¸.•°*”˜˜”*°•. ¸.•°*”˜˜”*°•. ¸.•°*”˜˜”*°•. ¸.•°*”˜˜”*°•. ¸.•°*”˜˜”*°•.
Niech ze sprawiedliwości stanie się zadość, a z zadości sprawiedliwość, bowiem Ci którzy zła się dopuścili, w czeluściach zła się pogrążą.
Poranek, mieszkanie nr 162, 4 piętro.
Jakaś mistyczna siła sprawiła, iż mój sen nagle został przerwany. Powieki wbrew mej woli podążyły do góry, a ma świadomość w pełni powróciła na jawę. Obróciłem się ku szafce, co by dosięgnąć dłonią usytuowanego na niej telefonu i przełknąłem nerwowo ślinę, finalnie znajdując w głębi siebie odwagę, ażeby spojrzeć na godzinę, jaka to jasnym światłem pobłyskiwała na ekranie. "Znów to samo...!" - Pomyślałem, a paranoidalne dreszcze wzdłuż i wszerz przeszyły moje ciało. Byłem przerażony.
"4:34". Systematycznie od miesiąca, dzień w dzień, me oczy bezpodstawnie otwierały się o tejże godzinie. Niejednokrotnie poszukiwałem przyczyny owego pozazmysłowego zjawiska, niestrudzenie spekulując iż być może mą tajemniczą pobudkę inicjuje hałas docierający z zewnątrz, lecz szybko uzmysłowiłem sobie że moje mieszkanie mieści się na opuszczonej dzielnicy, gdzie jedynym czynnikiem będącym w stanie wygenerować jakiś znikomy gwar, były kruche, bezlistne drzewa, dynamicznie kołysane subtelnym powiewem wiatru.
Późne popołudnie, przedmieścia miasta X.
Jak każdego, pospolitego dnia, wracałem z pracy, mijając całe tabuny "ludzi bez twarzy". Od niepamiętnych czasów czułem się wyobcowany od społeczeństwa, czułem iż coś w drodze mej personalnej ewolucji poszło nie w tym kierunku, co trzeba. Postrzegam człowieka jakoby był marionetką wyciętą z kartonu, która to jest podatna na każdy, nawet najmniejszy wpływ rządu i ogółu. Nie dostrzegam emocji na ich obliczach, z resztą sam jestem pozbawiony jakichkolwiek prymitywnych uczuciowych odruchów cywilizacyjnych. Smutek, niezadowolenie, radość, irytacja oraz cała gama wszelakich impresji, w mych oczach zlewa się w jedność, a ludzkie twarze są dla mnie niczym rozmyty, mglisty krajobraz.
***
Z korku na krok przyśpieszałem tępo, aż nieświadomie zacząłem biec. Zawsze, kiedy tylko przemierzam samotnie miasto, czuję jak gdyby ktoś nieustannie wpatrywał się we mnie, bacznie obserwując każdy mój ruch i podążając za mną w każde miejsce, w jakie tylko się udam. Od dawna odnoszę nieuchronne wrażenie, iż ma przestrzeń osobista została wyraźnie ograniczona. Gdziekolwiek i kiedykolwiek jestem, odczuwam bezwzględny brak prywatności, nie wspominając już nawet o sferze intymnej. Po wielokroć oglądałem się za siebie, jednakże każdorazowo nikogo nie było za moimi plecami.
Po parogodzinnej przebieżce pośród okolicznych barów, znużony wróciłem do domu. Jako iż mój żołądek praktycznie cały dzień uporczywie alarmował mnie o swej pustce, postanowiłem uraczyć go zupą, jaką to spreparowałem dnia poprzedniego. Niezwłocznie wyciągnąłem z lodówki garnek z ową potrawą a następnie stawiając naczynie na kuchence, poszedłem zamienić strój roboczy, na nieco lżejszy i wygodniejszy. Wykonawszy dość sprawnie tą że czynność, powróciłem do kuchni gwoli sprawdzenia ciepłoty mojego posiłku. W tym celu wziąłem do ręki łyżkę, podniosłem do góry pokrywkę umieszczoną na garnku i doznałem diametralnego osłupienia. To co znajdowało się w środku początkowo wywołało u mnie arcywielki szok, a kiedy po chwili udało mi się powrócić do zdrowych zmysłów, niemalże przyprawiło o mdłości. Zawartość naczynia wypełniała bulgocząca krew ludzka, w której pływały gałki oczne wraz z innymi, niezidentyfikowanymi wnętrznościami. Zadygotałem ze strachu, całkowicie nie mając najmniejszego pojęcia co się właśnie dzieje. Jednakowoż to nie była jedyna wstrząsająca "niespodzianka". W pewnym momencie kątem oka spostrzegłem gęstą, czerwoną ciecz spływającą po zewnętrznej powierzchni lodówki. Będąc zlękniony a jednocześnie pełen obaw i ciekawości, bez większego wahania otworzyłem drzwiczki. "Chyba śnię... Tak, to koszmar, prawda? Powiedzcie kurwa, że to koszmar!!!!!!!" -Struchlałem, gdy wewnątrz ujrzałem świeżo poćwiartowane ciało. Na górnej półce znajdowały się odrąbane nogi, od których grubymi płatami odlatywała tkanka mięśniowa, na środkowej ręce łącznie z popiersiem pozbawionym głowy, zaś na samym dole rozbryzgane były zmiażdżone jelita, serce i wątroba. Z zawodu jestem lekarzem, toteż takowe widoki nie robią na mnie specjalnego wrażenia, aczkolwiek tym razem w trymiga napędzany lekkim przerażeniem, pognałem do łazienki. "Hahaha, pewnie znowu za dużo wypiłem...! Przecież takie rzeczy nie dzieją się naprawdę...!" -Zaśmiałem się pod nosem, nie do końca będąc pewnym wiarygodności swoich słów. "Uspokój się, musisz ochłonąć, wytrzeźwieć..."- I z taką też myślą, zrzuciłem z siebie ubrania, decydując się na otrzeźwiający, zimny prysznic. Odkręciłem żwawo kurki i kojąco chłodną wodą począłem zmywać z siebie burzliwe emocje, mając nadzieje że to już koniec dzisiejszych paranormalnych perturbacji. Nie potrzeba było dużo czasu, ażebym przekonał się iż jestem w absolutnym błędzie. Cały ogrom mego uprzedniego optymizmu prysnął niczym bańka mydlana, w momencie w którym to zamiast przeźroczystej cieszy, z prysznica zaczął lecieć kleisty, żółtawy śluz. Momentalnie wyszedłem z kabiny i kompletnie nie wiedziałem, co mam począć wobec siebie i wobec zaistniałego zatrważającego kuriozum. Podszyty wszechogarniającym strachem, nieznacznie cofnąłem się w tył, jak gdyby rzekomo miało mi to pomóc w ucieczce przed nawiedzającą moje mieszkanie "metafizyczną bestią", lecz w zamian pośpiesznej ewakuacji, natknąłem się na kolejny atak przygotowany przez ów potwora. Moja głowa zwróciła się w kierunku lustra, wszakże nie dojrzałem w nim zarysów swego odbicia, albowiem całą jego płaszczyznę, pokrywała smoliście brejowata, czarna plama. Zdezorientowany podszedłem bliżej, po czym podjąłem się próby usunięcia ciemnego nalotu z lustrzanej faktury. Ku memu rozczarowaniu, moje starania nie przyniosły oczekiwanego efektu, więc postanowiłem posunąć się do bardziej radykalnych metod. W konsekwencji tego, wziąłem pierwszy lepszy ostry przedmiot jaki miałem wówczas pod ręką i zacząłem siłą zdrapywać ową substancje z powierzchni. Po krótkiej chwili na hebanowej tafli wytworzyły się minimalistyczne, krwawiące pęknięcia, które to ekspresowo przybrały obraz delikatnego kobiecego lica, niemalże jakoby były rysowane dłonią wrażliwego artysty. Stanąłem w bezruchu, parę sekund przyglądając się temu makabrycznemu "arcydziełu" i niezmiennie trwałem w przeświadczeniu, iż całościowy natłok tychże swoiście upiornych wydarzeń to tylko i wyłącznie wymysł mej pogrążonej we śnie wyobraźni. "Obudź się, obudź do cholery...!!!!!!!!!!" - Wrzasnąłem wniebogłosy, a następnie co by sprawdzić czy postawiona przeze mnie teza jest słuszna, desperacko uderzyłem głową w ścianę. Na skutek gwałtownego ciosu, momentalnie upadłem na posadzkę. "Nie... to nie może być prawda... ja czuję ból... ja jestem świadom wszystkiego co robię... ja... NIE ŚPIĘ!!!!!!!!!!!!!" -Spanikowałem.
Co miało miejsce potem, nie pamiętam.
(Zasadniczo ta fotografia nie ma wiele wspólnego z temacikiem wpisika, jednakże jej dość specyficzne przesłanie jest tak arcygenialne, iż że nie mogłam się okiełznać, ażeby tegoż multimedium tutaj nie umiejscowić :D :P )


REZERWACJA MASTURBACJA ! xD wracam wieczorem pietruszko ^^
OdpowiedzUsuńAHAHAHAHAHAAHHA, proszę się nie masturobować na moim chwalebnym blogu, gdyż iż prawo do masturbacji na owej witrynie posiadam jedynie ja oraz mój najdroższy Aomisiek :D :P Dlaczemu wyzywa mnie Pani od warzyw?????????? :O 😲😲😆😆😆🍤✂😂
Usuńhahahahahahhaahhaahaha ! xDD "proszę się nie masturbować na moim blogu" hahahahahhaaha xD xD no dobrze, nie będę się masturbować na twoich blogach w takim razie xD bo mogę ;p
OdpowiedzUsuńSAYURI, JA SIĘ CIEBIE BOJE.
już nigdy więcej nie spojrzę na zegarek jak obudzę się w nocy.
już nigdy więcej nie spojrzę w lustro.
już NIGDY WIĘCEJ NIE UGOTUJĘ ZUPY T.T
i JUŻ NIGDY WIĘCEJ NIE OTWORZE LODÓWKI ! T.T (JAK ŻYĆ ?!?!? -.-)
ale teraz tak serio, W KOŃCU COŚ NAPISAŁAŚ HURRAA !! ^^ , trochę ciężko się czyta takie twoje opowiadania jak to, ale i tak mi się to mega podobało *.* tylko że MI SIĘ ODECHCIAŁO troszkę JEŚĆ po tym jak przeczytałam o tej zupce xD a jak mnie się odechciewa jeść to już jest poważna sprawa xD O_O
ludzie bez twarzy xD to ty jesteś takim ludziem bez twarzy jak makijaż zmyjesz xD haha xD
o co tutaj chodzi sayu ? O_O ten facet jest psychiczny czy to ma być jakiś horror jak to się niby dzieje naprawdę ? O_O" brrrrr, ja bym chyba tam zeszła już przy tym jak bym zobaczyła co jest w garnku xD albo jak bym miała mieszkać na jakieś opuszczonej nawiedzonej dzielnicy O_O mocną on ma psychikę xD no ale lekarz w końcu to w sumie nie ma się co dziwić ;p
jeeeejjjccciiuuu, strasznie mnie ciekawi co będzie dalej -.- błaaagam napisz tą drugą część jak najszybciej !! T.T
a co do tego obrazka nie związanego z tematem, to może jestem za głupia xD ale naprawdę nie rozumiem co ci się w nim tak strasznie podoba xD ;p musisz mi to kiedyś wytłumaczyć ;p
NA GÓRZE BANAN W KAPTURZE xDD czy chodziło ci o to, o czym ja myślę ? xD bo mam skojarzenia xD
marchewciu ja już idę, porozmawiamy jutro , paa ! :* <3 <3
No ja myśluje, droga Yukiśko :D Ahahahahahha, cóż, to już Twe zafiuciałe problemosy :D Poważna sprawa to jest kiedy jakiś osobnik ma ogromniaste pragnienie zwalić sobie konika, a niestety nie posiada rąk :D, a nie Twój zapewne chwilowy brakostan apetyta :D :P AHAHAHA, a po chujka mi facjata, jeżeli mam pałę :D No a jak Pani se zmyje makijaża, to Pani zsuczała gębuśka wygląduje se niczym krajobraz po Bitwie pod Grunwaldem :D :P :P :D To proszem zmądrzeć, albowiem nie mam zamiara zaprzepaszczać mego cennego czasa na tłumaczenie Pani istoty owej zdjęcióweczki :D :P Banan w kapturze, czyli zwyczajnie banan we skórze, czyli iż że nie pozbawiony skóry :D Ja nie wiem koło czegóż to Twe erosomańskie myśli wirują :P :D
UsuńJa tu wrócę jutro! ;P :D
OdpowiedzUsuń