poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Wpis który niezwłocznego dodania wymaga dziś dnia :D

Dzień dobry witam uroczyście w tym że arcy ważnym dniu który to 31 (słownie: trzydziestym pierwszym) dniem sierpnia jest 2015 roku. :D A chyba wszyscy szanowni i wielebni Państwo wiedzą jaka przearcy ważna osobistość obchodzi dziś dzień narodzin swoich. :) W związku z tym wydarzeniem nie błahym, zjawiam się oto na tym blogu w celu bliżej wiadomym i oczywistym :D Przechodząc do rzeczy i jak to już normalnie przeciągając, osoba ma skromnie szalona składa NAJLEPSZE ŻYCZENIA dla Pana Aomine!!!!! Niechaj mu hajs z nieba leci, niechaj śpi na cyckach, niechaj dostanie 666 milionów swoich ulubionych porno gazetek za darmo!!! Życzę Ci mój skurwysynku spełnienia wszystkich marzeń i szalonych wrażeń, dużo cipek, mało fiutów i w szafie nowej kolekcji butów, milion wsadów, jeszcze więcej rzutów za trzy, bo najlepszy jesteś TY, więc raz jeszcze najlepsze życzenia, dużo seksu a nie konia walenia :D Jasna rzecz jak słońce gorące że to wszystko oczywiście zasługa czcigodnego Pana Fujimaki, dzięki któremu to mogłam poznać szanownego Daikiego, bez którego egzystować normalnie nie potrafię więc dziękuje bardzo i kłaniam się nisko do jądra ziemi wielebny Panie Fujimaki. :D Dziękuje uprzejmie za uwagę lub i nieuwagę :D 
Ps. Ja rozumiem i sprawę zdaje sobie iż moja obsesja nie jest zdrowa w swej skromnej istocie lecz zamiaru nie mam najmniejszego na terapię się udać :D A na ostateczne zakończenie, moja kurewska osobistość pozwoli sobie na dodanie arta który wykonałam ja w rzeczy samej specjalnie dla jasna rzecz Pana Aomine na dziś dzień ;D 




czwartek, 20 sierpnia 2015

Informacja krótka i zwięzła jak zwykle ścisła i zwięzła bywa :D

Jak to znowu przemiło jest powitać Państwa na tym blogu :) Jest oczywistym iż z ostatniego posta mego na tej  stronie wynika nic innego jak tylko to że ta poplątana historia naszych szanownych AoKisów w moim skromnym wydaniu skończyła się na dobre, co w cale wesołą informacją nie jest. :( Ciężkim się stało moje życie bez pisania o tych wielebnych istotach które to zakorzeniły się głęboko w moim serduchu i nie mogę o nich przestać myśleć choćby na 0,0006 sekundy :( Lecz może w jakieś odległej nieprzywdzianej przyszłości moja mózgownica zacznie produkować materiał na nową opowiastkę, na co mam nadzieję, albo nie, nadzieja to suka i powtarzam to na każdym kroku każdej istocie mi bliżej bliższej lub dalszej bliższej, w związku z tym myślę iż może coś wymyślę :) Ta informacja nie była by informacją gdyby nie jeszcze jedna informacja w której to sprawie głównie na blogu się pojawiam pilnie :O Z tej kurewskiej rozpaczy po kurewsko smutnym zakończeniu wyżej wspomnianego opowiadania, napadła mnie wena całkowicie w kierunku zmierzającym gdzie indziej, lecz dalej z udziałem Pana Daikiego, bez którego jasna rzecz, żadne moje opowiadanie zaistnieć by nie mogło. W tym momencie pozwolę sobie skończyć tegoż kurewskiego sygnała i pozostawiam gwoli formalności linka do nowego bloga oraz uroczyste i serdeczne zaproszenie na ten że obiekt  wszystkich przemiłych Państwa ;D Pozdrawiam gorąco i zaszczytnie, Sayuri-chan. :) 

Nowy twór mej Aomine-owej wyobraźni :D



sobota, 1 sierpnia 2015

Rozdział 28

Znowu mam ochotę na fajki,
Z nikotyną dziś nie wchodzę w te szranki. 
Idę do nocnego, wypiję coś mocnego. 
Bo nie rozumiem, co doprowadziło Cię do tego... 

Nie szukaj mnie, nie trzeba. 
Gdy jestem - nie dostrzegasz. 
Gdy znikam - łzy wylewasz. 
A mnie nie ma. 

Jak kamień w twarz twój zimny głos na mnie działa.
To już nie Ty, nieznajomy ktoś.
Pogubiłeś się, mnie zgubiłeś też i za rękę już nie trzymasz.
Kiedy nie mam sił, by dalej iść - Ciebie nie ma.*

Mijały tygodnie, mijały nawet miesiące. Od tamtego incydentu w klubie, dużo zmieniło się w życiu Daikiego. Nie radząc sobie z wyrzutami sumienia schodził na coraz większy i większy dół. Jedną zdradę leczył kolejną. I tak w kółko. Nie miał odwagi spotkać się z Kise, a co gorsza, nie miał odwagi nawet do niego napisać. Z tęsknotą radził sobie za pomocą alkoholu, zaś ze złością grą w kosza. Poznawał różne osoby, przeważnie były to przedstawicielki płci pięknej, które tylko interesowały się jego aparycją, ale o innych rzeczach nie miały zielonego pojęcia. Jednakże pewnego pięknego dnia, na boisku do ulicznej koszykówki Aomine spotkał kogoś, kto zaintrygował go swoją osobą. 
***
Dni Ryouty dłużyły się niemiłosiernie gdy nie było przy nim Aomine. Nie był w stanie na niczym się skupić chodził załamany zaniedbywał swoje obowiązki a nawet czasem nie wychodził z domu przez  przez tydzień,  spędzając całe dnie w łóżku. I przez całe dnie trzymał telefon w ręku mając naiwną nadzieje ze dostanie jakikolwiek sygnał od Daikiego. 
 18 czerwca. Aomine doskonale wiedział jakie święto dzisiaj wypada. I też w to święto zdecydował się dać odpowiedź Blondynowi. Kise od chwili kiedy wstał z łóżka nie miał pojęcia co ma ze sobą zrobić. Szlajał się po domu, z pokoju na balkon z balkonu do kuchni a z kuchni do kiosku po kolejną paczkę fajek. A przecież tak niedawno obiecał Aomine że oboje z tym skończą. Co z tego, Aomine znikł. Po co dotrzymywać obietnicy osobie której nie ma. To tak, jakby nie było żadnej obietnicy. W pomieszczeniu panowała przeraźliwa cisza. Ryouta siedział w oknie i zaciągnął się szlugiem. W pewnej chwili rozległ się dźwięk sygnalizujący nową wiadomość na telefonie. Blondyn zerwał się w te pędy by zobaczyć od kogo dostał wiadomość. Nowa wiadomość od: Aominecchi <3 Gdy to zobaczył wypuścił papierosa z ręki a po jego policzkach zaczęły spływać łzy. Trzymał telefon przez sobą i wpatrywał się w ekran z ulgą, jednak bardziej ze strachem. Bał się odpowiedzi. Nie wiedział czego może się spodziewać po przeszło dwóch miesiącach milczenia

Otwórz
Od: Aominecchi <3
Do: Kise
Temat: Już cię nie chcę. Wszystkiego najlepszego, Ryouta. 

-Żartujesz sobie, no nie?- Powiedział cicho Blondyn uśmiechając się rozpaczliwie.  Zamarł na chwilę. Kompletnie nie docierało do niego to co przeczytał. Przeszły go  paraliżujące dreszcze a oczy napełniły łzami. -Żartujesz sobie, prawda Aominecchi...? - 

Od: Kise
Do: Aomine
Treść: Co to ma znaczyć, Aominecchi?! Dlaczego?!

Ryouta napisał smsa usiadł zrezygnowany na podłodze i zacisnął pięści. Czekał na odpowiedź pogrążając się w coraz to większej rozpaczy. 

Od: Kise
Do: Aomine 
Treść: Kocham cię Daikicchi. 

Wysłał po chwili. 
*
~Dlaczego? Nie zasługujesz na mnie, Kise. Jak mogę spojrzeć ci prosto w oczy i powiedzieć że cię kocham po tym wszystkim co robiłem za twoimi plecami? Kurwa... nawet nie wiem kiedy straciłem kontrolę.... a do tego jeszcze pojawił się on... Skurwysyńsko interesujący debil... Sam już nie wiem czego chcę... Eh cholera. Ryouta. Zapomnij o mnie, ja zapomnę o tobie.~ Aomine odczytał wiadomości i  rzucił telefonem o ścianę.  Wydmuchał dym, zgasił szluga po czym położył się, chowając głowę w poduszkę, która po chwili zrobiła się mokra pod wpływem wylewanych łez. ~To koniec, Ryouta.~

Miało być na zawsze, było na chwilę. Prawdziwego powodu nie zna nikt. Teraz  pozostało nic innego jak tylko schować się w cień. Tylko jedynym problemem jest to, że cień  nigdy nie wygra ze światłem. Światłem, które razi w oczy a potem całkowicie oślepia. 

***
18 września
Od: Aominechhi <3
Do: Kise
Treść: Kise, zostańmy przyjaciółmi. 
***
Kagami Taiga. 

Koniec. 



*Słowa z piosenki Pawbeats ft. Marcelina - Nie szukaj mnie