Eh, jakiż to ciężki jest żywot narratora, któremu przełożony zlecił relacjonowanie iście idiotycznych wyczynów, równie pieprzniętej grupki dorosłych ludzi, jacy to zapakowali do rakiety swoje racjonalne myślenie i wystrzelili je na planetę nonsensu i debilizmu, co by stworzyć na niej cywilizacje przyszłości. Z resztą - co tu dużo mówić, przekonajcie się sami...
Drugi dzień śledztwa
Nastał nowy dzień. Gwiazda oświetlająca świat właśnie powróciła z nocnej, planetowej eskapady orgistycznej, z powrotem zasiadając na swym niebowym stanowisku pracy. Słońce tego dnia miało wyjątkowo dobry humor i już od samego poranka z perfidną ciekawością podglądało Ziemian, pogrążonych w codziennych, rutynowych czynnościach. Rzecz jasna pierwszymi ludźmi na liście, do których Pani Słoneczko wysłała jednego ze swoich szpiegowskich promieni, byli członkowie poczochranej śniętej trójcy.
Mały, jasny jak zęby Kise po wybielaniu gipsową zaprawą murarską promyczek, po cichutku i na paluszkach wtargnął do pokoju, w jakim to znajdowali się owi "inteligenci", oddani krainie erotycznych marzeń sennych. Jednakże naszemu świetlistemu bohaterowi, nie na długo udało się pozostać w milczeniu, albowiem na widok który tam zastał, wybuchnął arcydonośnym śmiechem. Za poduszkę Aomine posłużył tyłek Sayuri, rozwalonej niemalże na całej powierzchni ich "stosunkowo" nie wielkiego łóżka, natomiast Aomine został wykorzystany przez wtulonego w niego Ryoute, jako maskotka do spania. Dodatkowo w pomieszczeniu wyraźnie było słychać senne monologi wcześniej wspomnianego Blond-modela, w kółko nawijającego coś o maseczce pielęgnującej genitalia, a na łożu można było wyczuć sporą wilgoć, najprawdopodobniej pochodzącej z "armatki wodnej" Daikiego oraz ślinotoku Marchewki, zapewne śniącej o jakiś sprośnych poczynaniach z jaśnie panem Granatowowłosym. Rozbawienie promyka wzrosło do takiego stopnia, iż swoim hałaśliwym zachowaniem, zbudził ich wszystkich na równe nogi, po czym speszony, błyskawicznie pogalopował do jego słonecznej szefowej.
-AAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!! - Nagle, niczym siedem miliardów przeraźliwie wyjących śpiewaczek operowych, zapiszczał zdegustowany Kise. Zaspana dwójka tylko oblepiła go spojrzeniem, w którym jednocześnie zawierało się pytanie: "CO SIĘ KURWA DZIEJE?!?!?!?!?!?!"
-C-czy ta twoja wielka, pomarszczona, obślizgła trąba, całą noc OCIERAŁA SIĘ O MOJĄ NIESKAZITELNIE GŁADKĄ NOGĘ????!!!!! - Zapytał zbulwersowany Ryouta, patrząc się wzrokiem żądnym morderstwa na Aomine, który wówczas świecił swoim nagim przyrodzeniem jaśniej niż samo słońce. -I czemu do jasnej ciasnej chodzisz BEZ MAJTEK??!?!?!?!
-Wyluzuj... W nocy Sayu grała mi na niej koncert, a potem nie chciało mi się ubierać gaci... a w ogóle o co ci chodzi? Masz coś do nas?
-Do was...?
-Do mnie i do mojej wielkiej pały. -Odburknął dumnie Ciemnoskóry, subtelnie głaszcząc swojego międzynogowego przyjaciela.
-W TYM MOMENCIE GĘBY NA KŁÓDKĘ!!!!!!! KISE, NIE MASZ GORSZYCH PROBLEMÓW?!!! -Ryknęła poirytowana Pomarańczowowłosa. -Daiki, natychmiast chowaj tego kutasa i ujarzmijcie się do cholery, bo trzeba wstawać i zacząć działać!!!!!! -Na jej reprymendę chłopaki w tempie ekspresowym przywrócili się do porządku.
-No to jaki masz plan pani generał? -Spytał drwiąco Aomine.
-Jest sobota, a w sobotę założę się że Taiga i Tetsu na pewno będą chcieli spędzić ze sobą trochę wolnego czasa... Pozostaje więc jedynie kwestia tego, w jakiego sposoba to uczynią, gdzie oraz kiedy.
-Jak niby zamierzasz się tego dowiedzieć?
