~Rockin', rollin', swaggin' to the max
My bitch a fashion killa, she be busy poppin' tags
She got a lotta Prada, that Dolce & Gabanna
I can't forget Escada, and that Balenciaga,
I said her pistol gold,
Her pistol gold,
I said her pistol gold,
Cause she a fashion killa, and I'm a jiggy nigga~*
Nucił Daiki pod nosem, siedząc przed salą, gdzie właśnie trwały przygotowania Kise do sesji. Cały aż trząsł się z podniecenia, że mógł zobaczyć jak to wygląda za kulisami, tym bardziej że nigdy nie miał okazji spróbować smaku wielkiego świata, a takie dobrobyty znane mu były mu tylko z telewizji.
-To ty jesteś Daiki? -W pewnej chwili, niespodziewanie przed oczyma chłopaka ukazała się kobieca sylwetka. Wyciągnął słuchawki z uszu i uniósł nieco głowę, by lepiej się jej przyjrzeć. Dziewczyna pochyliła się lekko i obdarzyła go serdecznym uśmiechem. Wyglądała dość młodo, na około 24 lata. Miała długie, proste blond włosy, brązowe oczy i duże piersi czemu rzecz jasna Aomine poświęcił najwięcej uwagi.
-Tak... - Odpowiedział niepewnie Ciemnoskóry.
-Ja jestem siostrą Ryouty, miło mi cię poznać! - Znowu się uśmiechnęła i podała Aomine dłoń.
-Hah, widać... Mi też miło - Odwzajemnił uścisk.
-Czemu tu tak siedzisz,co? Chodź do środka- Kobieta zachęciła gestownie, sama otwierając drzwi z zamiarem wejścia.
-Kise kazał mi tu czekać więc czekam, ale mogę wejść to ok. -Daiki wstał i poszedł za Blondynką. Weszli do sali.
-Siadaj!- Kobieta wskazała dłonią na krzesło i poleciała przywitać się z bratem.
-No już starczy tych czułości, a teraz przed obiektyw Ryouta. - Odezwała się charakteryzatorka, przerywając wymianę uprzejmości stęsknionemu rodzeństwu. (Co prawda nie widzieli się raptem dwa miesiące)
-No dobraa, idę, nie widziałem się z siorką ze sto lat. - Zaśmiał się chłopak i odszedł. Kiedy odwrócił głowę, kątem oka spostrzegł Aomine siedzącego z tyłu.
-Co on tu robi? - Speszony Blondyn zaszemrał swojej siostrze do ucha.
-Chyba ci nie przeszkadza jego obecność, co? Poza tym... niezły jest. Może jego też udałoby się w coś wkręcić... - Odrzekła kobieta, ukradkiem spoglądając na Daikiego. Kise już nic nie odpowiedział i cyknął byleby tylko zakryć zabarwienie swoich policzków, którego i tak nie było widać pod kilogramem pudrów i innych malowideł. W końcu Kise stanął przed obiektywem i sesja rozpoczęła się . Ciemnoskóry podparł twarz rękami i wlepił wzrok w Brązowookiego. A faktycznie było co podziwiać iż Ryouta wyglądał fenomenalnie. Ubrany był w czarną, elegancką koszulę, której pierwsze cztery guziki były rozpięte, delikatnie odsłaniając jego klatkę piersiową. Włosy miał lekko postawione na żelu, a na prawej ręce błyszczał złoty zegarek od Emporio Armani. Całokształt podkreślały buty z najnowszej kolekcji Tommy'iego Hilfiger'a, które między innymi miał reklamować. Przed aparatem zachowywał się jak profesjonalista, choć w tej branży nie miał jakiegoś specjalnego doświadczenia. Cholernie imponował tym Aomine, co sprawiało że ten nie mógł oderwać od niego wzroku. Z każdą sekundą jego pożądanie rosło. Tak bardzo pragnął Kise, że nie mógł spokojnie usiedzieć na miejscu. Tak bardzo chciał mu w końcu powiedzieć, co do niego czuje. Teraz nie pozostało mu nic innego, jak tylko odliczać czas do końca sesji.
Pół godziny później
-A może teraz ty spróbujesz Daiki? - Rzuciła siostra Kise.
~Kurwa, nie teraz ...~
-Hah dzięki, może innym razem... -Aomine kompletnie zbył propozycję kobiety spoglądając wymownie na Blondyna stojącego obok niej.
-Daj już spokój, siostra. Oboje jesteśmy już dzisiaj zmęczeni...- Na całe szczęście Ryouta zrozumiał poniekąd co Opaleniec miał na myśli i uratował go z opresji. Po krótkiej chwili opuścili pomieszczenie następnie udając się na balkon, gdzie rzecz jasna ciągnął Blond-model by się "odstresować."
Wieczór. Jedenaste piętro. Piękne widoki rozświetlonej Osaki tętniącej życiem. Dość niska temperatura. Para z ust i calutka paczka Malborosów.
-Nie palisz Aominecchi?
-Byłeś zajebisty... - Daiki objął Brązowookiego od tyłu kładąc mu ręce na brzuchu a głowę na ramieniu.
-Tak myślisz? Dzięki ...
-Kise wracajmy do pokoju... -Ciemnowłosy bez ogródek przeszedł do rzeczy coraz to mocniej tuląc Blondyna.
-Poczekaj... Wypalę do końca...
-No to pośpiesz się ... -Mruczał Aomine począwszy delikatnie muskać ustami jego szyję a o nozdrza obijała mu się mocna woń perfum od Calvina Klein'a pomieszana z goryczką spalonego tytoniu.
-Ahh... gdzie ci się tak śpieszy, Aominecchi?
***
Drzwi zamknięte na zasuwkę, nikt nam nie przeszkodzi. Teraz jesteś i będziesz tylko mój.
Kise przyparty był do ściany przez Daikiego który nie mógł oderwać się choćby na moment od jego ust. Rękami trzymał go za nadgarstki tak mocno, jakby ktoś zaraz miał wpaść i porwać jednego z nich i rozdzielić na zawsze.
-A...aominecchi... daj mi oddychać... -Wysapał Blondyn, odpychając od siebie chłopaka.
-Najwyżej zrobię ci sztuczne oddychanie... -Odpowiedział Daiki, wgryzając się w szyję Brązowookiego po czym zabrał się za rozpinanie jego koszuli. Gdy skończył tą czynność, złapał Ryoute za przedramię i pociągnął w stronę łóżka. Popchnął go gwałtownie i zaraz sam się na nim położył, rozpoczynając kolejną serie gorących pocałunków. W tym czasie ręka Kise powędrowała do spodni ciemnoskórego i poczęła pieścić jego przyrodzenie. W pewnej chwili Aomine oderwał się od niego i pozbawił siebie koszulki. Wtedy Blondyn postanowił ze skorzysta z okazji i przejmie inicjatywę. W związku z tym odepchnął go rękami i opadł na niego z impetem. Następnie pozbył się dolnej części garderoby z siebie a potem uczynił to samo na Aomine. Kise podniósł się lekko i schylił na wysokość krocza Daikiego. Kiedy już miał zamiar brać go do ust Aomine ruszył się porywczo i przerwał mu te czynność.
-Nie tak szybko Kise... - Mruknął. Usiadł za Blondynem i przysunąwszy się do niego blisko, przytulił go .
-Wiesz, jest coś o czym musisz wiedzieć...
-T...tak, Aominecchi...?
Następnie, bez większego zastanowienia, posadził Ryoute tyłem na sobie. Swoim Członkiem ocierał się o pośladki Kise natomiast dłońmi pieścił jego męskość. Zbliżył się do karku Blondyna i złożył na nim serię mokrych pocałunków. Po chwili usta chłopaka dotarły do ucha Brązowookiego, a ręka na jego bujną czuprynę.
-Kise...Kocham Cię. -Wyszeptał. Ileż wymagało to odwagi, by wypowiedzieć te dwa krótkie słowa. Uff. Głęboki wdech, wydech. Nareszcie mam to za sobą.
-Ao...mi...ne...chhi. -Tylko tyle zdołał odpowiedzieć Ryuota, ponieważ Daiki zatkał mu usta swoim palcem.
-To po to byś nie pogryzł sobie warg.
Wtedy Blondyn lekko przekręcił głowę w bok i popatrzył na Ciemnoskórego z przerażeniem.
-Spokojnie, postaram się być delikatny. -Zapewnił Aomine, gładząc Kise po włosach i począł w niego wchodzić. Brązowooki zacisnął mocno powieki i cicho jęknął. Daiki złapał go za rękę i oparł swój podbródek na ramieniu chłopaka.
-Przepraszam... Wiem że boli... jeszcze trochę i przestanie. - Wymruczał Ryoucie do ucha i lekko musnął go ustami w policzek. Ten wzdechnął głęboko i postarał się rozluźnić, chodź wcale nie było to takie łatwe.
-Spokojnie, Ryouta, spokojnie... -Szeptał Ciemnoskóry, poruszając się w nim coraz szybciej.
By jeszcze bardziej załagodzić ból, ujął jego członka w dłoń i zaczął pieścić go delikatnie.
Kise uspokoił się. Zamknął oczy, wyjął palca Daikiego ze swoich ust i w całości oddał się jego pieszczotom.
-Już jest dobrze, Aominecchi...
***
Kise obrócił się i usiadł okrakiem na Aomine. Oplótł go rękami wokół szyi i począł lustrować całe jego oblicze, nie mogąc nawet na chwilę oderwać od niego wzroku.
-Kise... wybacz że sprawiłem ci ból... -Wydukał, lekko przekręcając głowę w bok.
-Aominecchi, Lepiej być nie mogło... -Kise uśmiechnął się i otarł swoją dłonią krople potu z jego twarzy. - Poza tym szkoda że nie możesz się teraz zobaczyć, wyglądasz tak słodko! Mogę zrobić ci zdjęcie? -Zapytał beztrosko Ryouta na co Daiki spalił buraka, udając na dodatek że w żadnym wypadku nie jest zawstydzony.
-Debil... -Prychnął Opaleniec i przewrócił oczami, co tylko wprawiło Blondyna w większe rozbawienie. Szybko jednak spoważniał. Złapał Daikiego za jego rozpalone policzki i obdarzył go szczerym spojrzeniem.
-Też Cię Kocham, Aominecchi... -Wyznał Ryouta po czym pocałował Ciemnoskórego z czułością.
Aomine legnął na poduszkę, ciągnąc za sobą Brązowookiego, którego głowa wylądowała na jego klatce piersiowej.
-Teraz już Cię nie wypuszczę...
-To nie wypuszczaj Daikicchi... jestem tylko twój a ty jesteś tylko mój... nawet nie wiesz jak bardzo, bardzooo Cię kocham...
-Nie mam siły kłócić się z tobą, który z nas kocha bardziej. Chyba to oczywiste, nie? Że nie pokonasz mnie nawet w miłości, bo jedynym który może mnie pokonać, jestem ja sam.
*Słowa z piosenki A$AP Rocky - Fashion Killa
sobota, 30 maja 2015
środa, 27 maja 2015
Rozdział 19
"Uwaga, Uwaga! Metro relacji Tokyo-Osaka, przez Kyoto wjeżdża na tor pierwszy, przy peronie drugim. Planowy odjazd o godzinie 14.45, prosimy o odsunięcie się od torów, dziękuję."
-Halo? Kise, gdzie ty do cholery jesteś?
Było piętnaście minut do odjazdu, a Daiki wciąż buszował w tłumie desperacko poszukując Blond-modela. Mijał dziesiątki osób i obszedł wokoło całą stację chyba ze sto razy. Dodatkowo Japoński "lunch time rush" jeszcze bardziej utrudniał mu zadanie. Nic tylko spłonąć z wściekłości.
-Jak to gdzie jestem? Gdzie ty jesteś, Aominecchi?!
-Kurwa gadaj że, bo zaraz
to nigdzie nie pojedziemy.
-Na peronie drugim stoję od 20 minut i czekam na ciebie.
-Też jestem na peronie drugim i jakoś cię kurna nie widzę... ejj czekaj, to ty jesteś w tym czarnym kapeluszu?
-Tak to ja Aominecchi, widzę cię!
Ryouta pomachał i uśmiechnął się do Aomine. Faktycznie nie łatwo było zidentyfikować jego osobę, gdyż był przebrany jak detektyw bądź jakiś seryjny morderca, który uciekł z więzienia. Co kto woli.
-Na co ci to przebranie Kise?
-Jestem sławny, na to.
-Pff, nie cweluj tutaj i ściągaj te okulary, pada deszcz.
-O patrz, nasze metro już podjeżdża, wsiadamy.
Weszli do pojazdu, udając się do wyznaczonego na bilecie przedziału i zajęli swoje miejsca.
-Ooo, jak dobrze, jesteśmy sami w przedziale. W końcu mogę się z tobą przywitać po ludzku. - Ciemnoskóry usiadł obok Kise po czym ściągnął mu okulary.
-W każdej chwili ktoś może przyjść, Aominecchi... -Oznajmił Brązowooki ale mimo to nadstawił usta do pocałunku.
-Zapalisz? -Po chwili zasugerował Ryouta, wyciągając papierosy z kieszeni od spodni.
-Tutaj? Wolno nam? -Spytał Opaleniec niepewnie wyciągając fajkę z paczki.
-Luzik, jedziemy w wagonie pierwszej klasy, więc wolno nam wszystko. W końcu moi rodzice za to zabulili. -Odparł pewny siebie chłopak, uchylając lekko okno, coby się nie podusili.
-Ale ty masz luksusy, Kise. Chyba będę musiał im podziękować że mi to wszystko zasponsorowali.
-Haha, nie ma za co, jakbyś nie jechał to i tak wepchali by kogoś na twoje miejsce.
-Ej, dobra -Daiki rozwalił się na siedzeniu i wyciągnął sprzęt grający z torby. -Ile się tam jedzie, co?
-Planowo za nie całe dwie godziny powinniśmy być na miejscu.
-To pozwól że utnę sobie drzemkę. -Ciemnowłosy zamknął oczy i podzielił się z Kise słuchawkami.
-Ech, no ok. Ja choćbym chciał, to pewnie nie usnę z wrażenia.
I tak mijała im podróż. Daiki mimo wszystko nie mógł zmrużyć oka, lecz przed Blond-modelem sprawnie udawał że smacznie śpi. Nie mógł usnąć, bo czuł się taki szczęśliwy że ma go przy sobie.
***
W pewnej chwili powieki Kise samoistnie zamknęły się a jego głowa opadła na ramię Aomine.
~Usnął? ~ Pomyślał Daiki spoglądając na Blondyna. ~Biedak musi być wymęczony...~ Uśmiechnął się do siebie i pogładził chłopaka po włosach.
Zawiesił wzrok na Ryoucie, a jego dłoń nieustannie muskała jego skórę, włosy i usta na przemian. Serce zaczynało bić coraz mocniej.
Skóra
... taka niesamowicie delikatna... blada... zarumieniona... cholera... nie mogę dłużej... on zawsze tak wygląda jak śpi?~ Wzdychnął Daiki i wplótł powoli swoje palce w palce Brązowookiego. ~Kise... Teraz już jestem pewien że Cię kocham...~ Ciemnowłosy pochylił się lekko do przodu , zbliżając usta do jego twarzy. ~Ale czy ty też, czujesz to samo...?~ Spojrzał po raz kolejny na Ryoute po czym obdarzył go subtelnym pocałunkiem. W tym momencie powieki chłopaka pomału zaczęły się podnosić.
-Aominecchi...? -Kise przeleciał wzrokiem zaczerwienione oblicze
Aomine, po czym szybko spojrzał na swoją dłoń. Zdezorientowany Ciemnoskóry momentalnie odwrócił się w drugą stronę.
-Eh, no co?
-Ledwo przysnąłem, a ty już się do mnie dobierasz. Całe szczęście że się obudziłem i nikt nie przyszedł... -Orzekł Blond-model z szerokim uśmiechem na twarzy.
-No i z czego się tak cieszysz, hmm? -Zapytał Aomine wciąż ukrywając swoje zarumienione policzki.
-Bo miałem taki fajny sen, Aominecchi. A nawet nie sen tylko takie dziwne uczucie, jakby ktoś cały czas dotykał mnie po twarzy...
Pół godziny później, stacja główna, Osaka
W końcu po dość przyjemnej podróży dotarli na miejsce. Teraz wystarczyło tylko odnaleźć hotel
, w którym mieli zarezerwowaną kwaterę. Kise dzięki swojemu GPS w telefonie sprawnie odszukał lokalizację i sprawdził wskazówki dojazdu. Udali się więc do autobusu i lada moment dotarli do New Otani Osaka. New Otani Osaka był to jeden z najekskluzywniejszych hoteli jakie znajdowały się w Osace, co było widać gołym okiem na kilometr. Ciężko było nie zauważyć migotajających na złoto pięciu gwiazdek na szyldzie przy drzwiach wejściowych. Kiedy już pozbierali szczęki z podłogi, zdecydowali się wejść do środka. Po załatwieniu niezbędnych formalności i zakręceniu biznesu z recepcjonistką, w końcu mogli pójść do swojego pokoju i odetchnąć z ulgą. Lecz ciężko im było to uczynić, gdyż zawartość pomieszczenia zapierała dech w piersiach młodych nastolatków, którzy w życiu jeszcze nie wiele widzieli, a już w szczególności Aomine. W pokoju znajdowały się dwa wielkie łóżka, łazienka z jacuzzi, ogromny balkon z widokiem na miasto i lodówka pełna rarytasów. Ponadto, na piętrze była umiejscowiona sauna, parę metrów w dół basen z siłownią, a jeszcze w innej części budynku jadłodajnia serwująca wszystkie kuchnie świata.
-Trwaj chwilo póki jesteś piękna. -Rzekł Daiki i rzucił się z impetem na łoże.
-Podoba ci się, nie?
-Człowieku, czuję się jak gwiazda Hollywood, nawet nie chce myśleć, ile twoi rodzice za to zapłacili...
-Czy to ważne? -Spytał Blondyn rozpakowując swój bagaż. -Nie obchodzi mnie to, ja tylko z tego korzystam. -Odparł z dumną w głosie.
-Kuźwa, szkoda że to tylko dwa dni...
-Hahaha, wiedziałem że ci się to spodoba, Aominecchi. Ale przyzwyczajaj się, bo jak dalej pójdę w kierunku modelingu to będziemy cały czas w trasie, a ty zostaniesz moim menadżerem. -Zachichotał Brązowooki spoglądając na telefon.
-Jasne, chyba ty moim.
-Mamy mało czasu, zbieraj się.
-Teraz się stąd nie ruszę, nawet jakby meteoryt w ziemię pierdolnął. -Odburknął Opaleniec przykrywając się kołdrą po brzegi.
-Złaź natychmiast bo za godzinę rozpoczyna się sesja a ja jeszcze muszę zdążyć się ogarnąć.
Blond-model zrzucił z niego przykrycie i zaczął całą siłą ciągnąć go za nogi. Ostatecznie Ciemnowłosy ruszył się, kiedy upadł na ziemię porządnie ubijając sobie dupę. Na całe szczęście, sesja miała się odbyć w jednej ze sal hotelu, w związku z tym nie musieli zbytnio fatygować swoich tyłków, by dotrzeć tam na czas.
-Halo? Kise, gdzie ty do cholery jesteś?
Było piętnaście minut do odjazdu, a Daiki wciąż buszował w tłumie desperacko poszukując Blond-modela. Mijał dziesiątki osób i obszedł wokoło całą stację chyba ze sto razy. Dodatkowo Japoński "lunch time rush" jeszcze bardziej utrudniał mu zadanie. Nic tylko spłonąć z wściekłości.
-Jak to gdzie jestem? Gdzie ty jesteś, Aominecchi?!
-Kurwa gadaj że, bo zaraz
to nigdzie nie pojedziemy.-Na peronie drugim stoję od 20 minut i czekam na ciebie.
-Też jestem na peronie drugim i jakoś cię kurna nie widzę... ejj czekaj, to ty jesteś w tym czarnym kapeluszu?
-Tak to ja Aominecchi, widzę cię!
Ryouta pomachał i uśmiechnął się do Aomine. Faktycznie nie łatwo było zidentyfikować jego osobę, gdyż był przebrany jak detektyw bądź jakiś seryjny morderca, który uciekł z więzienia. Co kto woli.
-Na co ci to przebranie Kise?
-Jestem sławny, na to.
-Pff, nie cweluj tutaj i ściągaj te okulary, pada deszcz.
-O patrz, nasze metro już podjeżdża, wsiadamy.
Weszli do pojazdu, udając się do wyznaczonego na bilecie przedziału i zajęli swoje miejsca.
-Ooo, jak dobrze, jesteśmy sami w przedziale. W końcu mogę się z tobą przywitać po ludzku. - Ciemnoskóry usiadł obok Kise po czym ściągnął mu okulary.
-W każdej chwili ktoś może przyjść, Aominecchi... -Oznajmił Brązowooki ale mimo to nadstawił usta do pocałunku.
-Zapalisz? -Po chwili zasugerował Ryouta, wyciągając papierosy z kieszeni od spodni.
-Tutaj? Wolno nam? -Spytał Opaleniec niepewnie wyciągając fajkę z paczki.
-Luzik, jedziemy w wagonie pierwszej klasy, więc wolno nam wszystko. W końcu moi rodzice za to zabulili. -Odparł pewny siebie chłopak, uchylając lekko okno, coby się nie podusili.
-Ale ty masz luksusy, Kise. Chyba będę musiał im podziękować że mi to wszystko zasponsorowali.
-Haha, nie ma za co, jakbyś nie jechał to i tak wepchali by kogoś na twoje miejsce.
-Ej, dobra -Daiki rozwalił się na siedzeniu i wyciągnął sprzęt grający z torby. -Ile się tam jedzie, co?
-Planowo za nie całe dwie godziny powinniśmy być na miejscu.
-To pozwól że utnę sobie drzemkę. -Ciemnowłosy zamknął oczy i podzielił się z Kise słuchawkami.
-Ech, no ok. Ja choćbym chciał, to pewnie nie usnę z wrażenia.
I tak mijała im podróż. Daiki mimo wszystko nie mógł zmrużyć oka, lecz przed Blond-modelem sprawnie udawał że smacznie śpi. Nie mógł usnąć, bo czuł się taki szczęśliwy że ma go przy sobie.
***
W pewnej chwili powieki Kise samoistnie zamknęły się a jego głowa opadła na ramię Aomine.
~Usnął? ~ Pomyślał Daiki spoglądając na Blondyna. ~Biedak musi być wymęczony...~ Uśmiechnął się do siebie i pogładził chłopaka po włosach.
Zawiesił wzrok na Ryoucie, a jego dłoń nieustannie muskała jego skórę, włosy i usta na przemian. Serce zaczynało bić coraz mocniej.
Skóra
... taka niesamowicie delikatna... blada... zarumieniona... cholera... nie mogę dłużej... on zawsze tak wygląda jak śpi?~ Wzdychnął Daiki i wplótł powoli swoje palce w palce Brązowookiego. ~Kise... Teraz już jestem pewien że Cię kocham...~ Ciemnowłosy pochylił się lekko do przodu , zbliżając usta do jego twarzy. ~Ale czy ty też, czujesz to samo...?~ Spojrzał po raz kolejny na Ryoute po czym obdarzył go subtelnym pocałunkiem. W tym momencie powieki chłopaka pomału zaczęły się podnosić. -Aominecchi...? -Kise przeleciał wzrokiem zaczerwienione oblicze
Aomine, po czym szybko spojrzał na swoją dłoń. Zdezorientowany Ciemnoskóry momentalnie odwrócił się w drugą stronę. -Eh, no co?
-Ledwo przysnąłem, a ty już się do mnie dobierasz. Całe szczęście że się obudziłem i nikt nie przyszedł... -Orzekł Blond-model z szerokim uśmiechem na twarzy.
-No i z czego się tak cieszysz, hmm? -Zapytał Aomine wciąż ukrywając swoje zarumienione policzki.
-Bo miałem taki fajny sen, Aominecchi. A nawet nie sen tylko takie dziwne uczucie, jakby ktoś cały czas dotykał mnie po twarzy...
Pół godziny później, stacja główna, Osaka
W końcu po dość przyjemnej podróży dotarli na miejsce. Teraz wystarczyło tylko odnaleźć hotel
, w którym mieli zarezerwowaną kwaterę. Kise dzięki swojemu GPS w telefonie sprawnie odszukał lokalizację i sprawdził wskazówki dojazdu. Udali się więc do autobusu i lada moment dotarli do New Otani Osaka. New Otani Osaka był to jeden z najekskluzywniejszych hoteli jakie znajdowały się w Osace, co było widać gołym okiem na kilometr. Ciężko było nie zauważyć migotajających na złoto pięciu gwiazdek na szyldzie przy drzwiach wejściowych. Kiedy już pozbierali szczęki z podłogi, zdecydowali się wejść do środka. Po załatwieniu niezbędnych formalności i zakręceniu biznesu z recepcjonistką, w końcu mogli pójść do swojego pokoju i odetchnąć z ulgą. Lecz ciężko im było to uczynić, gdyż zawartość pomieszczenia zapierała dech w piersiach młodych nastolatków, którzy w życiu jeszcze nie wiele widzieli, a już w szczególności Aomine. W pokoju znajdowały się dwa wielkie łóżka, łazienka z jacuzzi, ogromny balkon z widokiem na miasto i lodówka pełna rarytasów. Ponadto, na piętrze była umiejscowiona sauna, parę metrów w dół basen z siłownią, a jeszcze w innej części budynku jadłodajnia serwująca wszystkie kuchnie świata. -Trwaj chwilo póki jesteś piękna. -Rzekł Daiki i rzucił się z impetem na łoże.
-Podoba ci się, nie?
-Człowieku, czuję się jak gwiazda Hollywood, nawet nie chce myśleć, ile twoi rodzice za to zapłacili...
-Czy to ważne? -Spytał Blondyn rozpakowując swój bagaż. -Nie obchodzi mnie to, ja tylko z tego korzystam. -Odparł z dumną w głosie.
-Kuźwa, szkoda że to tylko dwa dni...
-Hahaha, wiedziałem że ci się to spodoba, Aominecchi. Ale przyzwyczajaj się, bo jak dalej pójdę w kierunku modelingu to będziemy cały czas w trasie, a ty zostaniesz moim menadżerem. -Zachichotał Brązowooki spoglądając na telefon.
-Jasne, chyba ty moim.
-Mamy mało czasu, zbieraj się.
-Teraz się stąd nie ruszę, nawet jakby meteoryt w ziemię pierdolnął. -Odburknął Opaleniec przykrywając się kołdrą po brzegi.
-Złaź natychmiast bo za godzinę rozpoczyna się sesja a ja jeszcze muszę zdążyć się ogarnąć.
Blond-model zrzucił z niego przykrycie i zaczął całą siłą ciągnąć go za nogi. Ostatecznie Ciemnowłosy ruszył się, kiedy upadł na ziemię porządnie ubijając sobie dupę. Na całe szczęście, sesja miała się odbyć w jednej ze sal hotelu, w związku z tym nie musieli zbytnio fatygować swoich tyłków, by dotrzeć tam na czas.
niedziela, 24 maja 2015
Rozdział 18
-Dojście na twarz modela będzie cię srogo kosztować... -Lamentował Kise wycierając twarz chusteczką
-Daj spokój, to dobrze wpłynie na twoją cerę.
-Aominecchi... -Chłopak zamilkł na chwilę. -Która jest godzina?
-Dochodzi 20, a co?
-Cholercia, juz? przypomniałem sobie że Momocchi pisała mi że wpadnie koło 20...
-Teraz ? -Aomine nie ukrywał swojego niezadowolenia .
-Nom tak pisała...
-Hah, jaka szkoda ze nie przyszła wcześniej... -Odpowiedział Ciemnowłosy z ironią w głosie.
Zdążyli ubrać tylko spodnie, kiedy usłyszeli dźwięk otwierających się drzwi wejściowych. Mhm, o wilku mowa. Dziewczyna szybko ściągnęła buty i ruszyła do salonu. Już po drodze zauważyła ubrania porozrzucane po podłodze. Przystanęła na sekundę za ścianą, by upewnić się czy aby przypadkiem nie przyszła w nie odpowiednim momencie. Mając pewność że nikomu nie przeszkodzi, weszła do pomieszczenia zastając wpół nagich chłopców.
-Siemka, nie przeszkadzam? - Spytała z wielkim bananem na buźce gdyż domyślała się co nie dawno miało tutaj miejsce i jednocześnie przyłapała Daikiego na gorącym uczynku. Oh yeah. Oni siedzieli wryci w kanapę jak śruba w elewację bo wiedzieli iż żadna wymówka nie ma sensu w tej sytuacji .
-No siema Satsu, po co żeś przylazła?
-Akurat z tobą nie mam o czym rozmawiać, Aomine-kun. - Odburknęła olewajaco po czym usiadła Kise na kolanach i przywitała się z nim pocałunkiem w usta. Opaleniec zrobił minę niczym sfochana dziewica i postanowił juz nic się nie odzywać.
-Ki-chan, chcę z tobą porozmawiać w cztery oczy.
-Ok. No to może w takim razie wyjdziemy na zewnątrz? -Zapytał nieco zmieszany Blondyn.
-Dobry pomysł, tylko się ubierz bo się przeziębisz. - Rzuciła troskliwie głaskając chłopaka po głowie.
Daikiego szlag trafiał gdy na to patrzył. Był tak cholernie zazdrosny i wkurwiony że Ryouta nagle przestał zwracać na niego uwagę. Blond-model zarzucił na siebie bluzę zgarnął paczkę fajek ze stolika i razem z Różowowłosą udali się na taras.
-Zapalisz? - Zaproponował Brązowooki.
-Ki-chan to nie zdrowe! Ale tobie nie wypada odmówić ...
-Wiem że jesteś na nas zła, Momochi . -Rzekł po chwili, odpalając szluga sobie i Satsuki.
-Nie na ciebie, na Aomine. Ty tylko jesteś jego ofiarą... Wiesz że jak tak dalej pójdzie to źle się to dla was skończy...
-Wybacz... sorki. Ja rozumiem że się martwisz, ale w ogóle kim ty dla nas jesteś że tak ci na nas zależy?
-Po prostu się o was martwię ...
-Nie chce być chamski Momoi-chan... Ale nie wtrącaj się w nie swoje sprawy...
-Wystarczy że Aomine się stacza . Ty nie musisz, Ki-chan... - Satsuki podeszła do Ryouty i spojrzała na niego zmartwionym wzrokiem, a ręką delikatnie pogładziła go po policzku.
-Nie dotykaj mnie. -Blondyn lekko odtrącił jej dłoń i odwrócił głowę spoglądając na okna. -To w takim razie chcę się staczać razem z Aominecchim.
-...Cholernie go kochasz, co?
Daiki siedział na sofie i palił papierosa popijając drinkiem. Przyglądał się ich rozmowie i z trudem powstrzymywał chęć wyjścia, wywalenia Momoi i porwania Kise z powrotem. Lecz na całe szczęście po niedługiej chwili obydwoje wrócili.
-Chodź idziemy, Dai-chan. Kise-kun musi przygotować się na jutro do szkoły, prawda? - Zapytała dziewczyna puszczając oczko do Blond-modela.
-Nie prawda, nie mam zamiaru jutro nigdzie iść .
-Nie ważne. Idziemy Aomine - Satsuki jak gdyby nigdy nic wyszarpała Ciemnoskórego za rękę. Nie protestował, nawet nie pożegnał się z Blondynem. I tak opuścili jego dom. Długo szli w milczeniu bowiem Daiki na moment zamknął się w sobie. A może nie tak zamknął jak nieustannie zastanawiał, co takiego wtedy powiedziała Momoi, że Brązowookiemu prawie fajka z ręki wypadła .
-Satsuki, co od niego chciałaś?
-Powiedziałam chyba wyraźnie, że nie mamy o czym gadać.
-To czemu kurwa idziemy za ręce?
Dziewczyna nie spostrzegła iż cały czas trzymała dłoń Opaleńca. Lecz dzięki jego upomnieniu, szybko ją puściła. Znowu zapadła cisza. Małymi krokami zbliżali się do swoich mieszkań. (Mieszkali dwa bloki od siebie.) Stanęli pod blokiem Aomine.
-Jutro jedziecie, nie? Bawcie się dobrze... -Odezwała się Satsuki, stając na przeciwko Ciemnowłosego. -Wiem że nie będzie was na lekcjach ani na treningu... -Wlepiła wzrok w ziemię by ukryć swój smutny wyraz twarzy.
-Satsu... dalej się fochasz? Kurde no wybacz, może wczoraj trochę przegiąłem... ech... -Jak on tego nienawidził kiedy dręczyły go wyrzuty sumienia. Kiedy musiał przepraszać, dawać do zrozumienia że może mu na niej chociaż trochę zależy .
-Zwykłe przepraszam nie wystarczy, Dai-chan. -Różowowłosa podniosła głowę i ponownie złapała chłopaka za ręce.
-No to czego chcesz?
Momoi popatrzyła na niego wymowie. Ten długo się nie zastanawiając obdarzył ją namiętnym pocałunkiem.
-No dobrze, Ao-chan, wybaczę ci ten ostatni raz... -Przytuliła Ciemnoskórego, uśmiechnęła się i cmokła go w czoło po czym odeszła w swoją stronę.
Jebana flirciara.
***
Gdy Ciemnoskóry ograbił już lodówkę z jedzenia, doszwargolił się mozolnie do drzwi swojego azylu. Nie było to łatwe zadanie przy nogach z waty i zawrotach głowy jakie wówczas mu towarzyszyły. Walnął się na łóżku mając wszystko w dupie. Lecz nie dane mu było długo odpoczywać ponieważ za paręnaście minut do pokoju wkroczyła jego matka.
-Już jesteś? czemu nic nie mówisz, nawet nie słyszałam kiedy przyszedłeś.
-No i? -Prychnął z łbem schowanym w poduszkę.
-Ech... wczoraj pokłóciliście się z Momoi-san, co nie? Ale z tego co widzę to chyba dzisiaj już jest dobrze...
-O co ci znowu chodzi do cholery?! Nie masz co robić tylko gapić się przez okno i śledzić mnie?
-Daiki... powiedziałam ci że nie masz czego się wstydzić...
-A ja ci powiedziałem, żebyś się z łaski swojej odwaliła i weź już wyjdź bo muszę się wyspać na jutro. -Aomine całkowicie zbył swoją rodzicielkę i odwrócił się do niej plecami.
-No dobrze... no to śpij bo musisz wypocząć przed jutrzejszym wyjazdem...
-Ta.
Kobieta wiedziała o weekendzie i absolutnie nie miała nic przeciwko temu. Należała ona do tych matek, którym zależało na tym żeby ich dziecko ''odkrywało świat''. Swojemu dziecku ufała do tego stopnia że praktycznie była pewna iż Aomine nie robi nic złego za jej plecami i sam umie o siebie zadbać . Zawsze dbała o to żeby mu niczego nie brakowało i na wszystko pozwała. Czasem jednak nadmiar swobody potrafi nieźle uderzyć do głowy.
***
22:47
Od: Kise
Do: Aomine
Treść: Jesteś na mnie zły Aominecchi? :<<
Od: Aominecchi <33
Do: Kise
Treść: Nie.
Od: Kise
Do: Aomine
Treść: Wybacz, głupio wyszło. >.<
Od: Aominecchi <33
Do: Kise
Treść: Wyluzuj idioto, całą noc spać nie będę bo tak się kurwa jutra nie mogę doczekać.
***
-...Cholernie go kochasz, co?
-Nawet bardziej, Momocchi...
-Daj spokój, to dobrze wpłynie na twoją cerę.
-Aominecchi... -Chłopak zamilkł na chwilę. -Która jest godzina?
-Dochodzi 20, a co?
-Cholercia, juz? przypomniałem sobie że Momocchi pisała mi że wpadnie koło 20...
-Teraz ? -Aomine nie ukrywał swojego niezadowolenia .
-Nom tak pisała...
-Hah, jaka szkoda ze nie przyszła wcześniej... -Odpowiedział Ciemnowłosy z ironią w głosie.
Zdążyli ubrać tylko spodnie, kiedy usłyszeli dźwięk otwierających się drzwi wejściowych. Mhm, o wilku mowa. Dziewczyna szybko ściągnęła buty i ruszyła do salonu. Już po drodze zauważyła ubrania porozrzucane po podłodze. Przystanęła na sekundę za ścianą, by upewnić się czy aby przypadkiem nie przyszła w nie odpowiednim momencie. Mając pewność że nikomu nie przeszkodzi, weszła do pomieszczenia zastając wpół nagich chłopców.
-Siemka, nie przeszkadzam? - Spytała z wielkim bananem na buźce gdyż domyślała się co nie dawno miało tutaj miejsce i jednocześnie przyłapała Daikiego na gorącym uczynku. Oh yeah. Oni siedzieli wryci w kanapę jak śruba w elewację bo wiedzieli iż żadna wymówka nie ma sensu w tej sytuacji .
-No siema Satsu, po co żeś przylazła?
-Akurat z tobą nie mam o czym rozmawiać, Aomine-kun. - Odburknęła olewajaco po czym usiadła Kise na kolanach i przywitała się z nim pocałunkiem w usta. Opaleniec zrobił minę niczym sfochana dziewica i postanowił juz nic się nie odzywać.
-Ki-chan, chcę z tobą porozmawiać w cztery oczy.
-Ok. No to może w takim razie wyjdziemy na zewnątrz? -Zapytał nieco zmieszany Blondyn.
-Dobry pomysł, tylko się ubierz bo się przeziębisz. - Rzuciła troskliwie głaskając chłopaka po głowie.
Daikiego szlag trafiał gdy na to patrzył. Był tak cholernie zazdrosny i wkurwiony że Ryouta nagle przestał zwracać na niego uwagę. Blond-model zarzucił na siebie bluzę zgarnął paczkę fajek ze stolika i razem z Różowowłosą udali się na taras.
-Zapalisz? - Zaproponował Brązowooki.
-Ki-chan to nie zdrowe! Ale tobie nie wypada odmówić ...
-Wiem że jesteś na nas zła, Momochi . -Rzekł po chwili, odpalając szluga sobie i Satsuki.
-Nie na ciebie, na Aomine. Ty tylko jesteś jego ofiarą... Wiesz że jak tak dalej pójdzie to źle się to dla was skończy...
-Wybacz... sorki. Ja rozumiem że się martwisz, ale w ogóle kim ty dla nas jesteś że tak ci na nas zależy?
-Po prostu się o was martwię ...
-Nie chce być chamski Momoi-chan... Ale nie wtrącaj się w nie swoje sprawy...
-Wystarczy że Aomine się stacza . Ty nie musisz, Ki-chan... - Satsuki podeszła do Ryouty i spojrzała na niego zmartwionym wzrokiem, a ręką delikatnie pogładziła go po policzku.
-Nie dotykaj mnie. -Blondyn lekko odtrącił jej dłoń i odwrócił głowę spoglądając na okna. -To w takim razie chcę się staczać razem z Aominecchim.
-...Cholernie go kochasz, co?
Daiki siedział na sofie i palił papierosa popijając drinkiem. Przyglądał się ich rozmowie i z trudem powstrzymywał chęć wyjścia, wywalenia Momoi i porwania Kise z powrotem. Lecz na całe szczęście po niedługiej chwili obydwoje wrócili.
-Chodź idziemy, Dai-chan. Kise-kun musi przygotować się na jutro do szkoły, prawda? - Zapytała dziewczyna puszczając oczko do Blond-modela.
-Nie prawda, nie mam zamiaru jutro nigdzie iść .
-Nie ważne. Idziemy Aomine - Satsuki jak gdyby nigdy nic wyszarpała Ciemnoskórego za rękę. Nie protestował, nawet nie pożegnał się z Blondynem. I tak opuścili jego dom. Długo szli w milczeniu bowiem Daiki na moment zamknął się w sobie. A może nie tak zamknął jak nieustannie zastanawiał, co takiego wtedy powiedziała Momoi, że Brązowookiemu prawie fajka z ręki wypadła .
-Satsuki, co od niego chciałaś?
-Powiedziałam chyba wyraźnie, że nie mamy o czym gadać.
-To czemu kurwa idziemy za ręce?
Dziewczyna nie spostrzegła iż cały czas trzymała dłoń Opaleńca. Lecz dzięki jego upomnieniu, szybko ją puściła. Znowu zapadła cisza. Małymi krokami zbliżali się do swoich mieszkań. (Mieszkali dwa bloki od siebie.) Stanęli pod blokiem Aomine.
-Jutro jedziecie, nie? Bawcie się dobrze... -Odezwała się Satsuki, stając na przeciwko Ciemnowłosego. -Wiem że nie będzie was na lekcjach ani na treningu... -Wlepiła wzrok w ziemię by ukryć swój smutny wyraz twarzy.
-Satsu... dalej się fochasz? Kurde no wybacz, może wczoraj trochę przegiąłem... ech... -Jak on tego nienawidził kiedy dręczyły go wyrzuty sumienia. Kiedy musiał przepraszać, dawać do zrozumienia że może mu na niej chociaż trochę zależy .
-Zwykłe przepraszam nie wystarczy, Dai-chan. -Różowowłosa podniosła głowę i ponownie złapała chłopaka za ręce.
-No to czego chcesz?
Momoi popatrzyła na niego wymowie. Ten długo się nie zastanawiając obdarzył ją namiętnym pocałunkiem.
-No dobrze, Ao-chan, wybaczę ci ten ostatni raz... -Przytuliła Ciemnoskórego, uśmiechnęła się i cmokła go w czoło po czym odeszła w swoją stronę.
Jebana flirciara.
***
Gdy Ciemnoskóry ograbił już lodówkę z jedzenia, doszwargolił się mozolnie do drzwi swojego azylu. Nie było to łatwe zadanie przy nogach z waty i zawrotach głowy jakie wówczas mu towarzyszyły. Walnął się na łóżku mając wszystko w dupie. Lecz nie dane mu było długo odpoczywać ponieważ za paręnaście minut do pokoju wkroczyła jego matka.
-Już jesteś? czemu nic nie mówisz, nawet nie słyszałam kiedy przyszedłeś.
-No i? -Prychnął z łbem schowanym w poduszkę.
-Ech... wczoraj pokłóciliście się z Momoi-san, co nie? Ale z tego co widzę to chyba dzisiaj już jest dobrze...
-O co ci znowu chodzi do cholery?! Nie masz co robić tylko gapić się przez okno i śledzić mnie?
-Daiki... powiedziałam ci że nie masz czego się wstydzić...
-A ja ci powiedziałem, żebyś się z łaski swojej odwaliła i weź już wyjdź bo muszę się wyspać na jutro. -Aomine całkowicie zbył swoją rodzicielkę i odwrócił się do niej plecami.
-No dobrze... no to śpij bo musisz wypocząć przed jutrzejszym wyjazdem...
-Ta.
Kobieta wiedziała o weekendzie i absolutnie nie miała nic przeciwko temu. Należała ona do tych matek, którym zależało na tym żeby ich dziecko ''odkrywało świat''. Swojemu dziecku ufała do tego stopnia że praktycznie była pewna iż Aomine nie robi nic złego za jej plecami i sam umie o siebie zadbać . Zawsze dbała o to żeby mu niczego nie brakowało i na wszystko pozwała. Czasem jednak nadmiar swobody potrafi nieźle uderzyć do głowy.
***
22:47
Od: Kise
Do: Aomine
Treść: Jesteś na mnie zły Aominecchi? :<<
Od: Aominecchi <33
Do: Kise
Treść: Nie.
Od: Kise
Do: Aomine
Treść: Wybacz, głupio wyszło. >.<
Od: Aominecchi <33
Do: Kise
Treść: Wyluzuj idioto, całą noc spać nie będę bo tak się kurwa jutra nie mogę doczekać.
***
-...Cholernie go kochasz, co?
-Nawet bardziej, Momocchi...
wtorek, 19 maja 2015
Rozdział 17
"Oh, kiss me
Flick your cigarette, then kiss me
Kiss me where your eye won't meet me
Meet me where your eye won't lick me
Flick your mind and mine so briefly
Oh you know, you know you're so sweetly
Oh you know, you know that I know that I love you
I mean I, I mean I need to love." *
-Halo?
-Będe za jakieś 20 minut.
-Aaa, ok, Aominecchi! Jestem sam w domu, więc luzik. Drzwi otwarte jak coś.
-No to nara.
Czwartek, 15:30. Nie dość że Aomine zaczął opuszczać treningi to również nie raczył zaszczycić swoją obecnością w szkole. Żeby tego było mało, pociągnął za sobą Blond-modela.
Ciemnoskóry dotarł do posiadłości państwa Kise. Za każdym razem, gdy bywał w tym miejscu, myślał jakie to Kise musi mieć wspaniałe życie
. Zawsze długo stał wpatrując się we dwa auta marek (czasami trzy, kiedy rodziciele Blondyna byli w domu) z najwyższej półki oraz niekoniecznie najtańszego skutera, rażącego swoim designem na kilometr. W środku przy wejściu, stało paręnaście par oryginalnych butów. Marzenie. Czy można chcieć czegoś więcej? Nie cackając się zbytnio wszedł do środka. Rozglądnął wokoło i zauważywszy że nie ma tam Kise, przemieścił się po schodach na, górę. Kiedy tylko wyszedł na piętro, poczuł intensywny zapach spalonego tytoniu, który zaprowadził go do pokoju Ryouty, a z pokoju na balkon.
Praca modela to faktycznie nie łatwa praca
, co było jak na razie najlepszym z możliwych usprawiedliwień Kise na to co wyprawiał gdy rodzice nie patrzyli.Chociaż dla rozpieszczonego bachora, który ma wszystko, takie zachowanie to żadna nowość. Nie od parady Daiki znalazł sobie takiego "przyjaciela". Nie dość że (już) bogaty i sławny, to jeszcze przystojny jak on sam, a nawet bardziej. Cóż , w końcu każdy ma prawo do odrobiny burżuazji.
-Palenie szkodzi piękności. -Rzucił Ciemnowłosy na co Kise podskoczył i odwrócił się nerwowo w jego stronę.
-Aominecchi! Ale mnie wystraszyłeś, noo! Stres i wysokie ciśnienie szkodzą jeszcze bardziej >.<
-Od kiedy ty tak smolisz, co?
-Od zawsze. -Odburknął Brązowooki, nie mając najmniejszego zamiaru się tłumaczyć.
-No, luz. -Aomine sięgnął dłonią po paczkę fajek leżącą na balustradzie i sam odpalił jednego.
-A od kiedy ty palisz Aominecchi? Myślisz, że to nie szkodzi na kondycję i w ogóle?
-Jak mam robić głupstwa, to tylko z tobą... -Daiki podszedł do Blondyna i obdarzył go długim pocałunkiem.
-Będę czuł się winny, że sprowadzam cię na złą drogę...
-Haha, jasne. Ale swoją drogą, czy jest coś jeszcze czego nie wiem, a powinienem o tobie wiedzieć , Kise?
~Tak, jest. Tylko jedna rzecz...~ -Pomyślał Ryouta i zamilkł ma chwilę, jednak szybko wpadł na wymówkę.
-Nie wiesz tego że mam w schowku drogą flaszkę która czeka na to, żebyśmy ją wypili.
-Hahaha, zajebista wymówka, ale przystaję na tą propozycję.
*
-Odejdź Kise, to ja tu jestem ekspert w dziedzinie napojów wysokoprocentowych. -Opaleniec wyrwał butelkę Blondynowi który właśnie przymierzał się do rozlewania tegoż napoju do kieliszków. -Masz jakieś większe naczynie? zaraz
nam tu zrobię takiego drina skurwysyna, że odlecimy daleko.
-Hahaha, Przestań Aominecchi, muszę wytrzeźwieć za nim rodzice wrócą. -Zaśmiał się Ryouta, wyciągając szklanki ze szafki.
~To prawda że po alkoholu nabiera się odwagi, co? A co jak ja się tak zchleję, że nie będe wiedział co gadam i powiem coś głupiego? Wtedy straciłbym u Aominecchi'ego najmniejsze szanse...~
-Noo, gotowe. No to zdrówko, kochanie! -Daiki podał Brązowookiemu szklankę i objął go ramieniem.
-Chyba sobie żartujesz, Aominecchi! Tu jest 99% wódki i 1% soku! Chcesz mnie zabić?
-Wyluzuj, nic ci nie będzie. -Zapewnił chłopak , upijając dużego łyka trunku.
~Kurwa, to chyba nie najlepszy pomysł żeby tyle wypić. A jak mu powiem "to" po pijaku to pomyśli że sobie z niego jaja robię, no w najgorszym wypadku nie będzie chciał ze mną gadać.~
-Ej Kise, -Ciemnoskóry wewalił się na kanapę i odpalił trzeciego z kolei papierosa. -A dla mnie by się jakaś robota znalazła? Myślę że z moim urokiem osobistym zbiłbym miliardy.
-Hahaha, ty i modeling!-Zachichotał Blondyn wyobrażając sobie Aomine pozującego przed obiektywem. -To nie jest takie łatwe jak ci się wydaje, Aominecchi.
-Czyli mi chcesz powiedzieć, że za brzydki jestem?
-Nie o to chodzi, czubie. Ciało za milion dolarów i ładna buźka to nie wszystko. Musisz mieć jeszcze odpowiednich sponsorów żeby cię zauważyli. -Ryouta podszedł do Kanapy oparł łokcie o na tylnim oparciu i nachylił się lekko nad głową Daiki'ego.
-Serio myślisz, że mam ciałko za milion dolarów? Tylko milion?
-Hahah, Nie mnie to oceniać, Aominecchi. A tak w ogóle to... -Brązowooki objął Opaleńca od tyłu, kładąc mu głowę na ramieniu, a dłonie wsunął pod jego koszulkę. -Nie odpowiedziałeś mi na moje pytanie, Daikichhi...
-Które pytanie? -Zapytał, doskonale wiedząc o które pytanie chodziło.
-Dobrze wiesz... - Ręce Ryouty nieprzerwanie błądziły po torsie Aomine popadającego w coraz to większe zakłopotanie.
-Serio weź mi przypomnij, bo nie wiem. -Unikał odpowiedzi jak ognia. W pewnej chwili Blondyn oderwał się od Ciemnowłosego. Stanął przed nim i ściągnął z siebie koszulę.
Następnie podszedł do niego, siadając na nim okrakiem i zaczynając również pozbywać się górnej części garderoby z Aomine.
-Wiesz Aominecchi, ja też cię tak trochę bardzo lubię...
Teraz idealnym wyjściem Daikiego z sytuacji było zatkanie ust Blond-modela, co też uczynił przez gwałtowny pocałunek.
Nim się spostrzegli, byli zupełnie nadzy. Lecz nie krępowali się zbytnio, ponieważ alkohol zrobił swoje. No, ale chyba zadziałał tylko na jednym z nich.
-Aominecchi... światło...
-Już ci coś powiedziałem na ten temat, Kise. -Daiki kompletnie zignorował prośbę chłopaka i bez ogródek przeszedł do pieszczenia jego członka .
-A...ale... uh...
-I właśnie o to chodzi. Widok ciebie w takim stanie cholernie mnie nakręca, więc zamknij się już i nie protestuj.
~To musi być coś więcej. Przecież żeby robić to z chłopakiem, to chyba musi być jakieś uczucie... Aominecchi musi coś do mnie czuć... tak mi z nim dobrze...~
*Słowa z piosenki No you girls zespołu Franz Ferdinand
Flick your cigarette, then kiss me
Kiss me where your eye won't meet me
Meet me where your eye won't lick me
Flick your mind and mine so briefly
Oh you know, you know you're so sweetly
Oh you know, you know that I know that I love you
I mean I, I mean I need to love." *
-Halo?
-Będe za jakieś 20 minut.
-Aaa, ok, Aominecchi! Jestem sam w domu, więc luzik. Drzwi otwarte jak coś.
-No to nara.
Czwartek, 15:30. Nie dość że Aomine zaczął opuszczać treningi to również nie raczył zaszczycić swoją obecnością w szkole. Żeby tego było mało, pociągnął za sobą Blond-modela.
Ciemnoskóry dotarł do posiadłości państwa Kise. Za każdym razem, gdy bywał w tym miejscu, myślał jakie to Kise musi mieć wspaniałe życie
. Zawsze długo stał wpatrując się we dwa auta marek (czasami trzy, kiedy rodziciele Blondyna byli w domu) z najwyższej półki oraz niekoniecznie najtańszego skutera, rażącego swoim designem na kilometr. W środku przy wejściu, stało paręnaście par oryginalnych butów. Marzenie. Czy można chcieć czegoś więcej? Nie cackając się zbytnio wszedł do środka. Rozglądnął wokoło i zauważywszy że nie ma tam Kise, przemieścił się po schodach na, górę. Kiedy tylko wyszedł na piętro, poczuł intensywny zapach spalonego tytoniu, który zaprowadził go do pokoju Ryouty, a z pokoju na balkon.Praca modela to faktycznie nie łatwa praca
, co było jak na razie najlepszym z możliwych usprawiedliwień Kise na to co wyprawiał gdy rodzice nie patrzyli.Chociaż dla rozpieszczonego bachora, który ma wszystko, takie zachowanie to żadna nowość. Nie od parady Daiki znalazł sobie takiego "przyjaciela". Nie dość że (już) bogaty i sławny, to jeszcze przystojny jak on sam, a nawet bardziej. Cóż , w końcu każdy ma prawo do odrobiny burżuazji.-Palenie szkodzi piękności. -Rzucił Ciemnowłosy na co Kise podskoczył i odwrócił się nerwowo w jego stronę.
-Aominecchi! Ale mnie wystraszyłeś, noo! Stres i wysokie ciśnienie szkodzą jeszcze bardziej >.<
-Od kiedy ty tak smolisz, co?
-Od zawsze. -Odburknął Brązowooki, nie mając najmniejszego zamiaru się tłumaczyć.
-No, luz. -Aomine sięgnął dłonią po paczkę fajek leżącą na balustradzie i sam odpalił jednego.
-A od kiedy ty palisz Aominecchi? Myślisz, że to nie szkodzi na kondycję i w ogóle?
-Jak mam robić głupstwa, to tylko z tobą... -Daiki podszedł do Blondyna i obdarzył go długim pocałunkiem.
-Będę czuł się winny, że sprowadzam cię na złą drogę...
-Haha, jasne. Ale swoją drogą, czy jest coś jeszcze czego nie wiem, a powinienem o tobie wiedzieć , Kise?
~Tak, jest. Tylko jedna rzecz...~ -Pomyślał Ryouta i zamilkł ma chwilę, jednak szybko wpadł na wymówkę.
-Nie wiesz tego że mam w schowku drogą flaszkę która czeka na to, żebyśmy ją wypili.
-Hahaha, zajebista wymówka, ale przystaję na tą propozycję.
*
-Odejdź Kise, to ja tu jestem ekspert w dziedzinie napojów wysokoprocentowych. -Opaleniec wyrwał butelkę Blondynowi który właśnie przymierzał się do rozlewania tegoż napoju do kieliszków. -Masz jakieś większe naczynie? zaraz
nam tu zrobię takiego drina skurwysyna, że odlecimy daleko. -Hahaha, Przestań Aominecchi, muszę wytrzeźwieć za nim rodzice wrócą. -Zaśmiał się Ryouta, wyciągając szklanki ze szafki.
~To prawda że po alkoholu nabiera się odwagi, co? A co jak ja się tak zchleję, że nie będe wiedział co gadam i powiem coś głupiego? Wtedy straciłbym u Aominecchi'ego najmniejsze szanse...~
-Noo, gotowe. No to zdrówko, kochanie! -Daiki podał Brązowookiemu szklankę i objął go ramieniem.
-Chyba sobie żartujesz, Aominecchi! Tu jest 99% wódki i 1% soku! Chcesz mnie zabić?
-Wyluzuj, nic ci nie będzie. -Zapewnił chłopak , upijając dużego łyka trunku.
~Kurwa, to chyba nie najlepszy pomysł żeby tyle wypić. A jak mu powiem "to" po pijaku to pomyśli że sobie z niego jaja robię, no w najgorszym wypadku nie będzie chciał ze mną gadać.~
-Ej Kise, -Ciemnoskóry wewalił się na kanapę i odpalił trzeciego z kolei papierosa. -A dla mnie by się jakaś robota znalazła? Myślę że z moim urokiem osobistym zbiłbym miliardy.
-Hahaha, ty i modeling!-Zachichotał Blondyn wyobrażając sobie Aomine pozującego przed obiektywem. -To nie jest takie łatwe jak ci się wydaje, Aominecchi.
-Czyli mi chcesz powiedzieć, że za brzydki jestem?
-Nie o to chodzi, czubie. Ciało za milion dolarów i ładna buźka to nie wszystko. Musisz mieć jeszcze odpowiednich sponsorów żeby cię zauważyli. -Ryouta podszedł do Kanapy oparł łokcie o na tylnim oparciu i nachylił się lekko nad głową Daiki'ego.
-Serio myślisz, że mam ciałko za milion dolarów? Tylko milion?
-Hahah, Nie mnie to oceniać, Aominecchi. A tak w ogóle to... -Brązowooki objął Opaleńca od tyłu, kładąc mu głowę na ramieniu, a dłonie wsunął pod jego koszulkę. -Nie odpowiedziałeś mi na moje pytanie, Daikichhi...
-Które pytanie? -Zapytał, doskonale wiedząc o które pytanie chodziło.
-Dobrze wiesz... - Ręce Ryouty nieprzerwanie błądziły po torsie Aomine popadającego w coraz to większe zakłopotanie.
-Serio weź mi przypomnij, bo nie wiem. -Unikał odpowiedzi jak ognia. W pewnej chwili Blondyn oderwał się od Ciemnowłosego. Stanął przed nim i ściągnął z siebie koszulę.
Następnie podszedł do niego, siadając na nim okrakiem i zaczynając również pozbywać się górnej części garderoby z Aomine.
-Wiesz Aominecchi, ja też cię tak trochę bardzo lubię...
Teraz idealnym wyjściem Daikiego z sytuacji było zatkanie ust Blond-modela, co też uczynił przez gwałtowny pocałunek.
Nim się spostrzegli, byli zupełnie nadzy. Lecz nie krępowali się zbytnio, ponieważ alkohol zrobił swoje. No, ale chyba zadziałał tylko na jednym z nich.
-Aominecchi... światło...
-Już ci coś powiedziałem na ten temat, Kise. -Daiki kompletnie zignorował prośbę chłopaka i bez ogródek przeszedł do pieszczenia jego członka .
-A...ale... uh...
-I właśnie o to chodzi. Widok ciebie w takim stanie cholernie mnie nakręca, więc zamknij się już i nie protestuj.
~To musi być coś więcej. Przecież żeby robić to z chłopakiem, to chyba musi być jakieś uczucie... Aominecchi musi coś do mnie czuć... tak mi z nim dobrze...~
*Słowa z piosenki No you girls zespołu Franz Ferdinand
piątek, 15 maja 2015
Rozdział 16
Po spędzeniu praktycznie całej drugiej części dnia z Kise, Ciemnoskóry wrócił do domu. Torbę wcisnął gdzieś w kąt, kurtką niedbale pieprznął o szafę, jedynie buty ułożył równo co do milimetra, bo przecież jak mógłby zbezcześcić dobre imię swoich Jordan'ów. Zaraz potem wkroczył do kuchni, coby wyżreć pół lodówki. Zastał tam swoją rodzicielkę, siedzącą nad stertą papierów.
*Pani Mama Aomine- ciężko tyrająca urzędniczka, samotnie wychowująca swojego syna, prawie będącego jej całkowitym przeciwieństwem. *
-Witaj synku, już grzeje ci obiad. -Kobieta oderwała się od pracy i wzięła za przygotowywanie posiłku.
-Jak ci minął dzień? Dość późno wróciłeś.
-Zajebiście. -Wymamrotał chłopak, siadając przy stole.
-Eh... i co tam słychać u Momoi?
-U Satsuki? Nie obchodzi mnie to, a co?
-Byłam przekonana, że to z nią spędzasz całe dnie. -Odpowiedziała zaskoczona i podała jedzenie Daiki'emu.
-Serio? A niby skąd to przekonanie?
-Coż, przychodzi do ciebie o każdej porze dnia i nocy, cały czas dzwoni, a dzisiaj widziałam jak szliście za ręce. Nie ma się czego wstydzić, Daiki. To normalne. W końcu znacie się od małego i...
-Nie, nie jesteśmy razem i w ogóle nie mam zamiaru ci się tłumaczyć. -Przerwał Aomine.
~Serio się na to nabrała? nie wierzę...~
-To szkoda... A tak się cieszyłam, bo bardzo ją lubię i poza tym to porządna dziewczyna. Nie to co Mitsuki...
-Nie wspominaj mi o niej.
Wtem niespodziewanie ktoś zadzwonił do drzwi.
-Kto znowu o takiej godzinie? -Kobieta poszła otworzyć.
-O, Momoi-san! Wejdź proszę. -Zaprosiła dziewczynę do środka.
-I po co ją wpuściłaś, mamo?
-Przestań, Daiki! Jak ty się zachowujesz? Przepraszam za niego, ale chyba sama wiesz jaki jest... - Kobieta zwróciła się do Różowowłosej, kładąc jej dłoń na ramieniu.
-Nie musi się pani martwić, znam go lepiej niż on sam. -Zapewniła Momoi, uśmiechając się ironicznie.
-Mhm, no na pewno. -Odburknął poirytowany Opaleniec.
*
Aomine zamknął drzwi od swojego królestwa i usiadł obok Satsuki.
-O co znowu ci chodzi, do cholery? Mam cię dość.
-Musimy poważnie porozmawiać, Dai-chan.
-Streszczaj się, nie będę marnował czasu na jakieś debilne pierdoły.
-No dobrze, powiem najkrócej jak się da: Wylatujecie oboje! Już na milion procent postanowione że nie zagracie w meczu.
-Haa, serio? To zajebiście, będę mieć w chuj wolnego czasu.
-Dai-chan, jesteś debilem! -Wydarła się dziewczyna, ściskając pięść z zamiarem przywalenia w łeb chłopaka. Ten automatycznie złapał ją za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
-Odwal się ode mnie, ogarniasz? Czy może mam ci to wytłumaczyć w inny sposób?
-Dai-chan... -Popatrzyła na niego z troską w oczach i położyła rękę na jego policzku. -Zależy mi na tobie, ale... -Zbliżyła się do ust Daikiego po czym pocałowała go czule. -...czasem jesteś naprawdę nie do zniesienia...
-I kto to mówi... -Ciemnowłosy odepchnął ją od siebie i łapiąc za przedramienia położył dziewczynę na łóżku.
-Satsuki, co ty chcesz przez to osiągnąć? - Zapytał Daiki kładąc się na niej następnie wkładając jej dłonie pod bluzkę.
-Aomine co ty...
-To ja zadałem pytanie.
-To żebyś w końcu zszedł na ziemię! Ja rozumiem że chciałbyś spędzać każdą wolną chwilę z Ki-chan'em ale bez was, w szczególności bez ciebie... nasza drużyna bardzo ucierpi...
-Pierdolisz, Satsu. I tak zrobię, co będę chciał. -Orzekł, bezczelnie wkładając Satsuki język do ust a rękami dotykając jej piersi.
-Teraz to już ostro przegiąłeś, idioto! -Popchnęła mocno Aomine, szybko się podnosząc.
-Żebyś wiedział, nie obchodzi mnie już twój los. Nawet palcem nie kiwnę, by ci pomóc. -Momoi Wyszła z pomieszczenia, trzaskając drzwiami.
-Nikt cię o to nie prosił, Satsuki.
*Pani Mama Aomine- ciężko tyrająca urzędniczka, samotnie wychowująca swojego syna, prawie będącego jej całkowitym przeciwieństwem. *
-Witaj synku, już grzeje ci obiad. -Kobieta oderwała się od pracy i wzięła za przygotowywanie posiłku.
-Jak ci minął dzień? Dość późno wróciłeś.
-Zajebiście. -Wymamrotał chłopak, siadając przy stole.
-Eh... i co tam słychać u Momoi?
-U Satsuki? Nie obchodzi mnie to, a co?
-Byłam przekonana, że to z nią spędzasz całe dnie. -Odpowiedziała zaskoczona i podała jedzenie Daiki'emu.
-Serio? A niby skąd to przekonanie?
-Coż, przychodzi do ciebie o każdej porze dnia i nocy, cały czas dzwoni, a dzisiaj widziałam jak szliście za ręce. Nie ma się czego wstydzić, Daiki. To normalne. W końcu znacie się od małego i...
-Nie, nie jesteśmy razem i w ogóle nie mam zamiaru ci się tłumaczyć. -Przerwał Aomine.
~Serio się na to nabrała? nie wierzę...~
-To szkoda... A tak się cieszyłam, bo bardzo ją lubię i poza tym to porządna dziewczyna. Nie to co Mitsuki...
-Nie wspominaj mi o niej.
Wtem niespodziewanie ktoś zadzwonił do drzwi.
-Kto znowu o takiej godzinie? -Kobieta poszła otworzyć.
-O, Momoi-san! Wejdź proszę. -Zaprosiła dziewczynę do środka.
-I po co ją wpuściłaś, mamo?
-Przestań, Daiki! Jak ty się zachowujesz? Przepraszam za niego, ale chyba sama wiesz jaki jest... - Kobieta zwróciła się do Różowowłosej, kładąc jej dłoń na ramieniu.
-Nie musi się pani martwić, znam go lepiej niż on sam. -Zapewniła Momoi, uśmiechając się ironicznie.
-Mhm, no na pewno. -Odburknął poirytowany Opaleniec.
*
Aomine zamknął drzwi od swojego królestwa i usiadł obok Satsuki.
-O co znowu ci chodzi, do cholery? Mam cię dość.
-Musimy poważnie porozmawiać, Dai-chan.
-Streszczaj się, nie będę marnował czasu na jakieś debilne pierdoły.
-No dobrze, powiem najkrócej jak się da: Wylatujecie oboje! Już na milion procent postanowione że nie zagracie w meczu.
-Haa, serio? To zajebiście, będę mieć w chuj wolnego czasu.
-Dai-chan, jesteś debilem! -Wydarła się dziewczyna, ściskając pięść z zamiarem przywalenia w łeb chłopaka. Ten automatycznie złapał ją za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
-Odwal się ode mnie, ogarniasz? Czy może mam ci to wytłumaczyć w inny sposób?
-Dai-chan... -Popatrzyła na niego z troską w oczach i położyła rękę na jego policzku. -Zależy mi na tobie, ale... -Zbliżyła się do ust Daikiego po czym pocałowała go czule. -...czasem jesteś naprawdę nie do zniesienia...
-I kto to mówi... -Ciemnowłosy odepchnął ją od siebie i łapiąc za przedramienia położył dziewczynę na łóżku.
-Satsuki, co ty chcesz przez to osiągnąć? - Zapytał Daiki kładąc się na niej następnie wkładając jej dłonie pod bluzkę.
-Aomine co ty...
-To ja zadałem pytanie.
-To żebyś w końcu zszedł na ziemię! Ja rozumiem że chciałbyś spędzać każdą wolną chwilę z Ki-chan'em ale bez was, w szczególności bez ciebie... nasza drużyna bardzo ucierpi...
-Pierdolisz, Satsu. I tak zrobię, co będę chciał. -Orzekł, bezczelnie wkładając Satsuki język do ust a rękami dotykając jej piersi.
-Teraz to już ostro przegiąłeś, idioto! -Popchnęła mocno Aomine, szybko się podnosząc.
-Żebyś wiedział, nie obchodzi mnie już twój los. Nawet palcem nie kiwnę, by ci pomóc. -Momoi Wyszła z pomieszczenia, trzaskając drzwiami.
-Nikt cię o to nie prosił, Satsuki.
poniedziałek, 11 maja 2015
#Aomine to pała
Witam ponownie wszystkich przybyłych lub nie, bez względu na wszystko, wielkim dla mnie zaszczytem jest gościć tu każdą przybyłą istotę ;D W związku z tym, iż przez następne dwa dni przyjdzie mi stoczyć ostanie dwa pojedynki z egzaminami maturalnymi, termin kolejnego rozdziału tejże szalonej historii w mym skromnym mniemaniu, ulegnie łagodnemu przesunięciu. :O Za tą niedogodność proszę wybaczyć, aczkolwiek walka ze złem wymaga wielkich ilości energii oraz bujnej na swój sposób wyobraźni ażeby wykreować najlepszą możliwą strategię :D Jutrzejszy i pojutrzejszy pojedynek stoczę ustnie, abstrahując od tego że mam z tym jakieś lubieżne skojarzenia. :O Niemniej, mniejsza o to. Ja i mój czcigodny narzeczony Aomine życzymy powodzenia wszystkim wojownikom którzy tak jak ja będą musieli rozegrać ciężki lub nie porachunek z tym odwiecznym wrogiem któremu na imię matura ustna. :D
Ps. Dołączam moje kolejne bohomazy na pobudzenie wyobraźni :P
#Jakośćtakaświetna
Pan profesor egzaminator Aomine czeka na maturzystki (i maturzystów) :)
if you know what i mean :P
Ps. Dołączam moje kolejne bohomazy na pobudzenie wyobraźni :P
#Jakośćtakaświetna
Pan profesor egzaminator Aomine czeka na maturzystki (i maturzystów) :)
wtorek, 5 maja 2015
Maturka-Sraturka :D
Witam wszystkich gorąco :D Niestety muszę bezlitośnie wkroczyć na bloga i ogłosić jakże bardzo ważną informację. :p Otóż i mianowicie pragnę oficjalnie ogłosić że ku mojemu zaszczytowi przyszło mi w tym roku przystąpić do egzaminu dojrzałości potocznie zwanego maturą :D Więc w związku z tą przynależnością jestem zmuszona wstrzymać pisanie wytworu mojej wyobraźni na czas trwania tegoż egzaminu tj. około tydzień z groszami ;D Kiedy już zmiażdżę te pały z Centralnej Komisji Egzekucyjnej* mogę z czystym sumieniem wrócić do realizowania mojej weny twórczej :D Oczywiście trzymam mocno kciuki za wszystkich delikwentów którzy mają przyjemność poromansować w tym roku z maturą :D WE CAN DO IT ! ;)
W ramach rekompensaty zamieszczę parę moich bohomazów które tworzę kiedy nie mogę spać w nocy ;P (Serio można uznać , iż cierpię na bezsenność :O) :D Dziękuję serdecznie za uwagę, do zobaczenia :P
*Komisji Edukacyjnej, dla nie wtajemniczonych :D
Ps. Proszę wybaczyć za jakość, iż skanera jeszcze nie posiadam oraz za ewentualny bałagan i pogięte kartki, bardzo mi z tego powodu wstyd i hańba :( :P

W ramach rekompensaty zamieszczę parę moich bohomazów które tworzę kiedy nie mogę spać w nocy ;P (Serio można uznać , iż cierpię na bezsenność :O) :D Dziękuję serdecznie za uwagę, do zobaczenia :P
*Komisji Edukacyjnej, dla nie wtajemniczonych :D
Ps. Proszę wybaczyć za jakość, iż skanera jeszcze nie posiadam oraz za ewentualny bałagan i pogięte kartki, bardzo mi z tego powodu wstyd i hańba :( :P

sobota, 2 maja 2015
Rozdział 15
7:17
Od: Kise
Do: Kuroko
Treść: Kurokocchi gdzie jesteś? >.< Czekam na ciebie na ławce koło boiska :o
-Przecież cały czas za tobą stałem, Kise-kun. - Jak to zwykle bywało, Niebieskowłosy spadł z nieba , w konsekwencji powodując u Blondyna zawał serca.
-Kurokocchi! Ty robisz to specjalnie, nie? T.T kiedyś serio przy tobie zejde T.T
-Momoi-san ma przez was kłopoty. -Tetsuya momentalnie przeszedł do rzeczy.
-To nie moja wina że Aominecchi cały czas mnie rozprasza!
-Nikt nie każe zwracać ci na niego uwagi.
-Wiem Kurokocchi, ale...
-Nie obchodzą mnie twoje relacje z Aomine-kun'em, ale następnym razem to wy będziecie się tłumaczyć... Poza tym Akashi-kun postanowił, że nie będziecie brać udziału w meczu...
-Że cooo?! -Oburzył się Ryouta.
-To co słyszałeś, Kise-kun.
***
W tym samym czasie, dom Aomine
-Daiki! pośpiesz się z łaski swojej. -Zawołała matka Ciemnoskórego, spostrzegając Satsuki, czekającą przed blokiem.
-Daj mi spokój. - Odchrząknął chłopak, leniwie pełząc w stronę kuchni.
-Momoi-san już na ciebie czeka.
-Satsuki? Po cholerę tu przylazła.
-Może by tak grzeczniej, co? - Ten zignorował słowa kobiety, wziął torbę i bez słowa wyszedł z mieszkania.
-Długo jeszcze będziesz mnie tak prześladować, Satsuki?
-Tak. Będę łazić za tobą w nieskończoność. -Odrzekła naburmuszona Momoi.
-Przecież bujasz się w Tetsu, za nim sobie lataj.
-Tetsu-kun, w przeciwieństwie do ciebie , sam umie o siebie zadbać.
-Taa, Oczywiście. -Rzucił pogardliwie i ruszył do przodu, omijając Różowowłosą niczym śmiecia rzuconego na chodnik.
-Dai-chan, zobacz ile dla ciebie robię, przestań się w końcu tak zachowywać! -Rozzłoszczona dziewczyna złapała Daiki'ego za ręke i szarpnęła za sobą.
-Co niby robisz oprócz nałogowego wkurwiania mnie? -Ciemnowłosy próbował wyrwać dłoń z uścisku, lecz na nic się to nie zdało.
-Ratuje ci tyłek?
-Serio? Po chuj?
-Tak?! -Podniosła głos i obróciła się przodem do Aomine.- A chcesz żeby twoja mama dowiedziała się, że wolisz chłopców? Przecież wiesz, że nie zniosła by tego.
-W dupie to mam. Puść mnie.
-Zamknij się w końcu i chodź szybciej, bo próbuje stworzyć ci fałszywe alibi.
7.39, Plac przed gimnazjum Teiko
-Puść mnie już, Aomine! -Wydarła się Momoi, spostrzegając Tetsuye z oddali.
-Co? Już znudziło ci się udawanie mojej dziewczyny? -Aomine złośliwie mocniej ścisnął dłoń Różowowłosej i pogładził ją po policzku.
-Puszczaj mnie do cholery jasnej!
-Hahah chyba śnisz kochanie, pokażemy Tetsu, jaka wierna jesteś.
-Idiota...!
-No co, jakoś wcześniej ci się to podobało.
-Pff Ki-chan też to widzi, więc jesteśmy kwita. -Syknęła Momoi triumfalnym głosem. Opaleniec usłyszawszy to puścił jej ręke i pognał w stronę Blondyna.
- Wybacz Tetsu, ale jestem zmuszony skonfiskować ci Kise. -Rzucił Daiki i oplótł Brązowookiego ramieniem.
-Teeetsu-kun! -Niebawem również zjawiła się Satsuki rzucając się na Kuroko z milionem pocałunków.
-Momoi-san, mam nadzieję że rozmawiałaś z Aomine.
-Tak, tak wiem wszystko, chodźmy Kise. - Daiki zbył Niebieskowłosego niczym powietrze, zgarnął Blondyna i wraz z nim udał się za budynek. Oparł Ryoute o drzewo, ujął jego twarz w dłonie po czym porywczo go pocałował.
-Aominecchi, musimy pogadać...
-Nie interesuje mnie ten cały zasrany Akashi. -Wymamrotał Aomine, całując Blond-modela po szyi.
-Ughhh.- Wzdychnął chłopak. - Kurokocchi mi powiedział że Akashicchi tak się wkurzył że nie pozwoli nam zagrać...
-Serio? Satsuki nic mi o tym nie mówiła. -Ten nie przejął się zbytnio tą informacją i ponownie zatopił w ustach Ryouty.
-Zaraz dzwonek, musimy iść Aominecchi...
-Eh, no ok. Spotkamy się później.
-Przyjdź na dach na długiej przerwie.
4 godziny później
Dzwonek. Biegnij co siły w nogach.
Wciśnięci w kąt, między murem a siatką, siedzący na ziemi, na przeciwko siebie.
Długa przerwa mijała a pocałunkom nie było końca.
-Aominecchi, dasz mi w końcu coś powiedzieć? -Blondyn odepchnął Daiki'ego i odsunął się od niego.
-Nie chce słyszeć ani jednego słowa o treningu.
-Nie będzie o treningu. Na pewno spodoba ci się to co powiem.
-No słucham.
-Wiesz że w piątek mam sesję, nie? No i jak chcesz, możesz jechać ze mną.
-Serio? -Opaleniec uradował się jak bachor.-Tak za free? Coś mi tu śmierdzi.
-Tak, za free. Moi rodzice nie dadzą rady ze mną jechać no to siostra powiedziała że mogę wziąć kogoś ze sobą.
-Zajebiście, już dzisiaj zacznę się pakować. -Aomine złapał dłońmi za siatkę i przyciągnął do twarzy Brązowookiego.
-Aominecchi to tylko weekend, nie przesadzaj.
-Dwa dni wystarczą, żebyśmy się trochę zabawili.
-Heh, no zabawimy się trochę...
-Kise... -Ciemnowłosy spojrzał na Ryoute po czym złożył czuły pocałunek na jego ustach.
~Tak. To jest to. Satsuki miała rację. Wpadłem w Tobie po uszy.~
W pewnej chwili po całej szkole rozległ się alarm sygnalizujący powrót do niechcianej rzeczywistości, oczywiście bezlitośnie przerywając przyjemność naszym dwóm delikwentom.
-Ech, kurna szkoda. Nie chce mi się iść na lekcję. Zostajemy? -Zaproponował zdesperowany Daiki.
-Nie, ja nie mogę Aominecchi. Muszę nadrobić zaległości bo jak tak dalej pójdzie to będę mieć w cholerę zagrożeń...
-Ja to pierdole. Na ładne oczy wszystko zaliczę. To jak, zostajesz,co?
-Rób jak chcesz, -Kise podparł się na rękach i podniósł się z ziemi. - Ale w moim przypadku ta strategia nie działa, Aominecchi.
-No doobraaa... -Ciemnoskóry, niemiłosiernie się ociągając również wrócił do pionu.
-Ale jeszcze jedno, Kise. Dzisiaj nie idziemy na trening.
***
Faktycznie, na treningu się nie pojawili. Nikt się nie czepiał, nikt nie przejmował. No oprócz setek tysięcy nieodebranych połączeń i smsów od wkurzonej Momoi.
~Powiem mu, muszę mu to powiedzieć. Jak nie teraz, to kiedy?~
-Hah, seksownie wyglądasz z tym lodem. Chociaż lepiej wyglądałbyś z moim fiutem w ustach. -Wypalił Opaleniec, lubieżnie spoglądając na Kise.
-Musiałeś to tak dosłownie ująć?! -Blondyn złapał się za głowę i spalił buraka.
-Uh, aż mi się gorąco zrobiło jak tak o tym pomyślałem... skoczymy gdzieś w krzaczki, Kiiii-chan? -Wymruczał Daiki wieszając się brązowookiemu na ramieniu.
-Mowy nie ma. -Odmówił stanowczo Blondyn.
-No weź nie daj się prosić, odwdzięcze się tym samym.
-Nie dzięki, nie mam ochoty.
~Nie zadawaj mi takich pytań przed najtrudniejszym wyznaniem świata.~
-Pff, nie to nie, twoja strata.
~Teraz albo nigdy~
-Aominecchi... -Kise zatrzymał się i cofnął dwa kroki do tyłu.
-Hmm? - Aomine odwrócił się w jego stronę.
Cisza.
~Nie dam rady, noo!~
-Już nie ważne... - Odparł Ryouta z zwieszoną głową i zrównał się z Ciemnowłosym.
~Kocham Cię, Aominecchi.~
Od: Kise
Do: Kuroko
Treść: Kurokocchi gdzie jesteś? >.< Czekam na ciebie na ławce koło boiska :o
-Przecież cały czas za tobą stałem, Kise-kun. - Jak to zwykle bywało, Niebieskowłosy spadł z nieba , w konsekwencji powodując u Blondyna zawał serca.
-Kurokocchi! Ty robisz to specjalnie, nie? T.T kiedyś serio przy tobie zejde T.T
-Momoi-san ma przez was kłopoty. -Tetsuya momentalnie przeszedł do rzeczy.
-To nie moja wina że Aominecchi cały czas mnie rozprasza!
-Nikt nie każe zwracać ci na niego uwagi.
-Wiem Kurokocchi, ale...
-Nie obchodzą mnie twoje relacje z Aomine-kun'em, ale następnym razem to wy będziecie się tłumaczyć... Poza tym Akashi-kun postanowił, że nie będziecie brać udziału w meczu...
-Że cooo?! -Oburzył się Ryouta.
-To co słyszałeś, Kise-kun.
***
W tym samym czasie, dom Aomine
-Daiki! pośpiesz się z łaski swojej. -Zawołała matka Ciemnoskórego, spostrzegając Satsuki, czekającą przed blokiem.
-Daj mi spokój. - Odchrząknął chłopak, leniwie pełząc w stronę kuchni.
-Momoi-san już na ciebie czeka.
-Satsuki? Po cholerę tu przylazła.
-Może by tak grzeczniej, co? - Ten zignorował słowa kobiety, wziął torbę i bez słowa wyszedł z mieszkania.
-Długo jeszcze będziesz mnie tak prześladować, Satsuki?
-Tak. Będę łazić za tobą w nieskończoność. -Odrzekła naburmuszona Momoi.
-Przecież bujasz się w Tetsu, za nim sobie lataj.
-Tetsu-kun, w przeciwieństwie do ciebie , sam umie o siebie zadbać.
-Taa, Oczywiście. -Rzucił pogardliwie i ruszył do przodu, omijając Różowowłosą niczym śmiecia rzuconego na chodnik.
-Dai-chan, zobacz ile dla ciebie robię, przestań się w końcu tak zachowywać! -Rozzłoszczona dziewczyna złapała Daiki'ego za ręke i szarpnęła za sobą.
-Co niby robisz oprócz nałogowego wkurwiania mnie? -Ciemnowłosy próbował wyrwać dłoń z uścisku, lecz na nic się to nie zdało.
-Ratuje ci tyłek?
-Serio? Po chuj?
-Tak?! -Podniosła głos i obróciła się przodem do Aomine.- A chcesz żeby twoja mama dowiedziała się, że wolisz chłopców? Przecież wiesz, że nie zniosła by tego.
-W dupie to mam. Puść mnie.
-Zamknij się w końcu i chodź szybciej, bo próbuje stworzyć ci fałszywe alibi.
7.39, Plac przed gimnazjum Teiko
-Puść mnie już, Aomine! -Wydarła się Momoi, spostrzegając Tetsuye z oddali.
-Co? Już znudziło ci się udawanie mojej dziewczyny? -Aomine złośliwie mocniej ścisnął dłoń Różowowłosej i pogładził ją po policzku.
-Puszczaj mnie do cholery jasnej!
-Hahah chyba śnisz kochanie, pokażemy Tetsu, jaka wierna jesteś.
-Idiota...!
-No co, jakoś wcześniej ci się to podobało.
-Pff Ki-chan też to widzi, więc jesteśmy kwita. -Syknęła Momoi triumfalnym głosem. Opaleniec usłyszawszy to puścił jej ręke i pognał w stronę Blondyna.
- Wybacz Tetsu, ale jestem zmuszony skonfiskować ci Kise. -Rzucił Daiki i oplótł Brązowookiego ramieniem.
-Teeetsu-kun! -Niebawem również zjawiła się Satsuki rzucając się na Kuroko z milionem pocałunków.
-Momoi-san, mam nadzieję że rozmawiałaś z Aomine.
-Tak, tak wiem wszystko, chodźmy Kise. - Daiki zbył Niebieskowłosego niczym powietrze, zgarnął Blondyna i wraz z nim udał się za budynek. Oparł Ryoute o drzewo, ujął jego twarz w dłonie po czym porywczo go pocałował.
-Aominecchi, musimy pogadać...
-Nie interesuje mnie ten cały zasrany Akashi. -Wymamrotał Aomine, całując Blond-modela po szyi.
-Ughhh.- Wzdychnął chłopak. - Kurokocchi mi powiedział że Akashicchi tak się wkurzył że nie pozwoli nam zagrać...
-Serio? Satsuki nic mi o tym nie mówiła. -Ten nie przejął się zbytnio tą informacją i ponownie zatopił w ustach Ryouty.
-Zaraz dzwonek, musimy iść Aominecchi...
-Eh, no ok. Spotkamy się później.
-Przyjdź na dach na długiej przerwie.
4 godziny później
Dzwonek. Biegnij co siły w nogach.
Wciśnięci w kąt, między murem a siatką, siedzący na ziemi, na przeciwko siebie.
Długa przerwa mijała a pocałunkom nie było końca.
-Aominecchi, dasz mi w końcu coś powiedzieć? -Blondyn odepchnął Daiki'ego i odsunął się od niego.
-Nie chce słyszeć ani jednego słowa o treningu.
-Nie będzie o treningu. Na pewno spodoba ci się to co powiem.
-No słucham.
-Wiesz że w piątek mam sesję, nie? No i jak chcesz, możesz jechać ze mną.
-Serio? -Opaleniec uradował się jak bachor.-Tak za free? Coś mi tu śmierdzi.
-Tak, za free. Moi rodzice nie dadzą rady ze mną jechać no to siostra powiedziała że mogę wziąć kogoś ze sobą.
-Zajebiście, już dzisiaj zacznę się pakować. -Aomine złapał dłońmi za siatkę i przyciągnął do twarzy Brązowookiego.
-Aominecchi to tylko weekend, nie przesadzaj.
-Dwa dni wystarczą, żebyśmy się trochę zabawili.
-Heh, no zabawimy się trochę...
-Kise... -Ciemnowłosy spojrzał na Ryoute po czym złożył czuły pocałunek na jego ustach.
~Tak. To jest to. Satsuki miała rację. Wpadłem w Tobie po uszy.~
W pewnej chwili po całej szkole rozległ się alarm sygnalizujący powrót do niechcianej rzeczywistości, oczywiście bezlitośnie przerywając przyjemność naszym dwóm delikwentom.
-Ech, kurna szkoda. Nie chce mi się iść na lekcję. Zostajemy? -Zaproponował zdesperowany Daiki.
-Nie, ja nie mogę Aominecchi. Muszę nadrobić zaległości bo jak tak dalej pójdzie to będę mieć w cholerę zagrożeń...
-Ja to pierdole. Na ładne oczy wszystko zaliczę. To jak, zostajesz,co?
-Rób jak chcesz, -Kise podparł się na rękach i podniósł się z ziemi. - Ale w moim przypadku ta strategia nie działa, Aominecchi.
-No doobraaa... -Ciemnoskóry, niemiłosiernie się ociągając również wrócił do pionu.
-Ale jeszcze jedno, Kise. Dzisiaj nie idziemy na trening.
***
Faktycznie, na treningu się nie pojawili. Nikt się nie czepiał, nikt nie przejmował. No oprócz setek tysięcy nieodebranych połączeń i smsów od wkurzonej Momoi.
~Powiem mu, muszę mu to powiedzieć. Jak nie teraz, to kiedy?~
-Hah, seksownie wyglądasz z tym lodem. Chociaż lepiej wyglądałbyś z moim fiutem w ustach. -Wypalił Opaleniec, lubieżnie spoglądając na Kise.
-Musiałeś to tak dosłownie ująć?! -Blondyn złapał się za głowę i spalił buraka.
-Uh, aż mi się gorąco zrobiło jak tak o tym pomyślałem... skoczymy gdzieś w krzaczki, Kiiii-chan? -Wymruczał Daiki wieszając się brązowookiemu na ramieniu.
-Mowy nie ma. -Odmówił stanowczo Blondyn.
-No weź nie daj się prosić, odwdzięcze się tym samym.
-Nie dzięki, nie mam ochoty.
~Nie zadawaj mi takich pytań przed najtrudniejszym wyznaniem świata.~
-Pff, nie to nie, twoja strata.
~Teraz albo nigdy~
-Aominecchi... -Kise zatrzymał się i cofnął dwa kroki do tyłu.
-Hmm? - Aomine odwrócił się w jego stronę.
Cisza.
~Nie dam rady, noo!~
-Już nie ważne... - Odparł Ryouta z zwieszoną głową i zrównał się z Ciemnowłosym.
~Kocham Cię, Aominecchi.~
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











