-Musimy się rozstać, Kise.
-Nie pozwolę ci nigdzie iść, Aominecchi! -Blondyn stanął na przeciw Daikiego, łapiąc go mocno za ręce, a jego twarz przybrała minę niemowlaka, proszącego się o zmianę pieluszki.
-Przestań idioto, przecież nie zamieszkamy na dworcu.
-Sławny model mieszkający na dworcu? Chyba ci się coś pomyliło. Zamieszkaj ze mną. -Ryouta zbliżył się do chłopaka i oplótł go dłońmi wokół szyi. -Mam duże mieszkanie, bylibyśmy 24 godziny na dobę razem. Codziennie razem byśmy wstawali, jedli, kąpali się...
-Bzykali się... -Dodał Aomine.
-Ech, no też. Chodź ze mną...
-Zejdź na ziemię człowieku, może kiedyś ale na pewno nie dzisiaj...
-Ale zamieszkamy razem, prawda Aominecchi? -Blond model obdarzył go tak uroczym spojrzeniem, że ten najpierw zaniemówił a potem wybuchł donośnym śmiechem.
-Hahah... tak, kiedyś na 100%, obiecuję... -Odrzekł, klepiąc Kise po głowie.
-Kocham Cię! -Brązowooki wtulił się w Aomine, a po niedługiej chwili ich usta połączyły się w długim, pożegnalnym pocałunku.
-Taa... ja Ciebie też.
Pożegnali się i odeszli w swoje strony. Daiki uszedł ledwo dwa kroki kiedy przed oczyma ukazała mu się znajoma postać.
-Dai-chan! -To był oczywiście nikt inny jak tylko Momoi. Podbiegła do niego i wyściskała czule na przywitanie.
-Satsuki co ty tu robisz? -Zapytał zaskoczony jej obecnością.
-Ki-chan mi wszystko napisał.
-Ten idiota... Ech.
-Ten idiota którego kochasz do szaleństwa, co nie?
-Tak, ten idiota. -Odburknął Ciemnoskóry, a jego policzki nabrały rubinowej barwy.
-Awwww! Opowiadaj mi wszystko, Dai-chan!
Paręnaście minut później , mieszkanie Aomine
-Dasz mi w końcu spokój? Chce iść spać.
-Spałeś dzisiaj cały dzień...
-Skąd o tym wiesz?
-W przeciwieństwie do ciebie, Ki-chan o wszystkim mi mówi.
-Ja pierdole... przyjaciółeczki się znalazły... -Daiki przewrócił oczami, usiadł na swoim łóżku i zdjął koszulkę.
-Tak wiem że jesteś zazdrosny -Odpowiedziała z sarkazmem w głosie dziewczyna. -W końcu to tylko twój Ki-chan, prawda?
-Spierdalaj. -Syknął nieco już zirytowany Ciemnowłosy po czym legnął się wygodnie na swoim posłaniu.
-Jak ty się do mnie odzywasz? Nie myśl, że ujdzie ci to na sucho.
Stojąca obok Momoi postanowiła się zemścić. Weszła wówczas na łóżko, usiadła okrakiem na leżącym Aomine i oparła o niego łokcie.
-To boli. Ciężka jesteś, złaź.
-Hahaha dobrze ci tak. -Zachichotała i zaczęła gnieść go jeszcze bardziej. Ciemnowłosy już miał zamiar zrzucać ją silą lecz Satsuki ubiegła go , kładąc się na nim i kneblując mu ręce.
-Kto by pomyślał że mój Dai-chan tak się zakocha... -Spojrzała na niego słodkim wzrokiem, a on starał się ze wszystkich sił ukryć odcień swoich policzków który z sekundy na sekundę był coraz wyraźniejszy.
-Powtórzę jeszcze raz: Spieprzaj.
-No doobraa dam ci dzisiaj spokój, ale jutro jestem po ciebie o 8.30. -Oznajmiła i zeszła z łóżka.
-Taaaa... spoko.
-Dobranoc, Dai-chan! -Różowowłosa pochyliła się nad chłopakiem po czym pocałowała go na pożegnanie i wyszła.
~Głupio mi to przyznać, ale masz racje Satsu...~
***
-Aominecchi, aominecchi, wstawaj! -Kise pochylił się nad Daikim próbując od dłuższej chwili go obudzić, lecz szturchanie w ramię to zdecydowanie za mało by ten w końcu wrócił na jawę.
-Przesuń się Ki-chan, na niego działają tylko brutalne metody.
-Tylko nie zrób mu krzywdy, Momocchi. :o
-Haha spokojnie, w końcu nikt nie ma większej wprawy w budzeniu Aomine niż ja. -Zapewniła Różowowłosa, uśmiechnęła się a następnie podeszła do łóżka i zrzuciła z impetem kołdrę z Ciemnowłosego.
-Dai-chan cholera jasna wstawaj natychmiast bo jak nie to wyrzucę wszystkie twoje świerszczyki przez okno !!! -Wydarła się Momoi szarpiąc chłopakiem na wszystkie kierunki świata. Ten po niedługiej chwili uniósł powieki przeciągnął się i przeleciał wzrokiem pochylających się nad nim "kumpli".
-Kise...? -Aomine uniósł lekko głowę, złapał Blondyna za koszulę i przyciągnął go do siebie.
-Cześć ko-kochanie...
-Co za miła pobudka... - Rzekł Daiki po czym wtopił się w usta Ryouty.
-Ej no dłużej się witajcie... zaraz to spóźnimy się na lekcje! -Przerwała im Satsuki która nie ukrywała swojej zazdrości o Aomine.
-Satsuki, wiesz co? -Ciemnoskóry wstał i podszedł do dziewczyny obejmując ją ramieniem . -Jak chcesz to idź, a my się trochę spóźnimy... -Odwrócił się, spoglądając jednoznacznie na swojego chłopaka jednocześnie prowadząc Momoi do wyjścia.
-Dai-chan!
-No chyba że chcesz się do nas dołączyć, to nie mam nic przeciwko żebyś została. -Dodał.
-Mowy nie ma idioto!
-Jak nie to nie, twoja strata. Do zobaczenia później. - Pocałował Momoi na pożegnanie po czym zamknął jej drzwi przed nosem i skoczył na Kise niczym dziki goryl na bezbronną małpę. Co tu dużo mówić, na podłodze lądowały kolejno części garderoby, w okamgnieniu kończąc na bieliźnie. A co działo się dalej, dopowiedzcie sobie sami. ;p

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz