-Halo? Kise, gdzie ty do cholery jesteś?
Było piętnaście minut do odjazdu, a Daiki wciąż buszował w tłumie desperacko poszukując Blond-modela. Mijał dziesiątki osób i obszedł wokoło całą stację chyba ze sto razy. Dodatkowo Japoński "lunch time rush" jeszcze bardziej utrudniał mu zadanie. Nic tylko spłonąć z wściekłości.
-Jak to gdzie jestem? Gdzie ty jesteś, Aominecchi?!
-Kurwa gadaj że, bo zaraz
to nigdzie nie pojedziemy.-Na peronie drugim stoję od 20 minut i czekam na ciebie.
-Też jestem na peronie drugim i jakoś cię kurna nie widzę... ejj czekaj, to ty jesteś w tym czarnym kapeluszu?
-Tak to ja Aominecchi, widzę cię!
Ryouta pomachał i uśmiechnął się do Aomine. Faktycznie nie łatwo było zidentyfikować jego osobę, gdyż był przebrany jak detektyw bądź jakiś seryjny morderca, który uciekł z więzienia. Co kto woli.
-Na co ci to przebranie Kise?
-Jestem sławny, na to.
-Pff, nie cweluj tutaj i ściągaj te okulary, pada deszcz.
-O patrz, nasze metro już podjeżdża, wsiadamy.
Weszli do pojazdu, udając się do wyznaczonego na bilecie przedziału i zajęli swoje miejsca.
-Ooo, jak dobrze, jesteśmy sami w przedziale. W końcu mogę się z tobą przywitać po ludzku. - Ciemnoskóry usiadł obok Kise po czym ściągnął mu okulary.
-W każdej chwili ktoś może przyjść, Aominecchi... -Oznajmił Brązowooki ale mimo to nadstawił usta do pocałunku.
-Zapalisz? -Po chwili zasugerował Ryouta, wyciągając papierosy z kieszeni od spodni.
-Tutaj? Wolno nam? -Spytał Opaleniec niepewnie wyciągając fajkę z paczki.
-Luzik, jedziemy w wagonie pierwszej klasy, więc wolno nam wszystko. W końcu moi rodzice za to zabulili. -Odparł pewny siebie chłopak, uchylając lekko okno, coby się nie podusili.
-Ale ty masz luksusy, Kise. Chyba będę musiał im podziękować że mi to wszystko zasponsorowali.
-Haha, nie ma za co, jakbyś nie jechał to i tak wepchali by kogoś na twoje miejsce.
-Ej, dobra -Daiki rozwalił się na siedzeniu i wyciągnął sprzęt grający z torby. -Ile się tam jedzie, co?
-Planowo za nie całe dwie godziny powinniśmy być na miejscu.
-To pozwól że utnę sobie drzemkę. -Ciemnowłosy zamknął oczy i podzielił się z Kise słuchawkami.
-Ech, no ok. Ja choćbym chciał, to pewnie nie usnę z wrażenia.
I tak mijała im podróż. Daiki mimo wszystko nie mógł zmrużyć oka, lecz przed Blond-modelem sprawnie udawał że smacznie śpi. Nie mógł usnąć, bo czuł się taki szczęśliwy że ma go przy sobie.
***
W pewnej chwili powieki Kise samoistnie zamknęły się a jego głowa opadła na ramię Aomine.
~Usnął? ~ Pomyślał Daiki spoglądając na Blondyna. ~Biedak musi być wymęczony...~ Uśmiechnął się do siebie i pogładził chłopaka po włosach.
Zawiesił wzrok na Ryoucie, a jego dłoń nieustannie muskała jego skórę, włosy i usta na przemian. Serce zaczynało bić coraz mocniej.
Skóra
... taka niesamowicie delikatna... blada... zarumieniona... cholera... nie mogę dłużej... on zawsze tak wygląda jak śpi?~ Wzdychnął Daiki i wplótł powoli swoje palce w palce Brązowookiego. ~Kise... Teraz już jestem pewien że Cię kocham...~ Ciemnowłosy pochylił się lekko do przodu , zbliżając usta do jego twarzy. ~Ale czy ty też, czujesz to samo...?~ Spojrzał po raz kolejny na Ryoute po czym obdarzył go subtelnym pocałunkiem. W tym momencie powieki chłopaka pomału zaczęły się podnosić. -Aominecchi...? -Kise przeleciał wzrokiem zaczerwienione oblicze
Aomine, po czym szybko spojrzał na swoją dłoń. Zdezorientowany Ciemnoskóry momentalnie odwrócił się w drugą stronę. -Eh, no co?
-Ledwo przysnąłem, a ty już się do mnie dobierasz. Całe szczęście że się obudziłem i nikt nie przyszedł... -Orzekł Blond-model z szerokim uśmiechem na twarzy.
-No i z czego się tak cieszysz, hmm? -Zapytał Aomine wciąż ukrywając swoje zarumienione policzki.
-Bo miałem taki fajny sen, Aominecchi. A nawet nie sen tylko takie dziwne uczucie, jakby ktoś cały czas dotykał mnie po twarzy...
Pół godziny później, stacja główna, Osaka
W końcu po dość przyjemnej podróży dotarli na miejsce. Teraz wystarczyło tylko odnaleźć hotel
, w którym mieli zarezerwowaną kwaterę. Kise dzięki swojemu GPS w telefonie sprawnie odszukał lokalizację i sprawdził wskazówki dojazdu. Udali się więc do autobusu i lada moment dotarli do New Otani Osaka. New Otani Osaka był to jeden z najekskluzywniejszych hoteli jakie znajdowały się w Osace, co było widać gołym okiem na kilometr. Ciężko było nie zauważyć migotajających na złoto pięciu gwiazdek na szyldzie przy drzwiach wejściowych. Kiedy już pozbierali szczęki z podłogi, zdecydowali się wejść do środka. Po załatwieniu niezbędnych formalności i zakręceniu biznesu z recepcjonistką, w końcu mogli pójść do swojego pokoju i odetchnąć z ulgą. Lecz ciężko im było to uczynić, gdyż zawartość pomieszczenia zapierała dech w piersiach młodych nastolatków, którzy w życiu jeszcze nie wiele widzieli, a już w szczególności Aomine. W pokoju znajdowały się dwa wielkie łóżka, łazienka z jacuzzi, ogromny balkon z widokiem na miasto i lodówka pełna rarytasów. Ponadto, na piętrze była umiejscowiona sauna, parę metrów w dół basen z siłownią, a jeszcze w innej części budynku jadłodajnia serwująca wszystkie kuchnie świata. -Trwaj chwilo póki jesteś piękna. -Rzekł Daiki i rzucił się z impetem na łoże.
-Podoba ci się, nie?
-Człowieku, czuję się jak gwiazda Hollywood, nawet nie chce myśleć, ile twoi rodzice za to zapłacili...
-Czy to ważne? -Spytał Blondyn rozpakowując swój bagaż. -Nie obchodzi mnie to, ja tylko z tego korzystam. -Odparł z dumną w głosie.
-Kuźwa, szkoda że to tylko dwa dni...
-Hahaha, wiedziałem że ci się to spodoba, Aominecchi. Ale przyzwyczajaj się, bo jak dalej pójdę w kierunku modelingu to będziemy cały czas w trasie, a ty zostaniesz moim menadżerem. -Zachichotał Brązowooki spoglądając na telefon.
-Jasne, chyba ty moim.
-Mamy mało czasu, zbieraj się.
-Teraz się stąd nie ruszę, nawet jakby meteoryt w ziemię pierdolnął. -Odburknął Opaleniec przykrywając się kołdrą po brzegi.
-Złaź natychmiast bo za godzinę rozpoczyna się sesja a ja jeszcze muszę zdążyć się ogarnąć.
Blond-model zrzucił z niego przykrycie i zaczął całą siłą ciągnąć go za nogi. Ostatecznie Ciemnowłosy ruszył się, kiedy upadł na ziemię porządnie ubijając sobie dupę. Na całe szczęście, sesja miała się odbyć w jednej ze sal hotelu, w związku z tym nie musieli zbytnio fatygować swoich tyłków, by dotrzeć tam na czas.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz