niedziela, 7 czerwca 2015

Rozdział 22

21:45, Tokio, stacja główna metro
-Musimy się rozstać, Kise. 
-Nie pozwolę ci nigdzie iść, Aominecchi! -Blondyn stanął na przeciw Daikiego, łapiąc go mocno za ręce, a jego twarz przybrała minę niemowlaka, proszącego się o  zmianę pieluszki.
-Przestań idioto, przecież nie zamieszkamy na dworcu.
-Sławny model mieszkający na dworcu? Chyba ci się coś pomyliło. Zamieszkaj ze mną. -Ryouta zbliżył się do chłopaka i oplótł  go dłońmi wokół szyi. -Mam duże mieszkanie, bylibyśmy 24 godziny na dobę razem. Codziennie razem byśmy wstawali, jedli, kąpali się...
-Bzykali się... -Dodał Aomine.
-Ech, no też. Chodź ze mną...
-Zejdź na ziemię człowieku, może kiedyś ale na pewno nie dzisiaj... 
-Ale zamieszkamy razem, prawda Aominecchi? -Blond model obdarzył go tak uroczym spojrzeniem, że ten najpierw zaniemówił a potem wybuchł donośnym śmiechem.
-Hahah... tak, kiedyś na 100%, obiecuję... -Odrzekł, klepiąc Kise po głowie.
-Kocham Cię! -Brązowooki wtulił się w Aomine, a po niedługiej chwili ich usta połączyły się w długim, pożegnalnym pocałunku. 
-Taa... ja Ciebie też. 
Pożegnali się i odeszli w swoje strony. Daiki uszedł ledwo dwa kroki kiedy przed oczyma ukazała mu się znajoma postać. 
-Dai-chan! -To był oczywiście nikt inny jak tylko Momoi. Podbiegła do niego i wyściskała czule na przywitanie. 
-Satsuki co ty tu robisz? -Zapytał zaskoczony jej obecnością. 
-Ki-chan mi wszystko napisał. 
-Ten idiota... Ech.
-Ten idiota którego kochasz do szaleństwa, co nie? 
-Tak, ten idiota. -Odburknął Ciemnoskóry, a jego policzki nabrały rubinowej barwy. 
-Awwww! Opowiadaj mi wszystko, Dai-chan!

Paręnaście minut później , mieszkanie Aomine

-Dasz mi w końcu spokój? Chce iść spać. 
-Spałeś dzisiaj cały dzień... 
-Skąd o tym wiesz? 
-W przeciwieństwie do ciebie, Ki-chan o wszystkim mi mówi. 
-Ja pierdole... przyjaciółeczki się znalazły... -Daiki przewrócił oczami, usiadł na swoim łóżku i zdjął koszulkę. 
-Tak wiem że jesteś zazdrosny -Odpowiedziała z sarkazmem w głosie dziewczyna. -W końcu to tylko twój Ki-chan, prawda? 
-Spierdalaj. -Syknął nieco już zirytowany Ciemnowłosy po czym legnął się wygodnie na swoim posłaniu. 
-Jak ty się do mnie odzywasz? Nie myśl, że ujdzie ci to na sucho. 
Stojąca obok Momoi postanowiła się zemścić. Weszła wówczas na łóżko, usiadła okrakiem na leżącym Aomine i oparła o niego łokcie. 
-To boli. Ciężka jesteś, złaź. 
-Hahaha dobrze ci tak. -Zachichotała i zaczęła gnieść go jeszcze bardziej. Ciemnowłosy już miał zamiar zrzucać ją silą lecz Satsuki ubiegła go , kładąc się na nim i kneblując mu ręce. 
-Kto by pomyślał że mój Dai-chan tak się zakocha... -Spojrzała na niego słodkim wzrokiem, a on starał się ze wszystkich sił ukryć odcień swoich policzków który z sekundy na sekundę był coraz wyraźniejszy. 
-Powtórzę jeszcze raz: Spieprzaj. 
-No doobraa dam ci dzisiaj spokój, ale jutro jestem po ciebie o 8.30. -Oznajmiła i zeszła z łóżka.
-Taaaa... spoko. 
-Dobranoc, Dai-chan! -Różowowłosa pochyliła się nad chłopakiem po czym pocałowała go na pożegnanie i wyszła. 
~Głupio mi to przyznać, ale masz racje Satsu...~

***
-Aominecchi, aominecchi, wstawaj! -Kise pochylił się nad Daikim próbując od dłuższej chwili go obudzić, lecz szturchanie w ramię to zdecydowanie za mało by ten w końcu wrócił na jawę. 
-Przesuń się Ki-chan, na niego działają tylko brutalne metody. 
-Tylko nie zrób mu krzywdy, Momocchi. :o
-Haha spokojnie, w końcu nikt nie ma większej wprawy w budzeniu Aomine niż ja. -Zapewniła Różowowłosa, uśmiechnęła się a następnie podeszła do łóżka i zrzuciła z impetem kołdrę z Ciemnowłosego. 
-Dai-chan cholera jasna wstawaj natychmiast bo jak nie to wyrzucę wszystkie twoje świerszczyki przez okno !!! -Wydarła się Momoi szarpiąc chłopakiem na wszystkie kierunki świata. Ten po niedługiej chwili uniósł powieki przeciągnął się i przeleciał wzrokiem pochylających się nad nim "kumpli". 
-Kise...? -Aomine uniósł lekko głowę, złapał Blondyna za koszulę i przyciągnął  go do siebie.
-Cześć ko-kochanie... 
-Co za miła pobudka... - Rzekł Daiki po czym wtopił się w usta Ryouty.  
-Ej no dłużej się  witajcie...  zaraz to spóźnimy się na lekcje! -Przerwała im Satsuki która nie ukrywała swojej zazdrości o Aomine. 
-Satsuki, wiesz co? -Ciemnoskóry wstał i podszedł do dziewczyny obejmując ją ramieniem . -Jak chcesz to idź, a my się trochę spóźnimy... -Odwrócił się, spoglądając jednoznacznie na swojego chłopaka  jednocześnie prowadząc Momoi do wyjścia. 
-Dai-chan!
-No chyba że chcesz się do nas dołączyć, to nie mam nic przeciwko żebyś została. -Dodał. 
-Mowy nie ma idioto! 
-Jak nie to nie, twoja strata. Do zobaczenia później. - Pocałował Momoi na pożegnanie po czym zamknął jej drzwi przed nosem i skoczył na Kise niczym dziki goryl na bezbronną małpę. Co tu dużo mówić, na podłodze lądowały kolejno części garderoby, w okamgnieniu kończąc na bieliźnie. A co działo się dalej, dopowiedzcie sobie sami. ;p 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz