Minęły trzy dni i cztery noce, z których Daiki nie przespał ani jednej. Wyrzuty sumienia nie pozwalały mu zmrużyć oka ani myśleć o innych rzeczach. Zamknął się na trzy spusty w swoim pokoju, krążąc w kółko po pomieszczeniu, waląc niekiedy pięściami po ścianach i przeklinając na samego siebie pod nosem. Jego myśli skupiały się tylko i wyłącznie na tamtej nocy. Nie mógł bezkarnie patrzeć na zdjęcia blondyna a co dopiero zmusić się do rozmowy z nim w cztery oczy. Ale nie tylko to było jego problemem. Tęsknota za Kise potęgowała się z każdą godziną. Piątego dnia Aomine nie wytrzymał.
***
Ciemnoskóry dotarł do domu Ryouty w najszybszym tempie w jakim to było możliwe. Cała droga od stacji metra do jego mieszkania była piekłem. A to wszystko przez jedną pierdoloną chwilę słabości. Daiki stanął pod drzwiami wziął głęboki wdech po czym zapukał. Kise momentalnie oderwał się od swoich zajęć i poszedł otworzyć drzwi.
-Aominecchi...?- Sapnął z zaskoczeniem. Ten stanął nieruchomo i starał się uciekać wzrokiem we wszystkie strony świata byleby tylko nie spojrzeć Ryoucie prosto w oczy. Niestety jego starania poszły na marne gdyż finalnie ich spojrzenia spotkały się. Złote tęczówki przepełnione radością wierciły Aomine na wylot.
-Kise...- Ao mruknął pod nosem i długo się nie zastanawiając dał upust swoim emocją, mocno go przytulając.
-Co się stało, Aominecchi...?-Zapytał Blondyn odwzajemniając uścisk chłopaka.
-Stęskniłem się za tobą... to wszystko.-Odpowiedział po czym obdarzył Ryoute długim pocałunkiem.
-Ja za tobą też... Wejdźmy do środka.-Rzekł Kise, chwycił Aomine za rękę i zaprowadził do swojego pokoju. Ciemnowłosy usiadł na łóżku i łapiąc Blondyna za przedramienia ściągnął go na swoje kolana.
-Kise przepraszam...-Rzekł Daiki z pokorą w głosie, co do niego raczej nie było podobne.
-Za co, Aominecchi?-Spytał Kise zaskoczony jego zachowaniem.
-Za to że ostatnio za dużo dbałem tylko o siebie...
-O czym ty mówisz?!-Blond-model uśmiechnął się i przemierzwił dłonią granatową czuprynę Opaleńca.-Nie mam pojęcia co ci strzeliło do głowy.-Dodał po czym cmoknął go w policzek.
-No bo wiesz, wtedy na tej imprezie dosiadła się do mnie taka jedna laska i...
-I?
Aomine był o krok do wygadania całej prawdy, lecz na całe szczęście opamiętał się szybko i sprawnie wybrnął z sytuacji.
-No i dobierała się do mnie ale szybko ją spławiłem... eh, szkoda że cię wtedy nie było, Kise.
-Haha, Aominecchi, to żadna nowość że laski na ciebie lecą.
-Taaa... -Mruknął Ciemnoskóry po czym zawiesił wzrok na Ryoucie. Otaksował go przenikliwym do granic możliwości spojrzeniem które wywołało u Blondyna lekkie zdziwienie i odcień purpury na policzkach. Nigdy nie widział w jego oczach tyle szczęścia a zarazem żalu, z niewiadomego dla niego powodu.
-Aominecchi, nie poznaje cię... Na pewno wszystko w porządku? -Sapnął Brązowooki, wkładając dłoń pod koszule Daikiego.
-W jak najlepszym, Kise...-Odrzekł, pocałował czule Ryoute po czym przewrócił go na łóżko.
Z każdą sekundą ich części garderoby kolejno spadały tak jak poczucie winy z Aomine. A Aomine miał nadzieje na to że seks pozwoli w pełni pozbyć mu się wyrzutów sumienia. Jednakże nadzieja to suka i matka idiotów.
*
-Kise, jesteś tylko mój, prawda?-Spytał Ciemnoskóry, napierając na Kise całym swoim ciałem.
-T-tylko i wyłącznie twój...-Mruknął Ryouta. Daiki odetchnął głęboko uśmiechając się pod nosem, a następnie złapał Blondyna mocno za przedramienia unosząc jego ręce ku górze. W zębach trzymał swój pasek od spodni.
-Wynagrodzę ci to wszystko, kochanie. -Zamruczał Ciemnoskóry kneblując ręce Ryouty a następnie przypiął je paskiem do ramy łóżka.
-Dai...ki...chii... ah... -Kise jęczał cicho gdy ten zaczął muskać go po szyi. Ustami zjeżdżał coraz niżej, całując i podgryzając jego skórę a dłońmi pieścił jego sutki.
-Daikicchi... nie musisz mi nic wynagradzać...-Sapnął Brązowooki obserwując poczynania swojego chłopaka. Aomine nic nie odpowiedział, gdyż był zajęty smakowaniem ciała Kise, który z momentu na moment popadał w coraz to większą ekstazę.
-A-ahh Aominecchi...-Jęknął Brązowooki kiedy ten włożył jego członka do swoich ust. -P-po co związałeś mi ręce? Przecież ci nie ucieknę... Ahh...-Wydukał.
-Po to, żeby ci pokazać jak bardzo jestem dumny z tego że jesteś mój...-Odrzekł Ciemnowłosy i podciągając się na wysokość twarzy Ryouty, obdarzył go zachłannym i gorącym pocałunkiem.
-Daikicchi, zrozum... nie musisz mi nic pokazywać ani udowadniać... wystarczy że jesteś przy mnie.-Oświadczył Blondyn muskając ustami policzek Aomine który wprawiał go w rozkosz przez pieszczenie jego przyrodzenia dłonią. Lecz w pewnej chwili przerwał, po czym usiadł okrakiem na Kise.
-Ahh, czemu przerwałeś w takim momencie...?
-Nie pozwolę ci dojść w ten sposób. -Rzekł Daiki zsuwając się na męskość Blondyna.
-Nie mów że ty... ahh Aominecchi przecież ty nienawidzisz być na dole...
-Hah spokojnie, jest ok, i tak jestem na górze. -Odpowiedział Ciemnoskóry zaczynając poruszać biodrami. -W końcu teraz twoja kolej, nie?
-Przecież nigdy na to nie narzekałem.
-Aahh czy to ważne...
-Odwiąż mnie, Daikicchi.-Rozkazał Ryouta na co ten bez zbędnych dyskusji schylił się i wykonał jego prośbę. Kise przyciągnął do siebie Aomine po objął go mocno.
-No to w takim razie postaram się być delikatny, Aominecchi... -Wymruczał Blond-model z ironią w głosie.
-T-to moja kwestia, a-ahh...
***
-Daikicchi...-Sapnął Kise układając głowę na klatce piersiowej Daikiego. -W dalszym ciągu nie potrafię zrozumieć twojego zachowania, ale dziękuje za wszystko...
-Na prawdę nie masz za co, Kise. Kocham Cię i to wszystko.-Odparł Ciemnoskóry, pogładził Blondyna po włosach a następnie podniósł się do pozycji siedzącej. -Muszę już spadać. -Dodał, wstając z łóżka.
-Wiesz Aominecchi... dzięki tobie jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.-Rzucił Ryouta, wycierając kąciki oczu z łez. -I nie wiem co bym zrobił, gdyby mi Ciebie zabrakło... kocham Cię do szaleństwa.- Wyznał, choć był to n-ty z kolei raz, kiedy mu to powtarzał. Jednakże tym razem słowa te zadziałały na Aomine ze szczególną siłą, bowiem sam ledwo był w stanie powstrzymać łzy. Ubrał się więc szybko, pożegnał z Kise i wyszedł z jego domu. W jego uszach nieustannie szumiały słowa Blondyna a przez oczy przewijał się obraz szczęścia, jakie wymalowane było na jego twarzy. Uszedł ledwo parę kroków po czym zatrzymał się. Zupełnie nie wiedział kiedy po jego policzkach zaczęły spływać słone krople pełne złości i poczucia winy.
-Kurwa...!-Syknął cicho Daiki, nie mogący powstrzymać swoich emocji. ~Co się ze mną dzieje... przecież już po wszystkim, już jest dobrze, nie?~ Pytał sam siebie w myślach.
Cały "plan" Aomine obrócił się przeciwko niemu. Zamiast oczyścić sobie sumienie, pogrążył się jeszcze bardziej. A czy nie łatwiej było by przywyknąć do faktu, że czasu nie da się cofnąć? A... może po prostu łatwiej by było żyć z faktem, że gra się na parę frontów?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz