piątek, 15 maja 2015

Rozdział 16

Po spędzeniu praktycznie całej drugiej części dnia z Kise, Ciemnoskóry wrócił do domu. Torbę wcisnął gdzieś w kąt, kurtką niedbale pieprznął o szafę, jedynie buty ułożył równo co do milimetra, bo przecież jak mógłby zbezcześcić dobre imię swoich Jordan'ów. Zaraz potem wkroczył do kuchni, coby wyżreć pół lodówki. Zastał tam swoją rodzicielkę, siedzącą nad stertą papierów.  

*Pani Mama Aomine- ciężko tyrająca urzędniczka, samotnie wychowująca swojego syna,  prawie będącego jej  całkowitym przeciwieństwem. *

-Witaj synku, już grzeje ci obiad. -Kobieta oderwała się od pracy i wzięła za przygotowywanie posiłku. 
-Jak ci minął dzień? Dość późno wróciłeś.
-Zajebiście. -Wymamrotał  chłopak, siadając przy stole.
-Eh... i co tam słychać  u Momoi? 
-U Satsuki? Nie obchodzi mnie to, a co? 
-Byłam przekonana, że to z nią spędzasz całe dnie. -Odpowiedziała zaskoczona i podała jedzenie Daiki'emu.
-Serio? A niby skąd to przekonanie?
-Coż, przychodzi do ciebie o każdej porze dnia i nocy, cały czas dzwoni, a dzisiaj widziałam jak szliście za ręce. Nie ma się czego wstydzić, Daiki. To normalne. W końcu znacie się od małego i...
-Nie, nie jesteśmy razem i w ogóle nie mam zamiaru ci się tłumaczyć. -Przerwał Aomine. 
~Serio się na to nabrała? nie wierzę...~
-To szkoda... A tak się cieszyłam, bo bardzo ją lubię i poza tym to porządna dziewczyna. Nie to co Mitsuki... 
-Nie wspominaj mi o niej. 
Wtem niespodziewanie ktoś zadzwonił do drzwi. 
-Kto znowu o takiej godzinie? -Kobieta poszła otworzyć. 
-O, Momoi-san! Wejdź proszę. -Zaprosiła dziewczynę do środka. 
-I po co ją wpuściłaś, mamo? 
-Przestań, Daiki! Jak ty się zachowujesz? Przepraszam za niego, ale chyba sama wiesz jaki jest... - Kobieta zwróciła się do Różowowłosej, kładąc jej dłoń na ramieniu. 
-Nie musi się pani martwić, znam go lepiej niż on sam. -Zapewniła Momoi, uśmiechając się ironicznie. 
-Mhm, no na pewno. -Odburknął poirytowany Opaleniec. 
*
Aomine zamknął drzwi od swojego królestwa  i usiadł obok Satsuki.
-O co znowu ci chodzi, do cholery? Mam cię dość. 
-Musimy poważnie porozmawiać, Dai-chan. 
-Streszczaj się, nie będę marnował czasu na jakieś debilne pierdoły.
-No dobrze, powiem najkrócej jak się da: Wylatujecie oboje! Już na milion procent postanowione że nie zagracie w meczu.
-Haa, serio? To zajebiście, będę mieć w chuj wolnego czasu. 
-Dai-chan, jesteś debilem! -Wydarła się dziewczyna, ściskając pięść z zamiarem przywalenia w łeb chłopaka. Ten automatycznie złapał ją za nadgarstek i przyciągnął do siebie. 
-Odwal się ode mnie, ogarniasz? Czy może mam ci to wytłumaczyć w inny sposób? 
-Dai-chan... -Popatrzyła na niego z troską w oczach i położyła rękę na jego policzku. -Zależy mi na tobie, ale... -Zbliżyła się do ust Daikiego po czym pocałowała go czule. -...czasem jesteś naprawdę nie do zniesienia... 
-I kto to mówi... -Ciemnowłosy odepchnął ją od siebie i łapiąc za przedramienia położył dziewczynę na łóżku. 
-Satsuki, co ty chcesz przez to osiągnąć? - Zapytał Daiki kładąc się na niej następnie wkładając jej dłonie pod bluzkę.
-Aomine co ty... 
-To ja zadałem pytanie. 
-To żebyś w końcu zszedł na ziemię! Ja rozumiem że chciałbyś spędzać każdą wolną chwilę z Ki-chan'em ale bez was, w szczególności bez ciebie... nasza drużyna bardzo ucierpi... 
-Pierdolisz, Satsu. I  tak zrobię, co będę chciał. -Orzekł, bezczelnie wkładając Satsuki język do ust a rękami dotykając jej piersi.
-Teraz to już ostro przegiąłeś, idioto! -Popchnęła mocno Aomine, szybko się podnosząc. 
-Żebyś wiedział, nie obchodzi mnie już twój los. Nawet palcem nie kiwnę, by ci pomóc. -Momoi Wyszła z pomieszczenia, trzaskając drzwiami.
-Nikt cię o to nie prosił, Satsuki. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz