niedziela, 21 lutego 2016

Jestem Akashi Seijuro.

Czyli innymi słowy, one-shot dotyczący osobistości powyżej wymienionej z arcyśladowymi ilościami AkaMido. 

Jak zawsze, uroczyście i wzniośle witam wszystkich szanownych użytkowników blogosfery w to nieco deszczowe (przynajmniej u mnie) niedzielne popołudnie!!!!!!!!!!!!!! :D Podróżując sobie przedwczoraj środkiem transporta regionalnego, nagle i niespodziewanie na moją cenniutką mózgowniczkę napadł zorganizowany przestępca który to okazał być się szalonym pomysłem na napisanie wytworka, umiejscowionego poniżej :D Byłam tak zajęta i pochłonięta realizowaniem tejże koncepcji, iż przeoczyłam stację na której to miałam wysiąść i w rezultacie gdy oderwałam me szanowne paczadła oczne od ekrana maszyny telefonicznej, zorientowałam się że jestem dobre piętnaście kilometrów od mojego miasta :D Zwykle takowe incydenty mi się nie zdarzają, tak samo jak nie zdarza mi się to, iż w mym opowiadaniu odnoszącym się do czcigodnego KnB, w ogóle NIE POJAWIA SIĘ NAJDROŻSZY AOMINE :D Mogę więc poniekąd uznać to wydarzenie za cud większy niż sama wielebna Generacja Cudów, a drogich Państwa serdecznie zapraszam do czytania :D (>‿◠)✌

*******************************************************************

Teiko. Kolejny standardowy dzień zajęć dydaktycznych poszedł w zapomnienie, a cała fala rozkapryszonych gimnazjalistów dawno powróciła do swych zaciszy domowych. Na zewnątrz, krystaliczny błękit nieba przesłoniła gęsta kurtyna ciemnych obłoków, które arbitralnie zwiastowały iż niebawem świat pogrąży się w strugach zimnego deszczu. Na szkolnych korytarzach panowała nieprzenikniona ciemność, a jedynym co świeciło oślepiająco jasnym blaskiem, była pustka. Jednakże niekiedy po wyludnionych drogach gmachu szkolnego przechadzały się ciche oddechy oraz kumulacja zawiłych myśli i rozważań, jakie to bezwzględnie prowadziły do pokoju klubowego męskiej drużyny koszykówki. Akashi Seijuro siedział pogrążony w swym wielkim absolutnym świecie, uporczywie kalkulując nad kolejnym a zarazem ostatecznym posunięciem zakańczającym jego samotną partię shōgi. 

-"Znaj swoje miejsce." -Po chwili głębszego zastanowienia szepnął Czerwonowłosy, zbijając króla swego "przeciwnika". A był on bowiem idealnym oponentem dla samego siebie. Grywał w samotności, uznając swoją osobę za jedyne indywiduum, z którym może godnie stoczyć pojedynek na odpowiednio wysokim poziomie. Szczęście dawała mu wyłącznie wygrana, a siły do życiowej wędrówki usłanej doskonałością, fakt, iż w każdej dziedzinie, góruje nad innymi. Lecz, czym też było dla niego szczęście? Skoro zwycięstwo to stale towarzyszące przyzwyczajenie oraz chleb powszedni Seijuro? Ten nawyk sprawił iż owa wartość spadła do konwencjonalnej rangi, a sam Akashi zapomniał czym jest prawdziwe uczucie satysfakcji. Ale czy samodzielne postawienie siebie na polu przeciwnika, nie było przypadkiem jak przegrana? 

"Nikomu, kto mi się sprzeciwia, nie wolno patrzeć na mnie z góry."

By w pewnym stopniu przybliżyć sobie odczucie człowieczego spełnienia, Akashi żyjący na co dzień na wyimaginowanym przez siebie stanowisku boga, wypełniał swoją władczą wolę, cynicznie terroryzując "swoich podwładnych."  Jego płuca w całości były nafaszerowane zanieczyszczonym tlenem, który pozyskiwał z nieustannego wdychania sukcesów i możliwości ustawiania ludzi jak zwykłych pionków na planszy do umiłowanego shōgi. Aczkolwiek z czasem, zaczynało brakować mu powietrza. 

***
Oprócz niego w budynku obecna była jeszcze jedna osoba, na co wskazywały odgłosy piłki odbijającej się od podłoża. Ową obecność momentalnie wyczuł Czerwonowłosy zajmujący się wówczas poszukiwaniem kolejnego delikwenta, na którym to mógł znów uskutecznić swoje despotyczne praktyki. Koniec końców, idąc tropem znajomego dla jego uszu dźwięku, dotarł na salę gimnastyczną i spotkał tam kompana z drużyny, całkowicie pochłoniętego gorliwym treningiem.

-Upadnij na kolana przed swoim panem. -Wystarczyło tylko jedno spojrzenie Akashiego, by Zielonowłosy posłusznie wykonał nakazaną mu czynność.  
-A teraz odpowiedz mi na pytanie, po co trenujesz, Shintaro? 
-Żeby być jak najlepszym... -Syknął z przestrachem.
-Źle. W takim razie wytłumacz mi, co to znaczy być najlepszym? 
-Ź-źle...? -Mruknął Midorima, po czym zamilczał na krótką chwile, wpatrując się na stojącą przed nim definicję doskonałości. -T-to znaczy być tobą? 
-Tym razem ci podaruję, lecz zapamiętaj, to ja tu jestem od zadawania pytań, Shintaro. -Kapitan Cudownej Generacji, zniżył się na wysokość jego twarzy a następnie spojrzał mu prosto w oczy. -Tak, teraz odpowiedziałeś prawidłowo. I jakie wnioski z tego wyciągnąłeś, hmm? Czy to nie oczywiste, że nigdy nie będziesz mną? 
-Mylisz się, Akashi. Trenuję ponieważ chcę się rozwijać, trenuję by wspierać naszą drużynę i przyczyniać się do jej zwycięstw... -Oświadczył nerwowo Shintaro, na co Czerwonowłosy wzdrygnął się lekko, po czym podszedł go od tyłu i przykucnął. 
-Mylę się? -Spytał ze stoickim spokojem, kładąc dłonie na policzkach Midorimy. -Ja zawsze mam absolutną rację. -Rzekł perfidnie Akashi, wbił paznokcie w skórę "swej ofiary" i począł bez skrupulatnie mu ją zdrapywać, pozostawiając za sobą ślad w postaci krwawych lini. -A-akashi...?!- Pisnął oniemiale Zielonowłosy, będąc zaskoczony i jednocześnie przerażony jego nagłym zachowaniem.
-Trenujesz dla drużyny? To tylko dzięki mnie wygrywacie. Beze mnie jesteście bezużyteczni. -Kontynuował imperator, obłudnie szepcząc Shintaro do ucha. -To ja wśród tandety waszych słabości, lśnię jak diament. 
-Co ty do cholery pieprzysz Akashi...? -Odezwał się z oburzeniem Midorima. -Co ty pierdolisz?! -Wstał, a następnie bez najmniejszego oporu skierował pięść na swojego oprawce i zadał mu porządny cios, w wyniku którego ten z impetem wylądował na podłodze. -Jak śmiesz nazywać siebie kapitanem?!!! Czy jakikolwiek kapitan, w ten sposób traktuje swoich podwładnych?!!!- Zapytał Zielonowłosy podchodząc do chłopaka i siadając na nim okrakiem. -Dla mnie jesteś zwykłym śmieciem, któremu w dupie się poprzewracało od nadmiaru rzekomej władzy! -Wykrzyknął, po czym solidnie go spoliczkował. Seijuro najpierw lękliwie spojrzał na Midorime, a potem skierował wzrok na swoje odbicie w jego oczach, przepełnionych zawiścią oraz przeszywającym gniewem. 
-Wygrana, to sukces który osiągamy przez współpracę całej naszej drużyny... Zastanów się... czy bez podań Kuroko, szybkości Aomine, bloków Murasakibary, niezwykłej umiejętności Kise i moich rzutów, sam zaszedłbyś tak daleko?! Akashi, przejrzyj w końcu na oczy! Ta twoja cała "władza" cię przerosła... Zrozum że jesteś taki, jak każdy z nas... jesteś częścią Pokolenia Cudów... - Słowa te sprawiły że Czerwonowłosy ucichł i nieco spokorniał, lecz po momencie głębokiej zadumy podniósł się i spanikowany wybiegł na zewnątrz. Upadł na kolana, a głowę zwrócił ku niebu. Oziębione krople deszczu scaliły się z szczerymi łzami spływającymi po policzkach Seijuro, a jego wnętrze zalała nawałnica wspomnień. ~Kim ja jestem? Co robiłem przez całe życie...?~  Zapytał w myślach samego siebie, a twarz schował w dłoniach. ~Mam tego dość! Ja nie chcę tak dłużej...!~  Desperacko uderzył pięścią w ziemie. ~Ja chcę być tylko Seijuro... zwykłym, niczym nie wyróżniającym się Seijuro...~ Wtem potężna ulewa ustała, a słońce poczęło toczyć boje z tłokiem szarych, burzowych chmur. ~Nie jestem bogiem ani imperatorem, jestem tylko człowiekiem! Jestem... Akashi Seijuro!~ Finalnie na niebie znów zagościła przejrzysta jasność,  a pojedynczy płomyk gwiazdy oświetlającej świat, pokrył swym światłem uśmiechające się oblicze Seijuro. I znów zwyciężył. Jednak tym razem, po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, triumfował z radością w sercu. 


"Zwycięstwo jest wszystkim. Zwycięscy piszą historię. Przegrani są z niej wymazywani."




poniedziałek, 8 lutego 2016

☞ Tak mi dziś głowa podpowiada, ażeby z Panem Kise przeprowadzić krótkiego wywiada!!!!!!!!!! :D ☜


Kto ty jesteś? 

-Kise Ryouta.

Twe przezwisko?

-Jestem ciota.

A dlaczego?

-Często płaczę.

Jaki powód?

-Nie wytłumaczę.

A co robisz?

-Zbijam kasę.

Niby za co?

-Za zdjęć masę.

Jesteś modelem?

-Tak, fotograficznym.

W jakiej branży?

-W przemyśle pornograficznym.

Ile zarabiasz?

-Dwa miliony.

A dla kogo?

-Dla mej żony.

Kto Twa żona?

-Aominecchi drogi mój.

Co Ci się w nim podoba?

-Jego chuj.

Kochasz go? 

-Z całego serducha.

A dlaczego?

-Bo dobrze rucha.

Koszykówka?

-Dalej grywam.

A wygrywasz?

-Nie wygrywam.

Jesteś słaby?

-Niekoniecznie.

Więc czemu? 

-Bo Aomine wygrywa wiecznie!

Czy go pokonasz?

-Pokonam i ukatrupię.

Jak to zrobisz?

-Zagoszczę w jego dupie!

To pomoże?

-Jestem pewien.

Co on zrobi?

-Tego nie wiem. 

A włosy czym farbujesz?

-Jajecznicą z pięciu jaj.

A makijaż?

-Weźże mi już spokój daj!

Nie mogę jeszcze skończyć, proszę daj mi dokończyć. Jesteś sławny i bogaty...

-Weź mnie już tak nie wychwalaj!

Więc kończymy. Jakieś dla fanów słowo?

-Wypierdalaj!!!!! :D



niedziela, 24 stycznia 2016

➹ Sexy cmoxy, duże chuje, tego wiersza to nawet ja nie pojmuje!!!!!!!!!!! :D ➹

Po drugiej stronie miasta,
po miasta drugiej stronie,
na natury łonie,
jebały się słonie.

A obok na polanie, koło cichej rzeczki
pasły się malutkie fiuteczki,
koło których Cudowna Generacja robiła piesze wycieczki. 

 A ja zmierzam prosto do lasa 
i na historię o Aomine nie będę tracić czasa,
gdyż trzymał on się zawsze jednego celu,
jakim była wizyta w burdelu.

Kaczka Dziwaczka spotkała Kisiaczka,
i na jego pałę mu ubrała kubraczka. 
Potem prawi do niego wyniośle:
"Chyba wiesz co masz z tym zrobić ośle!"
A że Entliczek-Kisiaczek na Aomine ma smaczek,
to mu stanął jego cudny robaczek. 
Już z podniecenia się cały pali, 
i za Aosiem znika w oddali.

Murasakibara kąpie się w kakale,
i się przy tym podnieca stale.
Również nigdy nie liczy,
ile to naraz wpierdala słodyczy. 

Kuroko leży na trawie i myśli o dzikiej zabawie,
bo całymi nocami śni mu się tylko napalony Kagami.

A Akashi przy nożyczkowym ogrodzie,
w końskiej zagrodzie,
włącza sobie oko imperatora
i zamienia się w absolutnego potwora. 

W międzyczasie Midorima czarodziej, 
horoskopów złodziej,
główkuje swą zieloną łepetyną,
jakim zaklęciem się rozprawić, 
z pewną Pomarańczowowłosą dziewczyną. 

Bowiem, Sayuri wpadła do piwnicy i dostała ataku kurwicy,
Rozwala wszystko, co się jej w ręce napatoczy
i wszystkie rzeczy, które dostrzegą jej oczy.

"O Boże, o matko, z nią to nie pójdzie tak gładko!" 
-Midoś się ze strachu trzęsie,
swą różdżkę trzyma głęboko w kredensie. 
Lecz nagle go olśniło i spogląda w dal, 
aż w końcu do niej krzyczy: "Wrzuć na luz, albo sobie zwal!" 
A ona na to wykrzykuje i ze złości podskakuje:
"Jestem w szale i sobie nie zwale!
 A Tobą niewyżytku, nie przejmuje się wcale!"

Shintaro zęby zagryza i prostuje kości:
"Jestem zmuszony do ostateczności!"
Macha różdżką w górę, w bok, i do przodu robi krok.
Staje na pięcie i donośnie wypowiada zaklęcie:
"Nagi Aomine, wiatru szum, wodo wodo, zmień się w rum!" 

Nagle, spokój, nagle cisza, i nie piśnie nawet mysza.
Jednakże po krótkiej chwili, pomarańczowa dziewczyna stanowczo kwili:
"Na nagim Aomine, mogłoby zostać!"
"Lecz w twym przypadku na kurwice to tylko alkohol może sprostać!" -Oświadcza magik,
idąc do spiżarni i czystą wódkę wyciąga z graciarni. 

"Hokus pokus, chuje muje, ja cię teraz zatrzymuje!" 
-Na Sayuri rzuca czara i jest spokojny co niemiara. 
Szybkim krokiem do niej podchodzi i szczerzy zęby,
bo jej wódkę leje do gęby.
"Wóda czyni cuda! I ulegnie jej nawet nieokiełznana Ruda!"  
-W końcu Midoś oddycha głęboko i cieszy się z tego,
 że będzie miał trochę spokoju świętego. 

Nie wiem jaka z tej historii nauka będzie, ale pamiętaj:
Ze śmiecha się zwijaj zawsze i wszędzie!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D




środa, 13 stycznia 2016

✴ Na górze róże, na dole siurki, Aomine wkłada pałę do dziurki!!!!!!!! :D ✴

Leży Daiki Aomine na tapczanie.
Nagle go wzięło na gibkie trzepanie,
gdyż ostre porno leci w ekranie.

Na swym łożu polegiwuje
 a w myślach dziko fantazjuje:
"Duże cycki, niczym górzyste pagórki,
krągłe dupy i ciasne dziurki,
Czy brunetka, czy blondynka, czy też ruda, 
wsunąłbym się między jakiejś uda,
A potem z każdej strony, obmacałbym jej balony"

I takie uskutecznia myśli erotyczne, 
które to spełniają waleniowe wytyczne.

Lecz nagle oprzytomniał i ważną rzecz sobie przypomniał:
"Osz cholera jasna, co za draka, przecież ja mam chłopaka!"
Jest on bowiem przystojnym Blondaskiem z giętkim kutaskiem,
A jego złote paczałki, stawiają do pionu wszystkie pały i pałki.

Na myśl o nim, Ao podniecił się jeszcze bardziej, 
a w jego pale coraz twardziej.

I już w gaciach się spuszcza, spermę wypuszcza,
oddycha głęboko i przeciera oko. 
Przeogromnie się cieszy z dokonanego czyna, 
a potem od nowa walić zaczyna.

A morał z tej fraszki jest uroczy i się rzuca wszystkim w pałę i oczy, 
bowiem kto konia sobie wali, ten pałę ma ze stali!!! :D



wtorek, 5 stycznia 2016

❀ To jest proste jak pała na widelcu, bo dziś AoKisy stają na ślubnym kobiercu!!!!!!!! :D ❀

Uwaga: Poniżej umiejscowiony tekst może obrazić uczucia religijne niektórych osób :D

*****************************************************************

AKT SZÓSTY

Scena pierwsza

Mr. Aomine, Mr. Kise, Kapłan Shintaro, Gościnnie - Mr. Kagami drużba

Przy podniesieniu kurtyny, Mr. Kagami drużba stoi przy Mr. Kise trzymając go za suknie ślubną sięgającą mu do pały, na lewo Mr. Aomnie, Kapłan Shintaro uroczystość rozpoczyna. 

Kapłan Shintaro

Patetycznie

Po to się tu dzisiaj zebraliśmy i żwawo przyszliśmy, ażeby połączyć dwójkę tych gejosów, co są uzależnieni od pornosów.

Mr. Aomine

Ja nie jestem uzależniony, spytaj o to mej przyszłej żony. 

Mr. Kise 

Aominecchi do diaska, już proboszcz Midorimacchi na ciebie klaska! Weźże się na ceremonii się skup, a nie jakieś cyrki tu rób! 

Mr. Aomine

To ty się przymknij w oku mgnienia, bo zachowanie tego księżkulka cholernie mnie wpienia!

Kapłan Shintaro

Moi drodzy, proszę natychmiast zakończyć te sprzeczki i już stać jak potulne owieczki. Czas już do konkretów przejść i w przysięgę małżeńską wejść. 

Po chwili milczenia

Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i chorobie, w dobrej i zlej doli, aż do momentu, kiedy wam się wszystko spierdoli? 

Mr. Aomine i Mr. Kise

Chórem

Chcemy i tego pragniemy!

Kapłan Shintaro

Czy chcecie z miłością przyjąć i wychować dzieci, które kiedyś któryś z was swą pałą skleci? 

Mr. Aomine i Mr. Kise

Chórem

Chcemy tego jak niczego innego, proboszczu Shintaro, nasz stary kolego!

Kapłan Shintaro

Czy chcecie dobrowolnie i bez przymusu żadnego wstąpić do pedalskiego związku tego? 

Mr. Aomine i Mr. Kise

Chórem

Chcemy i do śmierci żyć tak będziemy!

Kapłan Shintaro

A więc Panie Aomine czy jest Pan gotów złożyć przysięgę małżeńską?

Mr. Aomine

Cierpiętniczo

Jestem, ale życie z nim będzie katorgą męczeńską.

Kapłan Shintaro

A czemuż to Pan ma takie zdanie? Czy ma Pan jakieś wytłumaczenie na nie? 

Mr. Aomine

Otóż na tym polega problem cały że Kise ma kompleks nie stojącej pały.

Kapłan Shintaro

A to faktycznie problem nie mały.

Mr. Kise

Z irytacją

Aominecchi, a za to ty nie jesteś normalny i istnieje na to dowód namacalny!

Mr. Aomine

A ty jesteś kurewskim impotentem, bo masz coś z erekcji tempem!

Mr. Kise

Niepohamowanie wściekły 

A ty chyba jesteś eunuchem, bo jak mnie ruchasz, to ruchasz brzuchem! 

Mr. Aomine

Kise kwiatuszku, poczekaj tylko, jak wylądujemy razem w łóżku! Będzie boleć cię dupa twoja, jak w nią wejdzie pała moja! 

Mr. Kagami drużba

Shintaro kapłanie, niechże ksiądz okiełzna to spotkanie! 

Kapłan Shintaro

Konsekwentnie

Nie czas tu na takie spory, bo pociągnę was za wory, wtedy uspokoicie się natychmiastowo i już nie będzie tak kolorowo!

Mr. Aomine i Mr. Kise

Chórem

Dobrze, już się ujarzmiamy i na dalszą część czekamy.

Kapłan Shintaro

Dochodzę do wniosku iż żadne przysięgi wam nie potrzebne, bo od słuchania was, to ja tutaj blednę! Zakładajcie obrączki na te swoje smukłe rączki, i idźcież już z tego kościoła, bo mnie Siostra Takao na zakrystie woła! 

Mr. Aomine

To świetnie kapłanie, i tak się też stanie! A ty Kise, chodź na ruchanie! 

Mr. Aomine wraz z Mr. Kise opuszczają kaplice


Koniec aktu szóstego.





środa, 30 grudnia 2015

✩ Sobą bym nie była, jak bym się z Wami życzeniami na nowego roka nie podzieliła!!! ✩ :D

Idzie sobie nowy roczek, mocno trzyma się za kroczek,
życzeń niesie cały worek i rozpięty ma rozporek

Wyjął fujarę, trzyma ją w górę
i o północy z niej strzela w niebo petardowe kule

A wraz z petardami które szaleją nad nami,
życzenia wzwyż też wysyła i drze się donośnie:

Aby każda osoba szczęśliwa była,
żeby w dobrostanie sobie żyła,
miała wszystko co chciała
i by pała zawsze wysoko stała!!!!!!! :D

I ażeby w tym roku nowym, być uśmiechniętym i zdrowym,
a noworoczne postanowienia były zrealizowane w oku mgnienia!!!!!

Lecz przypominam i w pasa się zginam,
że jeśli masz jakieś marzenie lub cel życiowy,
to dąż do nich zawsze, a nie tylko w roczek nowy! 
I zaufaj mi, realizuj je 365 w roku dni! 

Nagle petardy z nieba zniknęły i w około zapadł mrok,
jeszcze raz Wam życzę wszystkiego przearcynajlepszego na ten nowy rok!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D



wtorek, 29 grudnia 2015

A na dzisiaj wierszyk króciutki, o przenajdroższym Aominecchim calutki!!!!!!!!!!! :D

Stoi na stacji Daiki Aomine, ogląda se pałę i ma błogą minę. Długa, ogromna i sperma z niej spływa, z plemnikami oliwa. Stoi i sapie, dyszy i dmucha, nasienie z jego rozgrzanej pały wybucha. 

Buch - jak gorąco! 
Uch - jak gorąco! 
Puff - jak gorąco! 
Uff - jak gorąco! 

Już ledwo sapie, już ledwo się trzyma, a Aomine ją dalej wygina. Ludzie się wokół niego zebrali, oglądali patrzyli, stali i stali. Na lewo lesby na prawo geje, ciekawe kogo jeszcze wiatr tu przywieje. Na ławce siedzą same golasy i podziwiają swoje kiełbasy. I kompleksów narzuciła im się cała masa, patrząc na idealnego Aosia kutasa. I choćby przyszło Cudów Pokolenie, każdego zgorszyło by Aomine walenie. I każdy nie wiem jak by się wytężał to nie poskromią jego dzikiego węża. 

Nagle - gwizd! 
Nagle - świst! 
Pała - buch! 
Sperma - w ruch!

Najpierw - powoli jak żółw ociężale, ruszyło nasienie po jego fiucie ospale i wali się wali,  podniecenie wnętrzności od środka pali, I ręka przyśpiesza i gna coraz prędzej i dudni i stuka łomoce i pędzi. A dokąd, a dokąd, a dokąd na wprost! Po pale, po ludziach po chodniku na most! I śpieszy się śpieszy, a Aoś się cieszy że tak ciągle lubieżnie sobie grzeszy. Gładko tak, lekko tak w dal się toczy, tryska po stacji i tryska w oczy. I morze wytrysku w około powstało, czyli jak na naszą bestię Aomine przystało. A morał z tej historii jest oczywisty i pełen gracji, na tym polega sztuka onanizacji! :D