! -Nakazała zdecydowanie dziewczyna. 
-Pani marchewkowa mądrość, a pomyślałaś jak to zrobić żeby nie narobić hałasu? Przecie jak zaczniemy się tłuc, to wszystko nagły szlak trafi... -Bystro zaznaczył Aomine.
-To wszystko wasza wina, bo przez was nie mogę się skupić na tym co robię! Poczekajcie sekundę, zaraz coś wymyśle! -Syknęła Sayuri po czym poczęła rozmyślać nad perspektywą działania. 
-Sayucchi, Aominecchi, słyszycie to? -Po chwili ciszy odezwał się Blond-model. 
-Niby co? Że gdzieś niedaleko koszą trawę? -Spytała z absurdem w głosie Pomarańczowowłosa.
-Tak! I właśnie wpadłem na genialny pomysł! -Wykrzyknął podekscytowany Kise. - Plan jest taki, że po prostu ja skopiuje dźwięk kosiarki a wy w tym czasie zajmiecie się rozwalaniem zamka. Supcio to wymyśliłem, nieee?
-Haha, no nieźle Kisie, nie sądziłem że taka ciota jak ty, może nam się do czegoś przydać! -Odpowiednio podsumował Daiki i w okamgnieniu cała trójka rozpoczęła omawianą akcję. Kise zajął swoje stanowisko na trawniku, wydając z siebie potężny warkot, niczym najlepszej klasy kosiarka spalinowa, a reszta szast-prast uporała się z przeszkodą uniemożliwiającą otwarcie drzwi. Po momencie, nasi doskonali szpiedzy weszli do pomieszczenia i bezszelestnie kroczyli do pokoju, z którego docierały podejrzane odgłosy. 
-Sayuri-san, Aomine-kun, Kise-kun...? Co wy tu robicie...? -Wtem ni z tego ni z owego, pisnął zszokowany Tetsuya, powodując u owych osobistości przedwczesny zawał serca. 
-Eeee... no bo Kurokocchi, my przyszliśmy do Kagamicchiego żeby.... ummm... -Jąkał się Ryouta, nie mając pojęcia jak wybrnąć z całego zamieszania. 
-Kagami-kun, masz gości. -Zawołał Kuroko.
-Jakich gości? Przecież z nikim się na dzisiaj nie umawiałem... -Mruknął Taiga idąc rozwiać swoją ciekawość. -To wy?!! -Ryknął zdziwiony. -Sayu, Kise, rozumiem, ale po co tu TEN DEBIL?!?!?
-Ej ty, czterobrwiowy pacanie, nie pozwalaj sobie! -Odchrząknął wnerwiony Aomine. -Przyszedłem tu tylko po to, żeby ci powiedzieć że jesteś największym kretynem jakiego ludzkość widziała!!! 
-Ty sobie nie pozwalaj, idioto patentowany! -Krzyknął Kagami, rzucając się z pięściami na Granatowowłosego. 
-DOŚĆ TEGO DO CHOLERY JASNEJ!!!! WSZYSCY JESTEŚCIE NIEDOROZWINIĘTYMI PAJACAMI!!! -Do kłótni wtranżoliła się Marchewka. -Ja muszę po prostu spytać, bo nie wytrzymam dłużej!!!! -Warknęła, tym samym uciszając parę skaczących sobie do gardeł cweli. 
-TAIGA, CZY TY JESTEŚ PEDAŁEM? -Wypaliła bez ogródek. 
-NIEEE!!!!! Ja jestem 100% homo!!!!! -Odpowiedział z arcywielkim przekonaniem. 
-Kagami-kun, chyba chciałeś powiedzieć "100% hetero"... -Lekko poprawił go Błękitnowłosy. 
-A to nie to samo...? Ahh, cholera, nieważne, myli mi się to... -Wymamrotał zażenowany Taiga, na co wszyscy zgromadzeni zaczęli śmiać się wniebogłosy. 
-Hahaha!!! Czyli ty i Tetsu jednak nie jesteście razem? -Ostatecznie chciał upewnić się Daiki. 
-HĘĘĘĘ??? ŻE CO??? Ja i Kuroko razem?!!! W życiu!!! Skąd wam to w ogóle przyszło do głowy?!?!
-Bo cały czas się koło siebie  kręcicie i do tego jeszcze te dźwięki, które przed chwilą słyszeliśmy... -Wyjaśniła Sayuri.
-Sayu... my jesteśmy tylko dobrymi przyjaciółmi, a Kuroko tak lamentował bo pokazywałem mu parę ćwiczeń na przyrost masy mięśniowej... -Usłyszawszy definitywną konkluzję, na twarzach śniętej trójcy zagościły głupkowate, zmieszane miny, które po niedługiej chwili przerodziły się w szerokie uśmiechy, a następnie całe towarzystwo rozchichotało się na amen.


Jak widzicie, misja została zakończona sukcesem. 




wtorek, 5 stycznia 2016

❀ To jest proste jak pała na widelcu, bo dziś AoKisy stają na ślubnym kobiercu!!!!!!!! :D ❀

Uwaga: Poniżej umiejscowiony tekst może obrazić uczucia religijne niektórych osób :D

*****************************************************************

AKT SZÓSTY

Scena pierwsza

Mr. Aomine, Mr. Kise, Kapłan Shintaro, Gościnnie - Mr. Kagami drużba

Przy podniesieniu kurtyny, Mr. Kagami drużba stoi przy Mr. Kise trzymając go za suknie ślubną sięgającą mu do pały, na lewo Mr. Aomnie, Kapłan Shintaro uroczystość rozpoczyna. 

Kapłan Shintaro

Patetycznie

Po to się tu dzisiaj zebraliśmy i żwawo przyszliśmy, ażeby połączyć dwójkę tych gejosów, co są uzależnieni od pornosów.

Mr. Aomine

Ja nie jestem uzależniony, spytaj o to mej przyszłej żony. 

Mr. Kise 

Aominecchi do diaska, już proboszcz Midorimacchi na ciebie klaska! Weźże się na ceremonii się skup, a nie jakieś cyrki tu rób! 

Mr. Aomine

To ty się przymknij w oku mgnienia, bo zachowanie tego księżkulka cholernie mnie wpienia!

Kapłan Shintaro

Moi drodzy, proszę natychmiast zakończyć te sprzeczki i już stać jak potulne owieczki. Czas już do konkretów przejść i w przysięgę małżeńską wejść. 

Po chwili milczenia

Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i chorobie, w dobrej i zlej doli, aż do momentu, kiedy wam się wszystko spierdoli? 

Mr. Aomine i Mr. Kise

Chórem

Chcemy i tego pragniemy!

Kapłan Shintaro

Czy chcecie z miłością przyjąć i wychować dzieci, które kiedyś któryś z was swą pałą skleci? 

Mr. Aomine i Mr. Kise

Chórem

Chcemy tego jak niczego innego, proboszczu Shintaro, nasz stary kolego!

Kapłan Shintaro

Czy chcecie dobrowolnie i bez przymusu żadnego wstąpić do pedalskiego związku tego? 

Mr. Aomine i Mr. Kise

Chórem

Chcemy i do śmierci żyć tak będziemy!

Kapłan Shintaro

A więc Panie Aomine czy jest Pan gotów złożyć przysięgę małżeńską?

Mr. Aomine

Cierpiętniczo

Jestem, ale życie z nim będzie katorgą męczeńską.

Kapłan Shintaro

A czemuż to Pan ma takie zdanie? Czy ma Pan jakieś wytłumaczenie na nie? 

Mr. Aomine

Otóż na tym polega problem cały że Kise ma kompleks nie stojącej pały.

Kapłan Shintaro

A to faktycznie problem nie mały.

Mr. Kise

Z irytacją

Aominecchi, a za to ty nie jesteś normalny i istnieje na to dowód namacalny!

Mr. Aomine

A ty jesteś kurewskim impotentem, bo masz coś z erekcji tempem!

Mr. Kise

Niepohamowanie wściekły 

A ty chyba jesteś eunuchem, bo jak mnie ruchasz, to ruchasz brzuchem! 

Mr. Aomine

Kise kwiatuszku, poczekaj tylko, jak wylądujemy razem w łóżku! Będzie boleć cię dupa twoja, jak w nią wejdzie pała moja! 

Mr. Kagami drużba

Shintaro kapłanie, niechże ksiądz okiełzna to spotkanie! 

Kapłan Shintaro

Konsekwentnie

Nie czas tu na takie spory, bo pociągnę was za wory, wtedy uspokoicie się natychmiastowo i już nie będzie tak kolorowo!

Mr. Aomine i Mr. Kise

Chórem

Dobrze, już się ujarzmiamy i na dalszą część czekamy.

Kapłan Shintaro

Dochodzę do wniosku iż żadne przysięgi wam nie potrzebne, bo od słuchania was, to ja tutaj blednę! Zakładajcie obrączki na te swoje smukłe rączki, i idźcież już z tego kościoła, bo mnie Siostra Takao na zakrystie woła! 

Mr. Aomine

To świetnie kapłanie, i tak się też stanie! A ty Kise, chodź na ruchanie! 

Mr. Aomine wraz z Mr. Kise opuszczają kaplice


Koniec aktu szóstego.





wtorek, 29 grudnia 2015

A na dzisiaj wierszyk króciutki, o przenajdroższym Aominecchim calutki!!!!!!!!!!! :D

Stoi na stacji Daiki Aomine, ogląda se pałę i ma błogą minę. Długa, ogromna i sperma z niej spływa, z plemnikami oliwa. Stoi i sapie, dyszy i dmucha, nasienie z jego rozgrzanej pały wybucha. 

Buch - jak gorąco! 
Uch - jak gorąco! 
Puff - jak gorąco! 
Uff - jak gorąco! 

Już ledwo sapie, już ledwo się trzyma, a Aomine ją dalej wygina. Ludzie się wokół niego zebrali, oglądali patrzyli, stali i stali. Na lewo lesby na prawo geje, ciekawe kogo jeszcze wiatr tu przywieje. Na ławce siedzą same golasy i podziwiają swoje kiełbasy. I kompleksów narzuciła im się cała masa, patrząc na idealnego Aosia kutasa. I choćby przyszło Cudów Pokolenie, każdego zgorszyło by Aomine walenie. I każdy nie wiem jak by się wytężał to nie poskromią jego dzikiego węża. 

Nagle - gwizd! 
Nagle - świst! 
Pała - buch! 
Sperma - w ruch!

Najpierw - powoli jak żółw ociężale, ruszyło nasienie po jego fiucie ospale i wali się wali,  podniecenie wnętrzności od środka pali, I ręka przyśpiesza i gna coraz prędzej i dudni i stuka łomoce i pędzi. A dokąd, a dokąd, a dokąd na wprost! Po pale, po ludziach po chodniku na most! I śpieszy się śpieszy, a Aoś się cieszy że tak ciągle lubieżnie sobie grzeszy. Gładko tak, lekko tak w dal się toczy, tryska po stacji i tryska w oczy. I morze wytrysku w około powstało, czyli jak na naszą bestię Aomine przystało. A morał z tej historii jest oczywisty i pełen gracji, na tym polega sztuka onanizacji! :D



wtorek, 8 grudnia 2015

✯ AoKuro ✯

Witam serdecznie moi mili, jak to świetnie żeście przybyli!!!!! :D Dziś dnia, o godzinie 4 (słownie: czwartej :D)  rano, do mego najzacniejszego łebka przyleciał jakiś wariacki, niepohamowany pomysł którego to musiałam niezwłocznie przelać na papier bądź jakieś urządzenie konio-mechaniczne (dla niewtajemniczonych: telefon komórkowy, laptop, itp. :D) i w rezultacie, jednym okiem śpiąc, a drugim pisząc, powstał nie grzeszący długością twór o osobnikach wymienionych w tytule tegoż wpisa :D Tak, w związku z tym iż szanowna Sayuri-chan jest zmutowanym zombie który nie śpi po nocach, zostawiam poniższy dziwny dość jak na moją osóbkę wytworek dla Państwa czcigodnej interpretacji i uroczyście dziękuje za uwagę (>‿♥) :D

*******************************************************************

"Ratunku!" Wołam o pomoc. Mój krzyk odbija się echem od pustki, która wypełnia moją przetrwonioną osobę. Daiki Aomine, to tylko dwa nieznaczące i bezwartościowe słowa. Kim jestem? Zadaję pytanie, na które nie znam odpowiedzi. Zgubiłem się, przemierzając labirynty mojego wnętrza. Żal i zrezygnowanie to jedyni towarzysze mej samopoznawczej tułaczki. Gdzie więc zmierzam? Kroczę ku odnalenieniu mego cienia, którego utraciłem. Świtało bez cienia, nie ma prawa istnienia. Moim oczą ukazują się potężne drzwi. Ilekroć próbowałem je otworzyć, tyllekroć ponosiłem klęskę. Lecz nie poddam się. Ty rozpalasz we mnie płomyk nadziei, któremu nie pozwolę zgasnąć. Idę przez ciemne korytarze usłane arogancją i nicością , potykając się o własny egoizm. Nie mam pojęcia gdzie brnę, ale chcę stąd uciec, bo to miejsce pochłania moją duszę i piękne wspomnienia niczym ruchome piaski.  Jestem coraz bliżej. Widzę bramę, a przed nią zamazane sylwetki ludzi. Czy to duchy? Tetsu? Pędzę coraz szybciej. Boję się. Moje nogi drżą ze strachu przed prawdą. Nagle oślepia mnie przenikliwie jasne światło. Patrzę na swoją rękę. Widzę tylko przeraźliwy blask. Czy ja umarłem? Jestem w niebie? Czy może trafiłem do piekła, za to jak Cię zraniłem? "Aomine-kun" w pewnej chwili o moje uszy obił się twój ciepły głos, który ukoił mój strach. Poczułem ulgę. "Aomine-kun" Tetsu gdzie jesteś? Zrzuciłem w otchłań.  "Poszukaj w swoim sercu" Nie mogę znaleźć. Nie mam serca, Tetsu. "Wierze w ciebie, Aomine-kun" Usłyszałem, przymknąłem powieki i poczułem gwałtowne uderzenia w  klatce  piersiowej. Drzwi otworzyły się. Spojrzałem na swoje dłonie, znów stały się widoczne. Spojrzałem przed siebie. To nie było światło. To był twój uśmiech Tetsu. Uśmiech, który rozpromienił każdy zakamarek mej zbłąkanej osobowości.  Po moich policzkach spływały łzy szczęścia, zmywając całą mgłę pokrywającą moje oczy. "Przepraszam Tetsu" Zrozumiałem. Moje światło było tak ostre że odbijało się od wszystkiego, czyniąc mnie ślepym. "Aomine-kun,  zawsze przy tobie byłem" Ty byłeś. A ja Cię niedostrzegałem. Twój cień całkowice pochłonęło światło, a ja podążałem za jego blaskiem , który pochłaniał mnie.  Pokazałeś mi drogę, po której obydwoje będziemy kroczyć. I znów  świat stał się  tęczowy, a te kolory mienią się na mnóstwo barw. Jednak mój świat jest błękitny. Niczym niebo, którym jesteś Ty, Tetsu.