Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wariaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wariaty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 marca 2016

✩ Detektywistyczny budyń waniliowy cz. numero 2 :D ✩

Witam i bez zbędnego ociągania i przeciągania zapraszam drogich Państwa na ostateczną rozgrywkę tytułowego wytworka!!!!!!!!!!! :D

 ˙·٠•♥ ♥•٠·˙ ˙·٠•♥ ♥•٠·˙ ˙·٠•♥ ♥•٠·˙ ˙·٠•♥ ♥•٠·˙ ˙·٠•♥ ♥•٠·˙ ˙·٠•♥ ♥•٠·˙ ˙·٠•♥ ♥•٠·˙ ˙·٠•♥ ♥•٠·˙ ˙·٠•♥ ♥•٠·˙

Eh, jakiż to ciężki jest żywot narratora, któremu przełożony zlecił relacjonowanie iście idiotycznych wyczynów, równie pieprzniętej grupki dorosłych ludzi, jacy to zapakowali do rakiety swoje racjonalne myślenie i wystrzelili je na planetę nonsensu i debilizmu, co by stworzyć na niej cywilizacje przyszłości.  Z resztą - co tu dużo mówić, przekonajcie się sami...

Drugi dzień śledztwa 

Nastał nowy dzień. Gwiazda oświetlająca świat właśnie powróciła z  nocnej, planetowej eskapady orgistycznej, z powrotem zasiadając na swym niebowym stanowisku pracy. Słońce tego dnia miało wyjątkowo dobry humor i już od samego poranka z perfidną ciekawością podglądało Ziemian, pogrążonych w codziennych, rutynowych czynnościach. Rzecz jasna pierwszymi ludźmi na liście, do których Pani Słoneczko wysłała jednego ze swoich szpiegowskich promieni, byli członkowie poczochranej śniętej trójcy. 
Mały, jasny jak zęby Kise po wybielaniu gipsową zaprawą murarską promyczek, po cichutku i na paluszkach wtargnął do pokoju, w jakim to znajdowali się owi "inteligenci", oddani krainie erotycznych marzeń sennych. Jednakże naszemu świetlistemu bohaterowi, nie na długo udało się pozostać w milczeniu, albowiem na widok który tam zastał, wybuchnął arcydonośnym śmiechem. Za poduszkę Aomine posłużył tyłek Sayuri, rozwalonej niemalże na całej powierzchni ich "stosunkowo" nie wielkiego łóżka, natomiast Aomine został wykorzystany przez wtulonego w niego Ryoute, jako maskotka do spania. Dodatkowo w pomieszczeniu wyraźnie było słychać senne monologi wcześniej wspomnianego Blond-modela, w kółko nawijającego coś o maseczce pielęgnującej genitalia, a na łożu można było wyczuć sporą wilgoć, najprawdopodobniej pochodzącej z "armatki wodnej" Daikiego oraz ślinotoku Marchewki, zapewne śniącej o jakiś sprośnych poczynaniach z jaśnie panem Granatowowłosym. Rozbawienie promyka wzrosło do takiego stopnia, iż swoim hałaśliwym zachowaniem, zbudził ich wszystkich na równe nogi, po czym speszony, błyskawicznie pogalopował do jego słonecznej szefowej. 
-AAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!! - Nagle, niczym siedem miliardów przeraźliwie wyjących śpiewaczek operowych, zapiszczał zdegustowany Kise. Zaspana dwójka tylko oblepiła go spojrzeniem, w którym jednocześnie zawierało się pytanie: "CO SIĘ KURWA DZIEJE?!?!?!?!?!?!"
-C-czy ta twoja wielka, pomarszczona, obślizgła trąba, całą noc OCIERAŁA SIĘ O MOJĄ NIESKAZITELNIE GŁADKĄ NOGĘ????!!!!! - Zapytał zbulwersowany Ryouta, patrząc się wzrokiem żądnym morderstwa na Aomine, który wówczas świecił swoim nagim przyrodzeniem jaśniej niż samo słońce. -I czemu do jasnej ciasnej chodzisz BEZ MAJTEK??!?!?!?! 
-Wyluzuj... W nocy Sayu grała mi na niej koncert, a potem nie chciało mi się ubierać gaci... a w ogóle o co ci chodzi? Masz coś do nas? 
-Do was...? 
-Do mnie i do mojej wielkiej pały. -Odburknął dumnie Ciemnoskóry, subtelnie głaszcząc swojego międzynogowego przyjaciela. 
-W TYM MOMENCIE GĘBY NA KŁÓDKĘ!!!!!!! KISE,  NIE MASZ GORSZYCH PROBLEMÓW?!!! -Ryknęła poirytowana Pomarańczowowłosa. -Daiki, natychmiast chowaj tego kutasa i ujarzmijcie się do cholery, bo trzeba wstawać i zacząć działać!!!!!! -Na jej reprymendę chłopaki w tempie ekspresowym przywrócili się do porządku. 
-No to jaki masz plan pani generał? -Spytał drwiąco Aomine. 
-Jest sobota, a w sobotę założę się że Taiga i Tetsu na pewno będą chcieli spędzić ze sobą trochę wolnego czasa... Pozostaje więc jedynie kwestia tego, w jakiego sposoba to uczynią, gdzie oraz kiedy. 
-Jak niby zamierzasz się tego dowiedzieć?
-Luzik, już moja w tym głowa. -Zapewniła z chytrym uśmieszkiem dziewczyna. -Kise, dawaj kalkulator. -Ten bez słowa wykonał rozkaz, podając Sayuri owy przedmiot. Ona szybko wystukała na nim numer do Kagamiego i dokonując paru prostych obliczeń matematycznych, finalnie udało jej się nawiązać połączenie.

-H-halo?
-Dzień dobry, z tej strony Andrzej Chujas, przedstawiciel firmy "Nie udawaj frajera zjedz burgera" mam dla pana specjalną ofertę na dzisiejszy wieczór! -Oznajmiła przebojowo Pomarańczka, nieco zniekształcając swój głos.
-A co to za oferta? Bo dzisiejszy wieczór mam już zajęty... -Odrzekł Taiga całkowicie nieświadomy z kim rozmawia.
-Otóż dziś o godzinie 19 przy ulicy Pokolenia Ciulów 69 odbędzie się darmowa degustacja naszego najnowszego produktu którym jest rybi burger ze świeżym, dorodnym mięsem z walenia! Będzie pan mógł jeść ile tylko pan zechce, a żeby tego było mało, dołączamy jeszcze wszystkie napoje gratis!!! Proszę to przemyśleć, taka okazja może się już nigdy nie powtórzyć!!!
-Pokolenia Ciulów 69? To dwa kroki ode mnie...! Eee brzmi zachęcająco ale niestety na 19 mam plany... 
-Może pan zabrać ze sobą osobę towarzyszącą.
-Osobę towarzyszącą? -Chłopak zamilkł na moment. -A macie szejki waniliowe? Bo raczej za burgerami to zbytnio nie przepada...
-Niestety nasza oferta nie obejmuje szejków... Jednak gdyby przypadkiem pan zmienił zdanie proszę dać znać, do widzenia!! -Oświadczyła, po czym wcisnęła znak równości w celu zakończenia rozmowy. 

-HAHAHAHA!! Nie wierzę ze ten debil dał się nabrać na coś takiego!!!! -Aomine wraz z Kise turlali się po podłodze, próbując stłumić nagły atak śmiechu.
-To uwierz!!! Wszystko już wiemy, więc wieczorem na akcję idziemy!! -Podsumowała wierszująco Sayu. 
I tak oto wspaniałomyślny tercet kretynów, zaplanował kolejne szpiegowskie przedsięwzięcie. -Rzekł cierpiętniczo zwątpiony w życie narrator. 

***
Wszyscy doskonale wiemy, iż nie od parady ktoś kiedyś wymyślił spostrzeżenie mówiące że: "Czas nie kutas, nie stoi w miejscu". Adekwatnie do tej prawdziwej sentencji, poranek prędko przeistoczył się w popołudnie, a popołudnie przeistoczyło się w wieczór, wskazując godzinę zero dla tajnych agentów. Równo kwadrans po dziewiętnastej, zwariowani detektywi przymaszerowali pod siedzibę mieszkaniową Taigi K., w której to rzekomo niebawem mają nastąpić wydarzenia, przybliżające ich do rozwiązania zagadki. 

-Ahh, Kagami-kun, nie tak mocno! To boli!
-Sorry Kuroko, zaraz przestanie, tylko najpierw musisz się trochę rozciągnąć i nie napinać mięśni! -Takie i podobne zadania, połączone z jękami rodem z najostrzejszych produkcji pornograficznych, od przeszło dobrych dziesięciu minut trafiały do uszu Daikiego, Sayuri oraz Ryouty, stojących parę metrów pod oknem. 
-Co oni tam wyprawiają?! -Zastanawiał się Kise. 
-Jak na uszy eksperta od takich dźwięków, to ja myślę że oni   po prostu się ruchają... - Wygłosił tezę pewny siebie Granatowowłosy. 
-Przestańcie pieprzyć, trzeba to sprawdzić osobiście! -Powiedziała  zdeterminowana Marchewka, złapała swoich towarzyszy za ręce i zaprowadziła pod drzwi wejściowe. 
-Kurrrrrwa, zamknięte na pięć spustów! -Aczkolwiek wtargnięcie w przestrzeń prywatną szpiegowanych delikwentów okazało się nie być takim łatwym zadaniem. 
-Daiki, Ryouta, musimy wyważyć drzwi! -Nakazała zdecydowanie dziewczyna. 
-Pani marchewkowa mądrość, a pomyślałaś jak to zrobić żeby nie narobić hałasu? Przecie jak zaczniemy się tłuc, to wszystko nagły szlak trafi... -Bystro zaznaczył Aomine.
-To wszystko wasza wina, bo przez was nie mogę się skupić na tym co robię! Poczekajcie sekundę, zaraz coś wymyśle! -Syknęła Sayuri po czym poczęła rozmyślać nad perspektywą działania. 
-Sayucchi, Aominecchi, słyszycie to? -Po chwili ciszy odezwał się Blond-model. 
-Niby co? Że gdzieś niedaleko koszą trawę? -Spytała z absurdem w głosie Pomarańczowowłosa.
-Tak! I właśnie wpadłem na genialny pomysł! -Wykrzyknął podekscytowany Kise. - Plan jest taki, że po prostu ja skopiuje dźwięk kosiarki a wy w tym czasie zajmiecie się rozwalaniem zamka. Supcio to wymyśliłem, nieee?
-Haha, no nieźle Kisie, nie sądziłem że taka ciota jak ty, może nam się do czegoś przydać! -Odpowiednio podsumował Daiki i w okamgnieniu cała trójka rozpoczęła omawianą akcję. Kise zajął swoje stanowisko na trawniku, wydając z siebie potężny warkot, niczym najlepszej klasy kosiarka spalinowa, a reszta szast-prast uporała się z przeszkodą uniemożliwiającą otwarcie drzwi. Po momencie, nasi doskonali szpiedzy weszli do pomieszczenia i bezszelestnie kroczyli do pokoju, z którego docierały podejrzane odgłosy. 
-Sayuri-san, Aomine-kun, Kise-kun...? Co wy tu robicie...? -Wtem ni z tego ni z owego, pisnął zszokowany Tetsuya, powodując u owych osobistości przedwczesny zawał serca. 
-Eeee... no bo Kurokocchi, my przyszliśmy do Kagamicchiego żeby.... ummm... -Jąkał się Ryouta, nie mając pojęcia jak wybrnąć z całego zamieszania. 
-Kagami-kun, masz gości. -Zawołał Kuroko.
-Jakich gości? Przecież z nikim się na dzisiaj nie umawiałem... -Mruknął Taiga idąc rozwiać swoją ciekawość. -To wy?!! -Ryknął zdziwiony. -Sayu, Kise, rozumiem, ale po co tu TEN DEBIL?!?!?
-Ej ty, czterobrwiowy pacanie, nie pozwalaj sobie! -Odchrząknął wnerwiony Aomine. -Przyszedłem tu tylko po to, żeby ci powiedzieć że jesteś największym kretynem jakiego ludzkość widziała!!! 
-Ty sobie nie pozwalaj, idioto patentowany! -Krzyknął Kagami, rzucając się z pięściami na Granatowowłosego. 
-DOŚĆ TEGO DO CHOLERY JASNEJ!!!! WSZYSCY JESTEŚCIE NIEDOROZWINIĘTYMI PAJACAMI!!! -Do kłótni wtranżoliła się Marchewka. -Ja muszę po prostu spytać, bo nie wytrzymam dłużej!!!! -Warknęła, tym samym uciszając parę skaczących sobie do gardeł cweli. 
-TAIGA, CZY TY JESTEŚ PEDAŁEM? -Wypaliła bez ogródek. 
-NIEEE!!!!! Ja jestem 100% homo!!!!! -Odpowiedział z arcywielkim przekonaniem. 
-Kagami-kun, chyba chciałeś powiedzieć "100% hetero"... -Lekko poprawił go Błękitnowłosy. 
-A to nie to samo...? Ahh, cholera, nieważne, myli mi się to... -Wymamrotał zażenowany Taiga, na co wszyscy zgromadzeni zaczęli śmiać się wniebogłosy. 
-Hahaha!!! Czyli ty i Tetsu jednak nie jesteście razem? -Ostatecznie chciał upewnić się Daiki. 
-HĘĘĘĘ??? ŻE CO??? Ja i Kuroko razem?!!! W życiu!!! Skąd wam to w ogóle przyszło do głowy?!?!
-Bo cały czas się koło siebie  kręcicie i do tego jeszcze te dźwięki, które przed chwilą słyszeliśmy... -Wyjaśniła Sayuri.
-Sayu... my jesteśmy tylko dobrymi przyjaciółmi, a Kuroko tak lamentował bo pokazywałem mu parę ćwiczeń na przyrost masy mięśniowej... -Usłyszawszy definitywną konkluzję, na twarzach śniętej trójcy zagościły głupkowate, zmieszane miny, które po niedługiej chwili przerodziły się w szerokie uśmiechy, a następnie całe towarzystwo rozchichotało się na amen.


Jak widzicie, misja została zakończona sukcesem. 




niedziela, 28 lutego 2016

❃ Detektywistyczny budyń waniliowy cz. numero 1 :D ❃

Niech sobie każdy z Was na swego sposoba owego tytuła zinterpretuje, a ja tutaj dziś wszystkich z radochą przywituje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D Tym razem nieujarzmione natchnienie wezbrało się we mnie kiedy to parę dzionków temu sobie stałam i nogami z braku cierpliwości przebierałam, w kolejce na poczcie :D W momencie, w jakim to spojrzałam na rachunka którego wówczas miałam do zapłaty, ni z gruszki ni z pietruszki, me drogie zwoje mózgowo-umysłowowe doznały nagłego oświecenia na spreparowanie nieco bardzo wariackiego tworeczka :D Odchodząc już od temata iż moje nieoczekiwane inwazje pomysłów praktycznie zawsze urzeczywistniają się w przedziwnych miejscach oraz sytuacjach, prezentuję najwielmożniejszemu Państwu to nieskromnie szaleńcze opowiadanko, w którym będzie można doszukać się stosunkowo niewielkiego nawiązania do pairinga KagaKuro :D :P To tyle z mojej szanowniutkiej strony, dziękuje serdecznie za uwagę i kłaniam się nisko!!!!!!!!!!!!!!!!! :D ᕙ(`▽´)ᕗ

*********************************************************************

Nad czcigodną stolicą Japońskiego naroda której to na imię jest Tokio, właśnie zapadł zmrok. Słońce niemogące dłużej patrzeć na głupotę egzystencjalną większości Tokijskiego społeczeństwa, poszło się jebać z innymi Ciałami Niebieskimi zamieszkującymi wszechświat, a na swoje miejsce wystawiło Pana Księżyca - zboczonego alfonsa który to wprost ubóstwiał podziwiać nocne baraszkowania ludzkiej rasy. Życie na ziemi natomiast przebiegało w najnormalniejszym porządku. Co poniektórzy zmęczeni wracali do swoich czterech ścian po ciężkim dniu pracy, inni tj. uliczne kurewki dopiero się do niej szykowały, a trójka nieźle kopniętych umysłowo dwudziestolatków beztrosko opierdalała się w restauracji ze śmieciowym żarciem, zwanej potocznie Maji Burgerem. W skład tejże szalonej bandy pozytywnie jebniętych kretynów wchodził ciotowaty Blondyn Kise, pracujący jako modelka dla dziecięcych czasopism, Granatowowłosy maczo Aomine, spełniający się zawodowo jako profesjonalny macacz kobiecych piersi, a na czele owej szajki stała Pani Sayuri - agresywna testerka wyrobów alkoholowych, której to przez codzienne pożeranie 55 kilogramów marchewki od życia płodowego, włosy zabarwiły się na czysto pomarańczową barwę. To tyle słowem przedstawienia głównych bohaterów tego komedio-dramata, jaki niebawem się rozstrzygnie. 

Od niedawna, wyżej wymieniona święta trójca podczas wolnego czasu od ich jakże stresujących prac, bawiła się w ściśle tajnych szpiego-detektywów. Obiektem na celowniku stali się nijacy Tetsuya K. wraz z Taigą. K, a mówiąc dosadnie, poziom wzajemnych relacji owych osobistości. Zaintrygowani faktem, iż ta dwójka coraz to częściej zaczyna blisko ze sobą przebywać, postanowili osobiście rozwikłać wątpliwość, czy łączy ich tylko niewinna przyjaźń, czy może coś więcej. 

***
-Ał!!! -Pisnęła jedna z pracownic firmy M burger, w chwili kiedy wracając do stolika z odebranym zamówieniem, ten bezczelny, chodzący testosteron Daiki złapał ją za cycka. O ile ten czyn nie przeszkadzał owej piersiatej panience, a wręcz spodobał jej się , co można było wywnioskować z lubieżnego uśmieszka na jej gębie, o tyle rozwścieczyło to Panią Sayuri, której furię w tamtym momencie wyczuli by nawet Marsjanie. 
-CZYŻBYŚ ZAPOMNIAŁ, DO CZYICH CYCKÓW CIĘ ZATRUDNIŁAM?!!! -Zapytała z oburzeniem, na co przerażony Aomine tylko pokręcił przecząco łepetyną. -NIE?! W takim razie uważaj, bo obetnę ci "wynagrodzenie"! 
-A-ale tak dosłownie mi obetniesz...? 
-Tak, a potem oddam na cele charytatywne, kurwa! -Wrzasnęła kpiąco Marchewka, upijając łyk swojego zamówienia, którym była jedynie woda mineralna. 
-Sayuricchi!!! Aominecchi!!! Uspokójcie się!!! -W końcu sprzeczkę przerwał Ryouta. -Dochodzi 18 i 555 sekund, a o tej godzinie według moich obliczeń, Kagamicchi i Kurokocchi codziennie przychodzą tutaj na kolację! Bądźcie czujni! -I faktycznie, nim wszyscy zdążyli się obejrzeć, wspomniana para jak gdyby nigdy nic zawitała przed szybami budynku. 
-Ty patrz, są! -Oznajmił entuzjastycznie Granatowowłosy. -Sayu, chowaj ten oczojebny łeb bo nas zauważą i cały plan pójdzie do ciemnej dupy! -Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie, krzepko wślizgując się pod stół, lecz oczywiście nie była by sobą bez swojego chamskiego mamrotania pod nosem. 
-A nie mówiłem? -Rzekła Blond-ciota przepełniona dumą. -Obserwujmy ich dokładnie.
-No niby idą blisko siebie ale to jeszcze nic nie znaczy... -Referował Daiki. 
-Moim zdaniem idą za blisko, jak na przyjaciół. -Dodał Kise. 
Przechodząc do wydarzeń na zewnątrz, w pewnej chwili Kuroko doszczętnie pochłonięty konwersacją ze swoim towarzyszem, potknął się, zupełnie tracąc poczucie grawitacji. Aczkolwiek na całe szczęście, w samą porę przed upadkiem obronił go Taiga i zamiast spotkania twarzą w twarz z betonową posadzką, Tetsuś wylądował w jego silnych ramionach. Zaiste w trymiga wywołało to arcywielką sensację u śledzących ich trójki, którą to ukazali przez potężny okrzyk wyrażający nie małą podnietę. 
-KISE SZYBKO, RÓB ZDJĘCIE!!! -Rozkazała Pomarańczowowłosa, a ten automatycznie wyjął aparat po czym skierował obiektyw na... siebie. Reakcją jej oraz Aomine było nic innego jak tylko tzw. "facepalm".
-BOŻE ŚWIĘTY, IM, NIE SOBIE IDIOTO!!! -Jednak niestety było już za późno. 
-Eeetooo... nie wściekajcie się, ja tylko chciałem mieć selfie z nimi w tle... 
-I widzisz co do cholery narobiłeś?! Straciliśmy taki dowód! -Wykrzyknął poirytowany Ciemnoskóry. 
-Dobra, nie ważne. To i tak za mało by stwierdzić że są razem. -Sapnęła Sayuri, po cichutku zrywając boki z komizmu sytuacji. -Słuchajcie chłopaki, mam plana... Jutro jest piątek, a zauważyłam że w piątki po pracy, często chodzą na wynajętą sale gimnastyczną, co by pograć razem w kosza. Pójdziemy tam i podpatrzymy jak się zachowują. Ale uwaga - nie możemy rzucać się w oczy, więc ubierzcie się tak, ażeby nie przyciągać zbytniej uwagi. Zrozumiano? -Ci tylko pokiwali przytakująco głowami. -No to jesteśmy umówieni, nara! -Odrzekła Marchewka, wstała i opuściła lokal. 

***
Pierwszy dzień śledztwa.

-Aghh, gdzie jest ten zasrany granatowy debil?!!! -Absolutnie żadną nowością nie było to, iż jaśnie pan Aomine nie wstawił się o umówionej porze na miejscu spotkania, co w konsekwencji spowodowało ekstremalny wzrost ciśnienia u czekających na niego kompanów. 
-Jeszcze minuta, a przyrzekam że zrobię z jego kutasa worek na śmieci!!! -Emocjonowała się rozzłoszczona do granic możliwości Pomarańczka. 
-Sayuuucchiii, też jestem wkurzony, ale spokojnie, na pewno zaraz przyjdzie... -Kise starał się załagodzić sytuacje. 
-Jak mam być spokojna, gdy Kuroko i Kagami już są na sali i być może że właśnie przegapiamy jakąś ciekawą akcję! 
-Hmmm, spójrz, chyba idzie... -Oznajmił Blond-model po czym obydwoje skierowali wzrok na wyłaniającą się z oddali postać. Na widok pana spóźnialskiego, na ich twarzach pojawił się wyraz arcyogromnego zaskoczenia, co najmniej jak gdyby ujrzeli zmodyfikowane genetycznie latające nożyczki.
-JA PIERDOLE DAIKI, CZEMU DO CHOLERY JASNEJ PRZEBRAŁEŚ SIĘ ZA KECZUP?!?!?!?!?!??!
-Co ci się nie podoba...? Pomyślałem że taki dwumetrowy keczup będzie zajebistym kamuflażem dzięki któremu na pewno nas nie rozpoznają... -Mruknął z pokorą zmieszany Granatowowłosy. 
-POMYŚLAŁEŚ?!?!?! To pomyślałbyś czasem tym mózgiem na górze, a nie tylko tym który masz między nogami!!! Tfu!!! Przecież Ty innego nie masz! -Pyskowała już całkowicie wkurwiona dziewczyna. 
-Aominecchi ale z ciebie idiota... Miałeś się tak ubrać żeby nie wzbudzać zainteresowania, a tymczasem wszyscy się na nas gapią!!! 
-Dlatego się tak przebrałem bo eee... miałem to w planie którego jeszcze nie znacie... -Ciemnoskóry keczup próbował wybrnąć z opresji.
-No dawaj, słuchamy...
-To ja wejdę na drzewo które jest na przeciwko okien i ściągnę ich uwagę na siebie, a wy w międzyczasie zakradniecie się do sali i schowacie gdzieś za drzwiami. Będziecie mieć zajebiste miejsce do obserwacji, a do tego nikt was nie zauważy...
-O, w sumie dobry pomysł Daikicchi! -Przyznał Ryouta, wydający się popierać tą jakże świetną ideę.
-Nie ma mowy, ja w to nie wchodzę. To już jakieś totalne psycholstwo jest! -Wszystkiemu zaprzeczyła Sayuri. -Czy ty siebie słyszysz kretynie? Wielki keczup wspinający się na drzewo? A z resztą... róbcie se co chcecie, z chęcią się z was ponabijam! -Rzekła odchodząc na bok, a oni bez słowa przystąpili do działania. 

***

Oczywistym wręcz było, iż całą tę akcję chuj zastrzelił. Wspaniały keczupowy pomysłodawca, jak szybko na owe drzewo wlazł, jeszcze szybciej z niego spadł, co w konkluzji przyczyniło się do tego że dwójka trenująca na sali słysząc huki i trzaski dobiegające z zewnątrz, zainteresowana poszła sprawdzić co stoi za tym zamieszaniem. Wówczas nasi agenci specjalni, mimo przeszywającego bólu tyłka oraz innych części ciała Aomine, byli zmuszeni z szybkością błyskawicy opuścić miejsce zdarzenia. 




niedziela, 6 grudnia 2015

☃ Znów oddałam się szaleńczej fantazji i powstał wiersz z dnia Mikołaja okazji!!! ☃ :D


To nie plotki,
to nie bajki,
chłopcy z KnB robią mikołajki!

Witamy w grudniu, dnia szóstego, 
akcja się toczy u Kagamiego. 
Nasz Taiguś wspaniały, w kuchni siedzi dzień cały.
Przy kuchence coś majstruje,
dla gości smaczne żarcie przygotowuje. 

Jednak spokój tylko ma Kagami, 
bo wszyscy w około gonią, krzyczą i przebierają nogami!
I powstała jakaś kurewska zawierucha,
raz w powietrzu leci szklanka,
a raz poducha. 

A przez kogo takie zamieszanie? 
Otóż drodzy Panowie i najdroższe Panie,
Dnia normalnego nie było by bez tego
jakby nie szaleńcze  wybryki Aomine Daikiego. 

Od samego świtu i rana,
każdy próbuje poskromić tego Granatowowłosego bałwana,
który biega jak szalony i łapie Satsuki za  balony. 
"Aghh!!! Co za udręka!" Krzyczy Midorima i już wymięka.
A Momoi drze się wniebogłosy: "Wiem że cyce mam kolosy,
ale nie dam ci ich do ręki, 
bo jak zaczniesz je tłamsić to przeżyję straszne męki!" 

W końcu Kuroko się wkurzył, Daikiego z domu wykurzył,
drzwi mu ręką wskazał i środkowy palec pokazał. 
"Pozbyłem się tego potwora, więc na otwarcie prezentów przyszła najwyższa pora!" Wykrzykuje Tetsu z radością,  tą wesołą nowinę ogłasza zebranym gościom.

Na pierwszy rzut Akashi idzie oczywiście, 
odpakowuje paczki i uśmiecha się siarczyście.
W jednej dostał nożyczek zapasy
natomiast w drugiej były świeżo obcięte kutasy. 

Murasakibara swoją paczkę łapie, na jej widok  ślina mu z ust kapie.
Otwiera, rozpakowuje i się znowu chytrze oblizuje,
bo słodyczy przed nim góra cała,
a na dnie z czekolady pała. 

Ryota przy oknie siedzi, Aomine bacznie śledzi.
Bo żal mu tego kretyna,
co się teraz na zewnątrz z zimna wygina. 
I na krótki moment w drugą stronę się odwrócił,
do oglądania prezentów z ciekawością wrócił. 
Lecz za chwile znowu zerka, a w jego oku pojawiła się niepokoju iskierka,
gdyż na to co zobaczył, ze zgorszenia się rozkraczył. 

Aho stoi na podwórku, grzebie sobie w swoim siurku, 
głaszcze se od swetra guziczki, jak by to były napalone piczki. 
Raz spojrzy na buty, jedną ręką maca się w suty, 
drugą układa na śniegu kamienie
i znów ma ochotę na dzikie walenie. 

Więc Kise z kanapy się zrywa, i leci na zewnątrz pędem
by się raz na zawsze rozprawić z Aominecchiego nieokiełzanym popędem. 
No i do domu krewko wracają,
swoje upominki z podnieceniem rozrywają.
"O matko, o rety, znów dostałem porno gazety?"  Aoś rozczarowaną minę przybiera i rękami dalej w swej paczce przebiera. 
"No i w końcu, cycek sztuczny!!!!!!" Po całym mieszkaniu rozległ się okrzyk huczny. 

I radośnie czas tak mija,
Midoś się ze śmiechu zwija, 
patrząc żartobliwie na Takao, 
który na mikołajki dostał tylko kakao. 


Blond-model przebrał się za świętego mikołaja,
a Aomine znowu lata i ciągnie go za jaja!
"Dość już tego mój kolego! Pociągnij se za fiuta swego! " Kise się do Ao zwrócił, 
popchnął na ziemię i go przewrócił, 
ręce sznurem mu zakneblował
i bez litości go w szafie schował. 

A na koniec, wszyscy w szeregu się zebrali, uśmiechnęli i donośnie zaśpiewali:

"Droczyć się ze sobą kończymy, naszym najdroższym fanom masy mikołajkowych upominków życzymy, nisko się kłaniamy i gorąco pozdrawiamy!!!!"  ✌




poniedziałek, 23 listopada 2015

Wena mnie napadła nie tutejsza, by napisać dziwnego wiersza! :D

Witam zaszczytnie i przeserdecznie wszystkich przybyłych i będących w zza światach poza umysłowych :D Otóż i do rzeczy, dnia dzisiejszego wspaniałego, podczas przerwy w pracy, do nieposkromionego łba szanownej Sayuri-chan wpadł jakiś arcydziki pomysł, którego to musiała szybko i natychmiastowo zrealizować :D W związku z tym poniżej prezentuje owoc tegoże szaleńczego natchnienia :D Kłaniam się do jądra ziemi i przesyłam huczne pozdrowienia od naszej czcigodnej Tęczowej Generacji :D  (★^O^★)



Dziś w Teiko, w dzień sportowy, takie słyszy się rozmowy:


-Może Pan się o mnie oprze, Panie absolutny chłopcze?
-Cóż Shintaro do mnie mówisz, chyba swego życia nie lubisz.
-Co się dziwić mój Akaszu drogi, jak żeś jest tak strasznie srogi. 

Rzecze na to rozgoryczony Tetsuya:

-Midorima-kun weź nie pierdol, złap go za chuja!

Aomine po pale Kise klepie:

-Jak tam Kise, coraz lepiej? 
-Dzięki, dzięki Aominecchi kochanie, aż nabrałem ochoty na ostre ruchanie. 

Lecz Pan Muraś*, z tym jest gorzej, blady, chudy, walić nie może!

-A to pała z niego!, westchnęła drużyna Akashiego. 

Kuroko stroni od Akasza a ten nieustannie mu się naprasza. 

-Mój Tetsuyo, mój niebieski, ze mną seks przyjemnie przekurewski! 

Kuroś tylko dupę zatyka

-Niech no Akashi prędzej zmyka! Ja chcę by mym przyszłym chłopakiem był Kagami, bo ty mi jeszcze pałę utniesz nożyczkami!

-A to pała z niego!, westchnęła drużyna Akashiego.  

Na raz słychać głos trenera:

-Kto tu się tak opierdziela?
-To Mine-chin, ten leń od siedmiu boleści, jest taki bezużyteczny na treningach, że to się w pale nie mieści! 
-Patrzcie na Haizakiego, widzieliście jaki krewki?! Pewnie znowu gdzieś na boku pieprzył napalone kurewki! 

Niech rozsądzi nas Momoi, co się teraz w szatni z drugim składem pierdoli. 

A Satsuki rzecze smutnie:

-Moi drodzy, po co kłótnie, po co wasze swary głupie, jesteście takimi kretynami, że mam was głęboko w dupie! 

-Ale z niej szmata! -Drużyna Akashiego wypaliła jak armata. 

*Ku wyjaśnieniu zdrobnienia, Murasakibara rzecz jasna :D