-Luzik, już moja w tym głowa. -Zapewniła z chytrym uśmieszkiem dziewczyna. -Kise, dawaj kalkulator. -Ten bez słowa wykonał rozkaz, podając Sayuri owy przedmiot. Ona szybko wystukała na nim numer do Kagamiego i dokonując paru prostych obliczeń matematycznych, finalnie udało jej się nawiązać połączenie.
-H-halo?
-Dzień dobry, z tej strony Andrzej Chujas, przedstawiciel firmy "Nie udawaj frajera zjedz burgera" mam dla pana specjalną ofertę na dzisiejszy wieczór! -Oznajmiła przebojowo Pomarańczka, nieco zniekształcając swój głos.
-A co to za oferta? Bo dzisiejszy wieczór mam już zajęty... -Odrzekł Taiga całkowicie nieświadomy z kim rozmawia.
-Otóż dziś o godzinie 19 przy ulicy Pokolenia Ciulów 69 odbędzie się darmowa degustacja naszego najnowszego produktu którym jest rybi burger ze świeżym, dorodnym mięsem z walenia! Będzie pan mógł jeść ile tylko pan zechce, a żeby tego było mało, dołączamy jeszcze wszystkie napoje gratis!!! Proszę to przemyśleć, taka okazja może się już nigdy nie powtórzyć!!!
-Pokolenia Ciulów 69? To dwa kroki ode mnie...! Eee brzmi zachęcająco ale niestety na 19 mam plany...
-Może pan zabrać ze sobą osobę towarzyszącą.
-Osobę towarzyszącą? -Chłopak zamilkł na moment. -A macie szejki waniliowe? Bo raczej za burgerami to zbytnio nie przepada...
-Niestety nasza oferta nie obejmuje szejków... Jednak gdyby przypadkiem pan zmienił zdanie proszę dać znać, do widzenia!! -Oświadczyła, po czym wcisnęła znak równości w celu zakończenia rozmowy.
-HAHAHAHA!! Nie wierzę ze ten debil dał się nabrać na coś takiego!!!! -Aomine wraz z Kise turlali się po podłodze, próbując stłumić nagły atak śmiechu.
-To uwierz!!! Wszystko już wiemy, więc wieczorem na akcję idziemy!! -Podsumowała wierszująco Sayu.
I tak oto wspaniałomyślny tercet kretynów, zaplanował kolejne szpiegowskie przedsięwzięcie. -Rzekł cierpiętniczo zwątpiony w życie narrator.
***
Wszyscy doskonale wiemy, iż nie od parady ktoś kiedyś wymyślił spostrzeżenie mówiące że: "Czas nie kutas, nie stoi w miejscu". Adekwatnie do tej prawdziwej sentencji, poranek prędko przeistoczył się w popołudnie, a popołudnie przeistoczyło się w wieczór, wskazując godzinę zero dla tajnych agentów. Równo kwadrans po dziewiętnastej, zwariowani detektywi przymaszerowali pod siedzibę mieszkaniową Taigi K., w której to rzekomo niebawem mają nastąpić wydarzenia, przybliżające ich do rozwiązania zagadki.
-Ahh, Kagami-kun, nie tak mocno! To boli!
-Sorry Kuroko, zaraz przestanie, tylko najpierw musisz się trochę rozciągnąć i nie napinać mięśni! -Takie i podobne zadania, połączone z jękami rodem z najostrzejszych produkcji pornograficznych, od przeszło dobrych dziesięciu minut trafiały do uszu Daikiego, Sayuri oraz Ryouty, stojących parę metrów pod oknem.
-Co oni tam wyprawiają?! -Zastanawiał się Kise.
-Jak na uszy eksperta od takich dźwięków, to ja myślę że oni po prostu się ruchają... - Wygłosił tezę pewny siebie Granatowowłosy.
-Przestańcie pieprzyć, trzeba to sprawdzić osobiście! -Powiedziała zdeterminowana Marchewka, złapała swoich towarzyszy za ręce i zaprowadziła pod drzwi wejściowe.
-Kurrrrrwa, zamknięte na pięć spustów! -Aczkolwiek wtargnięcie w przestrzeń prywatną szpiegowanych delikwentów okazało się nie być takim łatwym zadaniem.
-Daiki, Ryouta, musimy wyważyć drzwi! -Nakazała zdecydowanie dziewczyna.
-Pani marchewkowa mądrość, a pomyślałaś jak to zrobić żeby nie narobić hałasu? Przecie jak zaczniemy się tłuc, to wszystko nagły szlak trafi... -Bystro zaznaczył Aomine.
-To wszystko wasza wina, bo przez was nie mogę się skupić na tym co robię! Poczekajcie sekundę, zaraz coś wymyśle! -Syknęła Sayuri po czym poczęła rozmyślać nad perspektywą działania.
-Sayucchi, Aominecchi, słyszycie to? -Po chwili ciszy odezwał się Blond-model.
-Niby co? Że gdzieś niedaleko koszą trawę? -Spytała z absurdem w głosie Pomarańczowowłosa.
-Tak! I właśnie wpadłem na genialny pomysł! -Wykrzyknął podekscytowany Kise. - Plan jest taki, że po prostu ja skopiuje dźwięk kosiarki a wy w tym czasie zajmiecie się rozwalaniem zamka. Supcio to wymyśliłem, nieee?
-Haha, no nieźle Kisie, nie sądziłem że taka ciota jak ty, może nam się do czegoś przydać! -Odpowiednio podsumował Daiki i w okamgnieniu cała trójka rozpoczęła omawianą akcję. Kise zajął swoje stanowisko na trawniku, wydając z siebie potężny warkot, niczym najlepszej klasy kosiarka spalinowa, a reszta szast-prast uporała się z przeszkodą uniemożliwiającą otwarcie drzwi. Po momencie, nasi doskonali szpiedzy weszli do pomieszczenia i bezszelestnie kroczyli do pokoju, z którego docierały podejrzane odgłosy.
-Sayuri-san, Aomine-kun, Kise-kun...? Co wy tu robicie...? -Wtem ni z tego ni z owego, pisnął zszokowany Tetsuya, powodując u owych osobistości przedwczesny zawał serca.
-Eeee... no bo Kurokocchi, my przyszliśmy do Kagamicchiego żeby.... ummm... -Jąkał się Ryouta, nie mając pojęcia jak wybrnąć z całego zamieszania.
-Kagami-kun, masz gości. -Zawołał Kuroko.
-Jakich gości? Przecież z nikim się na dzisiaj nie umawiałem... -Mruknął Taiga idąc rozwiać swoją ciekawość. -To wy?!! -Ryknął zdziwiony. -Sayu, Kise, rozumiem, ale po co tu TEN DEBIL?!?!?
-Ej ty, czterobrwiowy pacanie, nie pozwalaj sobie! -Odchrząknął wnerwiony Aomine. -Przyszedłem tu tylko po to, żeby ci powiedzieć że jesteś największym kretynem jakiego ludzkość widziała!!!
-Ty sobie nie pozwalaj, idioto patentowany! -Krzyknął Kagami, rzucając się z pięściami na Granatowowłosego.
-DOŚĆ TEGO DO CHOLERY JASNEJ!!!! WSZYSCY JESTEŚCIE NIEDOROZWINIĘTYMI PAJACAMI!!! -Do kłótni wtranżoliła się Marchewka. -Ja muszę po prostu spytać, bo nie wytrzymam dłużej!!!! -Warknęła, tym samym uciszając parę skaczących sobie do gardeł cweli.
-TAIGA, CZY TY JESTEŚ PEDAŁEM? -Wypaliła bez ogródek.
-NIEEE!!!!! Ja jestem 100% homo!!!!! -Odpowiedział z arcywielkim przekonaniem.
-Kagami-kun, chyba chciałeś powiedzieć "100% hetero"... -Lekko poprawił go Błękitnowłosy.
-A to nie to samo...? Ahh, cholera, nieważne, myli mi się to... -Wymamrotał zażenowany Taiga, na co wszyscy zgromadzeni zaczęli śmiać się wniebogłosy.
-Hahaha!!! Czyli ty i Tetsu jednak nie jesteście razem? -Ostatecznie chciał upewnić się Daiki.
-HĘĘĘĘ??? ŻE CO??? Ja i Kuroko razem?!!! W życiu!!! Skąd wam to w ogóle przyszło do głowy?!?!
-Bo cały czas się koło siebie kręcicie i do tego jeszcze te dźwięki, które przed chwilą słyszeliśmy... -Wyjaśniła Sayuri.
-Sayu... my jesteśmy tylko dobrymi przyjaciółmi, a Kuroko tak lamentował bo pokazywałem mu parę ćwiczeń na przyrost masy mięśniowej... -Usłyszawszy definitywną konkluzję, na twarzach śniętej trójcy zagościły głupkowate, zmieszane miny, które po niedługiej chwili przerodziły się w szerokie uśmiechy, a następnie całe towarzystwo rozchichotało się na amen.
Jak widzicie, misja została zakończona sukcesem.
