środa, 30 grudnia 2015

✩ Sobą bym nie była, jak bym się z Wami życzeniami na nowego roka nie podzieliła!!! ✩ :D

Idzie sobie nowy roczek, mocno trzyma się za kroczek,
życzeń niesie cały worek i rozpięty ma rozporek

Wyjął fujarę, trzyma ją w górę
i o północy z niej strzela w niebo petardowe kule

A wraz z petardami które szaleją nad nami,
życzenia wzwyż też wysyła i drze się donośnie:

Aby każda osoba szczęśliwa była,
żeby w dobrostanie sobie żyła,
miała wszystko co chciała
i by pała zawsze wysoko stała!!!!!!! :D

I ażeby w tym roku nowym, być uśmiechniętym i zdrowym,
a noworoczne postanowienia były zrealizowane w oku mgnienia!!!!!

Lecz przypominam i w pasa się zginam,
że jeśli masz jakieś marzenie lub cel życiowy,
to dąż do nich zawsze, a nie tylko w roczek nowy! 
I zaufaj mi, realizuj je 365 w roku dni! 

Nagle petardy z nieba zniknęły i w około zapadł mrok,
jeszcze raz Wam życzę wszystkiego przearcynajlepszego na ten nowy rok!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D



wtorek, 29 grudnia 2015

A na dzisiaj wierszyk króciutki, o przenajdroższym Aominecchim calutki!!!!!!!!!!! :D

Stoi na stacji Daiki Aomine, ogląda se pałę i ma błogą minę. Długa, ogromna i sperma z niej spływa, z plemnikami oliwa. Stoi i sapie, dyszy i dmucha, nasienie z jego rozgrzanej pały wybucha. 

Buch - jak gorąco! 
Uch - jak gorąco! 
Puff - jak gorąco! 
Uff - jak gorąco! 

Już ledwo sapie, już ledwo się trzyma, a Aomine ją dalej wygina. Ludzie się wokół niego zebrali, oglądali patrzyli, stali i stali. Na lewo lesby na prawo geje, ciekawe kogo jeszcze wiatr tu przywieje. Na ławce siedzą same golasy i podziwiają swoje kiełbasy. I kompleksów narzuciła im się cała masa, patrząc na idealnego Aosia kutasa. I choćby przyszło Cudów Pokolenie, każdego zgorszyło by Aomine walenie. I każdy nie wiem jak by się wytężał to nie poskromią jego dzikiego węża. 

Nagle - gwizd! 
Nagle - świst! 
Pała - buch! 
Sperma - w ruch!

Najpierw - powoli jak żółw ociężale, ruszyło nasienie po jego fiucie ospale i wali się wali,  podniecenie wnętrzności od środka pali, I ręka przyśpiesza i gna coraz prędzej i dudni i stuka łomoce i pędzi. A dokąd, a dokąd, a dokąd na wprost! Po pale, po ludziach po chodniku na most! I śpieszy się śpieszy, a Aoś się cieszy że tak ciągle lubieżnie sobie grzeszy. Gładko tak, lekko tak w dal się toczy, tryska po stacji i tryska w oczy. I morze wytrysku w około powstało, czyli jak na naszą bestię Aomine przystało. A morał z tej historii jest oczywisty i pełen gracji, na tym polega sztuka onanizacji! :D



środa, 23 grudnia 2015

❆ Wstawiam wpis w oku mgnienia, gdyż wytworzyłam dla Was świąteczne życzenia ❆ ;)

Dziś na podwórku sobie stałam,
w gwiazdy patrzyłam, i tak myślałam:
"W około pięknie ubrane choinki,
kolędy śpiewają chłopcy i dziewczynki,
innymi słowy - o jak ładnie!
Ciekawe kiedy pierwsza gwiazdka spadnie!"

I ile jest gwiazd tylu ludzi na naszej planecie,
którzy teraz świętują na świecie

Życzą sobie: Niechaj Tobie będzie zdrowie,
Tobie pieniędzy, w życiu powodzenia,
rutynowa coroczna regułka no i do widzenia

Lecz niekiedy to puste słowa, 
nigdy nie wiemy co dana osoba
pod świąteczną maską chowa

Czasem szczerych gestów brakuje 
i cała magia świąt się rujnuje

Świąteczna gorączka, zakupy, bieganina,
w Bożonarodzeniowy szał popada cała rodzina

I co z tego że nasi krewni są blisko,
przecież nie na tym polega to wszystko...

Więc Sayuri z szczerego serducha
życzy Wam uśmiechu od ucha do ucha,
i nawet jak śnieg na zewnątrz prószy i fika,
to niech wam on z twarzy nigdy nie znika

Przeciwnością losu się nie dajcie,
wszystkich swą radością w około zarażajcie
Pokonujcie wszelkie niedogodności,
a w sercu miejcie dużo miłości

Wiem że czasem trudno bywa,
więc wytrwałości - z nią się wygrywa

Może i nie typowe są moje życzenia 
lecz życzę wartości które nie każdy docenia

I jeszcze jedno - marzeń spełnienia, 
jasnego celu i do niego dążenia,
a po drodze żadnych smutków, 
tylko wiara w siebie prowadzi do pozytywnych skutków

Czego chcecie - sami wiecie, 
więc tego Wam też życzę,
Najweselszych świąt!!! - teraz do Was krzyczę! ;) 



środa, 16 grudnia 2015

✄ Aomine ma dużą pałe, a Akashi małe jajka, takim oto sposobem powstała dzika bajka ✄ :D

Witam zaszczytnie przed wieczorem w środę, niech wam będzie tak wesoło żebyście padali na podłogę!!!!!!!!! :D Mimo iż od czasu płodu, z nieznanej przyczyny Sayuri-chan nienawidzi wszelakich bajek, baśni itp. to do mego cenniutkiego łebka przyszedł dziś niepowściągliwy pomysł ażeby wytworzyć tekst właśnie o tymże gatunku literackim :D Więc jeśli tylko drodzy Państwo mają chęć,  to zostawiam poniższego twora do Państwa osobistych przemyśleń. :D A na końcówkę mego szanownego monologa , aby wprowadzić nieco świątecznego nastroja, pozwolę podzielić się z Wami fotografiami nieposkromionych bombeczek choinkowych made in Sayuri, wykonanych techniką "cipkowanie lakierami do paznokci po płótnie" :D :P Dziękuje za uwagę i kłaniam się nisko :D 

 


Za górami za lasami mieszkał sobie Akashi z nożyczkami. Był to pan i władca srogi, każdy w mig mu schodził z drogi. Na zamku dużym miał swoich służących jednych - od sprzątania drugich- pały myjących. Każdego  dopadał strach i draka jak mieli się zbliżyć do tego pędraka. 

Czerwonowłosa była jego na górze pała, za to ta na dole przeraźliwe mała. Przez to że Akashi nie umiał poradzić sobie z kompleksem swym, był człowiekiem bardzo złym. Jego zamek miał ciemne lochy z których było słychać ciche szlochy. I więził tam niewinne istoty, ludzi, dzieci i małe koty. Miał też laboratorium i pełno związków chemicznych. Formaliny, kwasy, miliony substancji magicznych. Badania tam przeprowadzał ścisłe. Hodował skórę, pały które nie stały i były obwisłe. I choćby starał się nie wiem jak, jego eksperymenty zawsze trafiał nagły szlag. A wszystko sprowadza się do jednego, bo jego dzikim pragnieniem było się pozbyć kompleksu swego.

Parę temu lat, Aksasz ruszył w świat, jednego chłopca upolował i do klatki go wpakował. Delikwentem tym był chłopak o niebieskich włosach i błękitnych oczach, ale nikt nie znał zawartości jego krocza. Akashiego długie lata ciekawość zżerała jak wygląda Kuroka pała. A nawet jak by była mała, to ciekawość nie malała. Tetsuya próbował wyrwać się z niewoli lecz po tysięcznej próbie uznał że to wszystko pierdoli.  Mijały lata, a Tetsu siedział zamknięty na tym szarym końcu świata. I nie było śmiałka takiego który poskromił by złego Akashiego. Wielu rycerzy już o niego walczyło, lecz żadnych rezultatów z tego nie było. Seijuro schował Kuroko na czarną godzinę, a dlaczego? Zataił przyczynę. W końcu pewnego pięknego poranka, co u Akasza trwała sielanka, do zamku przybył Kagami i jego armia z dużymi mieczami. A w tej złotej załodze dowodził Hyuuga, co jego pała jest bardzo długa.

-Akashi kurduplu wyłaź z zamku, to ci mordę zbije o poranku! -Taiga staje do boju, nie mogąc zachować spokoju. 

A ten do okna wychodzi i wzrokiem po nich wszystkich wodzi.

 -Patrzcie, wyszedł, atakujemy! Cennego czasu nie marnujemy! -Junpei głośno apeluje, włócznie w górę wystrzeliwuje. 

Na boku z katapulty Izuki bombarduje, raz w okno lecą bomby a raz stalowe chuje. Lecz Akashi nieugięty stoi i daje im do zrozumienia, że niczego się nie boi. 

-Hyuuga dawaj działo, bo mu ciągle jest za mało! -Kiyoshi wykrzykuje i w Seijuro ze skupieniem celuje. 

W pewnym momencie, niespodziewanie tajemnicza postać przybyła na to bojowe spotkanie! Pojawia się z przeraźliwym hukiem a w dłoni mosiężnym łukiem. Na przód kroczy odważnie, rycerze oglądają go uważnie. 

-Witam słabeusze, widzę że nie dajecie sobie rady, więc pomóc wam muszę! 
-Kim żeś jest barbarzyńco bezczelny?! Jak cię Akashi w swe sidła złapie, to już nie będziesz taki dzielny! -Oburza się Kagami, przebierając nogami. 

-Jam jest dziki Aomine Daiki! Gdy się coś dzieje, i chujem wieje, ja na pole bitwy przybywam i kłopotów się pozbywam! - Prawi arogancko, uśmiechając się nonszalancko. -A więc o co ta batalia?

-O Kuroka genitalia! -Chórem odpowiadają i do Seijuro dalej strzelają. 

-Pff, cwele odsuńcie się w cholerę! Zaraz się z Akaszem rozprawię i pałę Tetsu z kłopotów wybawię! -Oni posłuchali jego rozkazu i w cień zniknęli od razu. Aomine staje do walki, przeciera swe paczałki i do łuku załadowuje strzałki. 

-Akashi ciulu, hakuna matata, zaraz cię pokonam, nie ma na to bata! -Zwraca się do władcy złego i zatrutą strzałą rąbie w niego. W pewnej chwili padł na ziemie. -Trafił w moje przyrodzenie! -Seijuro trzyma się za węża i z ostrego bólu ciało napręża. No i w końcu, lęgnął w bezruchu. -A masz za swoje, ty głupi eunuchu! -Daiki oświadcza triumfalnie i do lochów rusza momentalnie. I już po niedługiej chwili, wszyscy więźniowie wolni byli. 

-O mój wybawco, o mój luby, jak mam ci dziękować za ten czyn godny chluby? -Kuroko pada przed Aomine na kolanka. -Czy mogę Cię traktować, za mego serca wybranka? Nie mam nic, co mógłbym Ci podarować....

-Przestań pierdolić i mój czas marnować! Przecie jestem bohaterem, a ratowanie innych jest moim obowiązkiem i celem!  A poza tym, mam już swoją piczkę, nie chcę księcia tylko księżniczkę! - Granatowołosy wojownik z dumą odpowiada i na swego rumaka wsiada. 

-Cóż, oddaliłem od Ciebie te katusze, a teraz w drogę ruszać muszę! Fiku miku, wio mój koniku! - I na koniu już swym zmyka, jak kamfora w oddali znika. 

Moja droga publiczności to już koniec historii o Akashim i jego królewskiej mości.  :D





wtorek, 8 grudnia 2015

✯ AoKuro ✯

Witam serdecznie moi mili, jak to świetnie żeście przybyli!!!!! :D Dziś dnia, o godzinie 4 (słownie: czwartej :D)  rano, do mego najzacniejszego łebka przyleciał jakiś wariacki, niepohamowany pomysł którego to musiałam niezwłocznie przelać na papier bądź jakieś urządzenie konio-mechaniczne (dla niewtajemniczonych: telefon komórkowy, laptop, itp. :D) i w rezultacie, jednym okiem śpiąc, a drugim pisząc, powstał nie grzeszący długością twór o osobnikach wymienionych w tytule tegoż wpisa :D Tak, w związku z tym iż szanowna Sayuri-chan jest zmutowanym zombie który nie śpi po nocach, zostawiam poniższy dziwny dość jak na moją osóbkę wytworek dla Państwa czcigodnej interpretacji i uroczyście dziękuje za uwagę (>‿♥) :D

*******************************************************************

"Ratunku!" Wołam o pomoc. Mój krzyk odbija się echem od pustki, która wypełnia moją przetrwonioną osobę. Daiki Aomine, to tylko dwa nieznaczące i bezwartościowe słowa. Kim jestem? Zadaję pytanie, na które nie znam odpowiedzi. Zgubiłem się, przemierzając labirynty mojego wnętrza. Żal i zrezygnowanie to jedyni towarzysze mej samopoznawczej tułaczki. Gdzie więc zmierzam? Kroczę ku odnalenieniu mego cienia, którego utraciłem. Świtało bez cienia, nie ma prawa istnienia. Moim oczą ukazują się potężne drzwi. Ilekroć próbowałem je otworzyć, tyllekroć ponosiłem klęskę. Lecz nie poddam się. Ty rozpalasz we mnie płomyk nadziei, któremu nie pozwolę zgasnąć. Idę przez ciemne korytarze usłane arogancją i nicością , potykając się o własny egoizm. Nie mam pojęcia gdzie brnę, ale chcę stąd uciec, bo to miejsce pochłania moją duszę i piękne wspomnienia niczym ruchome piaski.  Jestem coraz bliżej. Widzę bramę, a przed nią zamazane sylwetki ludzi. Czy to duchy? Tetsu? Pędzę coraz szybciej. Boję się. Moje nogi drżą ze strachu przed prawdą. Nagle oślepia mnie przenikliwie jasne światło. Patrzę na swoją rękę. Widzę tylko przeraźliwy blask. Czy ja umarłem? Jestem w niebie? Czy może trafiłem do piekła, za to jak Cię zraniłem? "Aomine-kun" w pewnej chwili o moje uszy obił się twój ciepły głos, który ukoił mój strach. Poczułem ulgę. "Aomine-kun" Tetsu gdzie jesteś? Zrzuciłem w otchłań.  "Poszukaj w swoim sercu" Nie mogę znaleźć. Nie mam serca, Tetsu. "Wierze w ciebie, Aomine-kun" Usłyszałem, przymknąłem powieki i poczułem gwałtowne uderzenia w  klatce  piersiowej. Drzwi otworzyły się. Spojrzałem na swoje dłonie, znów stały się widoczne. Spojrzałem przed siebie. To nie było światło. To był twój uśmiech Tetsu. Uśmiech, który rozpromienił każdy zakamarek mej zbłąkanej osobowości.  Po moich policzkach spływały łzy szczęścia, zmywając całą mgłę pokrywającą moje oczy. "Przepraszam Tetsu" Zrozumiałem. Moje światło było tak ostre że odbijało się od wszystkiego, czyniąc mnie ślepym. "Aomine-kun,  zawsze przy tobie byłem" Ty byłeś. A ja Cię niedostrzegałem. Twój cień całkowice pochłonęło światło, a ja podążałem za jego blaskiem , który pochłaniał mnie.  Pokazałeś mi drogę, po której obydwoje będziemy kroczyć. I znów  świat stał się  tęczowy, a te kolory mienią się na mnóstwo barw. Jednak mój świat jest błękitny. Niczym niebo, którym jesteś Ty, Tetsu. 



niedziela, 6 grudnia 2015

☃ Znów oddałam się szaleńczej fantazji i powstał wiersz z dnia Mikołaja okazji!!! ☃ :D


To nie plotki,
to nie bajki,
chłopcy z KnB robią mikołajki!

Witamy w grudniu, dnia szóstego, 
akcja się toczy u Kagamiego. 
Nasz Taiguś wspaniały, w kuchni siedzi dzień cały.
Przy kuchence coś majstruje,
dla gości smaczne żarcie przygotowuje. 

Jednak spokój tylko ma Kagami, 
bo wszyscy w około gonią, krzyczą i przebierają nogami!
I powstała jakaś kurewska zawierucha,
raz w powietrzu leci szklanka,
a raz poducha. 

A przez kogo takie zamieszanie? 
Otóż drodzy Panowie i najdroższe Panie,
Dnia normalnego nie było by bez tego
jakby nie szaleńcze  wybryki Aomine Daikiego. 

Od samego świtu i rana,
każdy próbuje poskromić tego Granatowowłosego bałwana,
który biega jak szalony i łapie Satsuki za  balony. 
"Aghh!!! Co za udręka!" Krzyczy Midorima i już wymięka.
A Momoi drze się wniebogłosy: "Wiem że cyce mam kolosy,
ale nie dam ci ich do ręki, 
bo jak zaczniesz je tłamsić to przeżyję straszne męki!" 

W końcu Kuroko się wkurzył, Daikiego z domu wykurzył,
drzwi mu ręką wskazał i środkowy palec pokazał. 
"Pozbyłem się tego potwora, więc na otwarcie prezentów przyszła najwyższa pora!" Wykrzykuje Tetsu z radością,  tą wesołą nowinę ogłasza zebranym gościom.

Na pierwszy rzut Akashi idzie oczywiście, 
odpakowuje paczki i uśmiecha się siarczyście.
W jednej dostał nożyczek zapasy
natomiast w drugiej były świeżo obcięte kutasy. 

Murasakibara swoją paczkę łapie, na jej widok  ślina mu z ust kapie.
Otwiera, rozpakowuje i się znowu chytrze oblizuje,
bo słodyczy przed nim góra cała,
a na dnie z czekolady pała. 

Ryota przy oknie siedzi, Aomine bacznie śledzi.
Bo żal mu tego kretyna,
co się teraz na zewnątrz z zimna wygina. 
I na krótki moment w drugą stronę się odwrócił,
do oglądania prezentów z ciekawością wrócił. 
Lecz za chwile znowu zerka, a w jego oku pojawiła się niepokoju iskierka,
gdyż na to co zobaczył, ze zgorszenia się rozkraczył. 

Aho stoi na podwórku, grzebie sobie w swoim siurku, 
głaszcze se od swetra guziczki, jak by to były napalone piczki. 
Raz spojrzy na buty, jedną ręką maca się w suty, 
drugą układa na śniegu kamienie
i znów ma ochotę na dzikie walenie. 

Więc Kise z kanapy się zrywa, i leci na zewnątrz pędem
by się raz na zawsze rozprawić z Aominecchiego nieokiełzanym popędem. 
No i do domu krewko wracają,
swoje upominki z podnieceniem rozrywają.
"O matko, o rety, znów dostałem porno gazety?"  Aoś rozczarowaną minę przybiera i rękami dalej w swej paczce przebiera. 
"No i w końcu, cycek sztuczny!!!!!!" Po całym mieszkaniu rozległ się okrzyk huczny. 

I radośnie czas tak mija,
Midoś się ze śmiechu zwija, 
patrząc żartobliwie na Takao, 
który na mikołajki dostał tylko kakao. 


Blond-model przebrał się za świętego mikołaja,
a Aomine znowu lata i ciągnie go za jaja!
"Dość już tego mój kolego! Pociągnij se za fiuta swego! " Kise się do Ao zwrócił, 
popchnął na ziemię i go przewrócił, 
ręce sznurem mu zakneblował
i bez litości go w szafie schował. 

A na koniec, wszyscy w szeregu się zebrali, uśmiechnęli i donośnie zaśpiewali:

"Droczyć się ze sobą kończymy, naszym najdroższym fanom masy mikołajkowych upominków życzymy, nisko się kłaniamy i gorąco pozdrawiamy!!!!"  ✌




środa, 2 grudnia 2015

Na górze Aomine, na dole koszykówka, wierszyk wytworzyła ma czcigodna główka :D

Był sobie zboczuch wielki - jak pała. 
Osobistość ta Daiki Aomine się zwała. 
Wszystko, co miał, było jak cycki.
Czy to cukierki, czy od kwiatów doniczki. 

Ciemny miał łeb i nogi też ciemne,
i granatowe włosy w dotyku przyjemne.
I trąbę - którą wspaniale kręcił,
Wszystkich w około swą osobą nęcił. 

Zaprosił kolegów z drużyny na karty 
Na w pół do czwartej. 
Przychodzą - ryczą "Dzień dobry, kolego!" 
A on odpowiada "czekajcie chwile, tylko se zwale kutasa swego!"
I każdy z kumpli na zegar zerka, a po Aosiu została tylko spermy kropelka. 

Miał przyjść do Teiko, swojej gimbazy, 
ale nie przyszedł bo dostał na pornosy nieokiełznanej fazy. 

Ma on też swojego chłopaka, Kise pedała, co mu na zawołanie stoi pała. 
Bardzo kocha tego swojego "przyjaciela" a po nocach nim w łóżku poniewiera. 

I nawet gdy własne imię wymawia,
gdy się na przykład komuś przedstawia,
odpowiada szybkim gestem:
"Daiki Aomine jestem!
 I od roku nie wyciągam ręki z kroku!" 

A pałę ma taką, jakby sześć pał miał.
I wszystkiemu co się rusza, w dupę by ją dał.

Kiedyś mu nawet Tetsu doradził 
"Idź do lekarza, może on by coś na twe zboczenie poradził" 
Więc zaraz poszedł - do kiosku z gazetami
i wrócił do domu z nowymi pornolami. 
I błąka się, trzepie i jest coraz później 
a w jego jajach dużo luźniej. 
A że mecz dziś gra - nagle oprzytomniał,
bo przez to trzepanie kompletnie o nim zapomniał.
I pędzi i leci, potyka się o dorosłych i małe dzieci, 
dociera do sportowej hali, a tam każdy konia zręcznie wali! 

Kise go szturchnął, ustami podmuchał,
zajrzał do spodni, zajrzał do ucha,
potem kołdrę zrzucił z niego,
a Aomine szoku doznał strasznego!
A Kise do niego mówi: "Chyba ci muszę na łeb wody spuścić kubełek
 i pałe na zawiązać supełek."
I chlust go wodą! sekundę to trwało i w supeł zawiązał trąbę wspaniałą.
Potem potrząsał Aosiem chwile jeszcze, 
i trudzi się trudzi a Aho marudzi,
 że go ze snu tak brutalnie budzi. 
"Wracaj na jawę, na jawę wracaj, a nie oczami i pałą przewracaj! 
Aomiecchi, nie wiem o czym śniłeś, ale całe łóżko spermą pomoczyłeś!"

I tak kończy się wiersz ten, iż Aomine miał waleniowy sen.  :D