W pewnej chwili podniosłam się gwałtownie do pozycji siedzącej i przeleciałam podejrzliwym wzrokiem po Ciemnoskórym.
-Daiki, uderz mnie, najsilniej jak potrafisz.-Rozkazałam spontanicznie, na co ten zrobił lekko zaskoczoną minę.
-Czemu miałbym to robić, co?
-Po prostu mnie jebnij, debilu. - Aomine zacisnął pięść, zamachnął się i zwrócił ją ku mojej głowie. Zamknęłam oczy, jako normalna reakcja obronna, lecz Daiki zamiast mi przywalić położył swoją dłoń na moim czole i popchnął mnie na poduszkę.
-Sayu, ty dobrze się czujesz?-Zapytał, patrząc mi w oczy.
-No właśnie chyba lepiej się czuć nie mogę, idioto.
-To niby czemu prosisz mnie o coś takiego?
-Bo czuję się za dobrze i mi się kurwa wydaję, że ja chyba jeszcze śpię.-Odburknęłam, odwracając głowę w drugą stronę.
-Nie śpisz, mała. Jest Ci tak dobrze dlatego, że ja tu jestem.-Rzekł po czym pocałował mnie namiętnie.-Widzisz?
-Aooominee...-Wydukałam, rozpływając się ze szczęścia jakie mnie wówczas ogarniało. -Idę wziąć prysznic.-Stwierdziłam po chwili po czym podpierając się rękami usiadłam na rogu łóżka.
-Tak, racja, może w końcu się obudzisz, hah... -Odpowiedział ironicznym tonem Ao.-Ale czekaj, co jest kur...-Dodał, spoglądając z lekkim osłupieniem na prześcieradło.
-Co jest, kochanie?-Zwróciłam oczy w ten sam punkt co on i już na nieszczęście wiedziałam o co chodzi.
-Ty byłaś dziewicą?-Wypalił prosto z mostu.
-Czy to ważne?-Spytałam, lekko speszona iż mój mały sekret wyszedł na jaw.
-Bardzo ważne... kurwa, jakbym tylko wiedział, byłbym delikatniejszy... ale że ty? Szczerze to nie przypuszczałbym...
-Idealniej być nie mogło. -Odwróciłam się do niego z promieniejącym uśmiechem na ustach.
-I...i chciałaś żebym to ja był tym pierwszym?
-Daiii-channn, całe życie na to czekałam...-Wstałam i pochylając się nad Aomine, pocałowałam go w czoło. Rzuciłam jeszcze okiem na jego seksowne go granic możliwości nagie ciało oraz spoglądnęłam na prześcieradło na którym widniała czerwona plama, po czym wyszłam do łazienki.
45 minut później
Staliśmy na balkonie pachnący, czyściutcy i co po niektórzy, lekko obolali. I nie byłam to ja, chociaż sama prosiłam się o cios w gębę, lecz ten opalony idiota. Nie dość że dzisiaj uczył mnie jak prawidłowo mieszać trunki, jak mam efektownie ściągać koszulkę oraz jak jeść maliny, to jeszcze chciał nauczyć mnie jak brać prysznic. Więc ku mojej kurwicy, dałam mu jedną z najważniejszych lekcji życiowych, czyli lekcję wzajemnego oddziaływania pięści na twarz. I tak po tych wszystkich wykładach, wylądowaliśmy na papierosie.
-Ej, kochanie, wiesz że palenie szkodzi na erekcję?-Zapytałam od niechcenia, strzepując popiół ze szluga.
-Poważnie? jakoś tego nie zauważyłem. Mi stoi cały czas i nigdy nie pada.-Odparł pewnym głosem, wzruszając ramionami. -A w ogóle to nienawidzę jak dziewczyna pali, a już w szczególności ty. -Dodał, stając na przeciwko mnie.
-Przecież dobrze wiesz, że nie jestem uzależniona. Chcę tylko dotrzymać ci towarzystwa...
-Jebać towarzystwo, nie będziesz się truć tym skurwysyństwem...-Daiki wziął mi papierosa z ręki, zgasił i rzucił gdzieś na trawę po czym sam zaciągnął się i ujął moją twarz w dłonie.
-Aomine, no...
-Palenie zabija, Sayu. -Oznajmił i spojrzał mi prosto w oczy.
-Wiem, ale nie myśl że jesteś jakimś wyjątkiem na który to nie działa, debilu.
-Oczywiście, że działa.
-No to o co ci chodzi?-Spytałam poirytowana, lecz odpowiedzią Aomine był długi, gorący pocałunek.
-To rzucę i przynajmniej umrzemy razem. -Odparł, na co ja uśmiechnęłam się sztucznie, gdyż wiem że raczej nie jest to możliwe.
Tak, masz rację Aomine, umrzemy razem. Z tym że ja umrę z przedawkowania twojej spermy, a ty z jej braku. Myślę, iż jak najszybciej muszę udać się na odwyk. Tylko... gdzie leczą z obsesji na punkcie granatowowłosego idioty, zjaranego w solarium? Powodzenia.
Z balkonu weszliśmy do pokoju dziennego. Nie, sprecyzujmy. Dokładnie to wszedł Ciemnoskóry, pchając mnie w stronę łóżka, oraz zrzucając ręcznik, który wówczas okrywał moje ciało. Próbowałam się wyrwać, ale przyznam, cholernie ciężko było nie ulec temu granatowłosemu playboyowi.
-Aomine, cholera, co ty znowu wyprawiasz?-Zapytałam, kiedy poczułam jak jego ręka ląduje między moimi nogami.
-Robię ci dobrze, a co, coś nie gra?-Odburknął jak gdyby nigdy nic i finalnie zepchnął mnie na wersalkę po czym sam uklęknął na podłodze.
-Nie mów że masz dość po takim jednym krótkim numerku, co?-Spytał, łapiąc mnie za nogi i gwałtownie je rozkładając.
~Oczywiście że nie mam dość, idioto. Mogłabym robić to z tobą w nieskończoność i dłużej.~ Pomyślałam i westchnęłam głęboko.
-Phi, no ja myślę że tamto to była dopiero rozgrzewka.-Odpowiedziałam patrząc jak Ao układa się między moimi nogami.
-O tak, moja krew.-Rzekł i przystąpił do działania.
-E-ehh, t-tylko czemu do ch-cholery jasnej musimy robić to w łóżku moich rodziców.-Wykonałam facepalma, zdając sobie sprawę z miejsca wydarzeń które się dzieją oraz z tych które niebawem nastąpią. Potem już tylko zatkałam sobie usta palcem, byleby nie jęczeć za głośno, bo w przeciwnym wypadku, nie daj Boże, sąsiedzi by usłyszeli i chcieli wzywać policję, uznając że jestem ofiarą brutalnego gwałtu. Ale jak tu nie jęczeć, jak swoim językiem sprawiał że chciałam drzeć się wniebogłosy.
-Ao...!-Wyrwało mi się kiedy gwałtownie włożył we mnie dwa palce, lecz w porę zasłoniłam swoją gębę dłonią. Wygięłam moje ciało w łuk i czekałam na finał. Muszę przyznać, jest potworem. Nie tylko w koszykówce.
-Boże...-Sapnęłam, opierając się o oparcie łóżka. Ten tylko spojrzał na mnie pytająco. -Jak chodzisz na siłkę, to język też robisz?
-Ta jasne, jeszcze może uszy, nos i wątrobę...-Odparł z ironią w głosie.
-Może... Nawet nie chcę się pytać na kim go ćwiczyłeś...
-Na tobie.
-???
-Lizanie się z tobą wymaga użycia dużego nakładu siły przez mój język.
-Hahaha, idiota.-Zaśmiałam się po czym cmoknęłam chłopaka w policzek. Po chwili Aomine pozbierał się z podłogi i wyszedł z pomieszczenia.
- Gdzie idziesz Dai-chan?-Zapytałam, ruszając za nim.
-Idę sobie zrobić drina, a co?
-Ej no weź mnie tu nie zostawiaj bo umrę z tęsknoty.-Weszłam do kuchni kiedy Daiki schylał się do szafki w celu wydobycia z niej wódki.
-Mmnm, jaki tyłeczek! Ale te bokserki zdecydowanie zasłaniają najlepsze widoki.-Przyznałam, klepiąc po jego seksownej dupie.
-No ba. Tobie też zrobić?-Spytał uprzejmie, co raczej nie było do niego podobne.
-Nie, wolę z gwinta kochanie.-Odparłam nonszalancko i wyrwałam mu butelkę z ręki, biorąc dość duży łyk alkoholu.
-Wariatka.-Wymamrotał pod nosem i zaczął sączyć swojego drinka.
-Dopiero teraz to odkryłeś?-Przysunęłam się bliżej Ciemnowłosego, położyłam mu ręce na biodrach i poczęłam zsuwać z niego bokserki.
Powiem szczerze. Tego dnia przechodziłam samą siebie. Moje podniecenie i pożądanie ciała Aomine nie malały a jedynie z minuty na minutę rosły. Ale to wszystko jego wina. W końcu to on jest najseksowniejszą i najbardziej pociągającą osobą jaką w życiu poznałam.
-Jesteś prze chuj.-Stwierdził Aomine, kiedy moja dłoń aktywnie pracowała przy jego męskości.
-Hahaha, a co niby mam przez to rozumieć?
-Idealna w każdym calu.
-Prawda?-Przyznałam egoistycznie.-Ale nie bardziej niż ty, Daiki.-Dodałam po czym stanęłam na palcach by dosięgnąć jego ust. Fakt, jest ideałem lecz jednak trochę za wysokim. Musiałam się nieco natrudzić by móc go pocałować. Oj tam, dla niego mogłabym stać na szczudłach, drabinie bądź rusztowaniu, ale na całe szczęście dzieli nas jedynie 20 centymetrów.
Dość tych igraszek. Pora żebym to ja przejęła inicjatywę. Wzięłam ręce z jego przyrodzenia i złapałam go za nadgarstki. Tak wiem, jestem okrutna że przerwałam w takim momencie, ale za to pozwolę mu dojść w zdecydowanie lepszych warunkach. Szarpnęłam chłopakiem, odwracając go w drugą stronę i takim oto sposobem prowadziłam w stronę łóżka. Kiedy już znaleźliśmy się w miejscu docelowym, popchałam go tak, żeby usiadł, zaś sama dziko na niego wskoczyłam, nawdziewając się sprawnie na jego członka.
-A-aomine, kurwa... Cz-czy ty musisz, ah, być tak skurwysyńsko pociągający? Nie mogę się tobie oprzeć...-Sapnęłam, mocno łapiąc się jego barków.
-Ehh... Muszę, malutka...-Odrzekł, położył dłonie na mojej twarzy i zatopił się w moich ustach. -Ale to nie znaczy że masz być na górze...-Dodał po czym wstał, wziął mnie na ręce i przeniósł na stół kuchenny.
*
Zrobiliśmy to chyba ze cztery razy, w każdej pozycji która istnieje, nie istnieje i prawdopodobnie w każdym zakątku mojego mieszkania aż z powrotem wylądowaliśmy w punkcie wyjścia, czyli na łóżku w moim pokoju.
-Idę zapalić.-Stwierdził Aomine po chwili leżenia i sapania w milczeniu.
-Rzekomo masz rzucać, nie?-Podparłam się łokciem o poduszkę, patrząc na niego z pogardą.
-Zamknij się, jeden papieros jeszcze nikogo nie zabił.
-A co z naszym wspólnym umieraniem?
-I tak umrzemy jednocześnie.-Odparł wstając, po czym zarzucił na siebie ubranie, coby wyjść na balkon.
-Taa? Ciekawe jakim sposobem... Co, sugerujesz mi żebym zaczęła palić?
-Nie, zaruchamy się na śmierć.-Odpowiedział z powagą w głosie na co ja tylko wybuchłam donośnym śmiechem.
-No faktycznie, to może być możliwe, chyba że twoja sperma jest trująca, hahaha...
-Taa, jasne, chciałabyś. Moja sperma to lekarstwo na wszystko.
-No ja myślę. Dobra, idź na tą fajkę, ten ostatni raz ci pozwolę. Tylko wracaj szybko.
***
Następnego dnia
Było jakoś po dziesiątej, jak jakaś niezidentyfikowana siła mnie obudziła. Otworzyłam powoli oczy, leniwie je przecierając i podniosłam się do pozycji siedzącej. Rozglądnęłam się dookoła siebie w poszukiwaniu Daikiego, lecz dostrzegłam jedynie otwarte drzwi od mojego pokoju. ~Wiedziałam, kurwa, wiedziałam! Więc to był jednak sen!~ Lamentowałam wewnętrznie nad swoim losem. Jednak stwierdziłam, że nie poddam się tak łatwo po czym wstałam i wyszłam z pomieszczenia. Przechodząc przez korytarz, poczułam zapach spalonego tytoniu. ~To pewnie sąsiadka z balkonu obok, co ranek smoli jak pojebana.~ Pomyślałam, nie chcąc robić sobie fałszywej nadziei. Mimo tego szłam dalej, prowadzona przez coraz to silniejszą woń papierosów. ~Niemożliwe, czyżbym nie zamknęła balkonu na noc?~ Zastanawiałam się kiedy weszłam do salonu i ujrzałam tam otwarte drzwi balkonowe, lecz nie wiedziałam co znajduję się po drugiej stronie, gdyż świat zasłaniały grube, ciemne zasłony, które delikatnie powiewały wraz z rytmem wiatru. Dłużej nie wytrzymam tego dreszczyku emocji. Aby zaspokoić swoją ciekawość, odsłoniłam porywczo zasłony.
-D-daiki?-Sapnęłam z wielkim zdziwieniem, a zarazem szczęściem w głosie.
To jednak nie był sen. Stoi przede mną żywy Daiki Aomine.
-Siema.-Granatowłosy odwrócił się i przeleciał mnie wzrokiem.
Ja stałam jak wryta, dalej nie ogarniając jeszcze w pełni że jestem na jawie.
-Co jest?-Zapytał Ao, położył mi rękę na łbie i lekko pomierzwił moje włosy.
-Już nic...-Odparłam i uśmiechnęłam się pod nosem.-Wczoraj miał być ostatni raz, debilu.
-Sorki, szkoda mi wyrzucać połowy paczki.
-Eh, no dobra, to w takim razie, żeby to była ostatnia paczka.
-No dobra, dobra Sayu, niech ci będzie... W końcu czego to się nie robi z miłości....
Od tamtego dnia staliśmy się czymś więcej niż tylko kumplami. Staliśmy się seks-kumplami, mówiącymi sobie wzajemnie słówka, dotyczące wyrażania umiłowania siebie nawzajem.
Nie myliłam się, jesteś tylko mój. Jednak zaszła pewna zmiana, bo teraz już o tym wiesz.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz