Piękne, upalne sobotnie popołudnie. Słońce przygrzewa jak skurwysyn, powodując że temperatura na zewnątrz jest tak wysoka jak piekarnik rozgrzany do 250 stopni. Na całe szczęście mogłam zapomnieć o tej gorącej aurze gdyż wraz z Daikim i jego BMW wybraliśmy się na przejażdżkę chuj wie gdzie. Co z tego że w aucie była klimatyzacja, jak za każdym razem kiedy spojrzałam na tego zjaranego debila czułam że spalę się od środka i całą atmosferę chuj strzelał. A sama atmosfera była świetna. Popijałam zimne piwko i miałam przy sobie Aomine z którym bujaliśmy się przy nowym kawałku Drake'a, puszonym na całą pytę. Lecz wszystko byłoby dobrze gdyby nie jeden mały szczegół. Całą drogę walczyłam z chęciom zapalenia papierosa bo ten idiota jarał odkąd wsiedliśmy do auta. Tak wiem, miał rzucić to w cholerę ale rzucanie palenia skończyło się jedynie na rzuceniu paczką fajek o podłogę.
-Gdzie jedziemy?-Zapytał Ao po chwili milczenia.
-Mnie się pytasz debilu?! Przecież to ty prowadzisz.-Oburzyłam się załamując ręce.
-I co z tego? Nie określiłaś się gdzie chcesz jechać więc o co ci biega?
-Ale to ty namawiałeś mnie na przejażdżkę więc kurwa ja już nie wiem o co chodzi człowieku...
-Dalej nic nie mówisz to skręcam do sklepu po nowy album Mai Horikity.
-Nie, nie, nie, jedźmy wszędzie tylko nie tam...-Aż podskoczyłam kiedy powiedział że chce ze mną jechać po swoje nowe gazetki porno na których kupowanie dostał bezwzględny zakaz.
-A no to chuj ci w dupę, jedziemy przed siebie.
-No dobra no to jedźmy, ale w dupę nie chcę.
I takim sposobem przejechaliśmy całe miasto wzdłuż i wszerz aż w końcu stwierdziliśmy iż posuniemy się o krok dalej, czyli pojedziemy poza jego nieznane granice. Lecz w trakcie jazdy przypomniało mi się, że niedaleko jest dość ciekawe miejsce, w którym można nieźle wypocząć w taki skurwysyńsko gorący dzień jak dzisiaj. Szybko więc dojechaliśmy na miejsce, parkując na opustoszałej polanie, wokół drzew i poniekąd wkurwiającego śpiewu ptaszków. Po drodze też zaliczyliśmy mały sklepik osiedlowy w którym to zakupiliśmy jakiś prowiant, stwierdzając że zostaniemy tam na dłużej. Zapowiadał się zajebisty dzień.
-Wykurwiste miejsce.-Przyznał Daiki zrzucając z siebie wszystkie części garderoby oprócz bielizny. -Przynajmniej poopalam się trochę z free. -Dodał, układając się na trawie.
-Cieszę się że ci się podoba, ale ja jednak wolę trzymać się z dala od słońca. -Krzyknęłam z oddali, opierając się o drzewo, które dawało potrzebny mi niezmiernie cień. Światło Aomine zbyt mocno świeciło, bym potrzebowała światła słońca. Jednak nie minęło dużo czasu jak zaczęła doskwierać mi samotność. Wzięłam sobie loda na patyku co by się nieco ochłodzić i dosiadłam się do Ciemnowłosego.
-A jednak mi pozazdrościłaś, co?
-No ciekawe czego, chyba debilizmu. -Odburknęłam i zabrałam się za jedzenie zimnej przekąski. Jednak po niedługiej chwili wysoka temperatura powietrza zaczęła działać powodując iż lód zaczął topić się z prędkością światła, kapiąc i spływając dosłownie po wszystkim co napotkało mu się po drodze. W pewnym momencie kropla spadła na brzuch Daikiego, co oczywiście bez większego zastanowienia zlizałam a następnie zabrałam się za oczyszczanie całej mojej ręki na której w tym czasie zdążył wytworzyć się waniliowo-czekoladowy wodospad. Tak byłam zajęta tą czynnością że nie zauważyłam tego jak Aomine przez cały czas mi się przyglądał, a raczej wyszczerzał oczy z wywieszonym językiem z którego kapała ślina.
-Co się tak gapisz, co?
-Ej no bo mi chyba kurwa stanął...
-No chyba mózg...
-Narobiłaś mi ochoty na loda, mała.
-To idź sobie łaskawie kup.
-Nie takiego loda... -Nie zdążyłam nic odpowiedzieć jak ten idiota obrócił się i przygniótł mnie całym swoim rozgrzanym od słońca cielskiem.
-Spieprzaj ode mnie w tej chwili!- Wywrzeszczałam kiedy poczułam jak jego dłoń bezczelnie ląduje w moich majtkach. -A poza tym już zjadłam swoją porcję.
-Ale na pewno masz ochotę na coś lepszego. -Wymruczał, wsysając mi się w szyję.
-Tak mam idioto, ale jest jeden warunek.-Odepchnęłam go od siebie i podniosłam się gwałtownie. Ten tylko podrapał się w tył głowy i spojrzał na mnie pytająco.
-Albo kupujesz gumki, albo ulżyj sobie we własnym zakresie.
-Ale przecież jeszcze nie wpadliśmy...
-JESZCZE nie. Ruszaj się szybciej bo mi się odechce. -I Daiki na moją komendę podniósł dupę z ziemi i wyruszył w powierzoną mu misję. Ja natomiast wstałam i oparłam się o maskę samochodu. Nie wiem czy minęły 2 czy 3 minuty jak Ao wrócił z powrotem. Gdyby robił z taką prędkością wszystkie rzeczy z jaką kupował kondomy, to było by idealnie. No, może nie do końca wszystkie rzeczy.
-Szybki jesteś.-Stwierdziłam, po czym rzuciłam mu się na szyję na przywitanie.
-No ba, zrobiłem dla ciebie ten wyjątek.-Odpowiedział i wpijając się mocno w moje usta, położył mnie na swoim aucie. Wtuliłam się w niego i zatraciłam w namiętnych pocałunkach. Po chwili Daiki przerwał, ściągnął bieliznę najpierw z siebie a potem ze mnie, a następnie rzucił się na moje ciało jak dzikie zwierzę.
-Zapaskudzę ci tapicerkę.-Sapnęłam, kiedy zaczął we mnie wchodzić.
-Jebać to, wyczyści się.-Rzekł, całując mnie po obojczyku.
-No chyba ja wyczyszczę...-Wymamrotałam, po czym objęłam go nogami w pasie, a ręce zaplotłam wokół jego szyi. Aomine pocałował mnie zachłannie i wchodził we mnie coraz głębiej i głębiej. Zamknęłam oczy, przysłuchując się naszym wzajemnym jękom.
-Ah, kochanie wiem że lubisz szybką jazdę, więc dawaj najszybciej jak potrafisz...-Wymruczałam mu do ucha spragniona większych wrażeń.
-Hah, ok ale jak tak dalej pójdzie, to rozpierdolimy auto. -Faktycznie, miał rację. Samochód telepał się na wszystkie strony świata, a ja cały czas uważałam, by nie zdrapać mu lakieru swoimi paznokciami. Lecz mimo wszystko chciałam iść na całość, a dobrze wiedziałam że Aomine stać na więcej.
-Da-daiki, jeszcze szybciej...-Wyjęczałam cicho. Wtedy chłopak niespodziewanie złapał mnie po czym sprawnie przeniósł na tylne siedzenia. Ah, cholera. Że też musiał przerwać w takim momencie. Jednak szybko wróciliśmy do akcji, z podwojoną albo nawet potrojoną siłą. Powiem szczerze, gdyby istniały przepisy prawne dotyczące tempa seksu, to prawdopodobnie nigdy nie wypłacilibyśmy się z mandatów. Niestety to ciągło za sobą również pewne niedogodności. Z taką samą prędkością z jaką to robiliśmy, z taką też doszliśmy. To był zdecydowanie za szybki numerek. Ale za to przekurewsko przyjemny.
Westchnęłam głęboko, chociaż wiele mi to nie pomogło, gdyż dyszałam jak pies przy pogoni za badylem. Przytuliłam się do leżącego na mnie Ao, którego tętno też nie chciało spaść.
-Eh, ciesz się, że auto jest w całości... -Sapnął Ciemnoskóry, muskając mnie ustami po szyi.
-Cieszę się niezmiernie... ale jeszcze bardziej cieszę się z jednej rzeczy.
-Co może być ważniejsze od mojego cudeńka?
-JA.-Odburknęłam stanowczo.-Ale na razie nie o to się rozchodzi. Ciekawe co by było, gdyby ktoś teraz tędy przechodził...
-Hah, no jak to co, trójkącik.-Odpowiedział z ironią w głosie, chociaż myślę iż tak czy siak, byłby do tego zdolny.
-Hahaha, wiem że byś chciał...
-No ba.
-Mój idiota...-Mruknęłam, całując Daikiego w policzek.-Jak ja kocham TO z tobą robić...
-Tylko to? A mnie nie?
-Ciebie też.
Przyznam, jesteśmy pierdolnięci. Mimo lekkiego dreszczyku emocji, że ktoś przypadkowo może nas nakryć, seks na łonie natury był naprawdę ciekawą przygodą. Ale przecież życie właśnie polega na zdobywaniu nowych, ciekawych na swój sposób doświadczeń.
***
Obudziłam się na przednim siedzeniu, okryta bluzą Aomine. Otworzyłam powoli oczy i spostrzegłam że na zewnątrz panuje całkowita ciemność. Sięgnęłam do schowka po mój telefon, co by dowiedzieć się którą mamy część dnia. ~Rzesz cholera jasna.~ Pomyślałam kiedy moim oczom ukazała się godzina równo pięć po dwudziestej drugiej.
-Daiki?-Zapytałam, gdyż nie dostrzegłam wokół siebie jego obecności. -Daiki, gdzie jesteś?-Spytałam po raz drugi, nie słysząc żadnej odpowiedzi. -Aomine debilu, co ty kurwa wyprawiasz?!!!-Wydarłam mordę na całą okolicę, kiedy i za drugim razem nikt się nie odezwał.
-Sayu, zamknij się, tylko drzemałem obok na trawie. -Finalnie ten zjarany pacan pojawił mi się w zasięgu wzroku.
-Już myślałam że cię chuj zastrzelił...
-Taa, kogo jak kogo, ale mnie?
-Właśnie ciebie.-W pewnej chwili dźwięk dzwonka mojej komórki uciął nam tę bardzo mądrą na swój sposób pogawędkę.
-Aaa, kurwa, to tylko mama...-Już miałam zamiar odebrać, kiedy Daiki z zaskoczenia wyrwał mi telefon z ręki.
-Halo, witam Panią serdecznie, Pani córka jest w dobrych rękach proszę się nie martwić, dziękuję, do widzenia.
-IDIOTO, co ona teraz sobie o mnie pomyśli?! -Aomine wyłączył moją maszynę i pieprznął gdzieś na tylne siedzenia po czym usiadł na siedzeniu obok mnie.
-Pomyśli że jesteś w dobrych rękach.-Mruknął i zbliżywszy się do mnie, objął mnie ramieniem.-Zapamiętaj, jak przebywasz ze mną to przebywasz tylko i wyłącznie ze mną, bez udziału osób trzecich.
-Ta szkoła policyjna zdecydowanie źle na ciebie wpływa... no ale niech ci będzie.-Odpowiedziałam i znowu rzuciliśmy się na siebie zachłannie.
Cóż, nie śpieszy mi się. W końcu cała noc przed nami i... cała paczka kondomów.
(Ps. Serdeczne pozdrowienia od Pana Daikiego i Pani autorki Sayuri ;D)








