środa, 22 lipca 2015

Dzikie seksy na masce samochodu :3

Dobry wieczór, przemili Państwo ! :D Tym razem mam nakaz wkroczenia przez moją skurwysyńską wenę nie na temat. :D Tak, niestety dzisiejszego gorrącego wieczoru mym wielkim a zarazem nie skrytym pragnieniem jest wstawić tu trzecią część moich wybujałych fantazji i zamierzeń w stosunku do Pana Aomine D. :P Moja nieokiełznana i nieujarzmiona miłość do tego osobnika nie pozwala mi skupić się na pisaniu treści o właściwej treści i nie mogę z tym nic zrobić, gdyż to moje silne i aroganckie uczucie przechodzi ludzkie pojęcie. A serce mnie aż boli, jak się tym nie podzielę z innymi osobnikami egzystującymi na tej planecie. :D Ponadto mam jeszcze dwie złe wiadomości. Hmm, zacząć od złej a może od jeszcze gorszej? Zacznę więc od jeszcze gorszej, a mianowicie patologiczne opowiadanie o naszych szanownych AoKisach dobiega końca, a jeżeli chodzi o złą to piszę kolejną część dzikich seksów. :D Myślę że te wiadomości nie wymagają mojego komentarza więc wszystkiego dobrego i pozdrawiam. :P



Piękne, upalne sobotnie popołudnie. Słońce przygrzewa jak skurwysyn, powodując że temperatura na zewnątrz jest tak wysoka jak piekarnik rozgrzany do 250 stopni. Na całe szczęście mogłam zapomnieć o tej gorącej aurze gdyż wraz z Daikim i jego BMW wybraliśmy się na przejażdżkę chuj wie gdzie. Co z tego że w aucie była klimatyzacja, jak za każdym razem kiedy spojrzałam na tego zjaranego debila czułam że spalę się od środka i całą atmosferę chuj strzelał. A sama atmosfera była świetna. Popijałam zimne piwko i miałam przy sobie Aomine z którym bujaliśmy się  przy nowym kawałku Drake'a, puszonym na całą pytę.  Lecz wszystko byłoby dobrze gdyby nie jeden mały szczegół. Całą drogę walczyłam z chęciom zapalenia papierosa bo ten idiota jarał odkąd wsiedliśmy do auta. Tak wiem, miał rzucić to w cholerę ale rzucanie palenia skończyło się jedynie na rzuceniu paczką fajek o podłogę.
-Gdzie jedziemy?-Zapytał Ao po chwili milczenia. 
-Mnie się pytasz debilu?! Przecież to ty prowadzisz.-Oburzyłam się załamując ręce. 
-I co z tego? Nie określiłaś się gdzie chcesz jechać więc o co ci biega?
-Ale to ty namawiałeś mnie na przejażdżkę więc kurwa ja już nie wiem o co chodzi człowieku... 
-Dalej nic nie mówisz to skręcam do sklepu po nowy album Mai Horikity.
-Nie, nie, nie, jedźmy wszędzie tylko nie tam...-Aż podskoczyłam kiedy powiedział że chce ze mną jechać po swoje nowe gazetki porno na których kupowanie dostał bezwzględny zakaz. 
-A no to chuj ci w dupę, jedziemy przed siebie. 
-No dobra no to jedźmy, ale w dupę nie chcę.
I takim sposobem przejechaliśmy całe miasto wzdłuż i wszerz aż w końcu stwierdziliśmy iż posuniemy się o krok dalej, czyli pojedziemy poza jego nieznane granice. Lecz w trakcie jazdy przypomniało mi się, że niedaleko jest dość ciekawe miejsce, w którym można nieźle wypocząć w taki skurwysyńsko gorący dzień jak dzisiaj. Szybko więc dojechaliśmy na miejsce, parkując na opustoszałej polanie, wokół drzew i poniekąd wkurwiającego śpiewu ptaszków. Po drodze też zaliczyliśmy mały sklepik osiedlowy w którym to zakupiliśmy jakiś prowiant, stwierdzając że zostaniemy tam na dłużej. Zapowiadał się zajebisty dzień. 
-Wykurwiste miejsce.-Przyznał Daiki zrzucając z siebie wszystkie części garderoby oprócz bielizny. -Przynajmniej poopalam się trochę z free. -Dodał, układając się na trawie. 
-Cieszę się że ci się podoba, ale ja jednak wolę trzymać się z dala od słońca. -Krzyknęłam z oddali, opierając się o drzewo, które dawało potrzebny mi niezmiernie cień. Światło Aomine zbyt mocno świeciło, bym potrzebowała światła słońca. Jednak nie minęło dużo czasu jak zaczęła doskwierać mi samotność. Wzięłam sobie loda na patyku co by się nieco ochłodzić i dosiadłam się do Ciemnowłosego. 
-A jednak mi pozazdrościłaś, co?
-No ciekawe czego, chyba debilizmu. -Odburknęłam i zabrałam się za jedzenie zimnej przekąski. Jednak po niedługiej chwili wysoka temperatura powietrza zaczęła działać powodując iż lód zaczął topić się z prędkością światła, kapiąc i spływając dosłownie po wszystkim co napotkało mu się po drodze. W pewnym momencie kropla spadła na brzuch Daikiego, co oczywiście bez większego zastanowienia zlizałam a następnie zabrałam się za oczyszczanie całej mojej ręki na której w tym czasie zdążył wytworzyć się waniliowo-czekoladowy wodospad. Tak byłam zajęta tą czynnością że nie zauważyłam tego jak Aomine przez cały czas mi się przyglądał, a raczej wyszczerzał oczy z wywieszonym językiem z którego kapała ślina. 
-Co się tak gapisz, co?
-Ej no bo mi chyba kurwa stanął... 
-No chyba mózg... 
-Narobiłaś mi ochoty na loda, mała. 
-To idź sobie łaskawie kup.
-Nie takiego loda... -Nie zdążyłam nic odpowiedzieć jak ten idiota obrócił się i przygniótł mnie całym swoim rozgrzanym od słońca cielskiem. 
-Spieprzaj ode mnie w tej chwili!- Wywrzeszczałam kiedy poczułam jak jego dłoń bezczelnie ląduje w moich majtkach. -A poza tym już zjadłam swoją porcję. 
-Ale na pewno masz ochotę na coś lepszego. -Wymruczał, wsysając mi się w szyję. 
-Tak mam idioto, ale jest jeden warunek.-Odepchnęłam go od siebie i podniosłam się gwałtownie. Ten tylko podrapał się w tył głowy i spojrzał na mnie pytająco. 
-Albo kupujesz gumki, albo ulżyj sobie we własnym zakresie. 
-Ale przecież jeszcze nie wpadliśmy...
-JESZCZE nie. Ruszaj się szybciej bo mi się odechce. -I Daiki na moją komendę podniósł dupę z ziemi i wyruszył w powierzoną mu misję. Ja natomiast wstałam i oparłam się o maskę samochodu. Nie wiem czy minęły 2 czy 3 minuty jak Ao wrócił z powrotem. Gdyby robił z taką prędkością wszystkie rzeczy z jaką kupował kondomy, to było by idealnie. No, może nie do końca wszystkie rzeczy. 
-Szybki jesteś.-Stwierdziłam, po czym rzuciłam mu się na szyję na przywitanie. 
-No ba, zrobiłem dla ciebie ten wyjątek.-Odpowiedział i wpijając się mocno w moje usta, położył mnie na swoim aucie.  Wtuliłam się w niego i zatraciłam w namiętnych pocałunkach. Po chwili Daiki przerwał, ściągnął bieliznę najpierw z siebie a potem ze mnie, a następnie rzucił się na moje ciało jak dzikie zwierzę. 
-Zapaskudzę ci tapicerkę.-Sapnęłam, kiedy zaczął we mnie wchodzić.
-Jebać to, wyczyści się.-Rzekł, całując mnie po obojczyku. 
-No chyba ja wyczyszczę...-Wymamrotałam, po czym objęłam go nogami w pasie, a ręce zaplotłam wokół jego szyi. Aomine pocałował mnie zachłannie i wchodził we mnie coraz głębiej i głębiej. Zamknęłam oczy, przysłuchując się naszym wzajemnym jękom. 
-Ah, kochanie wiem że lubisz szybką jazdę, więc dawaj najszybciej jak potrafisz...-Wymruczałam mu do ucha spragniona większych wrażeń. 
-Hah, ok ale jak tak dalej pójdzie, to rozpierdolimy auto. -Faktycznie, miał rację. Samochód telepał się na wszystkie strony świata, a ja cały czas uważałam, by nie zdrapać mu lakieru swoimi paznokciami. Lecz mimo wszystko chciałam iść na całość, a dobrze wiedziałam że Aomine stać na więcej.
-Da-daiki, jeszcze szybciej...-Wyjęczałam cicho. Wtedy chłopak niespodziewanie złapał mnie po czym sprawnie przeniósł na tylne siedzenia. Ah, cholera. Że też musiał przerwać w takim momencie. Jednak szybko wróciliśmy do akcji, z podwojoną albo nawet potrojoną siłą. Powiem szczerze, gdyby istniały przepisy prawne dotyczące tempa seksu, to prawdopodobnie nigdy nie wypłacilibyśmy się z mandatów. Niestety to ciągło za sobą również pewne niedogodności. Z taką samą prędkością z jaką to robiliśmy, z taką też doszliśmy. To był zdecydowanie za szybki numerek. Ale za to przekurewsko przyjemny. 
Westchnęłam głęboko, chociaż wiele mi to nie pomogło, gdyż dyszałam jak pies przy pogoni za badylem. Przytuliłam się do leżącego na mnie Ao, którego tętno też nie chciało spaść. 
-Eh, ciesz się, że auto jest w całości... -Sapnął Ciemnoskóry, muskając mnie ustami po szyi. 
-Cieszę się niezmiernie... ale jeszcze bardziej cieszę się z jednej rzeczy.
-Co może być ważniejsze od mojego cudeńka? 
-JA.-Odburknęłam stanowczo.-Ale na razie nie o to się rozchodzi. Ciekawe co by było, gdyby ktoś teraz tędy przechodził... 
-Hah, no jak to co, trójkącik.-Odpowiedział z ironią w głosie, chociaż myślę iż tak czy siak, byłby do tego zdolny. 
-Hahaha, wiem że byś chciał... 
-No ba. 
-Mój idiota...-Mruknęłam, całując Daikiego w policzek.-Jak ja kocham TO z tobą robić... 
-Tylko to? A mnie nie? 
-Ciebie też. 
Przyznam, jesteśmy pierdolnięci. Mimo lekkiego dreszczyku emocji, że ktoś przypadkowo może nas nakryć, seks na łonie natury był naprawdę ciekawą przygodą. Ale przecież życie właśnie polega na zdobywaniu nowych, ciekawych na swój sposób doświadczeń. 
***
Obudziłam się na przednim siedzeniu, okryta bluzą Aomine. Otworzyłam powoli oczy i spostrzegłam że na zewnątrz panuje całkowita ciemność. Sięgnęłam do schowka po mój telefon, co by dowiedzieć się którą mamy część dnia. ~Rzesz cholera jasna.~ Pomyślałam kiedy moim oczom ukazała się godzina równo pięć po dwudziestej drugiej. 
-Daiki?-Zapytałam, gdyż nie dostrzegłam wokół siebie jego obecności. -Daiki, gdzie jesteś?-Spytałam po raz drugi, nie słysząc żadnej odpowiedzi. -Aomine debilu, co ty kurwa wyprawiasz?!!!-Wydarłam mordę na całą okolicę, kiedy i za drugim razem nikt się nie odezwał. 
-Sayu, zamknij się, tylko drzemałem obok na trawie. -Finalnie ten zjarany pacan pojawił mi się w zasięgu wzroku. 
-Już myślałam że cię chuj zastrzelił... 
-Taa, kogo jak kogo, ale mnie? 
-Właśnie ciebie.-W pewnej chwili dźwięk dzwonka mojej komórki uciął nam tę bardzo mądrą na swój sposób pogawędkę. 
-Aaa, kurwa, to tylko mama...-Już miałam zamiar odebrać, kiedy Daiki z zaskoczenia wyrwał mi telefon z ręki.
-Halo, witam Panią serdecznie, Pani córka jest w dobrych rękach proszę się nie martwić, dziękuję, do widzenia.
-IDIOTO, co ona teraz sobie o mnie pomyśli?! -Aomine wyłączył moją maszynę i pieprznął gdzieś na tylne siedzenia po czym usiadł na siedzeniu obok mnie. 
-Pomyśli że jesteś w dobrych rękach.-Mruknął i zbliżywszy się do mnie, objął mnie ramieniem.-Zapamiętaj, jak przebywasz ze mną to przebywasz tylko i wyłącznie ze mną, bez udziału osób trzecich. 
-Ta szkoła policyjna zdecydowanie źle na ciebie wpływa... no ale niech ci będzie.-Odpowiedziałam i znowu rzuciliśmy się na siebie zachłannie. 
Cóż, nie śpieszy mi się. W końcu cała noc przed nami i... cała paczka kondomów. 


(Ps. Serdeczne pozdrowienia od Pana Daikiego i Pani autorki Sayuri ;D) 

sobota, 18 lipca 2015

Rozdział 27


Minęły trzy dni i cztery noce, z których Daiki nie przespał ani jednej. Wyrzuty sumienia nie pozwalały mu zmrużyć oka ani myśleć o innych rzeczach. Zamknął się na trzy spusty w swoim pokoju, krążąc w kółko po pomieszczeniu, waląc niekiedy pięściami po ścianach i przeklinając na samego siebie pod nosem. Jego myśli skupiały się tylko i wyłącznie na tamtej nocy. Nie mógł bezkarnie patrzeć na zdjęcia blondyna a co dopiero zmusić się do rozmowy z nim  w cztery oczy. Ale nie tylko to było jego problemem. Tęsknota za Kise potęgowała się z każdą godziną. Piątego dnia Aomine nie wytrzymał. 
***
Ciemnoskóry dotarł do domu Ryouty w najszybszym tempie w jakim to było możliwe. Cała droga od stacji metra do jego mieszkania była piekłem. A to wszystko przez jedną pierdoloną chwilę słabości. Daiki stanął pod drzwiami wziął głęboki wdech po czym zapukał. Kise momentalnie oderwał się od swoich zajęć i poszedł otworzyć drzwi. 
-Aominecchi...?- Sapnął z zaskoczeniem. Ten stanął nieruchomo i starał się uciekać wzrokiem we wszystkie strony świata byleby tylko nie spojrzeć Ryoucie prosto w oczy. Niestety jego starania poszły na marne gdyż finalnie ich spojrzenia spotkały się. Złote tęczówki przepełnione radością wierciły Aomine na wylot. 
-Kise...- Ao mruknął pod nosem i długo się nie zastanawiając dał upust swoim emocją, mocno go przytulając.
-Co się stało, Aominecchi...?-Zapytał Blondyn odwzajemniając uścisk chłopaka.
-Stęskniłem się za tobą... to wszystko.-Odpowiedział po czym obdarzył Ryoute długim pocałunkiem. 
-Ja za tobą też... Wejdźmy do środka.-Rzekł Kise, chwycił Aomine za rękę  i zaprowadził do swojego pokoju. Ciemnowłosy usiadł na łóżku i łapiąc Blondyna za przedramienia ściągnął go na swoje kolana. 
-Kise przepraszam...-Rzekł Daiki z pokorą w głosie, co do niego raczej nie było podobne. 
-Za co, Aominecchi?-Spytał Kise zaskoczony jego zachowaniem. 
-Za to że ostatnio za dużo dbałem tylko o siebie...
-O czym ty mówisz?!-Blond-model uśmiechnął się i przemierzwił dłonią granatową czuprynę Opaleńca.-Nie mam pojęcia co ci strzeliło do głowy.-Dodał po czym cmoknął go w policzek. 
-No bo wiesz, wtedy na tej imprezie dosiadła się do mnie taka jedna laska i...
-I?
Aomine był o krok do wygadania całej prawdy, lecz na całe szczęście opamiętał się szybko i sprawnie wybrnął z sytuacji.
-No i dobierała się do mnie ale szybko ją spławiłem... eh, szkoda że cię wtedy nie było, Kise.
-Haha, Aominecchi, to żadna nowość że laski na ciebie lecą.
-Taaa... -Mruknął Ciemnoskóry po czym zawiesił wzrok na Ryoucie.  Otaksował go przenikliwym do granic możliwości spojrzeniem które wywołało u Blondyna lekkie zdziwienie i odcień purpury na policzkach. Nigdy nie widział w jego oczach tyle szczęścia a zarazem żalu, z niewiadomego dla niego powodu. 
-Aominecchi, nie poznaje cię... Na pewno wszystko w porządku? -Sapnął Brązowooki, wkładając dłoń pod koszule Daikiego. 
-W jak najlepszym, Kise...-Odrzekł, pocałował czule Ryoute po czym przewrócił go na łóżko. 
Z każdą sekundą ich części garderoby kolejno spadały  tak jak poczucie winy z Aomine. A Aomine  miał nadzieje na to  że seks pozwoli w pełni pozbyć mu się wyrzutów sumienia. Jednakże nadzieja to suka i matka idiotów. 
*
-Kise, jesteś tylko mój, prawda?-Spytał Ciemnoskóry,  napierając na Kise całym swoim ciałem.
-T-tylko i wyłącznie twój...-Mruknął Ryouta. Daiki odetchnął głęboko uśmiechając się pod nosem, a następnie złapał Blondyna mocno za przedramienia unosząc jego ręce ku górze. W zębach trzymał swój pasek od spodni.
-Wynagrodzę ci to wszystko, kochanie. -Zamruczał Ciemnoskóry kneblując ręce Ryouty a następnie przypiął je paskiem do ramy łóżka.
-Dai...ki...chii... ah... -Kise jęczał cicho gdy ten zaczął muskać go po szyi. Ustami zjeżdżał coraz niżej, całując i podgryzając jego skórę a dłońmi pieścił jego sutki. 
-Daikicchi... nie musisz mi nic wynagradzać...-Sapnął Brązowooki obserwując poczynania swojego chłopaka. Aomine nic nie odpowiedział, gdyż był zajęty smakowaniem ciała Kise, który z momentu na moment popadał w coraz to większą ekstazę. 
-A-ahh Aominecchi...-Jęknął Brązowooki kiedy ten włożył  jego członka do swoich ust. -P-po co związałeś mi ręce? Przecież ci nie ucieknę... Ahh...-Wydukał.
-Po to, żeby ci pokazać jak bardzo jestem dumny z tego że jesteś mój...-Odrzekł Ciemnowłosy i  podciągając się na wysokość twarzy Ryouty, obdarzył go zachłannym i gorącym pocałunkiem.
-Daikicchi, zrozum... nie musisz mi nic pokazywać ani udowadniać... wystarczy że jesteś przy mnie.-Oświadczył Blondyn muskając ustami policzek Aomine który wprawiał go w rozkosz przez pieszczenie jego przyrodzenia dłonią. Lecz w pewnej chwili przerwał, po czym usiadł okrakiem na Kise. 
-Ahh, czemu przerwałeś w takim momencie...?
-Nie pozwolę ci dojść w ten sposób. -Rzekł Daiki zsuwając się na męskość Blondyna.
-Nie mów że ty... ahh Aominecchi przecież ty nienawidzisz być na dole... 
-Hah spokojnie, jest ok, i tak jestem na górze. -Odpowiedział Ciemnoskóry zaczynając poruszać biodrami. -W końcu teraz twoja kolej, nie?
-Przecież nigdy na to nie narzekałem.
-Aahh czy to ważne...
-Odwiąż mnie, Daikicchi.-Rozkazał Ryouta na co ten  bez zbędnych dyskusji schylił się i wykonał jego prośbę. Kise przyciągnął do siebie Aomine po objął go mocno. 
-No to w takim razie postaram się być delikatny, Aominecchi... -Wymruczał Blond-model z ironią w głosie. 
-T-to moja kwestia, a-ahh...
***
-Daikicchi...-Sapnął Kise układając głowę na klatce piersiowej Daikiego. -W dalszym ciągu nie potrafię zrozumieć twojego zachowania, ale dziękuje za wszystko... 
-Na prawdę nie masz za co, Kise. Kocham Cię i to wszystko.-Odparł Ciemnoskóry, pogładził Blondyna po włosach a następnie podniósł się do pozycji siedzącej.  -Muszę już spadać. -Dodał, wstając z łóżka. 
-Wiesz Aominecchi... dzięki tobie jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.-Rzucił Ryouta, wycierając kąciki oczu z łez. -I nie wiem co bym zrobił, gdyby mi Ciebie zabrakło... kocham Cię do szaleństwa.- Wyznał, choć był to n-ty z kolei raz, kiedy mu to powtarzał. Jednakże tym razem słowa te zadziałały na Aomine ze szczególną siłą, bowiem sam ledwo był w stanie powstrzymać łzy. Ubrał się więc szybko, pożegnał z Kise i wyszedł z jego domu. W jego uszach nieustannie szumiały słowa Blondyna a przez oczy przewijał się obraz szczęścia, jakie wymalowane było na jego twarzy. Uszedł ledwo parę kroków po czym zatrzymał się. Zupełnie nie wiedział kiedy po jego policzkach zaczęły spływać słone krople pełne złości i poczucia winy. 
-Kurwa...!-Syknął cicho Daiki, nie mogący powstrzymać swoich emocji. ~Co się ze mną dzieje... przecież już po wszystkim, już jest dobrze, nie?~ Pytał sam siebie w myślach. 

Cały "plan" Aomine obrócił się przeciwko niemu. Zamiast oczyścić sobie sumienie, pogrążył się jeszcze bardziej. A czy nie łatwiej było by przywyknąć do faktu, że czasu nie da się cofnąć? A... może po prostu łatwiej by było żyć z faktem, że gra się na parę frontów? 





wtorek, 14 lipca 2015

Dzikich seksów część druga :O

Dzień dobry wszystkim przeserdecznie, z tej strony znowu kłania się nadgorliwa, niewyżyta i czcigodna autorka Sayuri :D Tym razem do mego wielebnego rudego łba znów przyszły jakieś brudne myśli (w sumie to żadna nowość :D) które to musiałam wyrazić w słowach które przelałam na klawiaturę mojego kurewskiego laptopa. I takim oto sposobem, powstała kolejna część fantazji egzotycznych z przeczcigodnym i mym najukochańszym Panem Daikim ;D Pragnę jeszcze zaznaczyć, iż nie jest to ostatnia część, gdyż jestem w trakcie pisania trzeciej <--- Mało istotna informacja, ale zamieszczam dla czystych (a raczej brudnych) formalności :D A teraz już nie zawracam Państwu wielebnych łepetyn i jeśli oczywiście macie Państwo chęć to zapraszam gorrrąącco do czytania. Ps. Załączam jeszcze linka do części pierwszej co by było łatwiej znaleźć w razie przypomnienia wątka lub ciekawości: Dzike seksy z Daikim A. część pierwsza ;P :D    Pozdrawiam :D 



Nie nie nie, no chwila. Coś mi tu wyraźnie nie gra. Mój łeb leży na ramieniu Aomine, którego ręka gładzi moje włosy, a jeszcze przed chwilą wyznał mi, że jestem jego ideałem? A jeszcze wcześniej uprawialiśmy dość ostry seks. Zdecydowanie nie jestem już na ziemi. 
W pewnej chwili podniosłam się gwałtownie do pozycji siedzącej i przeleciałam podejrzliwym wzrokiem po Ciemnoskórym. 
-Daiki, uderz mnie, najsilniej jak potrafisz.-Rozkazałam spontanicznie, na co ten zrobił lekko zaskoczoną minę. 
-Czemu miałbym to robić, co? 
-Po prostu mnie jebnij, debilu. - Aomine zacisnął pięść, zamachnął się i zwrócił ją ku mojej głowie. Zamknęłam oczy, jako normalna reakcja obronna, lecz Daiki zamiast mi przywalić położył swoją dłoń na moim czole i popchnął mnie na poduszkę. 
-Sayu, ty dobrze się czujesz?-Zapytał, patrząc mi w oczy. 
-No właśnie chyba lepiej się czuć nie mogę, idioto.
-To niby czemu prosisz mnie o coś takiego? 
-Bo czuję się za dobrze i mi się kurwa wydaję, że ja chyba jeszcze śpię.-Odburknęłam, odwracając głowę w drugą stronę.
-Nie śpisz, mała. Jest Ci tak dobrze dlatego, że ja tu jestem.-Rzekł po czym pocałował mnie namiętnie.-Widzisz? 
-Aooominee...-Wydukałam, rozpływając się ze szczęścia jakie mnie wówczas ogarniało. -Idę wziąć prysznic.-Stwierdziłam po chwili po czym podpierając się rękami usiadłam na rogu łóżka.
-Tak, racja, może w końcu się obudzisz, hah... -Odpowiedział ironicznym tonem Ao.-Ale czekaj, co jest kur...-Dodał, spoglądając z lekkim osłupieniem na prześcieradło. 
-Co jest, kochanie?-Zwróciłam oczy w ten sam punkt co on i już na nieszczęście wiedziałam o co chodzi. 
-Ty byłaś dziewicą?-Wypalił prosto z mostu. 
-Czy to ważne?-Spytałam, lekko speszona iż mój mały sekret wyszedł na jaw. 
-Bardzo ważne... kurwa, jakbym tylko wiedział, byłbym delikatniejszy... ale że ty? Szczerze to nie przypuszczałbym...
-Idealniej być nie mogło. -Odwróciłam się do niego z promieniejącym uśmiechem na ustach. 
-I...i chciałaś żebym to ja był tym pierwszym?
-Daiii-channn, całe życie na to czekałam...-Wstałam i pochylając się nad Aomine, pocałowałam go w czoło. Rzuciłam jeszcze okiem na jego seksowne go granic możliwości nagie ciało oraz spoglądnęłam na prześcieradło na którym widniała czerwona plama, po czym wyszłam do łazienki. 

45 minut później 

Staliśmy na balkonie pachnący, czyściutcy i co po niektórzy, lekko obolali. I nie byłam to ja, chociaż sama prosiłam się o cios w gębę, lecz ten opalony idiota. Nie dość że dzisiaj  uczył mnie jak prawidłowo mieszać trunki, jak mam efektownie ściągać koszulkę oraz jak jeść maliny, to jeszcze chciał nauczyć mnie jak brać prysznic. Więc ku mojej kurwicy, dałam mu jedną z najważniejszych lekcji życiowych, czyli lekcję wzajemnego oddziaływania pięści na twarz. I tak po tych wszystkich wykładach, wylądowaliśmy na papierosie.  
-Ej, kochanie, wiesz że palenie szkodzi na erekcję?-Zapytałam od niechcenia, strzepując popiół ze szluga. 
-Poważnie? jakoś tego nie zauważyłem. Mi stoi cały czas i nigdy nie pada.-Odparł pewnym głosem, wzruszając ramionami. -A w ogóle to nienawidzę jak dziewczyna pali, a już w szczególności ty. -Dodał, stając na przeciwko mnie. 
-Przecież dobrze wiesz, że nie jestem uzależniona. Chcę tylko dotrzymać ci towarzystwa... 
-Jebać towarzystwo, nie będziesz się truć tym skurwysyństwem...-Daiki wziął mi papierosa z ręki, zgasił i rzucił gdzieś na trawę po czym sam zaciągnął się i ujął moją twarz w dłonie. 
-Aomine, no...
-Palenie zabija, Sayu. -Oznajmił i spojrzał mi prosto w oczy. 
-Wiem, ale nie myśl że jesteś jakimś wyjątkiem na który to nie działa, debilu. 
-Oczywiście, że działa. 
-No to o co ci chodzi?-Spytałam poirytowana, lecz odpowiedzią Aomine był długi, gorący pocałunek. 
-To rzucę i przynajmniej umrzemy razem. -Odparł, na co ja uśmiechnęłam się sztucznie, gdyż wiem że raczej nie jest to możliwe. 
Tak, masz rację Aomine, umrzemy razem. Z tym że ja umrę z przedawkowania twojej spermy, a ty z jej braku. Myślę, iż jak najszybciej muszę udać się na odwyk. Tylko... gdzie leczą z obsesji na punkcie granatowowłosego idioty, zjaranego w solarium? Powodzenia. 
Z balkonu weszliśmy do pokoju dziennego. Nie, sprecyzujmy. Dokładnie to wszedł Ciemnoskóry, pchając mnie w stronę łóżka, oraz zrzucając ręcznik, który wówczas okrywał moje ciało. Próbowałam się wyrwać, ale przyznam, cholernie ciężko było nie ulec temu granatowłosemu playboyowi. 
-Aomine, cholera, co ty znowu wyprawiasz?-Zapytałam, kiedy poczułam jak jego ręka ląduje między moimi nogami. 
-Robię ci dobrze, a co, coś nie gra?-Odburknął jak gdyby nigdy nic i finalnie zepchnął mnie na wersalkę po czym sam uklęknął na podłodze. 
-Nie mów że masz dość po takim jednym krótkim numerku, co?-Spytał, łapiąc mnie za nogi i gwałtownie je rozkładając. 
~Oczywiście że nie mam dość, idioto. Mogłabym robić to z tobą w nieskończoność i dłużej.~ Pomyślałam i westchnęłam głęboko. 
-Phi, no ja myślę że tamto to była dopiero rozgrzewka.-Odpowiedziałam patrząc jak Ao układa się między moimi nogami. 
-O tak, moja krew.-Rzekł i przystąpił do działania. 
-E-ehh, t-tylko czemu do ch-cholery jasnej musimy robić to w łóżku moich rodziców.-Wykonałam facepalma, zdając sobie sprawę z miejsca wydarzeń które się dzieją oraz z tych które niebawem nastąpią. Potem już tylko zatkałam sobie usta palcem, byleby nie jęczeć za głośno, bo w przeciwnym wypadku, nie daj Boże, sąsiedzi by usłyszeli i chcieli wzywać policję, uznając że jestem ofiarą brutalnego gwałtu. Ale jak tu nie jęczeć, jak swoim językiem sprawiał że chciałam drzeć się wniebogłosy. 
-Ao...!-Wyrwało mi się kiedy gwałtownie włożył we mnie dwa palce, lecz w porę zasłoniłam swoją gębę dłonią. Wygięłam moje ciało w łuk i czekałam na finał. Muszę przyznać, jest potworem. Nie tylko w koszykówce. 
-Boże...-Sapnęłam, opierając się o oparcie łóżka. Ten tylko spojrzał na mnie pytająco. -Jak chodzisz na siłkę, to język też robisz? 
-Ta jasne, jeszcze może uszy, nos i wątrobę...-Odparł z ironią w głosie.
-Może... Nawet nie chcę się pytać na kim go ćwiczyłeś...
 -Na tobie.
-???
-Lizanie się z tobą wymaga użycia dużego nakładu siły przez mój język.
-Hahaha, idiota.-Zaśmiałam się po czym cmoknęłam chłopaka w policzek. Po chwili Aomine pozbierał się z podłogi i wyszedł z pomieszczenia.
- Gdzie idziesz Dai-chan?-Zapytałam, ruszając za nim.
-Idę sobie zrobić drina, a co? 
-Ej no weź mnie tu nie zostawiaj bo umrę z tęsknoty.-Weszłam do kuchni kiedy Daiki schylał się do szafki w celu wydobycia z niej wódki. 
-Mmnm, jaki tyłeczek! Ale te bokserki zdecydowanie zasłaniają najlepsze widoki.-Przyznałam, klepiąc po jego seksownej dupie. 
-No ba. Tobie też zrobić?-Spytał uprzejmie, co raczej nie było do niego  podobne.
-Nie, wolę z gwinta kochanie.-Odparłam nonszalancko i wyrwałam mu butelkę z ręki, biorąc dość duży łyk alkoholu. 
-Wariatka.-Wymamrotał pod nosem i zaczął sączyć swojego drinka.
-Dopiero teraz to odkryłeś?-Przysunęłam się bliżej Ciemnowłosego, położyłam mu ręce na biodrach i poczęłam zsuwać z niego bokserki. 
Powiem szczerze. Tego dnia przechodziłam samą siebie. Moje podniecenie i pożądanie ciała Aomine nie malały a jedynie z minuty na minutę rosły. Ale to wszystko jego wina. W końcu to on jest najseksowniejszą i najbardziej pociągającą osobą jaką w życiu poznałam. 
-Jesteś prze chuj.-Stwierdził Aomine, kiedy moja dłoń aktywnie pracowała przy jego męskości.
-Hahaha, a co niby mam przez to rozumieć?
-Idealna w każdym calu. 
-Prawda?-Przyznałam egoistycznie.-Ale nie bardziej niż ty, Daiki.-Dodałam po czym stanęłam na palcach by dosięgnąć jego ust. Fakt, jest ideałem lecz jednak trochę za wysokim. Musiałam się nieco natrudzić by móc go pocałować. Oj tam, dla niego mogłabym stać na szczudłach, drabinie bądź rusztowaniu, ale na całe szczęście dzieli nas jedynie 20 centymetrów.
Dość tych igraszek. Pora żebym to ja przejęła inicjatywę. Wzięłam ręce z jego przyrodzenia i złapałam go za nadgarstki. Tak wiem, jestem okrutna że przerwałam w takim momencie, ale za to pozwolę mu dojść w zdecydowanie lepszych warunkach. Szarpnęłam chłopakiem, odwracając go w drugą stronę i takim oto sposobem prowadziłam w stronę łóżka. Kiedy już znaleźliśmy się w miejscu docelowym, popchałam go tak, żeby usiadł, zaś sama dziko na niego wskoczyłam, nawdziewając się sprawnie na jego członka.
-A-aomine, kurwa... Cz-czy ty musisz, ah, być tak skurwysyńsko pociągający? Nie mogę się tobie oprzeć...-Sapnęłam, mocno łapiąc się jego barków.
-Ehh... Muszę, malutka...-Odrzekł, położył dłonie na mojej twarzy i zatopił się w moich ustach. -Ale to nie znaczy że masz być na górze...-Dodał po czym wstał, wziął mnie na ręce  i przeniósł na stół kuchenny.
*
Zrobiliśmy to chyba ze cztery razy, w każdej pozycji która istnieje, nie istnieje i prawdopodobnie w każdym zakątku mojego mieszkania aż z powrotem wylądowaliśmy w punkcie wyjścia, czyli na łóżku w moim pokoju.
-Idę zapalić.-Stwierdził Aomine po chwili leżenia i sapania w milczeniu. 
-Rzekomo masz rzucać, nie?-Podparłam się łokciem o poduszkę, patrząc na niego z pogardą. 
-Zamknij się, jeden papieros jeszcze nikogo nie zabił. 
-A co z naszym wspólnym umieraniem? 
-I tak umrzemy jednocześnie.-Odparł wstając, po czym zarzucił na siebie ubranie, coby wyjść na balkon. 
-Taa? Ciekawe jakim sposobem... Co, sugerujesz mi żebym zaczęła palić? 
-Nie, zaruchamy się na śmierć.-Odpowiedział z powagą w głosie na co ja tylko wybuchłam donośnym śmiechem. 
-No faktycznie, to może być możliwe, chyba że twoja sperma jest trująca, hahaha...
-Taa, jasne, chciałabyś. Moja sperma to lekarstwo na wszystko.
-No ja myślę. Dobra, idź na tą fajkę, ten ostatni raz ci pozwolę. Tylko wracaj szybko. 

