środa, 8 kwietnia 2015

Rozdział 5.

Było jeszcze dużo czasu do pierwszego dzwonka. Kise siedział na korytarzu pod salą, w której miał lekcję. Zazwyczaj bywał wcześniej, przeważnie po to by odrobić pracę domową czy w ostateczności ją odpisać, byleby tylko nie złapać pały w tak głupi sposób. Nagle przed oczyma Blondyna pojawił się Opaleniec wraz ze swoją, no nazwijmy ją dziewczyną, co było bardzo rzadkim widokiem, bowiem Daiki praktycznie zawsze pojawiał się najwcześniej na trzeciej godzinie lekcyjnej. 
-Aominecchi?! Co ty tu robisz tak wcześnie? 
-Jeszcze się bezczelnie pyta, jak by sam nie wiedział. 
-Co się stało Aomine-kun?-Zapytała zaciekawiona Mitsu, kurczliwie trzymając się ramienia Ciemnowłosego.
-Wypisuje do mnie o 3 nad ranem jakieś farmazony i od tej pory nie śpie. Mało tego, skąd ci coś takiego do łba przyszło, co? 
-Nie ważne... -Odburknął Ryouta. 
-Wytłumaczysz mi to po lekcjach.
-Ale Aomine, po lekcjach jesteś też umówiony ze mną, obiecałeś że potrenujesz mnie  w  kosza. -Wtrąciła się dziewczyna, stając na przeciw niego i łapiąc za ręce. 
-Spoko, pamiętam. A potem ty w zamian potrenujesz ze mną coś innego?-  Chłopak uśmiechnął do niej jednoznacznie, a na twarzy Kise również zagościł uśmiech, przysłuchując się ich rozmowie. 
-Oczywiście, miśku! -Wspięła się na palcach  lekko cmokając Ciemnoskórego w usta. 

W pewnej chwili donośny dźwięk dzwonka przerwał im te miłą pogawędke.
- My lecimy, jak coś to czekaj na mnie tam gdzie zwykle, nara. - I oboje wycofali się w głąb korytarza.

~-Tylko chwile z nim pogadam.
-A później już jesteś cały dla mnie? 
-Tak, przecież ci w końcu obiecałem. 
-Kocham cię, Aomine-kun!~

Brązowooki usłyszał jeszcze z oddali ich dalszą rozmowę i obserwował zachowanie obojgu. W tym momencie doznał dziwnego uczucia. Sam nie wiedział czy to radość spowodowana szczęściem swojego kumpla, czy może nutka zazdrości, ale pytanie, o co? 
-Nie kochasz jej, tak?- 
*** 

Blondyn w oczekiwaniu na Opaleńca, rozmawiał ze  wcześniej  spotkanym po drodze Niebieskowłosym. W zasadzie nie mówili o niczym konkretnym, chociaż Kise najchętniej wypaplałby mu wszystkie jego problemy jakie go dręczyły. 
-Cześć Tetsu-kun! - Znienacka pojawiła się też Satsuki, wieszając się od tyłu na Kuroko. 
-Siemasz Momocchi. - Ryouta przywitał się zwyczajnie i był ciekaw reakcji dziewczyny. Ta tylko rzuciła niemrawo "hej" i wróciła do tłamszenia chłopaka. Oczekiwał od niej zupełnie czego innego. Gdzie ta czuła panna, która zwykle witała się ze wszystkimi przedstawicielami płci przeciwnej serdecznym pocałunkiem w usta? Owszem, ze wszystykimi, ale z jednym małym wyjątkiem: Kiedy tylko obecny był Tetsuya, za żadne skarby by tego nie zrobiła. A spróbował by ją wtedy któryś tknąć. Świętość i bez kija ani rusz.  
Niebawem Blondyn spostrzegł Daikiego i zostawiając tą dwójkę samym sobie,  ruszył w jego stronę. 
-No w końcu, co tak długo?
-A znowu ta ciota od gegry  mnie zatrzymała, bo rzekomo przeszkadzałem jej w lekcji. Ech dobra, nevermind. Lepiej mi kurna powiedz, co to miał być za sms. 
-Usnąć nie mogłem i tak zacząłem sobie myśleć o tej całej sytuacji. Ale w sumie teraz dotarło do mnie, że masz rację co do Momoi...
-No ale o co chodzi z tym zakładem? To jakaś propozycja dla mnie? Chętnie skorzystam. 
-Chciałbyś... a bo pomyślałem że się  z kimś założyła że się ze mną prześpi, ale chyba ona już po prostu taka jest. I tak na serio to leci na Kurokocchi'ego. 
-Dopiero teraz to ogarnąłeś? człowieku, w jakim ty świecie żyjesz... 
-Ojj nooo, wcześniej mnie to jakoś nie obchodziło. 
-Coś tak posmutniał, hm? - Zapytał Ciemnoskóry wnioskując po ponurym wyrazie twarzy Kise. 
-Hę? niby czemu miałbym być smutny? 
-Jednak się w niej zabujałeś, nie?
-Nie! Ile razy mam ci jeszcze to powtórzyć? 
-W chuj i trochę, do póki nie zrozumiem. 
-Aominecchi! 
-Dobra ja będe już spadać bo Mitsu się wkurwi. 
-No ok, będziesz miał  jeszcze dzisiaj czas?
-Zapomnij, zapowiada się gorący wieczór, więc sorry. Trzym się! 
-No na razie. 
I znowu to dziwaczne wrażenie. 
-Naprawdę wyglądam jak bym był smutny?-

***
Wrócił do domu. Po wymianie uprzejmości z rodzicami, zasiadł wraz z nimi do stołu. 
-Ma ktoś kalendarz? To chyba jakieś święto, że nasz syn je z nami obiad. 
-Tato, daj spokój. 
-Tata ma rację, ostatnio praktycznie w ogóle nie ma cię w domu. Nie za dużo masz tych zajęć? 
-No może trochę. - Szkoda tylko, że wy tak często jesteście w domu.- Pomyślał Brązowooki, uświadamiając sobie że tak na dobrą sprawę, to rzadko kiedy się widują . 

*Państwo Kise- Zabiegani ludzie biznesu, podtrzymujący działanie popularnej spółki modelingowej.* 

-Powinieneś z czegoś zrezygnować, bo opuścisz się w nauce i przemęczysz, a przecież zmęczenie niekorzystnie wpływa na twój wygląd, Ryouta. 
-A właśnie -Przerwał ojciec- Dzwoniła twoja siostra i mówi że ma dla ciebie nowe zlecenie. 
-Hm? jakie? - Twarz chłopaka w tym momencie faktycznie wyrażała smutek.
-Mianowicie za miesiąc w Osace jest sesja do Fineboys* i jeśli byś się im spodobał to masz szanse zajść naprawdę daleko, a w przyszłości kto wie, może nawet pozował byś dla Gucci'ego. 
-To wielka szansa, kochanie. Siostra i my chcemy dla ciebie najlepiej, a dzięki temu miałbyś pewny start w przyszłość.
-Ale ja nie chcę. - Ryouta  prychnął po chwili po czym przeleciał po swoich rodzicielach wzrokiem pełnym pogardy. Z miejsca wstał z krzesła i udał się do swojego pokoju, mocno trzaskając drzwiami.

*Teraz już wiem, że byłem zazdrosny o Ciebie.*

*Fineboys - popularne japońskie pismo modowe dla mężczyzn. 





wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział 4.

Następnego dnia, 16.45, Szatnia na sali gimnastycznej Teiko

-Hahah, Kise co ty tam do chuja chowasz? -Rzucił Aomine do Blondyna który właśnie na gwałt próbował ukryć swój nowy nabytek na ciele. 
-Nic nie ukrywam. -Odburknął rozdrażniony Ryouta. Daiki i tak wiedział że kłamie, bo zwykle takimi kiczowatymi wymówkami tamten ratował się z opresji.  
-Mi się nie pochwalisz? 
-Przecież mówię że nic nie ukrywam, Aominecchi! - Brązowooki czym prędzej chciał ubrać koszulkę. Niestety Opaleniec ubiegł go, wyrywając mu ją z ręki. 
-No i co te-raz hm? Nie masz wyjścia. 
-Aomine, no! - Kise bezskutecznie próbował odebrać Ciemnowłosemu swoją własność, jednocześnie zasłaniając dłonią swój sekret. Jednak w pewnej chwili rzucił mu się w oczy taki sam ślad na skórze Aomine jaki, wówczas sam posiadał. 
-Wowww, widzę że ostro było Kise-chan! Hahaha! 
-Nic nie było, noo. 
-Która to, co? 
-Tak właściwie to musimy pogadać. 
-Ej no chwila, daj z bliska bo nie wierzę, haha! -Wtem Daiki schylił się na wysokość klatki piersiowej Blondyna i dokładnie przyjrzał malince. 
-Kurwa serio? Kise i malinka, jeszcze w takim miejscu, not bad. 
-Nie wkurzaj mnie, Aominecchi. 
-Coo jest, foch? A może zazdrosny jesteś? Patrz na to, do pięt mi nie dorastasz. - Ciemnoskóry noszlancko wskazał sine plamy na swoim ciele. 
-No dobra dobra, ubierz się już, mam gdzieś twoje malinki. 
-Tak wiem, moje piękne ciałeczko razi w oczy. 

Późny wieczór, dom Aomine

~If your havin girl problems i feel bad for you son
I got 99 problems but a bitch ain't one~ Sialalala * 

Nucił pod nosem Daiki rozwalony na zasięgu całego swojego łoża, z słuchawkami w uszach i swoją porno gazetką w ręku. Było to jego ulubione zajęcie gdy zostawał sam we swoim własnym towarzystwie. 

*Daiki Aomine- Opalony playboy o megalomańskiej osobowości, frywolnych myślach, z nieco wygórowanymi horyzontami na temat własnej osoby.*

-Daiki, Kise do ciebie! -Do pokoju Ciemnowłosego wpadła jego roztargniona rodzicielka, głosząca takową informację. On oczywiście nic nie słyszał prócz niewyraźnego szmeru, więc w związku z tym leniwie odwrócił głowę by zidentyfikować źródło tego nagłego hałasu. 
-Co?
-Kise przyszedł i pyta o ciebie. 
-To wpuść go i przyprowadź do mnie. 
-No to ładnie traktujesz swoich gości, synku. 
***
-Satsuki?! -Opaleniec aż wytrzeszczył oczy ze zdziwienia.
-Tak, to Momocchi mi to zrobiła...
-A tak serio, bliżej  coś było?
-Aominecchi! tak serio , to próbuję się czegoś dowiedzieć na jej temat a ty sobie ze mnie chamsko żartujesz. 
-Niby czemu odemnie? co, mowę ci przy niej odbiera że nie możesz  sam z nią porozmawiać?
-Temu od ciebie, bo znasz ją dłużej niż ja, a poza tym kiedy pytam czemu tak się zachowuje, to mnie zbywa głupimi wykrętami. 
-No kurwa, odkąd pamiętam to była z niej niezła suka. Lubi  zalecać  się do kolesi i owijać ich sobie wokół palca. Heh, do mnie też się czasem dobiera, ale no wiesz co do tego to nie mam wątpliwości.
-Czyli że do wszystkich taka jest? 
-Przecież powiedziałem. Zabujałeś się w niej? 
-Nie... w sumie to nigdy w nikim się tak na serio nie zabujałem...
-Ja też nie, i sram na to. Łeb do góry, stary!
Aomine objął Brązowookiego ramieniem i pokrzepiająco poklepał go dłonią po plecach. 
-Wyluzuj , miej po prostu wyjebane, a jak dają to korzystaj ile wlezie. Taka moja rada.
-Ech Aominecchi... ty i to twoje podejście do życia... 
Blondyn posiedział  u niego jeszcze jakiś czas, oglądnęli mecz kosza, gadali, śmiali się, wyzywali i dogryzali sobie nawzajem, przez co całkowicie stracili poczucie czasu. Pewnie siedzieli by tak do rana, gdyby w pewnym momencie Ryouta nie spojrzał na telefon i nie przeraził się godziną wyświetloną na ekranie. Chcąc nie chcąc szybko zebrał  swoje manatki i na łeb na szyję pognał w podróż do domu.

*Czuję się przy Tobie tak, jak nie czuję się przy nikim innym.*
***
02.54

-O co jej chodzi? Zabujała się we mnie, czy jak? A może poszła na jakiś głupi zakład że prześpi się z modelem? Cholera noo, za 3 godziny muszę wstać...-

Od: Kise 
Do: Aomine
Treść: Poszedł byś o zakład, że prześpisz się z modelką? >.<

Od: Aominecchi
Do: Kise
Treść: Czemu takie pierdoły budzą mnie o 3 nad ranem?! Nie potrzebowałbym zakładu żeby to zrobić. 

*Słowa z piosenki 99 problems Jay'a z.



poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 3.

***
-Enoo i co my teraz zrobimy, Momocchi? Ciuchy masz całe przemoczone...
-O jeju no jak to co, wyschną za chwilę. Ale było by chyba znacznie szybciej, gdyby je dać na kaloryfer. 
-Co chcesz przez to powiedzieć? -Odparł lekko zmieszany Ryouta. 
-Pożycz mi na chwilę jakiś twój T-shirt albo coś... 
-A, no ok. -Udał się do szafy, podał jej szybko swoją koszulę i skierował  do wyjścia, coby jak najszybciej ulotnić się z pomieszczenia. 
-To ty się przebierz a ja pójdę zrobić herbaty... 
***

~Puk! Puk!~

-Mogę wejść, Momocchi? Niosę herbatę.
-Czekaj Ki-chan, pomogę ci. -Ona widząc że chłopak pomaga sobie nogą przy otwarciu drzwi, podeszła do niego i wzięła kubki z gorącym napojem po czym postawiła je na stoliku przy łóżku i sama usiadła. Kise czuł się zakłopotany widząc Satsuki  paradującą w takim wydaniu. Jego koszula wisiała na niej luźno i delikatnie odsłaniała dość pokaźny  biust dziewczyny. Usiadł obok niej, wziął ostrożnie kubek i również podał go Momoi.
-Apsik! 
-Uważaj, poparzysz się! - Zaareagował momentalnie Brązowooki, biorąc od niej naczynie.
-Mówiłem że się przeziębisz... -Postawił kubeczek na blacie a następnie wziął koc i owinął nim dziewczynę. 
-Dzięki Kise, ale... -Ta delikatnie odgarnęła przykrycie, przysunęła się bliżej chłopaka i oparła swoją głowę o jego ramię. -... tak będzie zdecydowanie lepiej. 
-Momocchi...  
 Nie do końca ogarniał przyczynę takiego zachowania Różowowłosej. Ba, on sam nie miał pojęcia co ma zrobić w takim momencie.

 -Ki-chan, możesz mi dokładnie powiedzieć o co ci chodzi z tym twoim "odczuwaniem chemii"? - Odezwała się Satsuki po chwili niezręcznej ciszy.
 -Nie umiem ci tego wytłumaczyć bo sam do końca nie wiem,  czym jest ta cała chemia.
-Nie wiesz? Popatrz na mnie. - Wtedy Momoi zaplotła ręce wokół szyi Blondyna i wlepiła swój kusicielski wzrok w jego bursztynowe tęczówki. 
-Widzisz teraz? -Pod wpływem spojrzenia i uwodzicielskiego głosu dziewczyny, policzki Ryouty zaczerwieniły się łagodnie. 
-W dalszym ciągu nie wiem o co ci chodzi Momoi-chan...

*Satsuki Momoi- Zawadiacka flirciara, mistrzyni intrygi i uwodzenia od najmłodszych lat życia.*

-Taki słodziutki! Kocham to twoje "niedoświadczenie", Kisecchi. 
Podśmiechiwała się głupio , pomału zbliżając się twarzą do policzka Kise. 
-Widzisz? ja na przykład czuję do ciebie chemię. -Musnęła go subtelnie po twarzy. 
-Co masz na m...
Brązowooki nie dokończył swojej kwestii, gdyż nagle Satsuki zamknęła mu usta niespodziewanym pocałunkiem. 
-Uff, aż mi gorąco się zrobiło. -Jak gdyby nigdy nic, wypaliła po chwili Różowowłósa i rozpięła kolejny guzik od koszuli, tym samym jeszcze bardziej eksponując swoje gabaryty. -Pewnie nie tylko mi jest cieplej. - Popchnęła Ryoute na plecy i siłą zdjęła mu koszulkę.
-Przestań, moi rodzice za chwile wrócą z pracy... -Wymamrotał onieśmielony chłopak. 
-No i co z tego? To chyba normalne, że zabawiasz się z dziewczyną. 
Momoi ignorując ostrzeżenie położyła się na torsie Kise, następnie przyssała do jego skóry. Niebawem po stronie lewego żebra Blondyna widniała soczysta malinka.
-Co ty wyprawiasz Momocchi? 
-A co niby mam robić? Ja tylko próbuję ci wytłumaczyć na czym polega "chemia".
***
-To jest zakochanie, czy upodobanie? A może po prostu coś pomiędzy tym? Nić porozumienia? Sympatia? Nie wiem, nie mam pojęcia, nie rozumiem.-




Ps. Wiem że na razie to do AoKise nie podobne ale już niedługo ;)



niedziela, 5 kwietnia 2015

Rozdział 2.

Znienacka pojawił się Opaleniec, kpiąco pogwizdując na zastały widok.
-Dai-chan?! 
-Oj Kise, Kise... jak już się brać za laski, to tylko za porządny towar! 
-Aominecchi to nie tak! -Odburknął Brązowooki odpychając od siebie Satsuki. 
-A jak, hmmm? hah okay, to ja wam nie będę przeszkadzał, gołąbeczki! -Rzucił Daiki, żegnając ich szyderczym uśmiechem. 
-Coś ty narobiła, Momocchi! 

Następnego dnia, 7.35, gimnazjum Teiko 

-Gdzie twoja nowa dziewczyna, Kise? 
-To nie jest moja dziewczyna! 
-Tak, tak. A ja nie umiem grać w kosza. Hahaha!
-Ughhh Aominecchi! choćbym nie wiem co powiedział, nie uświadomię twojej tępej pale że jest inaczej. 
-Ej no dobra dobra, Wyluzuj! Czekaj tu na mnie po lekcjach, nara.

*Jesteś taki słodki jak się denerwujesz. *

***
-Kurde noo ! Nigdy z tobą nie wygram, Aominecchi!- Blondyn trzasnął joystikiem o łóżko a na jego obliczu malował się wyraz dziecięcego grymasu.  
-No ba. Jedynym który może mnie pokonać jestem ja sam. -Oznajmił jak zwykle pewny siebie Ciemnoskóry.

*Właściwie to byli przyjaciółmi. Zwykłymi kumplami ze szkoły, z drużyny, podzielający wspólną pasję i marzenia. Wiele rzeczy ich łączyło, równie dużo dzieliło. Ale to może dzięki tym różnicą, tak dobrze rozumieli się  nawzajem.*

Siedzieli obok siebie na łóżku, pykając w jakąś grę video. Pogoda nie sprzyjała by spędzić popołudnie na zewnątrz. Oczywistym było, że kiedy tylko nadarzyła się okazja oboje pędzili na boisko i grali do późnego wieczoru. 
-Przychodzi dzisiaj do ciebie? -Nieznacząco zapytał Kise. 
-Mitsu? nom. 
-Ej Aominecchi... mam głupie pytanie. 
-Co jest?
-Ty ją kochasz? -Daiki popatrzył na niego wymownie, jak gdyby to pytanie miało być uznane za jakiś tandetny kawał. 
-Czy to ważne? A co, zazdrosny jesteś? 
-Aomine! tu nie o to chodzi.
-Powiem ci prosto, Kise. W dupie mam to czy ją kocham, czy nie. Ważne że umie zrobić dobrze i jeszcze jest przy okazji na co popatrzeć.
-Traktujesz ją jak zwykłą dziwkę.
-No chyba nie, bo jej za to nie płacę. - Aomine uśmiechnął się wyuzdanie. Ryuota wzdychnął bezsilnie i załamał ręce. 
-Ech... czyli ty też nie czujesz chemii?
-O co ci chodzi? 
-Nie ważne, Aominecchi. 

Godzinę później

W pewnym momencie Brązowooki dostrzegł na swojej drodze zarysy znajomej kobiecej sylwetki, która machała do niego dłonią. Przyśpieszył nieco kroku i po chwili jego oczom ukazała się zmoknięta do suchej nitki Satsuki. 
-Momocchi! Gdzie ty się wybrałaś bez parasola w taką pogodę? -Zapytał, po czym bez zastanowienia ściągnął z siebie bluzę i okrył nią dziewczynę. 
-No widzisz Ki-chan. Wyleciałam po coś do koleżanki i ulewa mnie złapała. -Uśmiechnęła się beztrosko.
-Odprowadzę cię do domu, przeziębisz się.
-Nie, nie trzeba Kise-kun, poradzę sobie sama.
-Daj spokój, nie zostawię cię tu tak... albo wiesz co? Mam lepszy pomysł. -Ta tylko spojrzała pytająco. 
-Jesteśmy blisko stacji metra, może wpadniesz do mnie na herbatę czy coś? -Niepewnie zaproponował chłopak. 
-To świetny pomysł! Znam już smak ust, a teraz zobaczę jak mieszka nasz słynny model! - Ekscytowała się Różowowłosa i złapała Kise pod ramię.
-Już mi tak nie słodź, Momocchi! -Mruknął Blondyn nie protestując zbytnio na zachowanie dziewczyny. 




Rozdział 1...

-Ooohhh, Aominecchiiiiiii! mam już ich dość! 
-Co znowu? 
-Znowu nic z tego.
-Masz za duże wymagania, Kise. 
-Kurde no, tu nie chodzi o wymagania... tylko po prostu nie czuję żadnej chemii. 
-A czy potrzebna jest chemia? mi wystarczy jak ma czym oddychać i na czym siedzieć. Sooo fuckin' perfect. 
-Jesteś taki nieczuły, Aominecchi!

*...Czyli jak to wszystko się zaczęło*

Późne popołudnie, centrum handlowe

-To o czym chciałeś porozmawiać, Ki-chan? - Zapytała Różowowłosa dziewczyna, przełykając łyk gorącego latte.
-Momocchi, czemu dziewczyny takie  są? Lecą tylko na hajs, wygląd i popularność. Podroczą się i zostawią. Nigdy nic więcej, już tego nie ogarniam, noo...! 
-Ty i takie problemy? Jesteś modelem Kise-kun, z łatwością możesz mieć każdą. -Zaśmiała się  infantylnie.
-To nie jest śmieszne! Spotykam się z nimi i nic. Żadnej satysfakcji, przyjemności... nie to co Aominecchi... 
-Dai-chan? Hahaha, o czym ty mówisz? On jeszcze nie dorosnął do tego, by zrozumieć co oznacza termin "miłość".  
-Ech ale Momoi, ty nic nie rozumiesz. Chłopcy w tym wieku też mają swoje potrzeby...-Blondyn odwrócił lekko głowę i zapchał usta dużym kawałkiem ciasta. 
-Właśnie o tym mówie, głuptasku!-Satsuki rzuciła słodko po czym lekko dotknęła opuszkiem palca nos stropionego chłopaka. -Nie ma się czego wstydzić, dobrze rozumiem wasze potrzeby. -Szepnęła  i puśćiła oczko w strone Ryouty. 
-Momocchiiii, ty zawsze jesteś taka bezwstydna? 
-Czy ja wiem? -Wstała i wyrzuciła pusty kubeczek do kosza. -O takich rzeczach trzeba otwarcie rozmawiać. 
Brązowooki równierz podniósł się, zasuwając krzesła. 
-Ale mi nie chodzi o "te rzeczy"... zacząłem trzecią gimnazjum a jeszcze nie byłem z żadną dziewczyną dłużej niż tydzień. Czy to moja wina? 
-Ojj Ki-chan! Nie masz gorszych problemów? Jesteś po prostu za dojrzały. -Zachihotała pod nosem. 
-Nic mi nie pomagasz, Momoi-chan. -Odpowiedział zrezygnowanym tonem Kise, po czym przedostając się przez obrotowe drzwi wyszedł na zewnątrz. Różowowłosa dogoniła go szybko i złapała obiema rękami za przedramienie. 
-Kise-kun, no przestań, tylko żartuję.  Będzie dobrze. -Oznajmiła swoim pobłażliwym głosem i uśmiechnęła się życzliwie. -Masz przed sobą długie lata młodości, na pewno znajdziesz tą jedyną. -Wspięła się na palcach i cmokła Blondyna w policzek. Ten odsunął się momentalnie. 
-Co ty wyprawiasz, jeszcze pomyślą że jesteśmy parą! -Oburzył się Ryouta, rozejrzał dookoła i pośpiesznie skręcił za ścianę budynku coby zmniejszyć ryzyko iż zauważy go ktoś znajomy, a nie daj Boże paparazzi.
-Kise!- Satsuki ruszyła także w tę samą stronę, stanęła na przeciw niego i poczęła niezdarnie czochrać jego włosy. 
-Spokojniusio, Kiii-chann! Jesteś taki słodki jak się denerwujesz. 
Kise odsunął się kawałek do tyłu i opierając  o betonową powieszchnię zaczął poprawiać swoją fryzurę. Dziewczyna nie odpuszczała. Podeszła do niego, wręcz rzucając mu się na szyję. 
-Gniewasz się na mnie?
-Momocchi! Tobie serio sprawia przyjemność, jak robisz mi na złość?
-A niby czemu robię ci na złość? -Z każdym kolejnym słowem zbliżała się do Brązowookiego. On, coraz to bardziej zakłopotany nie zdołał nic odpowiedzieć. W pewnej chwili  spojrzenia obojgu spotkały się a ich twarze znajdowały na równi ze sobą.
-Kise-kun... -Momoi zamknęła oczy. Chłopak pod wpływem chwili zrobił to samo i niebawem ich usta spotkały się w czułym pocałunku. 
***

-Ach no w końcu! 
-Co w końcu, Momocchi? 
-W końcu wiem jak smakują usta najpopularniejszego chłopaka z Tokyo! -Powiedziała ze słodziutkim uśmiechem Satsuki. 
-Ech to tylko o to ci chodziło? 
-Ci-chu-tko, Ki-chan. Teraz czujesz tą przyjemność, czy jak to tam nazwałeś?
-Możesz mnie już puścić? -Odpowiedział zawstydzony Ryouta po długiej chwili milczenia.
-Yooo!, co za spotkanie, no proszę państwa. 



Witam :D

Pragnę uroczyście powitać wszystkich przybyłych na mojego bloga i równie uroczyście zaprosić do czytania wytworów  mojej nieco szalonej wyobraźni :D Opowiadanie to dotyczy paringu Aomine Daiki x Kise Ryouta z anime lub mangi (co kto woli ;p) Kuroko no basket. Opowiadanie to zawiera również  treści 18+ więc jeśli nie ukończyłeś/aś 18 roku życia to nie czytaj, albo czytaj, tylko tak by rodzice nie widzieli ;D 

Pierwsza część lub druga (jeżeli ktoś lubi czytać od końca ;p) znajduje się pod adresem http://knb-other-story.blogspot.com

Dziękuję za uwagę i życzę miłego czytania. :)