piątek, 13 maja 2016

🍌 Kisiaczek to przystojniaczek, a Aomine jest seksa bogiem, uważaj, bo się staną Twym nałogiem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :O 🍌

Po nie małokrótkim okresie mego nikczemnego niebytowania oraz nierozgromionego milczenia, finalnie ponownie mam przearcyogromniastego zaszczyta powitać przeserdeczniutko wszystkich najczcigodniejszcych Państwa na mej wariackiej przystani blogowej :D Nie mam najmniejszego zamiara tłumaczyć wielebnemu Państwu powoda mojej szanownej nieobecności, aczkolwiek nie będę się też  przed Wami kutasić, powiadając iż nie mam czasa, bowiem czasa zawsze nie mam i prawdopodobnie nigdy mieć nie będę :D, na braka weny również nie cierpię, gdyż iż ponieważ posiadam jej niekończące się zasoby, a mej szalonej niczym wielki garnek gotujących się marchewek wyobraźni :D, nie ograniczają żadne granice, a gdyby nawet ograniczały to i tak bym je bezzwłocznie przekroczyła. :D Bez dłuższego owijania w pałę, najzwyczajniej we wszechświecie NIE CHCĘ MI SIĘ PISAĆ :D :P Owy fakt wynika tylko i praktycznie w 90,99% z tego, że jestem nieokiełznanym kutasowym leniem, dbającym wyłącznie o swój wielmożny tyłeczek :D Jako iż z moją wyrafinowaną elokwencją mogłabym tak pieprzyć (dosłownie jak i przenośnie :P) bez końca, zakończuję już to dzikie kazanko i prezentuję przed Państwem zwariowanego wytworeczka dotyczącego, jak z resztą wynika z tytuła tegoż wpisika, naszych kochanych AoKisiałków :D Uroczyście podziękowywuje za uwagę i oddaje w Wasze wspanialutkie rączki poniższego teksta :D 

·•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠··●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·●•٠·


Pewnego dzionka jakże pięknego, szedł Aomine do narzeczonego. Jego lubym był chłopak zwany Kisiałkiem, często jednak mylony z pedałkiem. Szybkim krokiem pędzi, biegnie, nie zwleka, gdyż wie że przyjemność go zaraz czeka. Doszedł do domu, stając przed progiem, spoglądnął lubieżnie na laskę za rogiem. Cycata panienka krzepko zniknęła w oddali, a Daiki do drzwi puka i wali. Ryouta w końcu drzwi te otworzył, "Ale cię będę dzisiaj chędożył!!!!" -Wita go Aoś, macha rękami i niezmiernie się cieszy że będą sami. Kise łbem kiwnął, przywitał go godnie, patrząc się przy tym na jego spodnie. "No wpuszczaj mnie szybciej, co tak pomału, bo z podniecenia dostanę zawału!!!! Nie gap się cioto na mego rozporka, tylko uwolnij tego potworka!!!!!" -Ten za pierś się łapie, po głowie drapie i z przerażenia donośnie sapie. "O na Boga i arcybiskupa, ale mnie będzie bolała dupa!!!!" -Pomyślał Kise i Aosia zaczął całować, nie wiedząc czy ma uciec czy się gdzieś schować. Daiki czując wielkiego wzwoda, tylko jedną miał myśl - "Pora na loda!!!!!" A że Ryouta często uskuteczniał takowe zabawy, szybko się doprowadził w tej sztuce do wprawy. "Uff, dobrze że Aominecchi dał mi takie zadanie, bo to o wiele lepsze niż ostre ruchanie..." -Blondyn z ulgą w głosie oddycha, wyobrażając sobie jak mu Aoś dupę rozpycha. Napalony Daiki swe gacie w kąt rzuca, a Ki-chan przed jego kroczem kuca. Wnet stanął przed nim drągal prężny, piękny, zadbany no i potężny. Do gęby go wkłada, językiem klepie, a Aomisiek się cały przy tym  telepie. Po chwili się zaparł, zastał w bezruchu, a język Kisiaczka ciągle był w ruchu. Przyrządem tym Blondyn wspaniale obracał, że aż Daiki oczami przewracał. A owy wyczyn  godny był chwały, gdyż jego kutas mu miażdżył migdały. Po czubku go smyra, wzdłuż się ociera by zadowolić swojego przyjaciela. Trudzi się, trudzi, po naplecie go głaska a pała w gębie o zęby trzaska. Ryouta ssie dalej, głębiej go wtyka, Aoś miał wytrysk - wszystko połyka. Sperma jego niczym cukiereczki, Kise nie wytrzymał i spuścił się w majteczki. Aomine poleżał cicho i odsapnął troszeczkę by wkrótce wziąć w obroty Ryouty dupeczkę. Zaraz potem, ku jego nóżką się schylił, zdjął mu spodnie i je rozchylił. Następnie na łóżko porywczo go rzucił i mu się kutas znowu ocucił. Blondyn odrzucił już opory wszelkie, wiedząc że katusze czekają go wielkie. I z trwogą patrzy jak jego chuj się rozwija, "A ileż centymetrów ma twoja żmija?!?!?!?!?!?!" "Jak ja go w sobie mam zmieścić całego, jak chyba żadna pała nie jest tak wielka jak jego!!!!!" -Boi się Kise, przełyka ślinę i Aosiowi nadstawia dupinę.  Bowiem nikt takiej pały jak Ao nie posiada, więc owy osobnik dumnie nią włada. Daiki bez słowa mu wkłada bydlaka, oj będzie, będzie dziś draka. Lecz Kiseł pokornie przyjmuje  cierpienie, będąc dumny iż ma w sobie Aosia przyrodzenie. Jednakże nie długo wytrzymał te męki i po chwili rozległy się głośne jęki. "Wyjmij, to wyjmij, to strasznie boli!!!!!" A ten go nie słucha, dalej pierdoli. Aomine Kisiaka w dupę klepnął, pocałunkiem usta złączył, jeszcze chwile go podymał a później w nim skończył. Potem zaś od nowa tą zabawę powtórzył i jeszcze z pięć razy się w Ryoucie zanurzył. Finalnie ospermiony Blondyn z radością zerka na swego lubego sprzęta, "W końcu twa pała jest opadnięta!!! Ile do cholery możesz tak dymać??? Przecież tego nie można wytrzymać!!!!!" Jednak Aomisiek zmęczony, dupą obrócił się do swej "żony", kołdrą  zakrył się w całości, nie okazując Kise żadnych czułości. Ki-chan jeszcze nie wiedział na co się zanosi, po chwili patrzy, a pod kołdrą coś się podnosi!!!! "Aominecchi, no bez urazy, ale doszedłeś już dzisiaj chyba z sześć razy!! Czy nie wystarczą ci te figle rozmaite??? Daj mi spokój i zwal sobie kite!!!!" "Ale ja chcę z tobą, przed lustrem, na pieska!!!" -I od początku zaczyna się groteska.

      Ps. Pożyczuje ogroma nieszczęść z okazji piątka 13-tego :P :D