***
Następnego dnia

Było jakoś po dziesiątej, jak jakaś niezidentyfikowana siła mnie obudziła. Otworzyłam powoli oczy, leniwie je przecierając i podniosłam się do pozycji siedzącej. Rozglądnęłam się dookoła siebie w poszukiwaniu Daikiego, lecz dostrzegłam jedynie otwarte drzwi od mojego pokoju. ~Wiedziałam, kurwa, wiedziałam! Więc to był jednak sen!~ Lamentowałam wewnętrznie nad swoim losem. Jednak stwierdziłam, że nie poddam się tak łatwo po czym wstałam i wyszłam z pomieszczenia. Przechodząc przez korytarz, poczułam zapach spalonego tytoniu. ~To pewnie sąsiadka z balkonu obok, co ranek smoli jak pojebana.~ Pomyślałam, nie chcąc robić sobie fałszywej nadziei. Mimo tego szłam dalej, prowadzona przez coraz to silniejszą woń papierosów. ~Niemożliwe, czyżbym nie zamknęła balkonu na noc?~ Zastanawiałam się kiedy weszłam do salonu i ujrzałam tam otwarte drzwi balkonowe, lecz  nie wiedziałam co znajduję się po drugiej stronie, gdyż świat zasłaniały grube, ciemne zasłony, które delikatnie powiewały wraz z rytmem wiatru. Dłużej nie wytrzymam tego dreszczyku emocji. Aby zaspokoić swoją ciekawość, odsłoniłam porywczo zasłony. 
-D-daiki?-Sapnęłam z wielkim zdziwieniem, a zarazem szczęściem w głosie. 
To jednak nie był sen. Stoi przede mną żywy Daiki Aomine. 
-Siema.-Granatowłosy odwrócił się i przeleciał mnie wzrokiem.
Ja stałam jak wryta, dalej nie ogarniając jeszcze w pełni że jestem na jawie. 
-Co jest?-Zapytał Ao, położył mi rękę na łbie i lekko pomierzwił moje włosy. 
-Już nic...-Odparłam i uśmiechnęłam się pod nosem.-Wczoraj miał być ostatni raz, debilu. 
-Sorki, szkoda mi wyrzucać połowy paczki. 
-Eh, no dobra, to w takim razie, żeby to była ostatnia paczka. 
-No dobra, dobra Sayu, niech ci będzie... W końcu czego to się nie robi z miłości.... 

Od tamtego dnia staliśmy się czymś więcej niż tylko kumplami. Staliśmy się seks-kumplami, mówiącymi sobie wzajemnie słówka, dotyczące wyrażania umiłowania siebie nawzajem. 

Nie myliłam się, jesteś tylko mój. Jednak zaszła pewna zmiana, bo teraz już o tym wiesz. 


Powyższy art jest artem wykonanym przez mą arcyskromną osobę , rzecz jasna z mą osobą w roli głównej :D  

sobota, 11 lipca 2015

Rozdział 26

Dzień dobry, dobry wieczór, czy dobranoc (proszę skreślić nie potrzebne :D). Witam przewielbnych Państwa jak zwykle serdecznie i znowu muszę wkradnąć się bezczelnie przed początek rozdziała z pewną mało ważną informacją, gdyż po raz kolejny stosunkowo długo nie zaszczyciłam Państwa swoją czcigodną obecnością z czego znowu mi jest ogromnie przykro i haniebnie. Lecz to nie spowodowane było tym razem brakiem weny twórczej ani innymi niedogodnościami życiowymi, lecz mojego laptopa znów chuj zastrzelił i przy okazji mnie. :D I po raz kolejny, po długim i ciężkim tygodniu chuj nas odstrzelił i już możemy w pełni sił wracać do roboty. ;) Mam nadzieje iż po groźbach jakimi obdarzyłam mój sprzęt zwany potocznie laptopem stacjonarnym przenośnym, przestraszy się do tego stopnia że nie będzie już nigdy więcej omawiał mi posłuszeństwa :D Dziękuje za uwagę, pozdrawiam ;D 


Kwiecień. Piękny wiosenny miesiąc, w którym kwitną wiśnie, zaczyna się szkoła a ludzie przeżywają wiosenne miłości. W Akademii Too i liceum Kaijo właśnie trwało rozpoczęcie roku. Drogi Aomine i Kise poniekąd się rozeszły. Każdy z nich uparł się przy wyborze innej szkoły i nie było mowy by poszli razem, nawet z tego powodu żeby nie ciągło ich do siebie zbytnio, jak to często gęsto bywało w gimnazjum. To tyle słowem wstępu, teraz przejdźmy do właściwych wydarzeń. W przeciągu tych paru miesięcy nowym hobby tej zakochanej dwójki stało się dość intensywne imprezowanie. No może nie do końca to tak było. To Kise pokazał Aomine jak wygląda klubowe życie i od tamtej pory bardzo mu się to spodobało. Można wręcz posiedzieć że to właśnie Blond-model pokazał mu życie na poziomie, wyrywając go z melancholii którą był dach jego szkoły, boisko do ulicznej koszykówki i cztery ściany w jego pokoju. 

Od: Aominecchi <3
Do: Kise
Treść: Idziesz dzisiaj ze mną do klubu? 

Od: Kise
Do: Aomine
Treść: Wyyybaczzz kochanie !!! :(( T.T czuję się fatalnie, cały dzień leże w łóżku i nie wstaje >.< ;(  nie obrazisz się jak ten jeden raz ci odmówię? T.T

Od: Aominecchi <3
Do: Kise
Treść: Spoko, pójdziemy razem kiedy indziej. 

Od: Kise
Do: Aomine
Treść: Dziękuję ci Aominecchi!!! <33 Baw się dobrze ^_^ kocham cię <33

Od: Aominecchi <3
Do: Kise
Treść: Ta, dzięki. Ja ciebie też. 

Jak to w życiu zwykle bywa, czasem niektóre nieoczekiwane niedogodności, powodują zaskakujące zwroty akcji. Gdyby Kise tylko wiedział co spowoduje jego nieobecność, założę się, że nawet umierający poszedł by z Daikim na tę imprezę. 

Od: Kise
Do: Aomine
Treść: Ps. Nie zdradź mnie. :D ;p ^_^

Tego samego dnia, 21:06

-Duże piwo poproszę. -Aomine usiadł przy barze i złożył zamówienie. 
Mimo tego że ledwo co zaczął liceum nie miał większych problemów z kupnem trunków i  innych substancji oddłużających, gdyż wyglądał bardzo dorosło jak na swój wiek. Po chwili barman postawił przed nim duży kufel piwa.
-Na zdrowie. -Rzucił mężczyzna zza lady. Daiki tylko przytaknął w podzięce i zabrał się za sączenie napoju.  Po chwili odwrócił głowę w stronę parkietu na którym ludzie pogrążeni byli w szalonym tańcu. Niektórzy improwizowali że umieją tańczyć, inni podskakiwali w rytm muzyki a jeszcze inni zapominali się nieco, całując się i macając tu i ówdzie przez jakiś czas. ~Kurwa no, że nie ma tu Kise...~Pomyślał Ciemnoskóry, wyciągając telefon z kieszeni co by spojrzeć na wyświetlacz na którym widniało zdjęcie modela. Lecz oprócz tego w oczy rzuciła mu się jeszcze jedna rzecz, którą to właśnie była nieodczytana wiadomość od Blondyna.
"Nie zdradź mnie."
W tym samym momencie do chłopaka dosiadła się atrakcyjna, Czerwonowosa dziewczyna i zamówiła alkohol. Aomine przeleciał ją wzrokiem, tak samo jak ona jego. 
-Cześć przystojniaku, mogę się dosiąść? -Odważyła się w końcu zagadać. 
-Taa, jasne, śmiało.
-Co tak tu samotnie siedzisz? 
-Przecież nie siedzę samotnie. 
-Fakt, teraz już nie.
Nie potrzeba było dużo czasu, aby ta niewinna rozmowa zakończyła się gorącym flirtem, lecz flirt był dopiero początkiem. W pewnej chwili oboje znaleźli się na parkiecie. ~Nie, co ja odpierdalam, przecież nie mogę tak po prostu...~ Myślał Daiki, spoglądając  wtuloną w niego dziewczynę, kołyszącą się razem z nim w rytm spokojnej piosenki.  
~Ale z drugiej strony to tylko taniec, nic innego, nie?~ 
"Nie zdradź mnie." 

-Wiesz, ja nie powinienem...
-Hm? Coś nie tak?
-Nie nic... A tak w ogóle to masz kogoś? 
-Mam, a czemu pytasz?
-Serio?-Zdziwił się Ciemowłosy.-Bo ja też kogoś mam... i nie masz wyrzutów sumienia że zabawiasz się teraz ze mną? 
-Ech wiesz co, chodź, postawię ci drinka to poczujesz się lepiej. 
Chyba nikogo nie dziwi, że nie skończyło się na jednym. Z każdym następnym drinkiem, alkohol coraz to bardziej uderzał do głowy Aomine, a co za tym idzie, przestawał racjonalnie myśleć i co najgorsze- przestawał mysleć o Kise. 
W końcu niestety doszło do tego, czego obawiał się najbardziej. Począwszy od baru, poprzez parkiet, finalnie znaleźli się sami w klubowym kiblu, zamknięci na trzy spusty. 
~Kise, kto to jest Kise? znam gościa, nie? Chyba znam...~
-Ej sory, straciłem lekko kontrolę... 
-No coś ty, wszystko jest ok, siadaj i odstresuj się trochę.-Powiedziała Czerwonowłosa popychając Daikiego na kibel. Sama za chwilę usiadła mu na kolanach okrakiem i zabrała się za rozpinanie jego spodni. 
-Jaka ona jest?-Zapytała kiedy jej dłoń beztrosko zabawiała się z jego członkiem.
-Eh jak by to... wiesz, to nie jest ona, tylko on...
-Serio? No nie wierzę. 
-Taa... to uwierz. A jaki on jest? 
-Tak się składa że ja mam dziewczynę. 
-Hah, no to żeśmy się dobrali. -Ta tylko kiwnęła przytakująco głową a następnie podwinęła lekko spódnicę, zrzuciła bieliznę i nawdziała się na męskość Daikiego. 
-Niby ją kocham, i w ogóle, ale czasem mam ochotę na coś więcej... i ona nie wystarcza. 
"Nie zdradź mnie."

~Już wiem kim jest Kise, Kise jest dla mnie wszystkim~



piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 25

Witam przeczcigodnych Państwa jak zwykle serdecznie :D Pragnę skromnie ogłosić iż po długich a bardzo ciężkich powstała w końcu kolejna część tego patologicznego komedio-dramata romantycznego, a za to że Państwo tak długo czekać musieli to bardzo przepraszam, lecz w moim obecnym położeniu życiowym też niestety w takim opornym tempie następne rozdziały pojawiać się będą, z czym naprawdę mi jest źle na sercu. ;D To tyle chciałam Państwu przekazać w tym kurewskim komunikacie, póki co życzę miłego czytania oraz udanych, gorących niczym nasi Panowie z KnB wakacji, gdyż stosunkowo nie dawno się rozpoczęły. :D 





Następnego dnia, 11:35

Daiki obudził się, przeciągnął i przetarł oczy. Od razu zauważył że nie ma obok niego Różowowłosej. Jedyne co usłyszał to ciche szlochanie.
-Satsuki? -Rzucił niepewnie, jednak po chwili spostrzegł czubek jej głowy, oparty o łóżko. 
Siedziała tak gdzieś od dwóch godzin, na podłodze, otulona bluzą Aomine.
-Eh... znowu? Myślałem, że ci już przeszło. -Westchnął Daiki i wstał z łóżka. 
-Chodź, Satsu. - Ciemnowłosy podał rękę Dziewczynie i pomógł jej wstać. Momoi pozbierała się z ziemi i udała się za Aomine. Zaprowadził ją do kuchni, gdzie usiedli przy stoliku.
-To jak? Powiesz mi w końcu o co chodzi? 
Aomine był raczej typem osoby która nie lubiła patyczkować się z innymi ludźmi. Jednak wśród tych innych ludzi znalazło się parę wyjątków do których miał większą cierpliwość. Jedną  z tych osób była Momoi. 
Widząc że Różowowłosa nie kwapi się zbytnio do odpowiedzi, zmusił ją by spojrzała na niego po czym przejechał dłonią po jej policzku, ocierając spływającą łzę. Ona popatrzyła na niego niepewnie, uciekając gdzieś wzrokiem i ledwo powstrzymując łzy.
-No nie dąsaj już... - Rzekł troskliwym głosem Ciemnoskóry i przysunąwszy się bliżej do Satsuki, pogładził delikatnie jej włosy i pocałował w policzek. Do kuchni zmierzała również rodzicielka Aomine i po niedługiej chwili wkroczyła do pomieszczenia z uśmiechem od ucha do ucha na to co wówczas zobaczyła. 
-Witaj Momoi-san! -Kobieta przywitała się radośnie, nie wiedząc jeszcze co się dzieje.
-Mamo, daj spokój. Satsuki nie jest w zbyt dobrym humorze.
-Co się stało?
-Też chciałbym to wiedzieć... płacze mi i płacze od wczoraj, a ja nie wiem co jest grane. - Oświadczył Daiki, po czym objął dziewczynę ramieniem.
-Doskonale to rozumiem -  każda kobieta ma prawo czasem popłakać sobie bez powodu - Matka Ciemnowłosego uśmiechnęła się i poklepała Momoi po plecach. - A wy , faceci jesteście od tego by nas pocieszać w takich chwilach - Dodała spoglądając wymownie na syna. 
-Ech przecież robię wszystko co mogę i nic nie pomaga. 
-To widocznie za mało więc chyba muszę ci pomóc.
-Pff, ja najlepiej wiem jak zrobić kobiecie dobrze... -Syknął Opaleniec patrząc się na matkę zdecydowanym wzrokiem. Na twarzy Momoi która słuchała ich rozmowy pojawił sie lekki uśmiech.
-Widzisz mamo? Satsu doskonale o tym wie.
-Przestań Dai-chan!- Odezwała się Różowowłosa.
-Heh jakoś wczoraj ci się podobało...
-Dai-chan! -Warknęła zażenowana Momoi. - Nie mów o takich rzeczach przy swojej matce -Dodała, szepcząc mu do ucha.
-Przecież nic nie powiedziałem.
-Haha, doskonale wiem o co chodzi. -Zaśmiała się kobieta. -No ale starczy już tych rozmów. Momoi chodź ze mną, przygotuje ci gorącą kąpiel , a ty Daiki w międzyczasie zrobisz dla was dobre ale to dobre śniadanie. -Wskazała głową na kakao i toster po czym wraz z Satsuki wyszła z pomieszczenia zostawiając Opaleńca sam na są ze składnikami na owe śniadanie.

***

Momoi wspięła się na palcach i oplotła dłońmi szyję Aomine.  Uniosła lekko głowę i spojrzała mu w oczy lecz nie było to spojrzenie głębokie a raczej spłoszone jakby uciekające. 
-Dai-chan... - Zaczęła niepewnie. -Dziękuję za wczoraj, za dzisiaj i w ogóle... -Spuściła wzrok na dół. -Nie powinieneś tego robić, czuję się trochę jak szmata...
-Przestań pieprzyć, po prostu nie mogłem patrzeć jak tylko ryczysz i ryczysz... -Oświadczył Ciemnowłosy kładąc jej ręce na biodrach. -Tylko nie rób więcej takich akcji, ok? 
-No postaram się - Uśmiechnęła się powstrzymując łzy po czym mocno wpoiła w jego usta. Całowała go tak jak gdyby to był ostatni pocałunek w jej życiu, tak,  jakby miała go stracić i już nigdy nie odzyskać. Wylewała z siebie wszystkie emocje, smutki i uczucia. Po chwili Daiki odsunął ją od siebie, coby zaczerpnąć trochę powietrza. Popatrzył na dziewczynę zmieszanym wzrokiem a na jego twarzy malowało się zaskoczenie. 
-Satsuki...?  -Zapytał, wzdychając. 
Skąd to całe zaskoczenie? Otóż  podczas tego właśnie szalonego pocałunku Aomine uświadomił sobie jedną rzecz do której wcześniej nie przywiązywał większej uwagi. Z tak wielkim uczuciem całował i całuję go jedynie Kise i nikt poza nim. 
-C...coś nie tak Dai-chan...? 
-Nie, wszystko w porządku. 
-Emm... no to dobrze. 
Kiedy Różowowłosa chciała znowu się do niego przytulić, zatrzymał ją, unosząc brwi do góry. 
-Ej no dobra, kakao nam stygnie. -Rzucił, zakańczając temat. 
~I ty dalej próbujesz wmówić mi, że nie jesteście razem? Daiki, czemu to tak ukrywasz? Ty taki nie jesteś. Przecież doskonale cię znam, synku. ~ Pomyślała matka Ciemnoskórego, przyglądająca się całemu zajściu zza ściany, po czym wyszła dumnie uśmiechnięta do pracy. 
-Satsu, idę zapalić. -Stwierdził po chwili Daiki, upijając łyk gorącego napoju. Zgarnął swój telefon ze stołu po czym udał się na balkon, który umiejscowiony był w pokoju dziennym. 
-Halo, Aominecchi? 
-Siema kochanie, masz czas dzisiaj wieczorem?
-Dla Ciebie zawsze... 
-Musimy pogadać.
-Coś się stało?!
-Taa, Satsuki ma jakieś fanaberie...
-Momocchi? Faktycznie ostatnio coś z nią nie tak...
-Dobra muszę kończyć, to nara.
-Do zobaczenia wieczorem. Kocham Cię Aominecchi!
-Ja Ciebie też. 

Parę godzin później 

-Dzięki Dai-chan, do domu już wrócę sama.-Momoi zwróciła się do Aomine, wychodząc z jego mieszkania. 
-Hah, spoko, daleko nie masz.-Odpowiedział opierając się o framugę drzwi. Ta tylko uśmiechnęła się lekko i skinęła głową przytakująco. 
-No to na razie, jeszcze raz dziękuje za wszystko!
-Satsuki, czekaj...-Chłopak zatrzymał Różowowłosą łapiąc ją za przedramię.-Nie będę już od ciebie wyciągał co się stało, ale powiedz mi chociaż czy... jesteś bezpieczna? 
-Dai-chan...-Popatrzyła na niego z zaskoczeniem. -Przy Tobie zawsze jestem bezpieczna...-Odrzekła ze łzami w oczach i przytuliła się do Ciemnowłosego. 
-Cześć Momocchi, Aominechhi!-W tej samej chwili niespodziewanie pojawił się Kise. Gdy tylko Satsuki go zauważyła, momentalnie oderwała się od Daikiego. 
-Prze-przepraszam Ki-chan... 
-Niby za co ? 
-Nie powinnam się tak kleić do Aomine, przecież on jest twój...-Sapnęła, spuszczając głowę w dół, a pozostała dwójka popatrzyła po sobie. 
-Przestań Momochhi!-Ryouta uśmiechnął się promiennie.-Przecież Aominechhi jest dla ciebie prawie jak brat, prawda? A ja dobrze wiem że każda siostrzyczka potrzebuje braterskiego uścisku. 
-Prawda, Ki-chan... to ja już pójdę. 
-Ok to idź, ale co to za smutna mina?
-Wszystko jest w porządku.-Wtrącił się Aomine, nie chcąc tracić czasu na zbędne tłumaczenia. 
-Serio? Ale jak by coś było nie tak, to wiesz do kogo przyjść, prawda Momochhi? 
-Um... no to cześć chłopaki. -Mruknęła cicho i pomału odeszła w swoją stronę. 

~Wiem, że pewnie nie zdajesz sobie sprawy... z tego jak bardzo Cię kocham, Dai-chan. ~