Flick your cigarette, then kiss me
Kiss me where your eye won't meet me
Meet me where your eye won't lick me
Flick your mind and mine so briefly
Oh you know, you know you're so sweetly
Oh you know, you know that I know that I love you
I mean I, I mean I need to love." *
-Halo?
-Będe za jakieś 20 minut.
-Aaa, ok, Aominecchi! Jestem sam w domu, więc luzik. Drzwi otwarte jak coś.
-No to nara.
Czwartek, 15:30. Nie dość że Aomine zaczął opuszczać treningi to również nie raczył zaszczycić swoją obecnością w szkole. Żeby tego było mało, pociągnął za sobą Blond-modela.
Ciemnoskóry dotarł do posiadłości państwa Kise. Za każdym razem, gdy bywał w tym miejscu, myślał jakie to Kise musi mieć wspaniałe życie
. Zawsze długo stał wpatrując się we dwa auta marek (czasami trzy, kiedy rodziciele Blondyna byli w domu) z najwyższej półki oraz niekoniecznie najtańszego skutera, rażącego swoim designem na kilometr. W środku przy wejściu, stało paręnaście par oryginalnych butów. Marzenie. Czy można chcieć czegoś więcej? Nie cackając się zbytnio wszedł do środka. Rozglądnął wokoło i zauważywszy że nie ma tam Kise, przemieścił się po schodach na, górę. Kiedy tylko wyszedł na piętro, poczuł intensywny zapach spalonego tytoniu, który zaprowadził go do pokoju Ryouty, a z pokoju na balkon.Praca modela to faktycznie nie łatwa praca
, co było jak na razie najlepszym z możliwych usprawiedliwień Kise na to co wyprawiał gdy rodzice nie patrzyli.Chociaż dla rozpieszczonego bachora, który ma wszystko, takie zachowanie to żadna nowość. Nie od parady Daiki znalazł sobie takiego "przyjaciela". Nie dość że (już) bogaty i sławny, to jeszcze przystojny jak on sam, a nawet bardziej. Cóż , w końcu każdy ma prawo do odrobiny burżuazji.-Palenie szkodzi piękności. -Rzucił Ciemnowłosy na co Kise podskoczył i odwrócił się nerwowo w jego stronę.
-Aominecchi! Ale mnie wystraszyłeś, noo! Stres i wysokie ciśnienie szkodzą jeszcze bardziej >.<
-Od kiedy ty tak smolisz, co?
-Od zawsze. -Odburknął Brązowooki, nie mając najmniejszego zamiaru się tłumaczyć.
-No, luz. -Aomine sięgnął dłonią po paczkę fajek leżącą na balustradzie i sam odpalił jednego.
-A od kiedy ty palisz Aominecchi? Myślisz, że to nie szkodzi na kondycję i w ogóle?
-Jak mam robić głupstwa, to tylko z tobą... -Daiki podszedł do Blondyna i obdarzył go długim pocałunkiem.
-Będę czuł się winny, że sprowadzam cię na złą drogę...
-Haha, jasne. Ale swoją drogą, czy jest coś jeszcze czego nie wiem, a powinienem o tobie wiedzieć , Kise?
~Tak, jest. Tylko jedna rzecz...~ -Pomyślał Ryouta i zamilkł ma chwilę, jednak szybko wpadł na wymówkę.
-Nie wiesz tego że mam w schowku drogą flaszkę która czeka na to, żebyśmy ją wypili.
-Hahaha, zajebista wymówka, ale przystaję na tą propozycję.
*
-Odejdź Kise, to ja tu jestem ekspert w dziedzinie napojów wysokoprocentowych. -Opaleniec wyrwał butelkę Blondynowi który właśnie przymierzał się do rozlewania tegoż napoju do kieliszków. -Masz jakieś większe naczynie? zaraz
nam tu zrobię takiego drina skurwysyna, że odlecimy daleko. -Hahaha, Przestań Aominecchi, muszę wytrzeźwieć za nim rodzice wrócą. -Zaśmiał się Ryouta, wyciągając szklanki ze szafki.
~To prawda że po alkoholu nabiera się odwagi, co? A co jak ja się tak zchleję, że nie będe wiedział co gadam i powiem coś głupiego? Wtedy straciłbym u Aominecchi'ego najmniejsze szanse...~
-Noo, gotowe. No to zdrówko, kochanie! -Daiki podał Brązowookiemu szklankę i objął go ramieniem.
-Chyba sobie żartujesz, Aominecchi! Tu jest 99% wódki i 1% soku! Chcesz mnie zabić?
-Wyluzuj, nic ci nie będzie. -Zapewnił chłopak , upijając dużego łyka trunku.
~Kurwa, to chyba nie najlepszy pomysł żeby tyle wypić. A jak mu powiem "to" po pijaku to pomyśli że sobie z niego jaja robię, no w najgorszym wypadku nie będzie chciał ze mną gadać.~
-Ej Kise, -Ciemnoskóry wewalił się na kanapę i odpalił trzeciego z kolei papierosa. -A dla mnie by się jakaś robota znalazła? Myślę że z moim urokiem osobistym zbiłbym miliardy.
-Hahaha, ty i modeling!-Zachichotał Blondyn wyobrażając sobie Aomine pozującego przed obiektywem. -To nie jest takie łatwe jak ci się wydaje, Aominecchi.
-Czyli mi chcesz powiedzieć, że za brzydki jestem?
-Nie o to chodzi, czubie. Ciało za milion dolarów i ładna buźka to nie wszystko. Musisz mieć jeszcze odpowiednich sponsorów żeby cię zauważyli. -Ryouta podszedł do Kanapy oparł łokcie o na tylnim oparciu i nachylił się lekko nad głową Daiki'ego.
-Serio myślisz, że mam ciałko za milion dolarów? Tylko milion?
-Hahah, Nie mnie to oceniać, Aominecchi. A tak w ogóle to... -Brązowooki objął Opaleńca od tyłu, kładąc mu głowę na ramieniu, a dłonie wsunął pod jego koszulkę. -Nie odpowiedziałeś mi na moje pytanie, Daikichhi...
-Które pytanie? -Zapytał, doskonale wiedząc o które pytanie chodziło.
-Dobrze wiesz... - Ręce Ryouty nieprzerwanie błądziły po torsie Aomine popadającego w coraz to większe zakłopotanie.
-Serio weź mi przypomnij, bo nie wiem. -Unikał odpowiedzi jak ognia. W pewnej chwili Blondyn oderwał się od Ciemnowłosego. Stanął przed nim i ściągnął z siebie koszulę.
Następnie podszedł do niego, siadając na nim okrakiem i zaczynając również pozbywać się górnej części garderoby z Aomine.
-Wiesz Aominecchi, ja też cię tak trochę bardzo lubię...
Teraz idealnym wyjściem Daikiego z sytuacji było zatkanie ust Blond-modela, co też uczynił przez gwałtowny pocałunek.
Nim się spostrzegli, byli zupełnie nadzy. Lecz nie krępowali się zbytnio, ponieważ alkohol zrobił swoje. No, ale chyba zadziałał tylko na jednym z nich.
-Aominecchi... światło...
-Już ci coś powiedziałem na ten temat, Kise. -Daiki kompletnie zignorował prośbę chłopaka i bez ogródek przeszedł do pieszczenia jego członka .
-A...ale... uh...
-I właśnie o to chodzi. Widok ciebie w takim stanie cholernie mnie nakręca, więc zamknij się już i nie protestuj.
~To musi być coś więcej. Przecież żeby robić to z chłopakiem, to chyba musi być jakieś uczucie... Aominecchi musi coś do mnie czuć... tak mi z nim dobrze...~
*Słowa z piosenki No you girls zespołu Franz Ferdinand

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz